Zdjęcie w tle

Endrevoir

Fanatyk
  • 818wpisów
  • 3228komentarzy

Piję herbatę i czytam Tolkiena. Jak każdy prawdziwy Polak, ekspert w każdej dziedzinie życia :P

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

348 + 1 = 349


Tytuł: Ballady Beleriandu 

Autor: J.R.R. Tolkien

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i Spółka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 504

Ocena: 5/10


No, wymęczyłem. 


Ballady Beleriandu są 3 częścią "Historii Śródziemia", czyli zebranymi do kupy oraz zredagowanymi przez syna Tolkiena, Christophera. Ta część jest skupiona na poetyckich zmaganiach autora z historią Turina oraz Berena i Luthien.


Nie wiem dlaczego, ale na razie z cyklu HoME tą część czytało mi się najgorzej. Chyba po prostu mój mózg nie jest stworzony do czytania poezji. Może to też dlatego że J.R.R NIE UMIAŁ wziąć i skończyć to co zaczął. Obie historie są przerwane, ta o Turinie Turambarze mniej więcej w połowie, a o Berenie i Luthien prawie u końca historii, zostało może z 15%... Co nie przeszkodziło Tolkienowi porzucić to i zacząć pisanie historii zdobycia Silmarillu od nowa xD 

Dziwna jest to książka, ale mnie to nie zraża, na pewno dalsze części Historii Śródziemia zakupię i przeczytam ;) 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lotr

86113fba-e896-4310-9c6a-14ba6c5370ff

Zaloguj się aby komentować

340 + 1 = 341


Tytuł: Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu

Autor: Adam Higginbotham

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Liczba stron: 622

Ocena: 9/10


Dużo ostatnio zdjęć wahadłowców, a ja całkowitym przypadkiem skończyłem ostatnio książkę o jednej z tych fascynujących maszyn. Jest to książka autora rewelacyjnego reportażu o katastrofie w Czarnobylu. Książka ta wywarła na mnie ogromny wpływ, pamiętam jak myślałem po jej skończeniu że ruscy to najwięksi debile ever i dobrze że u nas myślimy inaczej.

Po lekturze tej książki już tak nie myślę. 


Autor tak samo ja w "O północy w Czarnobylu" zatacza ogromne koło z faktami, cofając się aż do czasów Apollo 1 oraz katastrofalnej próby tego statku kosmicznego, która zakończyła się śmiercią trzech astronautów. Opisuje dość dokładnie mnóstwo faktów dotyczących doboru sprzętu, problemów technicznych, ale również jak wiele było w tych wyborach polityki, również w kwestiach doboru załogi. W książce jest mnóstwo dla mnie przerażających faktów o tym jak osoby decyzyjne zakłamywały rzeczywistość pomimo przedstawiania badań przez inżynierów.


Książka naprawdę trzyma czytelnika za jaja. Bardzo smutna jest refleksja która płynie z tej książki. Mianowicie nikt z NASA niczego się nie nauczył, ponieważ po katastrofie Challengera zostały wprowadzone rygorystyczne procedury które miały zapobiec kolejnej takiej katastrofie. Niestety w miarę czasu procedury zostały zapomniane, co poskutkowało kolejną katastrofą wahadłowca w 2003 roku. 


Takim refrenem oraz podsumowaniem tej książki niech będzie cytat pierwszego Amerykańskiego astronauty, Alana Sheparda. Zapytany, o czym myślał, przygotowując się do startu na pokładzie rakiety Mercury-Redstone, odpowiedział: „O tym, że każda część statku została zbudowana przez oferenta, który zaproponował najniższą cenę”


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #astronomia #wahadlowce

@Endrevoir o, właśnie jestem w trakcie jej lektury (a właściwie wysłuchiwania) i też bardzo mi się podoba. Swoją drogą, też zapamiętałem z niej ten cytat, który Ty przytoczyłeś.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#biedronka to #chlewobsranygownem odc 2137

Bylem w Biadrze na małych zakupach i przechodząc po dziale higieny zobaczyłem świetna promocje 500ml Listerine. Ale niespodzianka, kartki z promocja były dwie-jedna za 13zl, druga za dychę. Zastanawiacie się która promocja weszła? Zgadza się, ŻADNA


Przy kasie samoobsługowej poprosiliśmy panią o pomoc dlaczego nie weszło. Pani patrzy, mówi: to dwa takie same trzeba wziąć(promocja na pojedyncze sztuki). Próbuje tak wpisać, nie wchodzi. Pada decyzja: idziemy do półki. Tam skanuje apka i nigdzie nie widzi promocji. Cóż, wola kierowniczkę.


Kiero ledwo podeszła mówi ze to inne trzeba wziąć. Tsaaaa…. Znowu do polki, teraz skanuje skanerem. No k⁎⁎wa nie ma promocji! Bierze te moje listeriny, idzie do kasy samoobsługowej i nabiła mi je według promocji.


Osobny akapit co do obsługi: pierwsza asystentka zachowywała się jakby obsługiwała mnie za karę. Przy półce jak szukała rozwiązania i nie mogła nic znaleść to rzuciła tekstem w stylu: no i co ja panu zrobię? Jak zacząłem mówić ze sklep ma obowiązek sprzedać towar po cenie jaka widnieje od razu mi przerwała i powiedziała ze każdy zna ten przepis.

Wiec jednak wiedziałaś co trzeba zrobić!!

Kierowniczka to zimny profesjonalizm, zero uczuć, czuć było ze zajęta i jestem jej potrzebny jak pchły psu.


Po takich akcjach naprawdę mam ochotę przestać chodzić do tego sklepu, ale jest po drodze…

fc0cff46-0645-438f-b133-04808333965e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

To co, napijmy się herbaty!

Dziś zaparzyłem jedną z najciekawszych herbat jakie posiadam, mianowicie Ya’an Kang Zhuan. Herbata pochodzi z miejscowości Ya’an w prowincji Syczuan. Jest to więc sam przednóżek Tybetu. Herbata jest jednak nazywana herbatą tybetańską, ponieważ mieszkańcy Tybetu handlowali nią z Chińczykami z nizin za konie.

Herbatę tą tworzy się z starszych, bardziej dojrzałych liści razem z łodyżkami i przerabia się ją na styl heicha, o którym już pisałem tu: https://www.hejto.pl/wpis/na-dobre-rozpoczecie-weekendu-najlepsza-jest-herbata-grinning-dzisiaj-kolejny-gr . Nie wiadomo dokładnie ile ma ona lat, najprawdopodobniej jest z lat 2006-2008, ale możliwe że jest trochę starsza, nawet z 2002 roku.

Tybetańczycy mają bardzo ciekawy sposób na przygotowanie tej herbaty, przygotowywali je z mlekiem jaka, masłem oraz solą! Brało się to stąd, że Tybetańczycy mieli dość ubogą dietę i brakowało im sporo minerałów, a herbata gotowana z dużą ilością tłuszczu pomaga wyciągnąć z naparu najwięcej mikroelementów. 


Przejdźmy do samej herbaty. Jest ona tradycyjnie prasowana w cegły o masie aż 600g. Ja otrzymałem oczywiście kawałek takiej cegły, widać po nim że liście nie są bardzo zbite, herbata odchodzi praktycznie rękami. Herbata ma aromat… piwnicy! Starej, zatęchłej piwnicy jaki pamiętam u mojej babci. Jest to bardzo wyczuwalne zarówno w aromacie samych liści jak i w aromacie zaparzonej już herbaty. A herbatę parzyłem wrzątkiem, 5g/250ml, pojedyncze, długie parzenie które trwało 5min. Piwnica w aromacie na całego, trochę słodyczy. No pycha! Ja to chyba dziwny jestem, bo mi takie aromaty pasują xD

Spróbowałem również zaparzyć tą herbatę w sposób tybetański, z masłem, solą i mlekiem prosto od krowy(bo to mleko powinno być jak najtłustsze) i jest to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie spróbowałem w życiu xD Herbatę polecam, jak ktoś dostanie(bo ciężko z dostępnością) to zapraszam, jak ktoś chce spróbować jak smakuje piwnica u babci ;) 


#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

00dcb33b-3e57-4956-9d8a-607755f6ccb8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Endrevoir hobbity to najpotezniejesze istoty ME, bo ich sila jest totalny brak slabosci ludzkich: pychy parcia do wladzy, materializmu i dominacji. A Sam jest kwintesencja hobbitow; szlachetny i gotowy na wszyatko dla swoich bliskich, po uratowaniu swiata co zrobil? Zero palacow zamkow ogromu czy bogactw/ przygody. Wrocil na zadupie gdzie sie urodzil zbajerowal swojego crusha zrobil jej dziecko i cyk czas na cska i prace w ogrodzie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować