Zdjęcie w tle

Gepard_z_Libii

Fanatyk
  • 1615wpisów
  • 12510komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Władysław Broniewski – „Noc” [1935]


Za oknem odwilż liczy krople:

50, 100. W pokoju ciemno.

Posadzka skrzypi. To okropne

tak głupio cierpień na bezsenność.

Przy łóżku siadła noc-rajfurka

natrętne myśli nudnie stręczyć:

„No weź do ręki klucz od biurka…

No spróbuj… Po co się tak męczyć?”…

Rzędami książki: Szekspir, Dickens.

Turecki szal, przez mole zżarty.

I nagle – wszystko dziwne, dzikie!

W fotelu duch. I gram z nim w karty.

Znajomy figlarz, ten z Dickensa,

dyskretnie brzęczy mi łańcuchem.

Rozdaję. Ręce mi się trzęsą.

I gram. I wiem, że przegram z duchem.

Nie pokój, ale pusty przedział

zajmują damy, króle, asy.

Do świtu będę z nimi siedział,

pasażer nocny trzeciej klasy.


#poezja #nocnazmiana

f40113ab-d88c-4ac4-bcfa-62331a113d38

Ech. Zrobili mu krzywdę i sam sobie zrobił. Zamęczyli w szkolnych wypisach. A to jest wspaniały poeta. Swobodny, normalny, liryczny, poruszający. Nie stawia żadnych barier, nie pozuje na artystę. Szkoda, że ma taki ogon i szkoda, że ginie w kufrze ze starociami.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Skruszałem jako kamień i wzrosłam jako roślina, umarłem jako roślina i narodziłem się jako zwierzę, umarłem jako zwierzę i stałem się człowiekiem.

Czego mam się bać?

Czy kiedykolwiek poprzez śmierć, stałem się czymś gorszym?


~Rumi


#poezja #filozofia

907c423f-3d64-44a6-8b30-95c0083d91b2

Zaloguj się aby komentować

@Gepard_z_Libii ja tak zgubilem pestke biegajac w gorsch

Specjalnie nastepnego djia zrobilem petle przy krzaczorach by je gdzies znalezc. Nie bylo szans, rozladoaly sie czy kij wie co. Szkoda mi ich.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Gdzie jest ten księżyc, co nigdy nie wschodzi ani nie zachodzi?

Gdzie ta dusza, co nie jest ani z nami ani bez nas? 

Nie mów, że jest tutaj albo tam.

Cała kreacja "Tym" jest, ale tylko oczom, które potrafią widzieć.”


~Rumi


#poezja #filozofia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Siemanko, witam w mojej kuchni, ale poczekajcie na korytarzu, bo mało miejsca mam, a to jest: pomidorki koktajlowe, cebula, ryż, soczewica zielona, przyprawy, ekstra duże kawałki parówek Tarczyński.

Mam nadzieje że to zjadliwe będzie xD


#jedzenie #gotujzhejto

7be9cadf-e9ee-4fca-9d3e-41e5573b3a47

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Gepard_z_Libii No niestety to smutna prawda. Dziecko pod wpływem przemocy w domu nie wie, czy za chwilę dostanie wpierdol, czy rodzic wpadnie w furię i mu czemuś nie zrobi. Takie dziecko zwyczajnie będzie odczuwało (nawet nie do końca świadomie) taki sam strach jak ktoś kto obawia się o swoje życie. Co gorsze, nie będzie dysponowało możliwościami mentalnymi aby nad tym strachem zapanować i jakoś go sobie zracjonalizować. Do tego dochodzi z reguły brak możliwości ucieczki i masz efekt jak u żołnierza w okopie, który tylko czeka czy ostrzał artyleryjski spadnie na niego, czy obok.


I niestety osiedla nie wychowują komandosów, a ludzi mocno pokiereszowanych mentalnie, którzy swoje problemy i szkodliwe schematy zachowania przenoszą na kolejne pokolenia swoich dzieci. I tak ta karuzela spierdolenia się kręci.

@LondoMollari Niestety. Co więcej, jako że znam osoby z DDD, to wiem, jak reagują np. na hałas. Ciągła gotowość do działania, ucieczka albo walka. Jak żołnierz na froncie.

@WatluszPierwszy Ty znasz, a ja jestem taką osobą, i wiem jedno - bycie taką osobą, nie powinno tłumaczyć przemocy, ani innych negatywnych zachowań, jak gnębienie zwierząt czy słabych ludzi, a do takich akcji często dochodzi ze strony „skrzywdzonych” w dzieciństwie osób.

Zaloguj się aby komentować

@Gepard_z_Libii Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.


Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.


Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.


Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem p--o — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.


Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.


Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.


Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.


Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też k--s, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.


Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.


Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, M----N, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.


Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.


My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.


Nikt nie narzekał.


#pasta

Zaloguj się aby komentować

Ludki jak macie problem z leżącymi petami, to może zacznijcie ludziom zwracać uwagę, jak widzicie że rzucają na ziemię, albo jak nie macie odwagi, to zabierajcie miotełkę w podróż do miasta, sprzątnijcie kiepy na oczach rzucającego, raz że czysto będzie, a dwa że może uda się jakieś brudasa zawstydzić.


Wiem, wiem nabrudził, niech sam sprząta, uga buga nienawiść do palaczy, k⁎⁎wa dobrze że nie palę, to się na wpierdol nie załapie, mimo że nie rzucałem nigdy petów, to jednak strach jest, a tak poważnie to pierdololo pod publiczkę nic nie daje, a jeszcze wrzucanie do jednego wora wszystkich palaczy jest skurwysyństwem.

Znam takich co popielniczki kieszonkowe noszą, ale ich też trzeba nienawidzić?


Nie weźmiecie miotełki czyściochy i uwagi też nie zaczniecie zwracać, bo wy potrzebujecie tych kiepów na glebie i tych zjebów, którzy te pety rzucają, żeby poczuć się lepszym od kogoś i epatować tym w necie


#gownowpis

@Gepard_z_Libii ja zwracałem. Najmniejszy nie jestem, ale i nie największy. Z reguły słyszę, nic... Jestem ignorowany, bo ludziom wstyd. Owszem było coś w stylu "c⁎⁎j cie to obchodzi co robię". Wtedy mówiłem, że trujesz to wszystko naokoło i cisza. Ludzie odchodzili mając mnie za debila. No nie wiem, nie chce się wywyższać, upokarzając debila. Po prostu szkoda mi środowiska. Ja nie zostawiam po sobie syfu i fajnie, jakby inni też tak robili. Zobacz idę z psem 2-3 kilometry w las (akurat mam w okolicy zamieszkania taka możliwość) i te 2-3 kilometry w głębokim lesie.... Lodówka, opony, gruz...

@razALgul Nie wiem, ja nie widziałem nigdy żeby ktoś zwracał uwagę albo sprzątał, ale widziałem mnóstwo nienawistnych postów w necie.

Takie posty prędzej wkurwią porządnych niesmiecących palaczy zamiast skłonić śmiecących do sprzątania.

Chciałbym zobaczyć kanał na YouTube w którym taki Chrabąszcz jak stopcham, a najlepiej właśnie on osobiście, biega za ludźmi z petami. Nawet bym wspierał gdyby on się za to wziął #stoppet

@Gepard_z_Libii Mam z tym problem i zwracam uwagę. Tak samo debilom macającym bułki w marketach i tym, którzy srają swoimi psami i nie sprzatają.

Zaloguj się aby komentować