Zdjęcie w tle

Fafalala

Gruba ryba
  • 146wpisów
  • 3640komentarzy

Staram się nie smutać i szaleć za bardzo. Potyczki pod tagiem #fafasiezaburza.

#podroze #szczecin


Mój Szczeciński etap podróży uważam za zamknięty. Było ekstra! Aż nie wiem od czego zacząć. Ha! Już wiem! Od podziękowań.

@5tgbnhy6 wraz z cudowną różową ugoscili mnie w swoim mieście niczym naziści Hitlera w 1938r. XDD

Przespacerowałam wszystkie parki. W różance szukałam w kwiatach @UmytaPacha, ale niestety pudło. Na amfiteatrze miałam okazję posłuchać piosenki o żabkach i wraz z tłumem radośnie klaskać do rytmu, bo jak to dobrze żabką być.


Cmentarz był 10/10. Chyba najlepszy punkt wycieczki (dzięki @adamszuba za sugestie 😉). Przeszliśmy go wzdłuż i wszerz. Lapidarium zachwyca pięknem kamieniarstwa. Robiłam zdjęcia prawie każdego nagrobka. Czułam się jak azjatycki turysta. Był też młyn grzyb, ale niestety niedostępny i pozostało lukanie na niego przez płot i krzaki.


W Marczaku zjadłam zarąbiste lody (sorbecie z ogórkiem i limonką, będę za tobą tęsknić).

W Czeski Film (@ColonelWalterKurtz leciało Sasuage Party XD) poza dobrym piwem trafiła nam się okazja wysłuchać zblazowanych, radykalnych politycznie i nieuprzejmych 30 latków, którzy z nieukrywanym zdziwieniem pytali po co przyjechałam do najnudniejszego miasta w Polsce (pierdolenie 😑).

W pubie Coolturka dzięki uprzejmości barmanki miałam okazję posmakować mrożonego rokitnika. W planach mają robić z tego wódkę. Ciekawe, ciekawe.


Dużo jeszcze nie widziałam i mam turystyczny niedosyt

Dziękuję również @bartek555 za nakierowanie na atrakcje. Jeszcze uzupełnię listę o sugerowane miejsca.


Raz jeszcze cieplutkie podziękowania dla moich przewodników. Przy kontakcie z Wami miałam wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze. Super uczucie.


Za chwilę ruszam do #gorzowwielkopolski zobaczyć podobno najbrzydszy budynek w Polsce. A jutro kierunek #poznan.

Może znajdzie się jakaś Kasia lub Tomeczek chętny na wprowadzenie w Poznański świat?

99b01487-fb43-4270-a3d0-baa1db757215
1efecf4e-88c0-44f9-896b-7ff74a75c87b
d01b7cb5-c793-464a-a682-016ed3183ef9
1960b7c4-47ee-4521-b9a4-ba9f635bef40
a16e771c-4c68-409b-ae9e-1e63fdd80c99

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hejtasy zakretasy ze #szczecin. Co warto odhaczyć w Waszym mieście z takich mniej oczywistych atrakcji? No i gdzie najlepsza kawa!

Wpadłam na dwa dni i lurkuje neta w poszukiwaniu turystycznych skarbów.


#podroze #pytanie

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #iinnetakietakie


TLDR: Duży progres w małych rzeczach.


58.

Żyje sobie ostatnio w poczuciu osobliwego spokoju. Bez szaleństw, wzmocnionej ekscytacji, czy poczucia wyższości. Ot tak mijają mi dni, na wyregulowanym chillu.

Ciężej mi co prawda wejść w głębiej siebie, bez tych silnych emocji i wewnętrznych wybuchów (może to też kwestia bycia nafaszerowanym paroma stabilizatorami), ale chyba nie na tym polega życie, aby stale grzebać w swojej głowie.


Staram się wychodzić z koszmarów społecznych konwenansów i akceptować rzeczy na poziomie realnych zagrożeń, niżeli obaw jak dane rzeczy mogą zostać odebrane przez innych. Ostatnio zaspałam, potężnie zaspałam, dobre palulku było. Z taką mocą czasami nie idzie wygrać. Tego dnia byłam zobowiązana do grupowych spotkań z rodzicami, więc lipa. Powinnam być punktualnie. Normalnie wstałabym w pełna paniki że zawiodłam, że nie potrafię sprostać danym obowiązkom, że d⁎⁎a i kupa ze mnie. Wiecie, te milutkie i cieplutkie epitety na samego siebie. A tak, zdałam sobie sprawę, że stało się, przykra sprawa i nie zmienię tego stanu rzeczy. Prosta refleksja, że wściekanie się na siebie nie sprawi, że magicznie anuluje opóźnienie w czasie. Miałam też świadomość, że w spotkaniu uczestniczą inne terapeutki, więc rodzice będą i tak zaopiekowani. Zebrałam się najszybciej jak mogłam, zapakowałam w auto i w 40 min byłam już w pracy. Weszłam, bez przesadnego poczucia winy przeprosiłam i dzień leciał dalej, pomimo potknięcia. Magic!

Ja zdaje sobie sprawę, że to pierdoła, że dla niektórych to oczywiste i automatyczne, lecz dla mojej osóbki to sygnał, że trud jaki wkładam w osobisty rozwój pozwala mi na wyjście z utartych schematów i nadmiernej krytyki ukierunkowanej na powolną samozagładę. To dobre uczucie.


Niedługo też zbieram się na pierwszą improwizowaną podróż. Od Świnoujścia, stopniowo w dół w kierunku Wawy. Bez planu i zapewnionego noclegu. Dzień po dniu w innym miejscu. Ufam sobie, wiem że ogarnę, a jak nie ogarnę to nic się nie stanie. Będę mieć śpiworek, więc spanko w aucie też jest brane pod uwagę. Why not. Po ostatniej podróży zauważyłam, że lubię spędzać ze sobą czas.


Mam świadomość, że to co piszę, może być odbierane jako pysznienie się do samej siebie, ale musicie mi uwierzyć, że w ten sposób wyrażam dumę i radość z tego że powoli odnajduje spokój w swoim życiu, oraz głowie. Czuję, że zaczynam być taką osobą, jaką zawsze chciałam być pomimo tego że wiele rzeczy które działy się w moim życiu, sukcesywnie chciały to zniweczyć.


No czuj dobrze człowiek.

Dobrego dnia, pysznej kawusi czy herbatki i zaczynamy dzionek Hejtowicze!

41ba60e6-5cf8-4147-8819-8b26dceffa73

Zaloguj się aby komentować

#rzucaniepalenia


Drodzy #palacze i dawni nałogowcy jak dajecie sobie radę z natrętymi myślami dotyczącymi palenia i tych rytułałów?


Ja się memle z nimi od paru dni i mam wrażenie że oszaleje zaraz.

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad


TLDR: Świrkowy come back, czyli ciamkam o tym samym w kółko i w kółko.


57.

Jakoś było mi wstyd pisać ostatnio, a chciałam bardzo. Mój tag to takie epitafium z narzekania. Ja tak nie chce. W moim życiu nie jest tragicznie, jak właściwie to zarysowuje. Mam radości, mam smutki jak każdy. Jestem kochana i ja też kocham. Mam pasje, mam przyjaciół, mam miłość. Moje życie to nie tylko choroba. To tętniący tysiącem barw obraz, zmieniający się tak dynamicznie, że nie wiadomo czasem co na nim jest. Potrafi olśnić jak i przygnębić. Czasem zieleń się z czerwienią miesza. Złoto z brązem. Ten obraz oddycha, zupełnie jak ja.


Znów mnie oderwało. Już od lutego słyszałam że jestem w górce, ale kłóciłam się że mam prawo czuć się dobrze. Ciągnęłam to do końca kwietnia, aż się zrobiło grubo. Głupie wydatki, mało spanka, niemożności bycia bez działania, agresja etc. U psychiatrki już spina, bo widać że kontakt z bazą coraz gorszy. Wysoka hipomania tak też rzekła. Cieszę się, że umiałam się zgłosić po pomoc.

Dostałam nowego dropsa po którym wpadłam w dołka, o czym chyba pisałam. Na szybko na szczęście przeszło, bo już się bałam że po mnie. Teraz już jestem na ziemi. To dobre uczucie.


Dobra, nie ma co więcej strzępić ryja. Nie chcę temu poświęcać więcej czasu niż jest to potrzebne. Warto uwagę skupić na zdrowiu i równowadze, przynajmniej tak chcę zrobić. Show must go on!!!! Żyje, oddycham, walczę.


Jakby co komiks z moim story został wydany już jakoś w poprzednim tygodniu: Przerysowani II komiksowe opowieści o samouszkodzeniach. Sama go jeszcze nie czytałam w całości. Jakoś nie mam gotowości. Jest specyficzny, z dwoma perspektywami. Nie wiem jak to wytłumaczyć. To jedna z 10 powieści, jakie się tam znajdują jakby co.

Jeżeli chcecie poszerzyć wiedzę o mechanizmie samouszkodzeń to polecam się z nią zapoznać. Zarówno jako narzędzie i ciekawostkę. Zwłaszcza że temat jest jakoś tak po macoszemu potraktowany.


Dobrego dnia i uroczyście przysięgam mniej skupiać się na negatywach. Ament.

125c2dfe-07fb-49fd-9ced-c1f1cddd4da7

Zaloguj się aby komentować

#heheszki


Spojrzałam sobie na komentarze pod informacja o odnalezieniu kierowczyni pozostawianego bmw, które stało się samotną wyspą na placu budowy i ma zostać odholowane na jej koszt.


Kekłam, zwlasza z "puenty". W jakiś sposób nie byłam zaskoczona. XD


#zycietruckera

90e28f09-162a-4ef2-a6d9-5760fb3167db
97490832-2dae-4fb4-a51b-79ff6c54fae6

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W wieku 32 lat udało mi się wyruszyć na pierwszą samotną wycieczkę. W końcu konsekwentnie postanowiłam, że zrealizuje swoją potrzebę nie oglądając się na czynniki zewnętrzne. Było to na zasadzie: chcem i już. XD


Moze banał, ale to dla mnie ważny aspekt niezależności, którą zdobywam. W głupi sposób, jestem z siebie dumna.

W Mrągowie jest ekstra, ale ponad 3h jazdy autem samemu wieje nudą. 😋


Jeździcie sami na wyjazdy? Czy raczej zawsze z kimś/jakąś ekipą?


PS Czuje się znacznie lepiej. Leki skutecznie mnie stabilizują i trochę mniej czuje te skrajności. Cieszem się bardzo z tego. 😊


#chwalesie #wyjazdy #gownowpis

0086fcad-efac-43f6-aa9e-f99bb27722aa

Zaloguj się aby komentować

3/100


Stasio oj Stasio, tyś mnie znów wypełnił miłością do komiksu.


"Przygody Stasia i Złej Nogi", to początko upubliczniane pojedyncze plansze na fb autora Tomasza Spella. Czekałam na każdą kolejną z wypiekami na twarzy. Dopiero później zostały wydane w formie małego, acz treściwego komiksu. Bardzo ważnego z perspektywy społecznej i psychologiczniej.

Ta historia to słodko-gorzka powiastka o niepełnosprawności, odnadywaniu radości w życiu i depresji rodzicielskiej. Przyznajcie, że to osobliwy koktajl. Każda że stron to pojedynczy wycinek z życia tytułowego Stasia, Złej Nogi, oraz jego mamy, które spinają się w spojną całość.


Staś jest wyjątkowy z dwóch względów. Po pierwsze, jest nie do zdarcia. Jego optymizm i mądrość płynąca z naiwności dziecka nie pozwala mu wręcz czuć bólu i rozpaczy. Po drugie, ma Złą Nogę. Nogę która jest zarówno przyjacielem, jak i utrapieniem. W kontraście do tego stoi mama Stasa, z przyklejonym do ust papierosem i rezygnacją w oczach. Dla niej Noga odebrała jej szanse na szczęśliwe życie.


Polecam, bardzo polecam komiks każdemu, kto choć trochę darzy sympatią ilustrowane historie. Polecam również tym, którzy potrzebują iskierki szczęścia i inspiracji do spojrzenia na trudy życia w zupełnie inny sposób. Można go czytać na dwa sposoby: taśmowo, poznając fabułę i perspektywę bohaterów, albo refleksyjnie, zatapiając się w przesłanie płynące z kontrastu pomiędzy dziecięcą naiwnością, a dorosła dosłownością.


Całość powinniście znaleźć gdzie w necie. Sam autor nie blokuję do niego bezpłatnego dostępu. Spell to w ogóle kosmita. Pochwalę się, że miałam okazję z nim chwilę pogadać na festiwalu. Dobry wariat.


Ocena: 11/10

Stron: 100

Cena okładkowa: 35 zł


#100komiksow #komiksowerecenzje #komiksy

70e859ee-65ef-46df-b042-288af2e92251
c0bc5c4b-2b04-41ca-bc0a-66df6754b19c
0d6f1969-31ca-433d-b26f-c925863dac0b

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad #zalesie


TLDR: Nawet nie wiem jak przedstawić i wytłumaczyć Wam, jak wielką gorycz czuję teraz.


56.

Zasypianie po 2 i pobudka o 6 to była już miesięczna codzienność. Jeszcze wczoraj po północy ogarniałam szafę, którą zaniedbywałam parę miesięcy. Tanecznym krokiem wracałam z treningu, czując muzykę w każdej komórce ciała. Byłam na posiedzeniu zespołu orzeczniczego angażując się w udawanie poważnego, dorosłego człowieka. Bawiłam się, śmiałam, wymyślałam zadania, momentami do ostrej przeginki. To co czułam nie nazwałabym szczęściem. To przedłużająca się głupawka, kóra daje radość, ale z czasem znacznie bardziej męczy, niż cieszy.


Bywałam agresywna, nie radziłam sobie ze złością. Moje zachowania, były tak wysoce skrajne, że aż się bałam siebie momentami. Od zapalnika do działania dzieliły mikrosekundy. Dosłownie. Aż mnie coś ściska jak pomyślę o tych konfrontacjach z ludźmi, a jak trafił swój na swego to i sk⁎⁎⁎⁎syny razem z ku⁎⁎⁎mi leciały na lewo i prawo. Jak bajeczne kwiaty patologii. Wstyd mi, bo czasem mogło pójść o coś tak prozaicznego jak wolne pakowanie zakupów. A i tak się hamowałam, uwierzcie mi. Nie umiałam inaczej.


Ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam że na tym Everescie zabawy, zaczyna mi brakować tlenu. Poszłam do psychiatrki, która zna mnie bardzo dobrze. Od razu nowe piksy. K⁎⁎wa nie mogę. Już 4. I biorę to wszystko, dzień w dzień. Pilnuje, bo chce normalnego życia, a nie pierdolnika, czy zbędnego cierpienia. A to wszystko dlatego, bo moje chemiczne-mózgowe laboratorium przypomina bardziej te polowe narkorykowe w Kolumbi, niż te na Uniwersytecie Cambrige. Nie widomo jaki kociął się tym razem wypierdoli.


Powiedziałam, że nie umiem stać. Kręcę kółka na przystanku. Nie umiem już chodzić, tylko tańczę. Koleżanki mi mówią w pracy że c⁎⁎⁎ek ze mnie wychodzi, gdzie zawsze żyłam w chęci czucia szacunku do każdego.

Wczoraj na jodze, bo poszłam aby się wyciszyć c'nie, w każdej przerwie robiłam kółka na sali. Wiedziałam, że nie powinnam czułam się zawstydzona, ale musiałam. Był tylko bodziec, który trzeba zaspokoić. Już czekałam na pierwszą dawkę, z lękiem i nadzieją.


A teraz siedzę pod kocem, ani to nie śpię, ani to czuwam usychając z żalu, że to tak musi wyglądać. Że ja już sama nie wiem, czy umiem być normalnie szczęśliwa.

No i znów, jak w pętli myślę o śmierci.

47e5f8f4-c796-42e3-93f6-6ff37ad41d83

@Fafalala ehh no, bardzo się cieszyłem, że ostatnimi czasy już u Ciebie tak dobrze. Widocznie zbyt dobrze, a w życiu przecież nie może być za dobrze cnie?

Dasz radę dziewczyno, tyle już przeszłaś to i wytrzymasz następne wahnięcia i zmiany leków. Wiadomo znowu coś i to męczy, ale masz już doświadczenie i wiem, że sobie poradzisz. Trzymaj się. (づ•﹏•)づ

Nie myśl o śmierci…j⁎⁎⁎ij dmt - po tym podobno życie zaczyna być fajowe ¯\_(ツ)_/¯

A i nie zauważyłem „zespołu niespokojnych stup” na ostatnim hejtopiwo.

Heheszki, trochę przez łzy, rozumiem, mam na codzień podobne „atrakcje” w rodzinie. 😶

.

.

.


A gdzie ten chuop co miał być blisko Ciebie i w Bieszczadach?

@Fafalala sam walczę i nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Szukaj pomocy gdziekolwiek, samemu jest bardzo ciężko. Pamiętaj po co żyjesz bo żyje się tylko raz.

Zaloguj się aby komentować

#moderacja #skarga


Ofco, @A_a mnie bezkarnie napastowuje piorunami. Przez taki proceder, boję się wchodzić na Hejto. Powiadomienia mnie przytłaczają. Odzywałam się do kolegi bezpośrednio, ale widzę że jest jeszcze gorzej.


@bojowonastawionaowca mogę prosić o poinformowanie odpowiednich służb?


PS @Cybulion też!

7bada0d3-f38f-4cf9-badf-510bfb445dc8

Zaloguj się aby komentować

Takie to właśnie ludzkie zmyślanie

Starasz się, pocisz, tłumisz ziewanie

Wymyślasz historie, ludzi, kasztany

Chciałbym, jak kiedyś, być znów naćpany

Idąc dalej fekalną ścieżką...


Z tą nagłą drzemką to jest jakieś zmyślanie

aż usnąłem gdzie stałem, nim weszło ziewanie

śniły mi się różne rzeczy, w tym dorodne kasztany

nie chcesz obudzić się obsrany, nie kładź się naćpany.

39522409-a4fc-4c3a-89fc-a9a30fcd3032

Zaspałem i zacznie się zmyślanie,

Oby nie zdradziło mnie ziewanie,

Ani wymówka, że jadłem kasztany...

Czekaj, co? Spałem czy jestem naćpany?

Zaloguj się aby komentować

Włączył mi się tryb "C⁎⁎j z tym wszystkim. Jadę w #bieszczady!" i mam najlepsze #swieta od dłuższego czasu. Totalnie w tym roku nie widziałam się przy świątecznym stole, a zamieniłam to na takie widoczki.

20km zrobione.

Owocnego wolnego. ❤️


#gory

b3d6c239-874c-4324-9c9f-59487cd3f169

Co roku olewam święta wielkanocne i plus jest taki, że moi bliżsi nawet mnie nie oczekują i pretensji nie mają. Zawsze wtedy wjeżdżają górki i jest to czas dla mnie i mój reset. Kiedyś byłam bardzo zaskoczona, że nawet w Zakopanem jest wtedy pusto i po prostu pokochałam ten tryb. Teraz może więcej ludzi tak spędza święta i troszku tłoczno na szlaku, ale i tak jest zaiebiście. Bieszczady w Wielkanoc też już zaliczałam Udanego!

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem czy wiecie, ale na ulicach można już coraz częściej spotkać wielką rewolucję w ruchu drogowym, czyli znaki poziome 2.0.

Myślę, że to wspaniały pomysł. Zmotywuje to kierowców do wyjścia z pojazdu tylko po to, aby spojrzeli z góry co tam jest za obrazek na blaszce narysowany. Fajnie, zawsze jakaś forma ruchu.

Zdjęcie zrobiłam na Targówku, więc to serio istnieje. XDDDD


#heheszki #znakidrogowe

30b04b46-3f8c-4855-a21c-aac5b8325712

Wygląda na to że mieszkamy na tym samym "holenderskim" osiedlu. Znak jest regularnie zwalany przez zaopatrzeniowca Żabki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Już po czasie, ale dopiero udało mi się ogarnąć #domowabiblioteczka, a chciałam się nią pochwalić. Jest kolorowa, różnorodna i w ogóle. XD

Część #ksiazki moja, część Niebieskiego. Sporo z nich, jak przykładowo Pottery, Pieśni Lodu i Ognia, czy Grzędowicze leżą sobie w szufladzie poniżej. Niestety miejsce jest ograniczone.

Oczywiście są też #komiksy, głównie "Witch" czyli moja mała fiksacja i wielki sentyment. W wielu szafkach mam pierdyliard gadżetów z tej serii, począwszy od pocztówek, przechodząc przez pudełka na śniadanie, kosmetyczkę, a kończąc na torbie zakupowej. No wszystko można kupić z tej serii, nawet perfumy. XD

A i minerały też som. Też chciało mi się je kiedyś kolekcjonować. Lubię sobie czasem na nie polukać.

A Wy macie jakieś takie fiksacje, opierające się na zbieraniu wielu rzeczy z jednej serii, dziedziny?

4466264c-b7f0-4224-a7bd-753769995b90

@Fafalala Co polecasz z najwyższej półki (najwyżej położonej w sensie, choć jakościowo też oczywiście XD), bo widzę, że masz tam bardziej psychologiczne itp.?

Wy macie jakieś takie fiksacje, opierające się na zbieraniu wielu rzeczy z jednej serii, dziedziny?

@Fafalala wszystko co hokejowe. Mam już 3 pary łyżew (w tym jedne z PRLu), 2x hokej stołowy STIGA, 2 okazjonalne kije pamiątkowe, 8 ksiazek o hokeju (z czego Historię Polskiego Hokeja w 3 egzemplarzach, bo to bialy kruk xD)

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #choachingtomojepaliwo


TLDR: Pysznię się do siebie, ale to nie z próżności, lecz szczerej radości.


55.

Właśnie dzisiaj mi stuka 32 rok mojego szalonego życia. Trudnego, zadziwiającego, intensywnego i dobrego zarazem. Sama czasami nie wiem co na to życie powiedzieć, ale chyba tylko to, że przeszłość jest historią. Można się na niej uczyć, wyciągać wnioski, ale nie ma mocy na niebie i ziemi aby ją zmienić. Mam teraz gotowość aby to zaakceptować. Pomimo że nadal ta "historia" potrafi żywo zaboleć to najważniejsze jest, co jest teraz. A teraz jest gitówa ziomy i ziomczynie.

<br />

Probuje sobie przypomnieć poprzednie urodziny i mam problem. Gdzie byłam, co robiłam, z kim... pustka. Jakby mi ktoś może coś przypomniał, to by klikło ale tak sama z siebie to nie umim. Nic w sumie dziwnego, niedługo po nich wylądowałam na oddziale psychiatrycznym w pełnowymiarowej manii z objawami psychotycznym. Była heca, zresztą sami wiecie. Ten ostatni rok znaczył dla mnie, tyle samo, co nie wiem... załóżmy 5. Zrobiłam tak wielki progres. Tak dużo się zmieniło. Tak zmądrzałam. Pojawiły się nowe problemy, inne straciły na ważności, no normalne żyćku. W końcu!


Jestem dumna z siebie, bo w końcu wiem gdzie są moje nogi, a gdzie głowa. Oddzielam swoje ja od świata. Nie idealnie, ale już wiem co co chodzi.


Jestem dumna, bo szukałam pomocy i z niej skorzystałam. Dzięki temu pewnie nie muszę pisać zza grobu. Śmierć była zdecydowanie zbyt wiele razy blisko mnie i to na moje życzenie.


Jestem dumna, bo uczę się spokoju i pokory w stosunku do siebie i świata. Powtarzane jak mantra "Nie denerwuj się na rzeczy, na które nie masz wpływu" pozwala uratować się przed niepotrzebnym morzem frustracji. W tym miejscu bardzo dziękuje Tobie @splash545 . To Ty mi pokazałeś tę drogę, którą mogłam się wybrać. Prawie że, wskazałeś palcem mówiąc: "pa, to stąd spokój i akceptacja wyszli".


Jestem dumna, bo naznaczam granice. Przestaje działać według zasady, nic nie mów bo się narazisz, a działam bardziej w kierunku stop being nice. Oczywiście nie patologicznie, ale nie silę się już na uśmiechy w stosunku do osób, które mnie drażnią swoim zachowaniem. Jako człowiek mam do tego prawo. Nie muszę być odzwierciedleniem oczekiwań innych w stosunku do mnie, bo w jakiś irracjonalny sposób boję się, że ktoś rzuci się na mnie i złoi mi skórę. Jak kochany tatuś.


Jestem dumna, za to jaka jestem. Doceniam to kim jestem. Za swoje dobre cechy, które sprawiają że robi mi się ciepło w serduszku, jak i te złe, które w jasny sposób pokazują mi co jeszcze powinnam zadziałać aby było mi lepiej. To prawie jak droga w trakcie której, mogę nauczyć się czytać drogowskazów, aby lepiej wiedzieć w jakim kierunku jechać.


Jestem dumna, bo jestem dobra w tym co robię i mam zawodową misję. Mam swoją specjalizację, która mnie czasem frustruję, ale jak zaczynam wariować i gadać z dzieciakami na sali to jakoś czas tak szybciej leci. Chcę im pomagać, aby nie musiały potem aż tak wydrapywać wszystkiego pazurami w życiu. Moje działania to setna procenta ich potrzeb, ale jak chociaż przez te 45 min u mnie w sali mogą poczuć się dobrze i bezpiecznie, to zdecydowanie warto.


Jestem dumna, bo kocham i jestem kochana. I wiem, że na to zasługuje.


Jestem dumna, bo uczę się systematyki w działaniu, zarówno w pracy jak i czasie wolnym. Ja do tej pory szyłam wszystko na bierząco, nie miałam dosłownie głowy aby myśleć o regularnym ganianiu na siłownię czy wyrabianiem się z rzeczami w pracy. W szkole też tak było, zdolna ale leniwa. Znacie ten vibe. Teraz to robię, naturalnie i mam takie czuj dobrze człowiek. Nie wiedziałam, że tak umiem. W ogóle za⁎⁎⁎⁎scie, że pomimo problemów mimo wszystko rozwijałam się zawodowo.


Jestem dumna, bo od paru miesięcy nie myślałam o własnej śmierci. Wręcz przeciwnie, zaczynam się martwić że mogłabym je stracić w momencie, gdy w końcu rozumiałam skąd ten cały fun.


Jestem dumna, bo jestem. Jestem w swoim domu z partnerem, jestem tutaj z Wami, jestem z mamą, przyjaciółmi... jestem, jestem, jestem i cieszę się bardzo! W końcu przestałam przepraszać za to że istnieje. Nie rozumiem teraz, tej potrzeby, ech zresztą nieważne.


Jestem daleka od tego, by mówić: dobrze że takie miałam życie, bo jestem dzięki temu jaka jestem. Oj nie. Nie wyobrażam sobie jak wielkiego poziomu akceptacji to wymaga, aby powiedzieć to szczerze. Zresztą czuję że nie muszę. "Nic nie muszisz, ale możesz" powtarza mój niebieskie wręcz z uporem maniaka.


To tyle, bajo jajo i życzę wszystkim Wam miłej, cieplutkiej niedzieli. Dbajcie o siebie, proście o pomóc jak trzeba i korzystajcie z niej. Pomyślcie dzisiaj chociaż o jeden rzeczy, z której jesteście dumni że wypracowaliście.


PS Myślę że tag z fafa się zaburza, powinnam chyba zmienić na fafa się odburza czy coś takiego. Trochę nieaktualne to teraz jak na to patrzę. :D

a99e9c7f-e575-4d5c-bd2f-f540b0d6dc07

@Fafalala Zerkam na Twoje wpisy, gdy się od czasu do czasu pojawiają, i przyznam, że to dziwne uczucie. Z jednej strony, tak szczerze - nie znam Cię, jesteś tylko jedną z setek "nicków w internecie" - ludzi, z którymi na 99.99% nigdy na żywo się nie spotkam, i w żaden bezpośredni sposób nie mają wpływu na moje życie... z drugiej, widząc, że Ci się udaje wyjść na prostą, autentycznie się ucieszyłem. Przyznam, nawet, że dawno nie dotarł do mnie tak pozytywny news.


Tak czy siak, trzymaj tam się, i wiedz, że tym wpisem mocno poprawiłaś mi dzień.


[p.s] Tak jak przedmówcy już wspominali, po prostu dobrze się te Twoje teksty czyta. Niezależnie od tego jakie emocje stoją za tym co w danym momencie piszesz, zwinnie i ciekawie je wyrażasz.

Zaloguj się aby komentować

2/100


Po 2 tygodniach wracam. Cała na pomarańczowo, bo nadszedł czas na "Zmarszczki" od autora, którego warto znać czyli Paco Roca.


Tym razem wkraczamy w świat enigmatyczniej dla nas młodych starości. Tego co ona daje, a co odbiera, a odebrać potrafi wiele, zwłaszcza pamięć. Emilio niegdyś pracownik banku, zaczyna mieć problemy z słusznym osadzeniem się w rzeczywistości. Przeszłość miesza się w teraźniejszością, nad czym nie może zapanować. Staje się on niewolnikiem własnego umysłu, który raz za razem gubi fotografie z obrazami życia i własnej tożsamości. Trud opieki nad Emilio przerasta jego rodzinę, dlatego konieczne staje się przeniesienie go do miejsca, gdzie będzie mieć pełną opiekę, czyli do domu spokojnej starości. Brzmi jak wyrok, ale czy zawsze tak jest? Dzięki "skazaniu" naszego snobistycznego byłego bankiera, na obecność ekstrawertycznego i zadziornego Miguela możemy się zastanowić, czy kiedykolwiek jest za późno na to, by otworzyć się przyjemności doświadczania życia.


Ten komiks sprawił, że mogłam poczuć zarazem nadzieję, jak i ogromny smutek. To mieszkanka, która sprawia, że nie można przejść obok tego komiksu obojętnie. Wręcz przeciwnie, dzięki niemu możemy zmienić perspektywę, nauczyć się czego, wyobrazić sobie coś, co słowami nie idzie opisać. Sama próba zrozumienia chorób otępiennych wydaje mi się karkołomna. Nie można tego poczuć, gdy ma się sprawny umysł, a potem gdy już tego doświadczysz niemożliwe staje się, aby sprawnie to opisać.

Nawet nie wiem co napisać więcej, bo gdy myślę o "Zmarszczkach" coś mnie ściska w środku. Płakałam gdy kończyłam komiks, sama nie wiem dlaczego. Chyba z lęku, że czas zabierze mi to co stanowi o mnie, o moim ja i nawet nie będę mogła z tym walczyć. Chociaż, może z czasem te moje ja, będzie w stanie bardziej otworzyć na nowe? Sama nie wiem, ale nadzieja i smutek to jest to co zostało ze mną i myślę, że te dwa odczucia mogą stać obok siebie, jak równy z równym.


Ocena 10/10

Stron 100

Cena okładkowa 59,90 zł.


#komiksowerecenzje #100komiksow

b71a2b4c-694b-49f4-8280-2555897275cd
121de5da-55c9-4434-b452-d4b44c9425de
5f15f3bf-f296-4299-b855-fd8f18ba6f87

Zaloguj się aby komentować

Not geat, not terrible 😏, zainwestuj w convoya a wszystkie nadwiślańskie chaszcze nabiorą w nocy niebiańskiej jasności, najlepiej jest na kawałku praskimi do północnego ale ścieżka od Grota do Gdańskiego meandrujaca tuż nad wodą też daje dużo frajdy.

Zaloguj się aby komentować