#hejtopytanie
@bojowonastawionaowca czy do wrzucania gifów>10MB potrzebny jest plan Premium czyli rogal?

#hejtopytanie
@bojowonastawionaowca czy do wrzucania gifów>10MB potrzebny jest plan Premium czyli rogal?
Zaloguj się aby komentować
#pilkanozna #lewandowski
Kilka słów od Lewandowskiego na temat tego co się stało.......
Wywiad dla Wirtualnej Polski
Dariusz Faron, WP SportoweFakty: Co się wydarzyło w niedzielny wieczór z pana perspektywy?
Robert Lewandowski: Dostałem z zaskoczenia telefon od trenera Michała Probierza z informacją, że podjął decyzję o odebraniu mi opaski. W ogóle nie byłem na to przygotowany, usypiałem dzieci. Rozmowa trwała kilka minut. Nawet nie miałem czasu poinformować rodziny czy porozmawiać z kimkolwiek o tym, co się wydarzyło, bo po kilku chwilach ukazał się komunikat na stronie PZPN-u. Sposób, w jaki zostało mi to zakomunikowane, naprawdę jest dla mnie zaskakujące.
Odbiera pan to jako brak szacunku?
Nie byłem kapitanem rok czy dwa. Nosiłem opaskę jedenaście lat, a od siedemnastu gram w reprezentacji. Wydawało mi się, że takie sprawy powinno się załatwiać inaczej. Tym bardziej że jest dużo czasu do kolejnego zgrupowania. Dodatkowo jesteśmy przed ważnym meczem, a wszystko zostało przekazane przez telefon. Naprawdę nie tak to powinno wyglądać. Selekcjoner zawiódł moje zaufanie. Chcę jednak podkreślić: to nie tak, że teraz nagle obraziłem się na reprezentację. Przez lata zawsze dawałem kadrze wszystko, co mam. Reprezentacja zawsze była dla mnie najważniejsza. Jednocześnie bardzo boli mnie to, co się stało. Nie chodzi nawet o samą decyzję dotyczącą opaski, a o sposób, w jaki zostało mi to przekazane.
Co konkretnie usłyszał pan od selekcjonera? Tłumaczył powody swojej decyzji?
Powiedział, że zobaczył mój ostatni wywiad i zdecydował, że przekaże opaskę Piotrowi Zielińskiemu, żeby ułatwić mi funkcjonowanie w kadrze i zdjąć ze mnie presję (Lewandowski tłumaczył w studiu TVP Sport, że potrzebuje odpoczynku - przyp. red.). Naprawdę nie chodzi mi o samą opaskę. Wierzę w Piotrka Zielińskiego i mocno trzymam za niego kciuki.
Selekcjonerowi nie spodobało się coś, co padło z pana ust podczas wywiadu, czy tłumaczył, że skoro jest pan krytykowany z powodu decyzji o opuszczeniu meczów kadry, chce pana chronić?
Trudno mi powiedzieć, bo, jak wspomniałem, to była bardzo krótka rozmowa. Mam wrażenie, że trener ugiął się pod presją mediów. Złamał nasze ustalenia i dlatego jestem zaskoczony jego postawą.
Co ma pan na myśli, mówiąc o wspólnych ustaleniach?
Decyzja o tym, że nie przyjadę na zgrupowanie, była podjęta wspólnie z trenerem. Przed ostatnim spotkaniem ligowym z Athletic Bilbao zadzwoniłem do selekcjonera. Chciałem z nim porozmawiać i zapytać, co sądzi o tym, bym trochę odpoczął. Powiedział, że to popiera i że wręcz sam zastanawiał się, czy nie zadzwonić do mnie w tej sprawie. Planowałem jednak, że zjawię się w Chorzowie, żeby zrobić niespodziankę Kamilowi Grosickiemu. Wiedział o tym tylko trener Probierz. Mimo to wszystko przedostało się do mediów.
39 minut po informacji o odebraniu panu opaski poinformował pan w oświadczeniu, że rezygnuje pan z występów w kadrze, dopóki prowadzi ją Probierz. Utrata zaufania do trenera, o której pan mówi, to kwestia wydarzeń wokół ostatniego zgrupowania czy relacje zaczęły się psuć wcześniej?
Nie czułem wcześniej, że jest jakiś problem. W piątek widzieliśmy się z trenerem, normalnie rozmawialiśmy i w ogóle nie było tematu odebrania opaski. To, co się działo w przestrzeni publicznej w ostatnich dniach, pewnie miało wpływ na decyzję selekcjonera.
Gdyby inaczej zakomunikował panu swoją decyzję o zmianie kapitana, na przykład spotkał się z panem i dłużej porozmawiał, nie zrezygnowałby pan z kadry?
To prawdopodobny scenariusz. Mam się za osobę, z którą można znaleźć porozumienie, jeśli tylko się z nią rozmawia. Nawet jeśli mam swoje zdanie. I zawsze starałem się znaleźć najlepsze rozwiązanie dla reprezentacji. Przez wiele lat gry w kadrze byłem w stanie zaakceptować wiele rzeczy.
Pana relacje z Probierzem są już nie do odbudowania?
Nie jestem człowiekiem, który się obraża, a potem długo chowa urazę. W piłce nożnej zaufanie jest bardzo ważnym czynnikiem. Jeśli chce się osiągnąć sukces, trzeba ciągnąć wózek w tym samym kierunku. Czasami można się z kimś nie zgadzać i to jest normalne. Natomiast wydarzyły się rzeczy, o których trudno będzie zapomnieć.
Według Przeglądu Sportowego Onet po spotkaniu z Maltą miał pan ostro skrytykować grę drużyny, co – jak informowały media - nie spodobało się sztabowi i części zespołu. Jak się pan do tego odniesie?
Po meczu podszedłem do sztabu. Powiedziałem, co widzę i co moim zdaniem trzeba zmienić, żebyśmy jako drużyna lepiej funkcjonowali. Niczego nie żądałem. Po prostu czułem, że moje spostrzeżenia mogą pomóc. Przekazałem je dwóm, trzem osobom ze sztabu, w tym selekcjonerowi. Nikogo innego przy tym nie było. Wielokrotnie miałem takie rozmowy z innymi selekcjonerami. Tu też jestem zaskoczony, że sprawa przedostała się do mediów.
Czuł pan, że sztab zareagował na pana uwagi negatywnie?
Nie, wręcz przeciwnie. Usłyszałem, że dobrze, że to mówię. Że czasami członkowie sztabu czegoś nie widzą i dla nich jest to fajna informacja. Podkreśliłem, że tylko przekazuję swoje odczucia, a sztab zrobi z tym, co zechce. Sztab zareagował pozytywnie.
Nie kojarzę, by w klubach miał pan jakieś spięcia z trenerami. A w reprezentacji nie dogadywał się pan z Jerzym Brzęczkiem i Czesławem Michniewiczem. Teraz podobnie jest z Probierzem. Zapytam zaczepnie – wszyscy źli?
Nie. Nie powiedziałbym, że miałem z selekcjonerami jakiś wielkie problemy personalne. Podkreślę jeszcze raz, zawsze wypowiadałem swoje zdanie, ale uwagi dotyczyły kwestii merytorycznych i tego, co można poprawić. Zależało mi na kadrze, stąd taka postawa. Tak działało to już u trenera Adama Nawałki. Nigdy nie mówiłem przy tym, że tak ma być i już. Zresztą w klubach przez lata funkcjonowałem podobnie. Jurgen Klopp, Pep Guardiola czy Hansi Flick brali mnie nieraz na rozmowy i po prostu analizowaliśmy, co można poprawić. Jeśli chcesz się rozwijać, to normalna praktyka.
Media informują, że drużyna przyjęła decyzję o odebraniu panu opaski ze zrozumieniem. A część wręcz z aprobatą. Jak pan to skomentuje?
Wczoraj rozmawiałem z kilkoma reprezentantami. Zadzwonili do mnie na gorąco. Byli zszokowani. I pytali, czy nie zmienię decyzji. Wręcz mówili, że być może kiedy się z tym wszystkim prześpię, spojrzę na to inaczej. Było im przykro. Fajnie, że wykonali taki gest.
Nie czuł pan, że jest jakiś problem w szatni i że pana postawa nie podoba się niektórym kadrowiczom?
Nie. Oczywiście mamy grupę 25 osób. Nie oszukujmy się, nie działa to tak, że wszyscy są ze sobą bardzo blisko. Natomiast nigdy nie odczułem, że reprezentacja ma problem z tym, że otwarcie mówię, co myślę. Teraz pojawi się dużo spekulacji i domysłów, różnych teorii. Można się tego było spodziewać.
Nie uważa pan, że kwestię pana przyjazdu na zgrupowanie można było rozwiązać inaczej? Po informacjach, że nie zagra pan z Mołdawią i Finlandią, ale zjawi się w Chorzowie, by pożegnać Kamila Grosickiego, zrobiło się spore zamieszanie.
Przede wszystkim chciałem uniknąć tego zamieszania. Myślałem o tym, by pojawić się w hotelu kadry tak, by nikt mnie nie zauważył. Albo od razu przyjechać na stadion. Trener powiedział, żebym był w hotelu. Kiedy wyciekło, że przylatuję, trudno było załatwić to kameralnie. Z mojej perspektywy selekcjoner cały czas miał ode mnie informacje, jak to wygląda. Chciałem, by miał pełną kontrolę i mógł podejmować decyzje najlepsze dla drużyny.
Mówi pan o tym, co się stało po informacji o pana przylocie. Ale wcześniej Kamil Grosicki wręcz otwarcie stwierdził w wywiadzie dla Meczyków, że jest zawiedziony pana nieobecnością na jego pożegnaniu.
Zawsze wspierałem Kamila, wielokrotnie pomagałem mu w trudnych sytuacjach. Czy to w reprezentacji, czy poza nią. Dobrze się znamy. Nie mam do niego pretensji, że się tak wypowiedział. Podszedł do sprawy trochę emocjonalnie. Gdyby wiedział o moim przyjeździe, pewnie by tak nie zareagował.
Wyobraża pan sobie, że nie zagra już nigdy w reprezentacji Polski?
Chcę usiąść i spokojnie o tym wszystkim pomyśleć. Trzeba złapać oddech. Wtedy będzie można powiedzieć więcej o swoich przemyśleniach i o tym, co dalej. Dziś jest żal i złość. Zawsze bardzo zależało mi na reprezentacji narodowej. Pod tym względem nic się nie zmieniło.
Rozmawiał Dariusz Faron, WP SportoweFakty
info
@Gumaturbo widać ewidentnie, że Probierz to mętny gość z wybujałym ego. Chciał pokazać kto tu rządzi. Zgadzam się z Lewandowskim, że takich decyzji w drużynie nie komunikuje się przez telefon. To brak jakiegokolwiek szacunku do zawodnika.
Robert jak zwykle spokojnie i z klasą. Skoro nie przyjechałby na Finlandię, to i tak z opaską kapitana wyszedłby Zielu, a z Robertem o zmianie można było pogadać i przekazać mu decyzję osobiście, przy nastepnym spotkaniu. Ale w tym PZPNie mają samych takich tchórzy, którzy komunikują takie rzeczy przez telefon, najchętniej to by w ogóle SMSa wysłali, a wyszczekani są tylko wobec młodych dziennikarzy. Grosik jaki był taki był, ale przynajmniej coś nadrabiał zapierdalaniem. Teraz im same takie matoły jak Puchacz od symulownia kontuzji zostaną.
Nasza cała kadra to taka zbieranina oryginałów.Oprocz kilku zawodników którzy grają cały czas, reszta grzeje ławę w klubach😁.Ale przecież trenerowi to nie przeszkadza......Co do Lewandowskiego....Probierz źle postąpił,informując telefonicznie Lewego o zmianie kapitana.Co jak co ale Lewandowski dużo kadrze dał a takie postępowanie trenera świadczy o całkowitym lekceważeniu zawodnika.Ale taki wstrząs przyda się kadrze,może to będzie początek jakiś zmian i reform bo to co tam się odpierdala to nawet dla zwykłego polskiego kibica to za dużo.
Zaloguj się aby komentować
#bezalkoholizm #gownowpis
To można się bawić bez alkoholu?
Przy kawie??????
Bez kaca ?????
Brak porannego kaca, nocnego powrotu do domu i pieniędzy, zostawionych w klubie na alkohol. Czy da się tak imprezować? Otóż tak! Dla tych, którzy sobotnie lub niedzielne poranki lubią zaczynać bez bólu głowy i z perspektywą produktywnego dnia przed sobą powstała nowa inicjatywa. Coffee Party oferuje DJ sety, tańce oraz zabawę z bliskimi – wszystko jeszcze przed południem. Nowy trend podbija Warszawę
Coffee Party, czyli impreza przy kawie zamiast procentów, oraz w godzinach porannych, zamiast tych wieczornych lub nocnych. To bezalkoholowa alternatywa dla abstynentów oraz osób sober curious, która oferuje dobrą muzykę, tańce i wspólne śpiewanie ulubionych kawałków klubowych – wszystko jeszcze przed południem i z kubkiem porannej kawy w dłoni.
W Warszawie coffee party popularne są między innymi za sprawą Damiana Ziółkowskiego i Mikiego Kudełka, czyli inicjatorów Niedzielni. Chłopaki regularnie organizują (tłumnie uczęszczane) kawowe imprezy w popularnych stołecznych miejscówkach, takich jak Charlotte, The Cool Cat czy Resort oraz nowootwartej Tekli na Muranowie. Jak sami mówią:
„Nadal szukamy rozrywki, chcemy się bawić, ale nie chcemy mieć kaca następnego dnia, chcemy normalnie funkcjonować. Do tego ważne jest życie w postpandemicznym świecie – wiele osób pracuje zdalnie, brakuje nam znajomych, bycia w towarzystwie. To wszystko się połączyło i stąd trend, który obecnie rośnie w siłę, czyli poranne imprezy w kawiarniach”.
Info:
Zaloguj się aby komentować
#strazgraniczna #migranci
I znów się "inżynierowie" pchają z Białorusi do Polski...
Jestem za tym,aby ogrodzenie na granicy było podłączone do prądu.
Zaloguj się aby komentować
#sport #tenis #igaswiatek
Z przykrością zawiadamiam,że Iga Światek przegrała półfinał z Sabalenką 1:2😭

Niestety, kibicowałem do końca ale w trzecim secie wszystko siadło. Było to o tyle zaskakujące, że w drugim Iga grała naprawdę dobrze. Najbardziej szkoda, że nie udało się obronić tytułu, ale to jeszcze nie koniec świata.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#arbuzy
Jakie są wasze sposoby na trafienie soczystego arbuza z cienką skórką? Tu jakiś znalazłem ale nie wiem czy sprawdzony🤔

Zaloguj się aby komentować
#pogoda
No to dzisiaj może być wesoło na Dolnym Śląsku...

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#muzykaelektroniczna #rave #shrek #heheszki
Czy Shrek z Fioną mogą się bawić na raveparty? Oczywiście!!
Zapraszam do oglądania
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #glupiehejtozabawy
Tak wiem że już wszyscy na hejto śpią.....

Ło panie, trochę tego było:
Zaginiony świat (szkoda, że go scancelowali przed sezonem finałowym 😢)
Kamienie śmierci (zoomery nie znajo)
Świat według Kiepskich
Włatcy móch
Przygody Merlina
Filary ziemi
No i może bez czekania cały tydzień, ale jak TVP puściła kiedyś Allo Allo to było wydarzenie
Boża podszewka, Xena, i taki cykl Disneya w sobotnie poranki, że najpierw leciała bajka animowana, a potem film dla młodzieży
Zaloguj się aby komentować
#sport #tenis #igaswiatek
Tak tylko wspomnę,że Świątek pokonała Switolinę 2:0 i w półfinale zagra z Sabalenką.

Zaloguj się aby komentować
#boks #sport
3 czerwca 2016 roku zmarł Muhammad Ali – legenda boksu
Urodził się jako Cassius Clay 17 stycznia 1942 roku.
Już jako 18-latek zdobył złoto olimpijskie w Rzymie, pokonując Polaka – Zbigniewa Pietrzykowskiego. Wkrótce po zdobyciu tytułu mistrza świata przeszedł na islam i przyjął imię Muhammad Ali.
Był nie tylko mistrzem ringu, ale też odważnym buntownikiem – odmówił służby w Wietnamie, stracił przez to tytuły i stanął przed sądem. Stoczył wiele legendarnych walk – z Frazierem, Nortonem, Foremanem. Tę ostatnią, „Rumble in the Jungle”, wygrał dzięki sprytnej taktyce, nokautując potężnego Foremana w 8. rundzie.
Gdy Ali ciężko chorował na Parkinsona, to właśnie Foreman pomógł mu wejść na scenę podczas gali Oscarów, gdzie odebrali wspólnie nagrodę za film dokumentalny.
Ciekawostka:
Po powrocie z igrzysk w Rzymie, gdzie zdobył złoty medal, Ali miał zostać wyrzucony z restauracji w rodzinnym Louisville ze względu na kolor skóry. Z rozczarowania – jak sam pisał w autobiografii – wrzucił medal do rzeki Ohio. Niektórzy historycy podchodzą jednak do tej historii z dystansem, sugerując, że po prostu go zgubił.

Zaloguj się aby komentować
#makrofotografia #pajaki
Zgadnij którym okiem na ciebie patrzę?

Zaloguj się aby komentować
#motoryzacja #heheszki
Drodzy uczniowie
Na tym zdjęciu możemy podziwiać pracę pana mechanika oraz jego pomocników.Praca ta najczęściej była wykonywana za pomocą najprostszych narzędzi,ale to zapewne wystarczało do naprawy samochodu marki Syrena.Moja uwaga: nie róbcie tak sami w domu!!!

Zaloguj się aby komentować
#ciekawostki #sztuka
Co ciekawego mozna zrobić z drutu?
Autor: Richard Stainthorp





Zaloguj się aby komentować
#polityka #wybory #trzaskowski
Ocena kampanii Trzaskowskiego przez prof. Marka Migalskiego,politologa
Ten sam kandydat, co pięć lat temu. Ten sam sztab, co pięć lat temu. I ta sama banalna kampania, co pięć lat temu. Co zatem mogło pójść nie tak? Żarty jednak na bok, poważnie potraktujmy kampanię Rafała Trzaskowskiego. Zaczęła i skończyła się fatalnie.
Najpierw zajmijmy się owym początkiem. Działacze KO gremialnie, bo stosunkiem 75% do 25%, właśnie jego wskazali jako swojego kandydata. I to był fundamentalny błąd, bo na elekcję rządzoną przez prawicową agendę, wybrali polityka liberalno-lewicowego, ikonę progresywizmu, ekologizmu, walki o prawa osób LGBT i bezpieczeństwo uchodźców z całego świata.
Wszystkiego tego nienawidzą, a przynajmniej boją się, wyborcy opozycji, a to ich jest dzisiaj (i było przed pół rokiem) więcej w Polsce.
Działacze KO mogli wskazać na Radosława Sikorskiego, który o wiele lepiej poradziłby sobie w takiej atmosferze, bo ma nieco bardziej konserwatywny profil ideowy, niż włodarz stolicy.
Mogli postąpić jeszcze sprytniej i wybrać na przykład profesora Pawła Kowala, posła KO (kiedyś w PiS), robiącego dobre wyniki (i przy okazji dobrą robotę) na…Podkarpaciu, mateczniku partii Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie, oni woleli swojego Rafała. No to mają za swoje.
A jak zakończyła się kampania Trzaskowskiego? Kuriozalną fetą w wieczór wyborczy na jego cześć, jego żartami, że on ciągle się uczy, oklaskami i wzajemnymi gratulacjami sztabowców i polityków PO. A przecież można było uczciwie i poważnie potraktować widzów – wyrazić radość, podziękować wyborcom i wezwać do spokojnego poczekania na oficjalne wyniki.
Wybrano cyrk i celebrację rzekomego zwycięstwa, które przejdą do historii polskiego obciachu i będą ciągnąć się za ich bohaterami przez lata. Rzeczywiście, Trzaskowski (i jego ludzie) ciągle się uczą – teraz będą mieli dużo czasu na ową naukę. Radzę się z tym zadaniem nie spieszyć.
A co było między fatalnym początkiem, a ośmieszającym końcem kampanii? Szereg wtop i wpadek – od nieszczęsnej organizacji ustawki medialnej z Karolem Nawrockim w Końskich, po numer, który wywinął sztabowcom PO Zenek Martyniuk, który na początku rywalizacji o najwyższy urząd w państwie zrobił sobie filmik z Trzaskowskim, by zakończyć ją występując w filmiku, na którym popiera Nawrockiego. Ale bądźmy szczerzy – nie ma kampanii bez błędów, więc takich drobnych nie dało się uniknąć.
Jednak najważniejszym błędem Trzaskowskiego był sam Trzaskowski. Jego zalety jako prezydenta Warszawy uczyniły go niewybieralnym w skali całego kraju. Czy do trzech razy sztuka? A kto upartemu zabroni? Czyli za pięć lat ten sam kandydat, ten sam sztab i ta sama kampania? Co może pójść nie tak?
Info
powtórzę: w POKO są wyszczekani debile. Jak ktoś był całe życie debilem, to nagle nie stanie się mędrcem. Kandydat "wielkomiejski" Trzaskowski nie miał szans na prowincji, a tej prowincji to jest jednak trochę więcej - i o nią nie zawalczył. Teraz Donek mówi, że całą naprzód, będą wielkie rzeczy - a gdzie one były do tej pory...? Staje się po prostu niewiarygodny.
@t0mek kompromitujaca nie jest nawet tyle sama kampania wyborcza co zapowiedz Tuska "no, ze teraz to oni sie na prawde wezma do roboty" xDDD
@Gumaturbo poza tym że się zgadzam to gówniany artykuł
co było między początkiem a końcem ? szereg wpadek... ale w sumie nie dało się ich uniknąć - czyli było dobrze?
największym problemem był sam Trzaskowski, którego zalety jako prezydenta Warszawy uczyniły go niewybieralnym w skali kraju - yy... to jakiś skrót myślowe? jakie zalety sprawiły niewybieralność?
Zaloguj się aby komentować
#ciekawostki #heheszki #ser
Cooper's Hill Cheese-Rolling and Wake to coroczne wydarzenie odbywające się w wiosenny długi weekend w Cooper's Hill, w Brockworth niedaleko Gloucester w Anglii. Uczestnicy ścigają się z 200-jardowego wzgórza, goniąc za kołem sera Double Gloucester.
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #clinteastwood #gif
Co tam kombinujcie hejciuchy?

Zaloguj się aby komentować