Zaległe 2 grudniowe przejazdy, jeden na #mtb po lesie i drugi na #gravel w Wigilię po Warmińskich drogach, częściowo oblodzonych.
Licznik w tym roku na #rower stanął na 3 730 km.
Kolejny rok wydłużyłem dystans pokonanych kilometrów ale 4 k nie udało się przebić.
Był to roku kilku naj.
Najdłuższy dystans pokonany na rowerze - 175 km (na MTB)
Największy podjazd w Górach Świętokrzyskich - 277 m w pionie, na Święty Krzyż (Łysą Górę).
We wrześniu mój park maszyn, rozrósł się o gravela. Póki co spokojne 433 km na nim przejechane. Pierwszy kontakt z barankiem W przyszłym roku planuję zmienić pedały z platformowych na wpinane. Całe życie na platformach, pewnie nie obędzie się bez paru gleb
Cel na 2024 to przekroczyć granicę 200 km podczas jednej wycieczki, wstępny plan na trasę już jest: Bydgosz-Gdańsk. Ale to pewnie gdzieś w 2 kwartale gdy zrobi się już cieplej i jaśniej.
Pięknie, moja pierwsza przygoda z SPD, podjeżdżam pod wjazd na Aleję Waszyngtona (W górę do Kopca Kościuszki, Kraków), 3 auta hamują przede mną, nie wypiąłem pedałów, dup gleba W 24h wtedy wywaliłem się 2 razy, później wyrobił się nawyk i gitara jest W SPD zrobione w tym roku kilka tysięcy kaemów, faktycznie stopa może odpocząć, powodzenia, baranek fajny
Nie została odebrana z PaczkoPunktu i teraz jest w jakimś zawieszeniu.
Trochę słabo, że zgodnie z komentarzami, były przypadki, że info o paczce wpadło do Anonimowych odbiorców nawet po 15 godzinach od umieszczenia paczki w paczkomacie.
@Gilgamesh kurczę, tego się obawiałem, że to ten model. Bidon na rurze podsiodlowej chyba na pewno odpada Spora ta torba, jak się sprawdza? Jaki masz widoczny na zdjęciu bidon - 1l czy 0,7?
@Gilgamesh spoko maszyna, ja mam krossa hexagona, natomiast występuję brak czasu...zazdroszcze, chyba jutro go odpalę, a jak nie jutro, to we wtorek...
34 - wczoraj zaplanowałem sobie ładną trasę pod kwadraty, tylko 85 km w dwie strony z domu ! po czym stwierdziłem, że nie mam na nią ochoty ;) więc wyszedłem pokręcić do lasu i to był dobry wybór gdyż zapomniałem nalać wody w bidon a nogi tego dnia były jak z betonu
31 - dziś w kolei szybka rundka po pracy, dla odmiany po mieście, noga podawała :) sporo PR wpadło na Stravie
Pora podsumować urlopowy wyjazd do Zachodniopomorskiego.
40 km - wprawdzie jestem już na wyspie Wolin od 13:00, to przez śledzenie Le Mans 24 ruszam na rozpoznanie dopiero o 18:30. Niestety budowa nowej S3 wymusza na mnie liczne zmiany w trasie i kombinacje. W planach było objechanie Karsiboru i zdobycie wielu dziewiczych kwadratów ale odpuściłem ze względu na późną porę. Wracając chciałem uniknąć jechania ruchliwą krajówką więc wbijam na wiadukt i zdążam ku R10.
I tutaj następuje niemiła niespodzianka: io io ! jado bagiety na sygnale xD
"Gdzie Pan tu się pcha, tu Gazoport, 5 tysięcy mandatu za wykroczenie" :D Czyli Państwo z kartonu, odcięli dostęp do międzynarodowego szlaku rowerowego, części atrakcji turystycznych Świnoujścia jak np. latarnia morska.
Ostatecznie kończy się pogadanką i zawracam na krajówkę, z której na szczęście udaje się w końcu zjechać do lasu i wrócić ku Międzyzdrojom.
96 km - objazd wyspy Wolin. Nieudany start, gdyż rozrysowałem sobie trasę po plaży xD Nawrót i jazda w śladzie R10/R13 do Dziwnówka gdzie zjeżdżam ku Kamieniu Pomorskiemu. Stamtąd dalej do miasta Wolin i pięknie położonym szlakiem nad Zalewem Szczecińskim
108 km -tym razem jadę pojeździć na wyspę Uznam. Szybki promik i już jestem po drugiej stronie Świnoujścia. Trasa nadmorska do niemieckiego Trójmiasta. W Niemczech inny świat, co 500 metrów bezpłatne i czyste toalety. Czego nie można powiedzieć o naszym Trójmieście...
Mijam Bansin i największa niespodzianka wycieczki, nie jest płasko, są górki ! i to spore. Na 16% zjazdach w try miga rozpędzanie się do 50 km/h :) Celem jest molo w mieście Koserow i nawracam do Polski. Co warte podkreślenia, bardzo dobre oznakowanie tras rowerowych po stronie niemieckiej. Wielkie tablice ze strzałkami gdy tylko ścieżka gdzieś mocniej skręca.
3 #100km w tym roku, i łącznie z piątkowym wypadem ponad 400 km w pięć dni. Dlatego kolejne dni odpoczywam i zapewne dopiero jutro wyskoczę na bajka ;)
Pomysł na trasę, na której pobiję nowy rekord dystansu zaświtał mi w głowię jakoś w zeszłym miesiącu.
Wczoraj wolne od roboty, więc wstałem 5:50 (xD), szybkie ogarnięcie i już byłem w drodze SKM do Lęborka. Na miejscu zameldowałem się przed 8 i ruszyłem do Łeby i stamtąd dalej w drogę powrotną do Gdańska.
Trasa poprowadzona głównie w śladzie R10/R13, w tym sporo piachu ale na szczęście mój MTB sobie z nim radził. Oczywiście w okolicach Władka nie mogłem sobie darować takiego zmodyfikowania trasy aby nałapać dodatkowych kwadratów :D
9 godzin jazdy, średnia 19.1 km/h całkiem niezła zważywszy na potrzebę manewrowania między turystami, którzy zjechali na długi weekend.
Drugie #100km w tym sezonie, chociaż to już bliżej 200 ;)