Zdjęcie w tle

Barcol

Gruba ryba
  • 653wpisy
  • 3809komentarzy

1455 + 1 = 1456


Tytuł: Ultraprzetworzeni ludzie. Dlaczego wszyscy jemy rzeczy, które nie są jedzeniem... i czemu nie możemy przestać?

Autor: Chris van Tulleken

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Marginesy

Format: e-book

Liczba stron: 448

Ocena: 3/10


Książka jest raczej słaba merytorycznie…


Już tłumaczę dlaczego: książka jest w całości pisana pod tezę, a wszystkie przedstawione informacje są tak sprytnie manipulowane żeby tylko to potwierdzić.


Co więcej, książka jest po prostu broszurką reklamową dla systemu klasyfikacji żywności NOVA, który nie tylko że jest krytykowany przez środowisko naukowe, ale nawet na pierwszy rzut oka prostego człowieka widać że coś z nim jest nie tak.


Najbardziej urzeka mnie, że w książce występują dwie praktycznie wykluczające się wzajemnie tezy które zamiennie są stosowane do wyjaśnienia tego zjawiska, w zależności od tego które akurat pasuje emocjonalnie do opisywanej anegdotki.

Są to: (będę się do nich odwoływał jako “punkt 1” i “punkt 2”)

1. “W dzisiejszych czasach jemy coś co nie jest i nigdy w historii nie było jedzeniem. Konsumujemy związki które zostały wytworzone w nowoczesnych laboratoriach, wpychamy do gęby sztuczne produkty inżynierii chemicznej, a spychamy na margines prawdziwe jedzenie, naturalne pożywienie, produkty które jedli nasi przodkowie przez miliony lat i do których wyewoluowaliśmy.” Trzeba przyznać że jest to świetnie wzbudzający emocje truizm. Włos się jerzy na głowie, ciężko się z tym stwierdzeniem kłócić, a nawet i nagle człowieka łapie motywacja pt “TO JA BĘDĘ JADŁ NATURALNIE”. Generalnie dobieranie argumentów pod takie zrywy emocji było w książce obrzydliwie nadużywane, ale poczekajcie aż przejdę do… holocaustu.

2. Skład chemiczny jedzenia nie ma ŻADNEGO znaczenia. Suma wartości odżywczych, soli, błonnika, tłuszczu, węgli - to wszytko NIC NIE MÓWI o jedzeniu które jemy, oraz na nic nie wpływa. Zwracanie na to uwagi jest błędem, używanie wskaźników które to podsumowują (jak Nutri-Score) jest błędem, i jedyne na co powinniśmy patrzeć to wskaźnik NOVA zaproponowany przez profesorka z Brazylii w sposób tak arbitralny że aż pomyślicie że upraszczam i spłycam, gdy już go przedstawię.


Więc oto przedstawiam.

Skrót klasyfikacji NOVA:

Grupa 1. Żywność nie przetworzona - owoce, nasiona, bulwy, mleko, jaja, mięso, grzyby, itp.

Grupa 2. Składniki kulinarne - W jakiś sposób obrobione, zazwyczaj spożywane z produktami grupy 1. Ta grupa jest uznawana za pozytywną… bo jeśli ktoś kupuje dużo produktów z tej grupy to znaczy że musi je zużywać do gotowania, a wiec zdrowo je xd Jest w tym jakaś logika, nie powiem xD Przykłady: cukier. No jak kupujesz dużo cukru to raczej już nie kupujesz drożdżówek, które są przetworzone, wiec to dobrze, co nie? Kolejne przykłady: oleje roślinne, masło, smalec, ocet, mąka, miód (tego ostatniego nie rozumiem w sumie).

Grupa 3. Przetworzone rzeczy z grupy 1, poddane konserwacji, oraz uzupełnione produktami z grupy 1. W sumie to większość domowego jedzenia łapie się właśnie tutaj, ale też i kupne rzeczy w puszkach, słoikach, czy butelkach.

Grupa 4. Żeby produkt trafił do grupy czwartej, oznaczanej na czerwono, musi… Składać się z pięciu składników xDDDDDD Nie, to nie żart. Dokładnie w ten sposób profesor Monteiro stworzył swoją skalę. Tak więc książka opowiada o różnych “strasznych” procesach przetwórstwa żywności żeby finalnie za złe uznać wszystko co ma pięć składników lub więcej, kropka. Dodatkowym opisem tej grupy jest że te produkty są tanie, gotowe od razu do spożycia, wyglądają apetycznie, mają atrakcyjne opakowanie, i często kampanie marketingowe. Przykłady: napoje gazowane, energetyki, ciastka, czekolada, lody, cukierki, słodycze, pizza z biedronki, hamburgery, zupki błyskawiczne.


Powiecie tak: “no zaraz, ale przecież produkty z grupy 4 to sam syf z tego co przedstawiłeś w przykładach”. Jeśli tak uważasz to masz racje, ale patrz punkt 2 powyżej: Te produkty nie są zdaniem autora szkodliwe przez to co zawierają, ani przez ilość wartości odżywczych, tylko przez sam fakt należenia do grupy 4, który może wynikać z ilości składników.


Dajcie mi wyjaśnić to jeszcze raz, bo to ważne.


Gość wpakował produkty (o których wiemy że są niezdrowe, bo chociażby dlatego że większość z nich jest zajebana cukrem, dziwnymi dodatkami i tłuszczami trans) do grupy produktów szkodliwych, i teraz mówi że są szkodliwe DLATEGO ŻE SĄ W TEJ GRUPIE. Cała podstawowa zasada forsowana przez pierwsze 150 stron tej książki to właśnie to. Że produkt szkodzi BO JEST W GRUPIE KTÓRĄ NAZWANO ULTRAPRZETWORZONĄ, CO BRZMI STRASZNIE, A NIE ZE WZGLĘDU NA JAKIEKOLWIEK WŁAŚCIWOŚCI FIZYCZNE/CHEMICZNE/BIOLOGICZNE/ODŻYWCZE. Nieźle, co?


Oczywiście tak durny system jest krytykowany w środowiskach naukowych w sposób dosyć bezlitosny. Jak sobie z tym poradzić w książce będącej bezmyślną broszurką reklamową pisaną pod tezę? Ano w sposób Goebbelsowski: wybrać te krytyczne opinie które są pisane przez osoby związane w jakikolwiek sposób z żywnością przetworzoną (np pracowali dla ha tfu Nestlé) a następnie wytknąć im to. W ten sposób można zbudować super aurę oblężonej twierdzy gdzie krytyka systemu NOVA to ostatnia desperacka próba ratowania biznesu przez złe koncerny.


Przejdźmy do rozdziału który bardzo fajnie pokazuje w jaki sposób pisana jest książka.


Żeby ładnie zdemonizować dzisiejsze dodatki do jedzenia przenieśliśmy się w czasie do drugiej wojny światowej, podczas której Niemcom zaczęło brakować tłuszczu do jedzenia. Był to ponoć poważny problem, który trzeba było jakoś rozwiązać. Na szczęście jakiś niemiaszek wpadł na pomysł jak przerabiać parafinę (będącą odpadem z produkcji ropy naftowej) w pierwszy na świecie syntetyczny tłuszcz jadalny. (Tutaj śmieszna dygresja że to było opisywane w atmosferze punktu 1, czyli jedzenia rzeczy które nigdy nie były jedzeniem, ale z tego co zrozumiałem w książce to ostateczny produkt zaliczał się do organicznych kwasów tłuszczowych tych samych co w tkance zwierzęcej, ale teraz patrz punkt 2 - to nie ma znaczenia czym był, albo z czego się składał, ważne że był zły). No więc mamy pięknie nakreślone kto tworzy sztuczne jedzenie - NAZIŚCI! I TO Z ROPY! Mało Ci? No to śmiertelność takiego masła została ustalona przez… średnią długość życia członka załogi ubota w boju, wraz z liczbą 60 dni. Nie było powiedziane wprost że “od tego masła umrzesz w 60 dni”, nie. Było mistrzowsko powiedziane że dłużej żyć nie musisz, a to rozbudza wyobraźnie nawet lepiej.


Mało? No to jeszcze dopiszmy że to masło było testowane w Auschwitz, bo nikt nie wiedział czy serio nadaje się do jedzenia.


No jeśli po takiej mieszance emocji nie czujesz wstrętu do UPF (Ultra Processed Food) to ja już nie mam sił Ci tłumaczyć. Ale czy masło to faktycznie było szkodliwe? A NIE WIEM, TEGO NIE NAPISALI XDDDD


Podoba mi się też, że w paru miejscach autor napisał że schudnięcie gdy jest się grubym jest NIEMOŻLIWE bez operacji, a nawet jak się uda to MUSI BYĆ EFEKT YOYO, a tak w ogóle to otyłość jest ZAWSZE TOTALNIE POZA ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ OSÓB CIERPIĄCYCH NA NIE, i porównał do raka.


Książka totalnie pomija możliwość… Liczenia kalorii. Tak jakby to nie istniało. No po prostu nie da się. Ale z drugiej strony po co miałbyś to liczyć skoro (punkt 2) wartości odżywcze nic nie dają, nic nie wnoszą, nie mają znaczenia, liczy się tylko czy losowy profesor z Brazylii uznał że to czwarta grupa czy nie czwarta grupa. Tylko byś czas tracił.


Generalnie pierwsze 2 części książki były dla mnie okropne i ledwo przez nie przebrnąłem.


A potem?


Potem w sumie zrobiło się nienajgorzej xd


Autor omawiał szkodliwośc różnych dodatków, przywoływał ciekawe badania (chociaż nadal manipulując nimi i np w jednym opisie wspomniał kilkukrotnie o EKSPERTACH i SPECJALISTACH poddanych badaniom podczas gdy wyszukałem na necie że byli to... studenci). Opisywał wiele zbrodniczych praktyk wielkich korporacji i generalnie sypał anegdotkami jak z rękawa.


Mam ból d⁎⁎y, bo ja naprawdę bardzo chciałem się z tą książką zgadzać. Ja nadal szczerze wierzę że śmieciowe żarcie to syf, że korporacje są jednoznacznie złe, a takie Nestle to powinno pójść do rozstrzelania. Ale no ta książka bardziej sprawiła że momentami czułem się jak ich obrońca przed totalnie źle przedstawionym ciągiem oskarżeń a nie hejter, którym w sumie chciałbym być.


Nie wiem czy polecam xD Wołam @rith bo u niego w recenzji podpatrzyłem ten tytuł.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #dietetyka #dieta

1ae1c0c7-76de-466d-9252-998567867012

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mój pierwszy spaw, jak mi poszło?


#heheszki


Nie ukrywam że spodziewałem się że przynajmniej materiał połączę xd no ale przynajmniej udało mi się wrzucić kawałek rozgrzanego metalu do rękawicy


#pracaspawaczamnieprzeistacza #spawanie

be9943cb-f0cd-426c-8005-166cd52b0973

Zaloguj się aby komentować

@Barcol Chrystusie, fachowa łopatka, deska z podziałką, pewnie jeszcze smalone na granicie z dolomitów i piec kamienny robiony przez brukarza z Etiopii, na drewnie z sadów owocowych z gór Dalmacji.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ja to nieprzywyczajony do metra krakus jestem, i jak we Wiedniu wysiadłem na stacji Stephensplatz i winda wywiozła mnie prosto na taki widok to nagle zrozumiałem pojęcie "zapiera dech" xd


Imo bardzo fajny sposób na dotarcie tam, bo sekwencja 'metro - winda - kościół' jakoś tak podbija epickość tej budowli przez kontrast, i bierze z zaskoczenia.


(A jest to Katedra św. Szczepana w Wiedniu jak coś)


#wieden #architektura

618a587e-a785-49bd-b42e-2beee0cc9a5f

@Barcol Wkurzało mnie to miasto... człowiek chce sobie porobić rzeczy cały dzień, próbuje planować, a tu d⁎⁎a, bo wszystko się o 16 zamyka, nawet o 19 w markecie czasem ciężko zakupy zrobić. ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ja nie z tych co im przymocowana nakrętka rany kłute zapewnia, ale imo przy kefirze (np przy wspaniałym #kefirkrasnystawbojowka ) jest to spora upierdliwość bo kapie na ryj. A tu patrzcie jakie super rozwiązanie wprowadziła inna firma (zapomniałem czemu zdjęcie robiłem xd): plaster miodu w nakrętce sprawia że nabiał nie wycieka, trzyma się stabilnie nakretki i nic nie kapie


#technologia #gownowpis

e07a65c7-4ea1-4865-bf12-487d95a999cc

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pizzeria Ferment, Zielonki pod Krakowem


Bardzo dobra! Ciasto niesamowicie mięciutkie nawet jak na napoletane. Na pewno wrócę.


#pizza #jedzenie

4603b268-47a0-4636-8a10-b6437558f163
06ca7f28-3c29-494d-9502-197471502a42

Pizzeria Ferment, Zielonki pod Krakowem

Bardzo dobra!

@Barcol O, czyli jest chociaż jedna dobra rzecz w Zielonkach. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym roku pokazałem Wam mój mostek japoński: https://www.hejto.pl/wpis/zbudowalem-sobie-japonski-mostek-z-resztek-drewna-z-roznych-projektow-diy-majste


No i w tym1 roku dorobiłem pod nim wodę xd


Niestety jeszcze nie płynie, ale generalnie jest progres xd przejściówka z filtra na kaskadę kosztowała mnie chyba z miesiąc dłubaczki xD


#diy #majsterkowanie

bc62e2b4-2fd7-40e8-b30c-be5add616df4

@Barcol fajna działka ze spadkie., nigdy nie pojmę dlaczego ludzie kupując działkę ze spadkiem od razu robią z niej płaską platformę wyglądającą naturalnie jak w minecrafcie, zamiast fajnie jakoś wykorzystać ten spadek.

Zaloguj się aby komentować

Będzie taki projekt?


Fioletowe to kantówki drewniane (dam też zastrzały)

Czarne to sklejka szkutnicza, rurki malowane proszkowo.


Cel: kalistenika i figle dzieci.


#majsterkowanie #kalistenika #streetworkout

81a1d49a-7d54-4660-8f93-7ecd014d2b72

Zaloguj się aby komentować

Ej przyszły już te testery Encre Indygo czy jeszcze czekacie?( ͡° ͜ʖ ͡°)

#heheszki #perfumy

.
.
.
Ja tak czekam drugi rok na któregoś bomba od V&R ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Barcol będzie idealna XD

Całkiem serio za te pieniądze to nic wiele lepszego nie kupisz.

Jedyny minus to brak złącza euro. W przypadku jak najdzie cię na zmianę palnika (a tak się stanie prędzej czy później) to trzeba się gimnastykować.

Zaloguj się aby komentować