
Fafalala
- 151wpisów
- 3774komentarzy
Staram się nie smutać i szaleć za bardzo. Potyczki pod tagiem #fafasiezaburza.
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia
TLDR: Hej.
59.
Czołem cyfrowi przyjaciele.
Dzisiaj krótko, aby znów nie zaczynać z przydługim formatem.
Na samym początku przepraszam jak kogoś zmartwiłam, zaniepokoiłam swoją osobą.
Po drugie dziękuję, dziękuję, dziękuję bardzo Wam, że pomogliście w tym pierwszym odruchu jak nocą zawołałam po pomoc. Nawet nie wiecie ile ulgi i stabilności mi to przyniosło, której wtedy potrzebowałam.
Czułam się źle. Idąc przez życko na mojej drodze natrafiłam się bagno, a im dłużej się w nim szamotałam, tym bardziej się w nim emocjonalnie zatapiałam. W pewnym momencie chciałam, wręcz czułam przymus by dać się wchonąć. Wtedy zrobiłam coś czego nie robiłam do tej pory i dzięki temu pisze kolejny post. Chociaż nie wypuszczam go bez lęku. Cykam się niemało, tego co będzie po, jak to zostanie odebrane, ale nie mogę nie być sobą. Kocham sobie wystukiwać te literki, które układają się w słowa, znaczenia, sens, obraz człowieka, mnie. Przepraszam, że nie mówiłam o tym Tobie wprost. Nie chciałam martwić, przygniatać, dokładać. Miałam być dzielna i silna.
Na ten moment jest lepiej, dużo lepiej. Na zewnątrz siebie widzę więcej światła i nadziei na poprawę, na więcej ciepełka, akceptacji wokół mnie, a w środku... hmm czuje, że nie muszę już myśleć o końcu. A to już tak dużo.
Dziękuję Wam i tym co są obok mnie.
Dbajcie o siebie i kochajcie bez lęku.

Zaloguj się aby komentować
#naczteryrymy
Podpuszczona przez kawiarenkowiczów daje dzisiejsze rymy:
Temat: kawiarenka
Rymy: mikcja- fikcja - defekacja - satysfakcja
Miłego lepienia w tym...
Zaloguj się aby komentować
#podroze #gorzowwielkopolski
Papatki Gorzów, któryś pięknie zaklęty w historii.
Po swoim mieście oprowadzała mnie @KatieWee , która o mój brosze, ma tak ogromny zasób wiedzy, że lepszego przewodnika nie mogłam sobie wymarzyć. I to za darmo. XDD Chciałabym, żeby ktoś chociaż raz spojrzał na mnie, tak jak ona na swoje miasto.
Poza najbardziej kluczowym miejscami jak Studnia Czarownic, Katedra czy Mury Obronne zostałam zabrana do części fabrycznej Gorzowa, w którym moje industrialne serduszko zaczęło bić mocniej.
To brzydoctwo zwane pająkiem, jest tak osobliwe, że aż wywołuje uśmiech na twarzy. Jakież to procesy myślowe doprowadziły do tego, że raz ktoś to zaprojektował, dwa wybudował. Takich cudactw potrzeba nam więcej. XDD
Ach! I zjadłam najlepszego Pad Thaja ever w Tajce. Makaron tak oblepiony sosiwem, że aż rozpływał się w ustach.
Nie zgodzę się, że w tym mieście nie ma co oglądać. Wręcz przeciwnie, prawie każdy budynek w centrum ocieka historią, tylko trzeba chcieć ją odkryć (dzięki Katie było to dla mnie bajecznie proste). Począwszy od fontanny, a kończąc na zdezelowanych, ruszonych znacząco zębem czasu kamienicach.
Dziękuję raz jeszcze za towarzystwo i poświęcony czas. ❤️
Teraz śniadanko i #poznan nadchodzę. Chętnie się kimś spotkam. Jestem Was bardzo ciekawa i w towarzystwie jakoś tak miłej się szwędać.
Pozdro i czas na dziką impre w aucie.





Zaloguj się aby komentować
340 444,33 - 8,0 - 10,0 - 14,0 - 13,0 = 340 399,33
Tupu tupu przez kolejno: Warszawę, Świnoujście, Szczecin i Gorzów Wielkopolski.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer
Zaloguj się aby komentować
#podroze #szczecin
Mój Szczeciński etap podróży uważam za zamknięty. Było ekstra! Aż nie wiem od czego zacząć. Ha! Już wiem! Od podziękowań.
@5tgbnhy6 wraz z cudowną różową ugoscili mnie w swoim mieście niczym naziści Hitlera w 1938r. XDD
Przespacerowałam wszystkie parki. W różance szukałam w kwiatach @UmytaPacha, ale niestety pudło. Na amfiteatrze miałam okazję posłuchać piosenki o żabkach i wraz z tłumem radośnie klaskać do rytmu, bo jak to dobrze żabką być.
Cmentarz był 10/10. Chyba najlepszy punkt wycieczki (dzięki @adamszuba za sugestie 😉). Przeszliśmy go wzdłuż i wszerz. Lapidarium zachwyca pięknem kamieniarstwa. Robiłam zdjęcia prawie każdego nagrobka. Czułam się jak azjatycki turysta. Był też młyn grzyb, ale niestety niedostępny i pozostało lukanie na niego przez płot i krzaki.
W Marczaku zjadłam zarąbiste lody (sorbecie z ogórkiem i limonką, będę za tobą tęsknić).
W Czeski Film (@ColonelWalterKurtz leciało Sasuage Party XD) poza dobrym piwem trafiła nam się okazja wysłuchać zblazowanych, radykalnych politycznie i nieuprzejmych 30 latków, którzy z nieukrywanym zdziwieniem pytali po co przyjechałam do najnudniejszego miasta w Polsce (pierdolenie 😑).
W pubie Coolturka dzięki uprzejmości barmanki miałam okazję posmakować mrożonego rokitnika. W planach mają robić z tego wódkę. Ciekawe, ciekawe.
Dużo jeszcze nie widziałam i mam turystyczny niedosyt
Dziękuję również @bartek555 za nakierowanie na atrakcje. Jeszcze uzupełnię listę o sugerowane miejsca.
Raz jeszcze cieplutkie podziękowania dla moich przewodników. Przy kontakcie z Wami miałam wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze. Super uczucie.
Za chwilę ruszam do #gorzowwielkopolski zobaczyć podobno najbrzydszy budynek w Polsce. A jutro kierunek #poznan.
Może znajdzie się jakaś Kasia lub Tomeczek chętny na wprowadzenie w Poznański świat?





Zaloguj się aby komentować
@StepujacyBudowlaniec patrz jaki głaz. Nówka sztuka, jeszcze ofoliowany, 5G. Idealny do ogródka.
Podać koordynaty?
#heheszki

Zaloguj się aby komentować
Hejtasy zakretasy ze #szczecin. Co warto odhaczyć w Waszym mieście z takich mniej oczywistych atrakcji? No i gdzie najlepsza kawa!
Wpadłam na dwa dni i lurkuje neta w poszukiwaniu turystycznych skarbów.
#podroze #pytanie
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #iinnetakietakie
TLDR: Duży progres w małych rzeczach.
58.
Żyje sobie ostatnio w poczuciu osobliwego spokoju. Bez szaleństw, wzmocnionej ekscytacji, czy poczucia wyższości. Ot tak mijają mi dni, na wyregulowanym chillu.
Ciężej mi co prawda wejść w głębiej siebie, bez tych silnych emocji i wewnętrznych wybuchów (może to też kwestia bycia nafaszerowanym paroma stabilizatorami), ale chyba nie na tym polega życie, aby stale grzebać w swojej głowie.
Staram się wychodzić z koszmarów społecznych konwenansów i akceptować rzeczy na poziomie realnych zagrożeń, niżeli obaw jak dane rzeczy mogą zostać odebrane przez innych. Ostatnio zaspałam, potężnie zaspałam, dobre palulku było. Z taką mocą czasami nie idzie wygrać. Tego dnia byłam zobowiązana do grupowych spotkań z rodzicami, więc lipa. Powinnam być punktualnie. Normalnie wstałabym w pełna paniki że zawiodłam, że nie potrafię sprostać danym obowiązkom, że d⁎⁎a i kupa ze mnie. Wiecie, te milutkie i cieplutkie epitety na samego siebie. A tak, zdałam sobie sprawę, że stało się, przykra sprawa i nie zmienię tego stanu rzeczy. Prosta refleksja, że wściekanie się na siebie nie sprawi, że magicznie anuluje opóźnienie w czasie. Miałam też świadomość, że w spotkaniu uczestniczą inne terapeutki, więc rodzice będą i tak zaopiekowani. Zebrałam się najszybciej jak mogłam, zapakowałam w auto i w 40 min byłam już w pracy. Weszłam, bez przesadnego poczucia winy przeprosiłam i dzień leciał dalej, pomimo potknięcia. Magic!
Ja zdaje sobie sprawę, że to pierdoła, że dla niektórych to oczywiste i automatyczne, lecz dla mojej osóbki to sygnał, że trud jaki wkładam w osobisty rozwój pozwala mi na wyjście z utartych schematów i nadmiernej krytyki ukierunkowanej na powolną samozagładę. To dobre uczucie.
Niedługo też zbieram się na pierwszą improwizowaną podróż. Od Świnoujścia, stopniowo w dół w kierunku Wawy. Bez planu i zapewnionego noclegu. Dzień po dniu w innym miejscu. Ufam sobie, wiem że ogarnę, a jak nie ogarnę to nic się nie stanie. Będę mieć śpiworek, więc spanko w aucie też jest brane pod uwagę. Why not. Po ostatniej podróży zauważyłam, że lubię spędzać ze sobą czas.
Mam świadomość, że to co piszę, może być odbierane jako pysznienie się do samej siebie, ale musicie mi uwierzyć, że w ten sposób wyrażam dumę i radość z tego że powoli odnajduje spokój w swoim życiu, oraz głowie. Czuję, że zaczynam być taką osobą, jaką zawsze chciałam być pomimo tego że wiele rzeczy które działy się w moim życiu, sukcesywnie chciały to zniweczyć.
No czuj dobrze człowiek.
Dobrego dnia, pysznej kawusi czy herbatki i zaczynamy dzionek Hejtowicze!

Zaloguj się aby komentować
#rzucaniepalenia
Drodzy #palacze i dawni nałogowcy jak dajecie sobie radę z natrętymi myślami dotyczącymi palenia i tych rytułałów?
Ja się memle z nimi od paru dni i mam wrażenie że oszaleje zaraz.
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad
TLDR: Świrkowy come back, czyli ciamkam o tym samym w kółko i w kółko.
57.
Jakoś było mi wstyd pisać ostatnio, a chciałam bardzo. Mój tag to takie epitafium z narzekania. Ja tak nie chce. W moim życiu nie jest tragicznie, jak właściwie to zarysowuje. Mam radości, mam smutki jak każdy. Jestem kochana i ja też kocham. Mam pasje, mam przyjaciół, mam miłość. Moje życie to nie tylko choroba. To tętniący tysiącem barw obraz, zmieniający się tak dynamicznie, że nie wiadomo czasem co na nim jest. Potrafi olśnić jak i przygnębić. Czasem zieleń się z czerwienią miesza. Złoto z brązem. Ten obraz oddycha, zupełnie jak ja.
Znów mnie oderwało. Już od lutego słyszałam że jestem w górce, ale kłóciłam się że mam prawo czuć się dobrze. Ciągnęłam to do końca kwietnia, aż się zrobiło grubo. Głupie wydatki, mało spanka, niemożności bycia bez działania, agresja etc. U psychiatrki już spina, bo widać że kontakt z bazą coraz gorszy. Wysoka hipomania tak też rzekła. Cieszę się, że umiałam się zgłosić po pomoc.
Dostałam nowego dropsa po którym wpadłam w dołka, o czym chyba pisałam. Na szybko na szczęście przeszło, bo już się bałam że po mnie. Teraz już jestem na ziemi. To dobre uczucie.
Dobra, nie ma co więcej strzępić ryja. Nie chcę temu poświęcać więcej czasu niż jest to potrzebne. Warto uwagę skupić na zdrowiu i równowadze, przynajmniej tak chcę zrobić. Show must go on!!!! Żyje, oddycham, walczę.
Jakby co komiks z moim story został wydany już jakoś w poprzednim tygodniu: Przerysowani II komiksowe opowieści o samouszkodzeniach. Sama go jeszcze nie czytałam w całości. Jakoś nie mam gotowości. Jest specyficzny, z dwoma perspektywami. Nie wiem jak to wytłumaczyć. To jedna z 10 powieści, jakie się tam znajdują jakby co.
Jeżeli chcecie poszerzyć wiedzę o mechanizmie samouszkodzeń to polecam się z nią zapoznać. Zarówno jako narzędzie i ciekawostkę. Zwłaszcza że temat jest jakoś tak po macoszemu potraktowany.
Dobrego dnia i uroczyście przysięgam mniej skupiać się na negatywach. Ament.

Zaloguj się aby komentować
#heheszki
Spojrzałam sobie na komentarze pod informacja o odnalezieniu kierowczyni pozostawianego bmw, które stało się samotną wyspą na placu budowy i ma zostać odholowane na jej koszt.
Kekłam, zwlasza z "puenty". W jakiś sposób nie byłam zaskoczona. XD
#zycietruckera


Zaloguj się aby komentować
342 587,56 - 8,5 = 342 579,06
Pochodzon.
Po transporcie nad morze nie myślałam nie tuptać.
Ruszyłam z Pobierowa do Gostynia. Fajnymi polami się chodziło. Zielono, cieplutko i pachnąco.
Ciesze się że 1,5h się zmieściłam. 😊
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
W wieku 32 lat udało mi się wyruszyć na pierwszą samotną wycieczkę. W końcu konsekwentnie postanowiłam, że zrealizuje swoją potrzebę nie oglądając się na czynniki zewnętrzne. Było to na zasadzie: chcem i już. XD
Moze banał, ale to dla mnie ważny aspekt niezależności, którą zdobywam. W głupi sposób, jestem z siebie dumna.
W Mrągowie jest ekstra, ale ponad 3h jazdy autem samemu wieje nudą. 😋
Jeździcie sami na wyjazdy? Czy raczej zawsze z kimś/jakąś ekipą?
PS Czuje się znacznie lepiej. Leki skutecznie mnie stabilizują i trochę mniej czuje te skrajności. Cieszem się bardzo z tego. 😊
#chwalesie #wyjazdy #gownowpis

Ja nigdy nie byłam na wyjeździe sama. Jakiś czas temu uzmyslowiłam sobie, że ja w ogóle nigdy nie byłam sama, nie mieszkałam nigdy sama na przykład. Zawsze rodzice, na studiach współlokatorzy, potem chłopak-mąż i dzieci. Każdy etap się tak zazębiał, że nigdy nie byłam sama, na żaden wyjazd w życiu też nie pojechałam sama. Trochę nie czuję takiej potrzeby, bo lubię być z kimś, ale to mogłoby być bardzo ciekawe doświadczenie, na pewno warte przeżycia chociaż raz.
Super, że samopoczucie w porządku u Ciebie. Pewnie super sobie wypoczniesz i naładujesz baterie
@Fafalala kilka lat temu kolejny planowany od miesięcy wypad z kumplami nie wypalił na kilka tygodni przed wyjazdem. Jak zwykle - temu się rozchorował pies, tamten ma ważne sprawy, innemu żona nagle nie pozwala a kolejny nagle nabrał wody w usta i zupełnie się przestał odzywać.
Miałem za sobą ciężki czas i naprawdę potrzebowałem resetu więc stwierdziłem "j⁎⁎ać to, jadę sam". Trochę z duszą na ramieniu poleciałem na Maltę i... okazało się że to najlepsza rzecz jaką mogłem dla siebie zrobić. Luz, zupełna niezależność, cisza, brak oczekiwań. Cudowny czas. Od tego momentu nawet nie zabieram się za namawianie kolegów, co roku jeżdżę sam i nie dam sobie tego przywileju odebrać
Ps. Mam rodzinę, oczywiście razem spędzamy wakacje, ferie itd. Jednak ten tydzień w samotności to zupełnie inny rodzaj odpoczynku. Polecam każdemu.
Zaloguj się aby komentować
3/100
Stasio oj Stasio, tyś mnie znów wypełnił miłością do komiksu.
"Przygody Stasia i Złej Nogi", to początko upubliczniane pojedyncze plansze na fb autora Tomasza Spella. Czekałam na każdą kolejną z wypiekami na twarzy. Dopiero później zostały wydane w formie małego, acz treściwego komiksu. Bardzo ważnego z perspektywy społecznej i psychologiczniej.
Ta historia to słodko-gorzka powiastka o niepełnosprawności, odnadywaniu radości w życiu i depresji rodzicielskiej. Przyznajcie, że to osobliwy koktajl. Każda że stron to pojedynczy wycinek z życia tytułowego Stasia, Złej Nogi, oraz jego mamy, które spinają się w spojną całość.
Staś jest wyjątkowy z dwóch względów. Po pierwsze, jest nie do zdarcia. Jego optymizm i mądrość płynąca z naiwności dziecka nie pozwala mu wręcz czuć bólu i rozpaczy. Po drugie, ma Złą Nogę. Nogę która jest zarówno przyjacielem, jak i utrapieniem. W kontraście do tego stoi mama Stasa, z przyklejonym do ust papierosem i rezygnacją w oczach. Dla niej Noga odebrała jej szanse na szczęśliwe życie.
Polecam, bardzo polecam komiks każdemu, kto choć trochę darzy sympatią ilustrowane historie. Polecam również tym, którzy potrzebują iskierki szczęścia i inspiracji do spojrzenia na trudy życia w zupełnie inny sposób. Można go czytać na dwa sposoby: taśmowo, poznając fabułę i perspektywę bohaterów, albo refleksyjnie, zatapiając się w przesłanie płynące z kontrastu pomiędzy dziecięcą naiwnością, a dorosła dosłownością.
Całość powinniście znaleźć gdzie w necie. Sam autor nie blokuję do niego bezpłatnego dostępu. Spell to w ogóle kosmita. Pochwalę się, że miałam okazję z nim chwilę pogadać na festiwalu. Dobry wariat.
Ocena: 11/10
Stron: 100
Cena okładkowa: 35 zł
#100komiksow #komiksowerecenzje #komiksy



Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad #zalesie
TLDR: Nawet nie wiem jak przedstawić i wytłumaczyć Wam, jak wielką gorycz czuję teraz.
56.
Zasypianie po 2 i pobudka o 6 to była już miesięczna codzienność. Jeszcze wczoraj po północy ogarniałam szafę, którą zaniedbywałam parę miesięcy. Tanecznym krokiem wracałam z treningu, czując muzykę w każdej komórce ciała. Byłam na posiedzeniu zespołu orzeczniczego angażując się w udawanie poważnego, dorosłego człowieka. Bawiłam się, śmiałam, wymyślałam zadania, momentami do ostrej przeginki. To co czułam nie nazwałabym szczęściem. To przedłużająca się głupawka, kóra daje radość, ale z czasem znacznie bardziej męczy, niż cieszy.
Bywałam agresywna, nie radziłam sobie ze złością. Moje zachowania, były tak wysoce skrajne, że aż się bałam siebie momentami. Od zapalnika do działania dzieliły mikrosekundy. Dosłownie. Aż mnie coś ściska jak pomyślę o tych konfrontacjach z ludźmi, a jak trafił swój na swego to i sk⁎⁎⁎⁎syny razem z ku⁎⁎⁎mi leciały na lewo i prawo. Jak bajeczne kwiaty patologii. Wstyd mi, bo czasem mogło pójść o coś tak prozaicznego jak wolne pakowanie zakupów. A i tak się hamowałam, uwierzcie mi. Nie umiałam inaczej.
Ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam że na tym Everescie zabawy, zaczyna mi brakować tlenu. Poszłam do psychiatrki, która zna mnie bardzo dobrze. Od razu nowe piksy. K⁎⁎wa nie mogę. Już 4. I biorę to wszystko, dzień w dzień. Pilnuje, bo chce normalnego życia, a nie pierdolnika, czy zbędnego cierpienia. A to wszystko dlatego, bo moje chemiczne-mózgowe laboratorium przypomina bardziej te polowe narkorykowe w Kolumbi, niż te na Uniwersytecie Cambrige. Nie widomo jaki kociął się tym razem wypierdoli.
Powiedziałam, że nie umiem stać. Kręcę kółka na przystanku. Nie umiem już chodzić, tylko tańczę. Koleżanki mi mówią w pracy że c⁎⁎⁎ek ze mnie wychodzi, gdzie zawsze żyłam w chęci czucia szacunku do każdego.
Wczoraj na jodze, bo poszłam aby się wyciszyć c'nie, w każdej przerwie robiłam kółka na sali. Wiedziałam, że nie powinnam czułam się zawstydzona, ale musiałam. Był tylko bodziec, który trzeba zaspokoić. Już czekałam na pierwszą dawkę, z lękiem i nadzieją.
A teraz siedzę pod kocem, ani to nie śpię, ani to czuwam usychając z żalu, że to tak musi wyglądać. Że ja już sama nie wiem, czy umiem być normalnie szczęśliwa.
No i znów, jak w pętli myślę o śmierci.

Zaloguj się aby komentować
#moderacja #skarga
Ofco, @A_a mnie bezkarnie napastowuje piorunami. Przez taki proceder, boję się wchodzić na Hejto. Powiadomienia mnie przytłaczają. Odzywałam się do kolegi bezpośrednio, ale widzę że jest jeszcze gorzej.
@bojowonastawionaowca mogę prosić o poinformowanie odpowiednich służb?
PS @Cybulion też!

Zaloguj się aby komentować
Tym razem nie zaspałam, więc temat nasuwa się tylko jeden:
Niespodziewana drzemka 😋
Rymy: zmyślanie- ziewanie- kasztany- naćpany.
Miłego tworzenia. 😊
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Włączył mi się tryb "C⁎⁎j z tym wszystkim. Jadę w #bieszczady!" i mam najlepsze #swieta od dłuższego czasu. Totalnie w tym roku nie widziałam się przy świątecznym stole, a zamieniłam to na takie widoczki.
20km zrobione.
Owocnego wolnego. ❤️
#gory

Co roku olewam święta wielkanocne i plus jest taki, że moi bliżsi nawet mnie nie oczekują i pretensji nie mają. Zawsze wtedy wjeżdżają górki i jest to czas dla mnie i mój reset. Kiedyś byłam bardzo zaskoczona, że nawet w Zakopanem jest wtedy pusto i po prostu pokochałam ten tryb. Teraz może więcej ludzi tak spędza święta i troszku tłoczno na szlaku, ale i tak jest zaiebiście. Bieszczady w Wielkanoc też już zaliczałam
Zaloguj się aby komentować
Nie wiem czy wiecie, ale na ulicach można już coraz częściej spotkać wielką rewolucję w ruchu drogowym, czyli znaki poziome 2.0.
Myślę, że to wspaniały pomysł. Zmotywuje to kierowców do wyjścia z pojazdu tylko po to, aby spojrzeli z góry co tam jest za obrazek na blaszce narysowany. Fajnie, zawsze jakaś forma ruchu.
Zdjęcie zrobiłam na Targówku, więc to serio istnieje. XDDDD
#heheszki #znakidrogowe

Zaloguj się aby komentować





