#rzucaniepalenia
Drodzy #palacze i dawni nałogowcy jak dajecie sobie radę z natrętymi myślami dotyczącymi palenia i tych rytułałów?
Ja się memle z nimi od paru dni i mam wrażenie że oszaleje zaraz.
#rzucaniepalenia
Drodzy #palacze i dawni nałogowcy jak dajecie sobie radę z natrętymi myślami dotyczącymi palenia i tych rytułałów?
Ja się memle z nimi od paru dni i mam wrażenie że oszaleje zaraz.
@Fafalala ale ze jak skołowania? Kupuje paczke przemycanego tytoniu od ciapakow w sklepie na wypłatę i sie nie muszę martwić do nast. Wypłaty. Olejki kupuje w batchach 20 x 10ml co mi starczy na 3 mies. I tyle. Jak jeszcze paliłem tylko tyton to kupowałem kartony baletek i filtrów. Kupiłem rok temu ostatni raz i jeszcze mam ich połowę. Tak naprawdę jedyne o co sie musze martwić to żeby mieć naładowanego e peta i zebym miał zapalniczkę, bo mam talent do ich gubienia. Nie czuję, zebym moje życie sie kręciło wokół tego.
Pracowałem w fabryce papierosów, paliłem sporo. I w sumie nigdy nie czułem że jestem uzależniony i w każdej chwili jeśli tylko zechce to przestane palić.
I wiesz co, przestałem z dnia na dzień. Tak o.
To chyba jakaś silna wola. Nie paliłem dobre kilka lat, bo nie. A od roku z racji pracy i tego że przy kurtuazyjnej rozmowie na papierosie można więcej załatwić , to zwyczajnie spaliłem 5 papierosów. I dalej jakos nie mam potrzeby i nie chce mi się nawet palić.
Mi pomogła terapia szokowa i tabletki desmoxan.jak zacząłem brać tabletki to na imprezie spaliłem tyle fajek że aż się porzygalem.(To był ten efekt uboczny brania tabletek).no i to mi pomogło bo później już na fajki nie mogłem spojrzeć.do tego dużo wody trzeba pić żeby w gardło nie drapało.Tak więc polecam ale jako ostateczność...
Obawiam się, że nie ma na to magicznego sposobu. Po prostu mówiłem sobie “nie” i próbowałem zająć czymś głowę. Na początku było ciężko, ale z każdym kolejnym razem przychodziło mi to coraz łatwiej. Choć nawet dzisiaj, dobre “naście” lat odkąd rzuciłem, nadal mnie nachodzą czasami myśli, żeby wyjść na balkon, zapatrzeć się w dal i puścić dymka. Porąbane.
@the_good_the_bad_the_ugly palenie to potężne uzależnienie psychiczne. Teraz czuję tego moc.
Po wielu latach palenia poczułam tę przestrzeń, aby w końcu się z tym rozstać i pojawiło się to nie. Jest 4 dzień i żałuję że zrezygnowałam, ale wiem że jak odpuszczę to znów będę czekać długo na ten moment gotowości.
A teraz się męczę.
Polecam tabex (lub zamiennik), rzuciłem z nim 3 razy (XD, ale obecnie nie palę). Osobiście nie znalazłem żadnego magicznego sposobu ale możesz przeczytać „Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie” Allena Carra, tłumaczy dobrze mechanikę działania fajek i próbuje usunąć iluzję, że "lubisz" palić. Przede wszystkim nie "fantazjuj" o paleniu.
Z innych rzeczy które mogę dodać, pierwsze dwa tygodnie najgorsze, potem do 2 miesięcy będzie cię dalej dość mocno męczyło ale mniej intensywnie, po 6 miesiącach zaczyna być sporo łatwiej i po około 2 latach jest się z grubsza "wolnym", chociaż okazjonalne krótkie "ataki" będą się prawdopodobnie zdarzać do końca życia, z tym że są krótkie i mało intensywne.
Co do zasady, jak sobie dobrze poukładasz w głowie to można rzucić bez bólu, jak będziesz fantazjować o fajkach to będzie ciężko jak cholera.
@LuvMeEmpra właśnie to fajntazjowanie o paleniu w powiązaniu z momentami kiedy ciumkałam są moim gwoździem do trumny. Każdy zakręt mi przypomina, aaaaa tutaj to sobie kończyłam już papieroska. 😂
Może jakoś podejdę do farmakologii, bo boję się że pęknę. Palić lubię, to fajna czynność, tylko szkoda że taka niedobra dla ciała i portfela.
@Fafalala cytyzyna zawarta w tabexie blokuje receptory nikotynowe co w rezultacie sprawia, że fajki ci nie smakują. Tabex dużo ułatwia, przede wszystkim może ci pomóc z iluzją, że lubisz palić. Jak palisz po paru dniach używania tabexu to cała przyjemność znika i zostaje to co faktycznie fajki dla ciebie robią, czyli nic. Tak na prawdę to nikotyna ci "wmawia", że lubisz palić, tak na prawdę nikt nie lubi palić.
@jonas o kurde, to ja takiej motywacji nie chcę.
Ja nie potrzebuje stricte zajęcia rąk, tylko tego aby każda chwila codziennego życia nie kojarzyła się z czynnością palenia.
Ja miałam tak silne nawyki, że paliłam rano, przy wyjściu z domu, na przystanku, po wyjściu z autobusu, w oczekiwaniu na kolejny. Pułapka straszna, ale tęsknię za nią. Teraz to tak nudno się idzie do pracy. 😔
@Fafalala ja rzuciłem przy pomocy desmoxanu i faktycznie ciężko było na początku pozbyć się odruchów. Starałem się być czymś zajęty jak się dało, pewnie bym żarł ale po desmoxanie akurat poszło w stronę obrzydzenia do jedzenia. Trza zacisnąć zeby na te 3-4tyg i później już leci jak sie przypilnuje. Trzeba ciągle sobie przypominać, że to przejściowe i później będzie już łatwiej.
@Fafalala ja tam uważam, że po to jest ten cały postęp by z tego korzystać, skoro można sobie pomóc tabletkami to nie widzę powodu by z tego nie korzystać.
Pamiętam ten moment rzucenia jakby to było wczoraj.
Poleciałem na wakacje na Majorkę (wtedy już tam były te obrazki na fajkach co to teraz i u nas są), na początku przez kilka dni normalnie paliłem jak zawsze, później już trochę mniej aż w końcu skończyły mi się polskie fajki i musiałem kupić te hiszpańskie. No i jak zobaczyłem jakieś zdjęcie guza krtani czy coś to mi ślina w gardle stanęła, niedobrze mi się zrobiło i oddałem fajki mojemu niedoszlemu szwagrowi i już nie zapaliłem
@Fafalala nie było tragedii, po prostu musiałem się pilnować by nie zapalić, bo miałem odruchy. Paliłem iqosa i lubiłem go odpalić przed kompem więc zdarzyło się kilka razy że wziąłem go w ręce, ale jednak myśl "wytrzymałem x dni, to te parę minut też dam radę przetrzymać", a każdego kolejnego dnia motywacja była większa
@Fafalala mi jeszcze doszło żydostwo, że kupiłem świeżą paczkę i wypaliłem ze 2 szlugi i reszta się marnuje xD
Ale wytrwałem. Polecam, nie jest tak źle. Najlepszym momentem na rzucenie jest dzisiaj. Ja rzuciłem trochę przez przypadek, po prostu w połowie dnia się zorientowałem że jeszcze nie zapaliłem, więc stwierdziłem że zobaczę, czy wytrzymam do wieczora xd na dziś to już będzie ponad 1000 wieczorów
@solly-1 @Fafalala polecam, ja z żoną rzuciliśmy przy pomocy tej książki.
Paliłem 13 lat, nie palę od 10. Książka robi pranie mózgu, przez kilka dni czujesz się dziwnie, ale nie porównywałbym tego do rzucania w inny sposób, gdzie rzeczywiście odczuwasz ,,głód".
Po około tygodniu nie masz nawet problemu przebywać z palaczami.
Tak, pali się w trakcie jej czytania, ale szybko się czyta
Rzucałem przy pomocy gum, pierwszych elektryków, hipnozy, akupunktury i silnej woli. Nic nie dało mi takiej ulgi natychmiastowej jak ta książka.
@solly-1 @splash545 @UltraKnur4000 @Byk dobra, namówiliście, ale przyznam że pękłam dzisiaj. Wzięłam fajeczka od kumpeli, jakoś nie mogłam odmówić. Muszę się jakoś wzmocnić, bo cały dotychczasowy trud na marne pójdzie.
W ogóle to w sumie takie żałosne, że człowiek może tak bardzo dramatyzować wokół czynności wciągania dymu do płuc.
@Fafalala nie dręcz się, to nie ma sensu, tylko niepotrzebnego stresu sobie dokładasz.
Kup książkę, paczkę fajek i rozpocznij tą ostatnio podróż z nikotyną.
Że swoje strony Ci powiem, że osobiście po 2,3 latach bez petów zastawiałem się jak mogłem palić, a wręcz dziwiłem się sam sobie.
Obecnie, gdy jadę samochodem to przeszkadza mi jak ktoś pali w samochodzie przede mną.
Aha, nie zapomnij o recenzji, tak gdzieś po tygodniu.
@Fafalala zrob tak jak @Byk pisze i jak już ją przeczytasz i przestaniesz palić to pamiętaj, że:
(...) gdy już się raz upadnie i zwątpi, nie należy tego upadku i zwątpienia przedłużać ponad konieczność. Jeden fałszywy krok nie oznacza, że nasza droga jest mylna - oznacza tylko tyle, że ten jeden krok był fałszywy. Jeżeli zboczymy z drogi, to musimy na nią wrócić, a nie dalej brnąć na manowce. Musimy na to uważać, bo łatwo nam przychodzi uwierzyć, że jeden błędny krok przekreśla tysiąc wcześniejszych kroków prawidłowych.(...)
Nasz cel jest bardzo prosty: nie wolno nam dopuścić, by ta chwilowa porażka przerodziła się w rejteradę z pola walki. Dwa miesiące nie paliliśmy, a potem w chwili zdenerwowania pozwoliliśmy sobie na jednego papierosa. Trudno - ale na tym jednym poprzestańmy. Nie wypalajmy od razu całej paczki. Przeciwstawmy się odważnie pokusie pójścia za słabością aż do końca. Owszem, przeżyliśmy chwilę słabości, ale teraz nastała nowa chwila. Tamta należy już do przeszłości. Nie brnijmy w błąd, nie pogarszajmy niepotrzebnie sytuacji. Upadliśmy, ale teraz pora wstać i znowu stanąć twardo na nogach.
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
Jak się złamiesz i zdarzy Ci się zapalić to nic nie znaczy. Trzeba znów przestać i nie rozpamiętywać bo to jest mechanizm działania nałogu, żeby znów Cię w to wciągnąć.
Zaloguj się aby komentować