W spółdzielni rolniczej odbywa się narada. Przewodniczący otwiera zebranie:
- Dzisiaj musimy omówić dwa zagadnienia: pierwsze to budowa nowej chlewni, drugie to budowa socjalizmu w Polsce. Ponieważ nie mamy żadnych materiałów na budowę chlewni i nie wiadomo, kiedy je dostaniemy, zajmiemy się od razu zagadnieniem drugim.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Opowieść to będzie o tym, jak spierdzieli się prawie wszystko, oczywiście przy dużym udziale opowiadającego, lecz i tak skończyć z tarczą, a nie na niej. Serdecznie Państwa zapraszam na relację z wyścigu.
Start w Lubuskiej Szosie planowałem od dawna. W ubiegłym roku gdybałem 250 czy 500 km, ale szybko nastawiłem się na najdłuższy dystans. Kusiła szybka trasa i korzystne okoliczności logistyczne, więc pozostało wybrać właśnie tę opcję.
Ten wyścig stanowił dla mnie główny punkt sezonu 2026. Wszystko szło dobrze, noga w tym roku pięknie podaje, waga zredukowana względem ubiegłych lat, udało się pozytywnie ukończyć Pierścień Tysiąca Jezior 610 km, pico bello. Do tego na wspomnianym PTJ poznałem typa, który ukończył wyścig w prawie identycznym czasie jak ja, choć nie widzieliśmy się zupełnie na trasie. Mieliśmy razem startować w jednej grupie, z jego znajomkiem.
Niestety problemy zaczęły się po środowej przejażdżce. Wskutek awarii ratchetu (taki system zazębiania tylnej piasty), zaczęło mi się robić ostre koło. Nie było to bardzo problematyczne, ale w obliczu wyścigu na długim dystansie, wolałem to naprawić. No i spierdoliłem jeszcze bardziej, a w sumie nie wiem nadal dlaczego xD Wyczyściłem z syfu okolice łożysk, pierścienie, sprężynki, a po zamontowaniu koła, okazało się że piasta przez 1/4 obrotu, praktycznie staje w miejscu. Łańcuch hałasuje, spada, normalnie kataklizm. Pozostał zatem w praktyce jeden dzień, a ja mam niesprawny rower. Zajekurwabiście. Ani oddać do serwisu, ani nic. Decyzja: spróbuję ogarnąć to w piątkowy wieczór. Na próbie się skończyło. Całe 2 minuty przed północą.
Czas na bilans zysków i strat. Zysków nie ma. Straty: nie mam narzędzia pracy na kilka godzin przed startem, a powinienem już spać. Szybka decyzja, przerabiam starą szosę, dodaję lemondkę, ogarniam napęd, montuję akcesoria, zmieniam koszyki na bidon etc. Przed 1:00 skończyłem, trudno, jakoś dotrwam. Pozostało poprawić gpx, bo organizator dodał mały objazd. I wtedy sobie to uzmysłowiłem. Och, co za gamoń, co ja odpierdoliłem.
ZAPOMNIAŁEM
K⁎⁎WA
SPODENEK
Ale jak?!?!?! I wtedy sobie przypomniałem. Późną porą w czwartek, zabieram koszulkę i potówkę, tutaj są skarpetki, a tam bibsy. Ale nie te, one na takiej trasie zatrą mnie jak papier ścierny, 3h jazdy to max. Idę do suszarki, bo robiłem pranie we wtorek. O, a tutaj jest pomiar tętna, bo znowu zapomnę. Do suszarki już nie docieram.
No i c⁎⁎j, no i cześć. Pół godziny deprechy.
Przychodzi mi myśl. Sprawdzam jedno, drugie, dobra, spróbuję. Decathlon otwarty od 9, numer do orga znaleziony. Piszę z prośbą o zmianę dystansu, rano przeczytam. Z wkurwienia przez blisko godzinę nie mogę zasnąć, a budzę się ponad pół godziny przed budzikiem. 4,5 godziny snu, elegancko. Spoglądam na telefon:
"nie ma problemu, ale nie gwarantujemy medalu"
Ciul z medalem, here we goooooooooo
Za dziesięć 9:00 jestem pod roletą sklepu, wpadam, przymierzam, płacę, przebieram się w kiblu (słuchając jak gość w kabinie obok walczy o życie) i rura na start. Tracker odbieram 3 minuty przed startem. Izi pizi.
Rozglądam się, a tam sama konina. Dyski, kaski aero, wytopione łydy. Będzie wesoło.
Ruszamy dosyć żwawo... żartuję, bo to jest po prostu galop. Zmiany mocne, poniżej 30 km/h jest tylko na podjazdach 5%+. Na pierwszym punkcie kontrolnym, na 71. km średnia wynosi 36,7. Matko święta. Przerwa max 5 minut, jedziemy dalej. Po kilku km, brak ostrzeżenia i wpadam w dziurę. Uff, dętki całe, ale połamało się gniazdo od licznika i ten dynda na lince xDD Za⁎⁎⁎⁎ście. Myślę sobie o tym, jak przetrwam ten dystans po takim śnie i na 108. km otrzymuję odpowiedź, tam gdzie zawsze. Łapie mnie skurcz na wewnętrznej części uda. Udaje mi się z nim wygrać, przypuszczam że to może być kwestia mozolnej pracy z rozciąganiem. W ubiegłych latach takie ekscesy kończyły się zsiadaniem z roweru. Jeszcze tego nie wiem, ale skurczów tego dnia zaliczę blisko 10. Nie jestem jednak jedyny, przez nie z koła spada nam nawet znany w ultrasowej całej Polsce jeden kozak. Upał również robi swoje. Z trudem docieram do PK2 i tam mam już więcej czasu na parę rzeczy. Tylko jakimś cudem, jedno gniazdo odłożyłem do starej podsiodłówki i mimo braku idealnego spasowania, montuję na nowo licznik. Do tego ściągam buty, bo stopy pieką (ale tylko w 1 punkcie, a nie tak jak wcześniej) i się rozciągam. Szybkie uzupełnienie kalorii i gnamy dalej. Do mety pozostaje 90 km i jazda pod wiatr. Ten niestety okazuje się kręcić i sporo jest jazdy z podmuchem bocznym. Końcówka jest już ciężka, skończyła mi się woda w bukłaku, a żołądek nerwowo reaguje na samą myśl o izo w bidonach i słodkich żelach. Ogólnie najchętniej bym wszystko zwrócił. Z trudem pochłaniam wymagane minimum i toczę się do mety. Tempo spadło, ale nie tylko u mnie. Grupka się rozrywa na licznych końcowych podjazdach. Walczę na nich ze skurczami i bólem stóp. Nie mogę rozluźnić nóg, bo stopy bolą. Nie mogę odciążyć stóp, ponieważ mnie spina. Udaje mi się jednak ostatecznie dotrzeć do mety i to w bardzo dobrym czasie, którego się kompletnie nie spodziewałem.
Piękny to był wyścig, nie zapomnę go nigdy.
PS. Medal też dostałem
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Panie @Furto ogromne gratulacje, bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig xD Piękna relacja, super mi się czytało 😃
Podziwiam za upór i kombinowanie.
Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?
bo brzmi jakby cały świat miał być na nie jeśli chodzi o ten wyścig
Bez kitu w pewnym momencie tak się właśnie czułem. Cały świat, na którego czele stałem ja xD
@Trypsyna
Jakieś kolejne fajne starty w niedalekiej przyszłości jeszcze Cię czekają?
Na chwilę obecną nie, raczej na pewno nie wpadnie żadne 300+, bo nie mogę znaleźć nic atrakcyjnego pod kątem logistycznym. Mam na oku jeszcze dwie imprezy we wrześniu i październiku na 100/200 km, może jedną wybiorę
Przy czym rozmawiamy o zawodach, bo jeszcze dwa cele mam w kalendarzu na sierpień
Skrupulatny urzędnik skarbówki kontroluje firmę z żydowskim kapitałem i pyta:
- Macę jecie?
- A jakże, to przecież nasza tradycja - odpowiada pracownik.
- A okruszki?
- Nic się nie marnuje. Zawsze zbieramy je do pudełka i wysyłamy do piekarni, a oni raz w roku przysyłają nam jedną macę gratis.
- A świece palicie?
- No pewnie. Przecież są nam potrzebne do naszych modlitw.
- A co z ogarkami?
- Nic się nie marnuje. Wszystkie zbieramy do pudełka i wysyłamy do fabryki, a oni raz w roku przysyłają nam jedną świecę gratis.
- A jak tam u was z obrzezaniem?
- Normalnie, jesteśmy przecież dobrymi Żydami. Ale nic się nie marnuje. Wszystkie napletki zbieramy do pudełka i wysyłamy do urzędu skarbowego, a oni raz w roku przysyłają nam kogoś takiego, jak pan...
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Głośna sprawa wczorajszego aresztowania na wybrzeżu, o której mocny wpis dodała @Trypsyna, ryje mi dzisiaj beret.
Nie mam na myśli samego przestępstwa i ukrywania się przez tyle lat, lecz tego co aktualnie przeżywa najbliższa rodzina. Nie wiem co bym zrobił na miejscu żony i dzieci. Dzieci możliwe, że mają już ok. 6-8 lat (ślub 2018), więc na pewno będą pamiętać ojca. Co zrobić ze szkołą, miejscem pracy i zamieszkania? Jak uzyskać szybki rozwód i zmienić równie prędko dane osobowe? Przecież nazwisko sprawcy, jego profil i zdjęcia latają już wszędzie po FB. Co jeśli jest np. hipoteka, a on lepiej zarabiał? Czy jest ubezpieczenie, które uwzględnia wieloletnią odsiadkę kredytobiorcy, tak jak jest w przypadku zgonu lub niezdolności do pracy?
Przecież w społeczeństwie nie brakuje zjebów, którzy zaczną ich obwiniać i prześladować.
Dokładnie, żona i dzieci do końca życia dotknięte tym piętnem. Okropieństwo. Jeśli faktycznie o niczym nie wiedziała, do końca swoich dni będzie się zastanawiała czy nie widziała wcześniej jakichkolwiek znaków.
Od razu usunęła swoje sociale i się jej nie dziwie. U niego na profilu FB dzieję się istna lawina hejtu, ją też by to spotkało.
Ja jestem pod wrażeniem technologii dzięki której został złapany.
Gdyby nie zupełny przypadek ta sprawa nigdy mogłaby nie wyjść na światło dzienne.
Raczej sądzę że rodzina nie wiedziała co zrobił, natomiast to co mnie najbardziej dotknęło to że słychać było wołanie o pomoc i żadna ludzka k⁎⁎wa nie zareagowała.
Dla mnie to gorszy odpad niż oprawca.
Jak coś się dzieje, nie wiem 2 auta się rozbiją to będzie jechał na przeciwnym pasie ale zwolni popatrzeć, a tu słyszy wołanie i elo pewnie wygłupy....
To co siedziało we łbie 22 letniego typa że zatłukł dziewczynkę by umoczyć kija to dla mnie jakaś totalna abstrakcja.
Pewnie jakiś przegryw j⁎⁎⁎ny co go pewnie nawet prostytutka nie chciala obsłużyć to sobie to inaczej wykombinował.
Mam nadzieję że w więzieniu przywitają go równie dobrze jak na profilu fb
Chaczapuri z wczoraj. Przepis od roadtripbus.pl. Łódki były 4, ale 2 znikły przed zdjęciem xD Jedno jajo standardowo musiało się wylać.
Wersja lekko w stylu fit, na chudej mozzarelli i bez masła na koniec. Użyłem radamera i okazał się średnim wyborem, następnym razem wezmę coś pikantniejszego.
Blondynka: A jakie miałabyś życzenia? Brunetka: No... Przede wszystkim to chciałabym mieć tak naturalne długie blond włosy, poza tym dłuuugie nogi aż do ziemi. A po trzecie to chciałabym mieć takie... - i tu następuje manualna demonstracja (podobna do trzymania grapefruita w każdej ręce) tego, co brunetka chciałaby mieć dużego.
A blondynka na to: Ty, a na co ci takie krzywe palce?
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Mam taki mały cel na ten sezon, aby złamać solo 3h/100km. No i tak sobie myślę, że gdyby nie kilka okoliczności tentygodniowych, w takiej formie jak dzisiaj, zrobiłbym to nawet licząc czas brutto z przerwą na siku i drożdżówkę z żabki. Średnia 33 przy tętnie 133, nie wiem co tu się odwaliło.
Nowa pozycja za sprawą lemondki super, ale spina mnie coś na prostownikach, podobnie jak 2 lata temu. Muszę szybko coś na to zaradzić, a mam ledwie parę dni, ehhh.
Wiatr po⁎⁎⁎⁎ny, zrobiłem pętlę wokół Lasów Grędzińskich i nie wiem nawet skąd wiał, chyba zewsząd.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dostałem od fizjo nowe ćwiczenie (przysiady ze sztangą z wysokiem) i trochę mnie to wczoraj pokonało. Zwłaszcza, że ostatnia wizyta na siłce była gdzieś w połowie czerwca.
Bardzo przyjemna jazda dzisiaj i o dziwo nawet wiatr nie dokuczał. A to ważne, bo zimny jest skurwol jak w październiku. Testuję też nową lemondkę, gdyż musiałem podwyższyć nieco pozycję. Póki co obiecująco.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dwaj adwokaci, biedny i bogaty, idą sobie razem ulicą w towarzystwie św. Mikołaja. Nagle wszyscy trzej jednocześnie spostrzegają leżący na chodniku banknot studolarowy. Komu on ostatecznie przypadnie?
Oczywiście bogatemu adwokatowi, ponieważ pozostałe postacie są czystą fikcją.
Tag do obserwowania lub blokowania: #wielkikawalarzfurto
Moim zdaniem nie ma tak, że dobrze, czy niedobrze...
Uważam, że jako typowy Janusz, który obejrzał 2 spotkania Hiszpanów na mundialu, a do tego kibic Realu, mogę go względnie obiektywnie ocenić. Dużo kręcił, starał się, coś mu wychodziło, ale nie wszystko i ogólnie raczej na plus niż minus. Od kandydata do ZP oczekiwałbym więcej, ale nie tacy jak on nie spełniali oczekiwań na finałach. Np. taki Messi, dał dobrą zmianę wczoraj w 110. minucie, szkoda że go trener wcześniej nie wpuścił.