Zdjęcie w tle

AndzelaBomba

Fanatyk
  • 930wpisów
  • 3994komentarzy

871 + 1 = 872


Tytuł: Historia naturalna smoków

Autor: Marie Brennan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 9788365676603

Liczba stron: 360

Ocena: 5.5/10


Po lekturze autobiografii prawdziwej osoby przyszedł czas na autobiografię postaci fikcyjnej.


W uniwersum, które można opisać hasłem „Newt Scamander spotyka Jonathana Strange’a” żyje lady Izabela Trent, otoczona sławą wybitnego naukowca pionierka badań nad smokami. Po latach owocnej badawczej kariery lady Trent postanowia spisać wspomnienia. Ich pierwsza część poświęcona jest dzieciństwu badaczki i początkach jej fascynacji smokami, małżeństwu oraz pierwszej wyprawie badawczej, w której wzięła udział wraz z mężem.


Pierwszy tom serii jest całkiem spoko, choć trudno nie dostrzec, że targetem Pamiętników Lady Trent są raczej nastolatki z klas 5-8. Dla starszych czytelniczek i czytelników lektura może się momentami okazać nudna i mało emocjonująca.


Świat przedstawiony tak bardzo przypomina nasz świat w XIX wieku pod względem geografii, obyczajów, rozwoju technologicznego, fauny (minus smoki) itd., że w sumie autorka mogła sobie dać siana z wymyślaniem fantastycznych nazw miejsc i miesięcy, tylko wzorem Susanny Clarke opisać alternatywną wersję naszego świata.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c0eb8d7e-1c45-4afe-bbd3-41c905073039

Zaloguj się aby komentować

856 + 1 = 857


Tytuł: Autobiografia. Wieczna młodość. Aneks do wszystkich pozostałych

Autor: Joanna Chmielewska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Vers

ISBN: 8371270054

Liczba stron: 235

Ocena: 5/10


Piąta część Autobiografii Chmielewskiej, w 2006 wznowiona pod tytułem Wtórna młodość.


Nie jest to dzieło autobiograficzne sensu stricto, słowo „aneks” też do tego tomu średnio pasuje, bardziej robi on wrażenie próby wskrzeszenia staropolskich sylw W tym tomie można znaleźć niemal wszystko: niezrealizowane scenariusze radiowe, przepis na wcierkę rycynową, anegdoty z życia pisarki, refleksje na temat życia, wszechświata i całej reszty (niektóre wciąż aktualne, inne rodem z uniwersytetu chłopskiego rozumu). O ile poprzednie części Autobiografii można jeszcze polecić osobom, które z twórczością Chmielewskiej niewiele miały do czynienia, tak Aneks to pozycja tylko dla ultrafanów pisarki.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

eae4ce64-267c-4afa-86e8-92d7c89cdec4

Zaloguj się aby komentować

845 + 1 = 846


Tytuł: Autobiografia. Trzecia młodość

Autor: Joanna Chmielewska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Vers

ISBN: 8371270046

Liczba stron: 344

Ocena: 6/10


Czwarty tom autobiografii Joanny Chmielewskiej, obejmujący okres od lat 70. do początków demokracji w Polsce.


Z Autobiografią jest trochę tak, jak z twórczością Chmielewskiej w ogóle – pierwsze tomy świetne, wciągające i pełne absurdalnego humoru, który potem gdzieś się jednak ulatnia i wychodzi utwór co najwyżej letni. A potencjał na heheszki był w tej części spory, bo pisarka opisała głównie swoje podróże po świecie i porównywała wrażenia z komunistycznego raju i zgniłego Zachodu. Ale fakt faktem, komunistyczny mental oddany rzetelnie, obrazki z podróży po ZSRR żywo przypominały mi filmiki Andromedy (i za nie ostatecznie daję książce 6/10).


Mam jeszcze w domu piąty tom Autobiografii i podejrzewam, że na nim moja lektura cyklu się skończy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

2a9f8f45-3f76-46c2-9224-0fa104116539

Zaloguj się aby komentować

838 + 1 = 839


Tytuł: Autobiografia: Druga młodość

Autor: Joanna Chmielewska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Vers

ISBN: 8371270038

Liczba stron: 318

Ocena: 6/10


Trzeci tom autobiografii Chmielewskiej, obejmujący lata 60. i początek 70., kiedy pisarka była po trzydziestce.


Poprzednie tomy oceniłam na 7, ale trzecią część ciężko mi określić mianem „bardzo dobra”. Czemu? W pierwszej i drugiej części najbardziej ujęło mnie doskonale oddane tło historyczne, czyli opisy codziennego życia w czasie wojny i w okresie stalinizmu, bez wszechobecnego w polskiej prozie i kinematografii propagandowego nadęcia (w obydwie strony). W trzecim tomie tło historyczne staje się już rzeczywiście tłem, a na pierwszy plan wybijają się mniej interesujące wątki uczuciowo-osobiste pisarki (dużo tu #logikarozowychpaskow , od której ciężko nie wywracać oczami). Nawet publikacje pierwszych powieści i ekranizację Klina pisarka potraktowała trochę po łebkach. Zdecydowanie lepszy jest wątek krótkiej emigracji autorki do Danii, ale w nim też, w moim odczuciu, czasem brak humoru Chmielewskiej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

63f83097-de29-49ae-b9f6-8fc889b32830

@AndzelaBomba Co trzeba było wtedy zrobić, żeby dostać łatkę "adoratora"? Poprosić do tańca na balu?

I co ciekawego ten pierwszy mąż wyczyniał?

Zaloguj się aby komentować

811 + 1 = 812


Tytuł: Autobiografia. Pierwsza młodość

Autor: Joanna Chmielewska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Vers

ISBN: 837127002X

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Druga część autobiografii Joanny Chmielewskiej, obejmująca okres, w którym pisarka miała 18-30 lat. W jej życiu prywatnym sporo się wówczas działo – ślub, macierzyństwo, studia na Wydziale Architektury, praca.


Drugi tom nie odbiega poziomem i strukturą od części pierwszej – nadal jest to bardziej zbiór osobistych i rodzinnych anegdot oraz dygresji, utrzymany w humorystycznym tonie, niż klasyczna autobiografia. Zdecydowanie najlepszą częścią jest historia pracy pisarki na budowie, po prostu PRL w pigułce. Po opisach wałów, jakie na budowach popełniali wszyscy, od prostych majstrów po kierowników, aż dziwię się, że Warszawę w ogóle zdołano odbudować xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9eaa79ee-4604-4f94-a669-f073cc4e0c8c

Zaloguj się aby komentować

777 + 1 = 778


Tytuł: Gringo wśród dzikich plemion

Autor: Wojciech Cejrowski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Bernardinum

ISBN: 9788378236061

Liczba stron: 302

Ocena: 6/10


Zbiór reportaży z wypraw autora do Ameryki Południowej i Środkowej.


Kiedy czytałam tę książkę w gimnazjum, byłam zachwycona, jednak przy ponownej lekturze zachwyt trochę zbladł. Nie jest to zła pozycja – talentu gawędziarskiego Cejrowskiemu odmówić nie można, jego przygody są barwne i wciągające. Natomiast prawdopodobieństwo opisanych wydarzeń wzbudza wątpliwości. Wiem, że Cejrowski ma skłonności do blagi i czuć to w tej książce – facet co chwila przeżywa niebezpieczeństwa, ale ma więcej farta, niż Reynevan z trylogii Sapka. Jestem zdania, że po reportażu należy jednak oczekiwać mniej sensacji, a więcej prawdy. No i to bardziej książka o Cejrowskim, a nie wymierających plemionach, które odwiedzał, co po latach też jest dla mnie in minus.


Jako, że Gringo został opublikowany 20 lat temu, kiedy Cejrowski był młodszy i mniej radykalny w swoich poglądach, po książkę mogą spokojnie sięgnąć nawet ci, którzy są po drugiej stronie osi światopoglądu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

47ba7946-0ba8-4fbe-ba9b-f78a0049f428

Same here. Czytając ją w wieku młodzieńczym byłem zachwycony. Wspominam z ciepełkiem w serduszku, ale teraz przypominając sobie ww lekturę widzę jak mocno przerysowane są opisane przez autora historyjki.

Zaloguj się aby komentować

770 + 1 = 771


Tytuł: Autobiografia. Dzieciństwo

Autor: Joanna Chmielewska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Vers

ISBN: 8371270011

Liczba stron: 318

Ocena: 7/10


Myślę, że Joanny Chmielewskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. W latach 90. i 00. pisarka wydała siedem tomów autobiografii. Tom pierwszy obejmuje okres dzieciństwa i dorastania.


Nie jest to typowa autobiografia, raczej zbiór rodzinnych i osobistych anegdot luźno osadzonych w czasie, oraz licznych dygresji. Pierwszy tom jest napisany w charakterystycznym dla Chmielewskiej, humorystycznym i absurdalnym stylu. Dla fanów pisarki to wręcz pozycja obowiązkowa, zwłaszcza, że sporo zabawnych historyjek, jakie przytrafiały się jej samej oraz jej rodzinie, umieściła potem na kartach swoich powieści.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

458b5ed8-7c51-487b-84a1-380865adfa9a

Zaloguj się aby komentować

743 + 1 = 744


Tytuł: Buszujący w zbożu

Autor: J.D. Salinger

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788379859115

Liczba stron: 304

Ocena: 5/10


USA, lata 50. 16-letni Holden Caulfield zostaje wydalony z kolejnej już prywatnej szkoły. Kilka dni, które pozostały mu do momentu, gdy będzie musiał wrócić do domu na ferie świąteczne i wyjawić rodzicom prawdę, postanawia spędzić krążąc po Nowym Jorku.


Lubię Szklany klosz Sylvii Plath i sięgając po Buszującego w zbożu liczyłam na bardzo podobną powieść, tylko pisaną z perspektywy płci przeciwnej. W teorii tak właśnie było – konserwatywna powojenna Ameryka widziana oczami osoby młodej, dość cynicznej, obdarzonej doskonałym zmysłem obserwacji i poczuciem czarnego humoru. Jednak w praktyce opowieść Holdena zrobiła na mnie miałkiej, wymuszonej i bez polotu, przez co lektura szła mi jak po grudzie. Główna bohaterka Szklanego klosza miała liczne trafne uwagi na temat swojego otoczenia i amerykańskiego społeczeństwa lat 50., a u Holdena wszystko można sprowadzić do stwierdzenia „dorośli to banda kretynów i hipokrytów”. Po takim uznanym i głośnym klasyku oczekiwałam głębszych refleksji. Może myśli Holdena wydają się odkrywcze jak się czyta Buszującego w podbazie, ale w późniejszym wieku to doskonała ilustracja mema „I’m 14 and this is deep”.


Kontrowersyjny, bezpruderyjny obraz młodzieży lat 50., z którego ta książka zasłynęła, nie robi już dzisiaj żadnego wrażenia. Ba, gdyby Holdena przenieść z lat 50. do współczesnej amerykańskiej szkoły, padłby chyba trupem widząc wszechobecną degenerację młodzieży


Z jednej strony klasyk literatury, którego nie wypada nie polecić. Z drugiej strony, to w kategorii „opowieść o dorastaniu osadzona w latach 50. w USA” lepszy jest wspomniany wyżej Szklany klosz i film Ostatni seans filmowy.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

563d4f17-994f-41ee-a3ec-9f5f9b0f6543

Jednak w praktyce opowieść Holdena zrobiła na mnie miałkiej, wymuszonej i bez polotu, przez co lektura szła mi jak po grudzie. 


Ale co zrobiła na Tobie - miałkiej, wymuszonej i bez polotu?


A tak serio, to wydaje mi się, że z Buszującym w zbożu jest trochę jak z Rokiem 1984 pana Orwella. Obie te książki literacko nie są wybitne i właśnie może w tym tkwi ich siła? Że w dość jasny i prosty sposób podnoszą tematykę, która z jednej strony jest istotna, a z drugiej nośna i w jakiś tam sposób dotyka lub może dotknąć każdego.

@AndzelaBomba Mi się przez te nastoletnie wynurzenia kompletnie nie udało przebrnąć przez tę książkę, cringe był solidny. Podziwiam, że pocisnęłaś do końca.

Zaloguj się aby komentować

721 + 1 = 722


Tytuł: Królestwo z tego świata

Autor: Alejo Carpentier

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

ISBN: 9788306034608

Liczba stron: 152

Ocena: 6/10


Akcja tej powieści rozgrywa się na Haiti w drugiej połowie XVIII w. oraz na początku XIX w. Oczami niewolnika Ti Noela śledzimy przełomowe dla wyspy wydarzenia – bunt czarnoskórych pod wodzą Mackandala, wojnę z Francuzami, wyzwolenie się kolonii, zakończone tragedią panowanie Henriego Christophe’a i początki republiki.


Mocno specyficzna książka, która pomimo niewielkiej objętości może okazać się dość nieprzystępna w odbiorze. Powód? Fragmentaryczna fabuła opisująca wydarzenia historyczne i postacie w sposób bardzo, bardzo pobieżny. Przed lekturą polecam przeczytać na Wikipedii o początkach Haiti, bo inaczej trochę ciężko się połapać w wydarzeniach.


Pobieżność fabuły rekompensują opisy, czuć klimat Karaibów. Mamy też tu sporą dawkę karaibskiego folkloru, co będzie gratką dla fanów wątków dotyczących wierzeń ludowych.


A, i uprzedzając – niestety nie ma wzmianki o polskich legionistach.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

6a9598f4-2d13-455c-b864-34501a36e289

Zaloguj się aby komentować

715 + 1 = 716


Tytuł: Portret pani Charbuque. Asystentka pisarza fantasy

Autor: Jeffrey Ford

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

ISBN: 9788374802864

Liczba stron: 528

Ocena: 6/10


Niniejsza książka dzieli się na dwie części: zbiór opowiadań z tytułowym Asystentka pisarza fantasy oraz powieść Portret pani Charbuque.


Powieść Portret pani Charbuque rozgrywa się w Nowym Jorku na początku ubiegłego wieku. Jej główny bohater, rozchwytywany portrecista Piero Piambo, otrzymuje zlecenie namalowania portretu tytułowej pani Charbuque. Byłaby to robota jak każda inna, gdyby nie fakt, że zleceniodawczyni nie zamierza pokazywać się malarzowi na oczy, a jedynymi informacjami, na których Piambo ma się opierać tworząc swoje dzieło, są opowieści bogaczki o jej dzieciństwie i młodości.

Jak dla mnie ta część to solidne 7/10, dobra, intrygująca historia z wiarygodnymi bohaterami.


Niestety, zbiór opowiadań już nie osiąga tego poziomu, gdybym miała oceniać go jako odrębną całość, to dałabym 5/10. Historie są nierówne, od słabych do dobrych, ale żadna nie sprawia większego wrażenia. Gdybym miała oceniać każde z opowiadań pojedynczo, to oceny prezentowałyby się następująco:


  • Stworzenie - 5;

  • Z głębi kanionu – 5,5 (ta historia miała potencjał, który imho zostałby lepiej rozwinięty i spożytkowany w formie powieści);

  • Asystentka pisarza fantasy – 6;

  • Daleka oaza – 6;

  • Kobieta, która liczy swoje oddechy – 5;

  • Reparata – 6;

  • Pansolapia – 4;

  • Miasto egzoszkieletów – 6;

  • Słodki węzeł – 5,5;

  • Coś nad morzem – 4;

  • Delikatny – 3;

  • Zombie Malthusiana – 6;

  • W drodze do Nowego Egiptu – 5 (to historia w stylu uniwersum GF Darwin);

  • Pływanie w Lindrethool – 6 (to z kolei historia z vibem filmu Ona);

  • Podwieczorek z Juliuszem Vernem – 3;

  • Jasny poranek – 6.


Całą książkę oceniam na 6/10. Szczerze, to Mag mógłby sobie darować to łączenie w jednym wydaniu powieści i opowiadań (ktoś mi wyjaśni, skąd wgl taka polityka?), wolałabym przeczytać Portret pani Charbuque bez dodatków


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

4bd34d0e-bdbe-49d5-b4a5-2a72547b7bda

Zaloguj się aby komentować

699 + 1 = 700


Tytuł: Czyż nie dobija się koni?

Autor: Horace McCoy

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 9788381165761

Liczba stron: 152

Ocena: 6/10


L.A., czasy Wielkiego Kryzysu. Robert, marzący o karierze reżyserskiej młodzian bez powodzenia szukający choćby drobnego angażu w Hollywood, spotyka Glorię, zgorzkniałą dziewczynę z silnymi tendencjami samobójczymi, która również bezskutecznie usiłowała się wkręcić do świata filmu. W nadziei na zaistnienie oboje biorą udział w maratonie tanecznym.


To krótka powieść, składająca się głównie z dialogów i zwięzłych opisów, mająca jednak drugie, wciąż aktualne dno. Uczestnicy maratonu tanecznego, robiący z siebie małpki cyrkowe bardziej z chęci zaistnienia, niż rzeczywistej desperacji, silnie kojarzyli mi się z dzisiejszymi aspirującymi influencerami, którzy tak samo potrafią się upodlić w reality shows czy na YT, robiąc kasę i zasięgi przede wszystkim stojącym za tego rodzaju przedsięwzięciom ludziom.


Aczkolwiek dla mnie osobiście cała historia, a zwłaszcza finał, były zbyt oszczędnie napisane i pozbawione emocji, by powieść mnie zachwyciła. Może dla odmiany film mi się bardziej spodoba


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

b3d84efd-cd33-48f3-aace-6a1f98ba0969

O, ale mi się przypomniało!


Mnie się ta książka, z tego co pamiętam, ogromnie podobała. Właśnie ze względu na oszczędność środków, ale też ze względu na konstrukcję. Lubię ten zabieg, który pewnie się jakoś nazywa, ale ja nie wiem jak, kiedy od początku wiadomo co się stało, a pytaniem, na który odpowiada cała reszta historii jest "jak do tego doszło?".

@moll


Ja wiem co to jest retrospekcja, może jestem dureń, ale nie aż taki.


Chodziło mi bardziej o zabieg kompozycyjny, tak jak jest klamra kompozycyjna, tak napisanie całej książki w ten sposób pewnie też się jakoś nazywa. Inaczej nie mieliby co robić na tych filologiach, jakby takich bzdur nie wymyślali.

Zaloguj się aby komentować

698 + 1 = 699


Tytuł: Kochanek Wiekiej Niedźwiedzicy

Autor: Sergiusz Piasecki

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: LTW

ISBN: 9788375651294

Liczba stron: 300

Ocena: 8/10


Oparta w dużej mierze na wątkach autobiograficznych historia Władka, młodego weterana, który kilka lat po wojnie z bolszewikami przyjeżdża na pogranicze polsko-radzieckie i zaczyna parać się przemytem. Wraz z głównym bohaterem poznajemy barwny, choć niebezpieczny świat ówczesnych kontrabandzistów.


Nie będę się rozpisywać, szczerze polecam tę powieść. Świetna, wciągająca historia, oddająca realia życia na pograniczu w sposób tak sugestywny, że można poczuć się, jakby samemu chodziło się nocami z kontrabandą.


Niezwykłe są okoliczności, w jakich powieść powstała, których skrócony opis można znaleźć w tym artykule na Wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Sergiusz_Piasecki


W ogóle, podczas lektury pomyślałam sobie, że Netflix, zamiast kręcić nowe ekranizacje książek, które dobrych adaptacji filmowych już się doczekały (Znachor, Pan Samochodzik i templariusze), miałby pole do popisu przy zekranizowaniu Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy. Do tej pory powstały tylko 3 filmowowe adaptacje – 2 włoskie, praktycznie niedostępne w całości w necie, oraz jedna polska, która, sądząc po średniej na Filmwebie, nie wyszła najlepiej.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

2df8a3e7-f57a-47e8-8386-77e8aaeff16f

Polska ekranizacja ze względów politycznych (kręcono ją w latach 80.) musiała zawierać sporo przekłamań, choćby miejsce akcji na granicy rumuńsko-polskiej. W ten sposób wykastrowano historię znacząco, odzierając ją choćby z warstwy językowej.

@AndzelaBomba Film widziałem, książkę czytałem kilka razy, film poza kilkoma bohaterami za wiele wspólnego nie ma z książkowym oryginałem. Gajos daje radę, ale on chyba nigdy nie zagrał słabo, klasa sama w sobie. Książka i tak była dość upruderyjniona, niemal żadnych wulgaryzmów, scen łóżkowych niewiele i żadnej dosłownej ginekologii.

@AndzelaBomba Ciekawostka: książka ta jest jedną z ukochanych powieści hiszpańskiego pisarza i dziennikarza Arturo Péreza-Reverte, autora książki "Klub Dumas", na podstawie której Polański nakręcił film "Dziewiąte wrota".

Zaloguj się aby komentować

690 + 1 = 691


Tytuł: Człowiek do przeróbki

Autor: Alfred Bester

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381880985

Liczba stron: 296

Ocena: 4/10


W odległej przyszłości, w której ludzkość skolonizowała Układ Słoneczny, Ben Reich, prezes dużej korporacji, planuje morderstwo swojego biznesowego rywala. Jednak w planach zabójstwa sporo mu bruździ fakt, że część ludzi rozwinęła u siebie zdolności telepatyczne, przez co ciężko jest popełnić zbrodnię i nie zostać od razu ujętym przez telepatów pracujących w policji. Mimo to, Reichowi udaje się oszukać system i zamordować wroga. Ale czy będzie mógł wiecznie cieszyć się bezkarnością?


Pomysł na powieść intrygujący i nowatorski, niestety, wykonanie mu nie dorasta. Moim zdaniem, powieść cierpi na dwie poważne bolączki:


  • Kretyńska i nieudolnie poprowadzona intryga kryminalna. Reich już na etapie planowania i przeprowadzania zbrodni wykazuje się totalną amatorszczyzną, a po zabójstwie popełnia tak idiotyczne błędy, że cały czas się dziwię, jakim cudem go nie aresztowano. Facet praktycznie na pierwszym przesłuchaniu sam się wkopuje. Przy tym gościu Stirlitz to geniusz kamuflażu. I nawet końcowy plot twist, wywracający wszystko o 180 stopni, nie ratuje wątku kryminalnego (może dlatego, że sprawia wrażenie wziętego totalnie z dvpy).

  • Postacie są czarno-białe i nakreślone tak grubą krechą, że już bohaterowie Atlasa zbuntowanego są lepiej skonstruowani i mają więcej głębi charakteru. Reich mógłby spokojnie zostać członkiem Drużyny R, jego antagonista detektyw Powell, z gębą pełną frazesów o praworządności, sprawia wrażenie żywcem wyrwanego z powieści milicyjnej, a Barbara, rzekomo kluczowy świadek przeciwko Reichowi, od początku jest tu wyłącznie po to, by na koniec Dobry Glina miał się z kim spiknąć. Z postaciami drugoplanowymi wcale nie jest lepiej, bohaterowie, którzy rzeczywiście mogliby wnieść więcej do fabuły, dostają za mało czasu antenowego, by rzeczywiście namieszać.


Ktoś tu może powiedzieć, że przecież powieść jest z lat 50. i nie należy oczekiwać nie wiadomo czego. Jednak problemy, które wymieniłam wyżej, nie są związane z czasem powstania książki – w końcu w latach 50. istniały już zarówno kryminały z dobrze poprowadzoną intrygą, jak i utwory z wiarygodnie przedstawionymi postaciami.


W Człowieku jest zarysowanych kilka ciekawych konceptów, jak choćby niewyjaśniony do końca wątek powszechnej telepatii, które w rękach innego pisarza mogłyby stać się składowymi dobrej, frapującej powieści. Niestety, tutaj służą za tło kiepskiej i przewidywalnej intrygi. Jakbym miała polecić tę książkę, to tylko w ramach ciekawostki dla osób, które lubią klimaty retro SF.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

28a9e515-5415-4619-b2b7-9728969cc0be

Zaloguj się aby komentować

683 + 1 = 684


Tytuł: W górach szaleństwa

Autor: H.P. Lovecraft

Kategoria: horror

Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller

ISBN: 9788374703918

Liczba stron: 163

Ocena: 6/10


W latach 30. grupa amerykańskich naukowców wyrusza na Antarktydę, by przeprowadzić badania geologiczne. W trakcie ekspedycji natrafiają na dziwne skamieliny oraz pozostałości po tajemniczej, mającej miliony lat cywilizacji. Wkrótce badacze w bolesny sposób przekonują się, że wśród antarktycznych ruin czai się ogromne niebezpieczeństwo.


Jak dla mnie opowiadanie dość nierówne. Początek wciągał i trzymał w napięciu, ale druga część była zdecydowanie zbyt przegadana. Mam wrażenie, w tym utworze lepiej sprawdziłaby się klasyczna narracja trzecioosobowa zamiast retrospekcji. Lepiej też czytać W górach szaleństwa jako część zbioru opowiadań z uniwersum Lovecrafta - ta historia to raczej wstęp do/wyjaśnienie pewnych aspektów mitologii Cthulhu, a nie stricte samodzielna powieść.


#bookmeter

36f59c75-97f3-4d1f-af67-d17c7eee649b

Zaloguj się aby komentować

679 + 1 = 680


Tytuł: Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

Autor: Timothy Egan

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788381912907

Liczba stron: 400

Ocena: 4/10


W latach 30. przez Wielkie Równiny w Stanach Zjednoczonych przetaczały się regularnie burze pyłowe, ochrzczone mianem Dust Bowl. Były one spowodowane dwoma czynnikami: wieloletnią suszą oraz erozją gleb, będącą z kolei skutkiem zbyt intensywnej eksploatacji preriowych gruntów w dwóch poprzednich dekadach. W wyniku dusterów miliony hektarów ziemi rolnej wyjałowiły się, a setki tysięcy rolników mieszkających w regionie zbankrutowały i musiały opuścić rodzinne farmy. Burze pyłowe przyniosły też falę zachorowań i zgonów na pylicę wśród mieszkańców prerii. Kryzys był tak poważny, że zmusił administrację Roosevelta do podjęcia stanowczych i szeroko zakrojonych działań mających powstrzymać pogłębianie się katastrofy ekologicznej.


Temat na reportaż ciekawy i mało znany w mainstreamie, niestety wykonanie koszmarne. Pod względem narracyjnym panuje tutaj jeden wielki bałagan – na jednej stronie mamy opis zasiedlania prerii, by stronę później przeskoczyć do historii Dżona Korniszona, który założył farmę w Oklahomie, by na następnej stronie znów wrócić do ogólnej opowieści o osadnictwie na Wielkich Równinach, by stronę później czytać z kolei o tym, jak Peggy Sue wyszła za mąż. I tak przez 300 kolejnych stron. Dużo powtórzeń i informacji, które nie wnoszą do reportażu kompletnie nic (jak np. historia Bonny i Clyde’a, których z Dust Bowl łączy tylko to, że ich „kariera” przypadła na lata występowania dusterów). Czy ten reportaż w wersji oryginalnej widział w ogóle edytora? Bo mam wrażenie, że Egan wysłał po prostu robocze notatki do wydawnictwa, a plik od razu powędrował do druku.


Daję czwóreczkę tylko za temat i kilka ciekawych historii (jak ta o osadnictwie Niemców nadwołżańskich). Autor zmarnował świetną historię i jak ktoś szuka więcej informacji o Dust Bowl, niech lepiej rozejrzy się za jakimś innym źródłem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

3a6c4ee7-b9ea-469a-991b-9f385ddeb63c

Zaloguj się aby komentować

631 + 1 = 632


Tytuł: Ostrze

Autor: Joe Abercrombie

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

ISBN: 9788366065338

Liczba stron: 702

Ocena: 6/10


Gdy się szuka książkowych polecajek na różnego rodzaju forach o fantastyce, dość często można się natknąć na powieści z uniwersum Pierwszego Prawa. Seria stworzona przez Abercrombiego ma opinię mrocznej, brutalnej i pełnej intryg i przez wielu fanów jest uważana za arcydzieła fantasy.

Po przeczytaniu takich rekomendacji nie mogłam nie umieścić powieści Brytyjczyka na swojej liście do przeczytania. Zaczęłam rzecz jasna od pierwszego tomu pierwszej trylogii, czyli Ostrza.


No i muszę przyznać, że nie uważam go za wybitny. Oczekiwałam, że klimat będzie równie mroczny i poważny jak w Wieśku i pierwszych sezonach GoT, jednak powieść była jak dla mnie bardzo nierówna. Klimat różnił się w zależności od POV:


  • Najpoważniejszym wątkiem jest oczywiście wątek Glokty. Glokta jest zdecydowanie najciekawszą postacią w tej książce i jedną z najbardziej oryginalnych postaci w fantastyce w ogóle.

  • Wątek Jezala jest znacznie lżejszy, utrzymany bardziej w klimacie płaszcza i szpady. Sam Jezal ma jednak zadatki na najlepszy development postaci w całej trylogii.

  • Wątek Logena opiera się na przeoranym przez kino akcji schemacie „wielki wojownik, dręczony wyrzutami sumienia, zaczyna pobierać nauki u tajemniczego mędrca”. Logen nie jest przez to zbyt ciekawą postacią i szybko zostaje całkowicie przyćmiony przez swojego senseja Bayaza.

  • Wątek Ferro opiera się na innym przeoranym przez kino akcji schemacie „dawna ofiara mści się na prześladowcach”. Niestety, jest to jak dla mnie najgorzej poprowadzona postać, oraz jedna z najgłupszych książkowych bohaterek, z jakimi miałam do czynienia. Generalnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Ferro została wprowadzona na siłę, by twitterowe Julki nie czepiały się autora, że w trylogii nie ma silnych postaci kobiecych i mniejszości etnicznych.

  • Wątek Westa zapowiadał się spoko, dopóki autor nie postanowił obrzydzić czytelnikowi tej postaci, przez co ciężko czuć dalej sympatię do gościa. Serdeczne dzięki, panie Abercrombie

  • Wątek dawnej bandy Logena jest w tej części za bardzo zmarginalizowany, by poczuć większą sympatię/antypatię do byłych towarzyszy broni Krwawego Dziewięć.


Jeśli chodzi o intrygi polityczne i gry wojenne, w tym tomie zostają one dopiero zarysowane. Generalnie, pierwsza trylogia ma charakter three-deckera, więc jeśli ktoś chce poznać całą historię, powinien się od razu nastawić na lekturę wszystkich trzech tomów.


Ja na pewno będę kontynuować przygodę z uniwersum Pierwszego Prawa. Raz, chcę dotrzeć do ostatniej trylogii Epoka obłędu. Dwa, Ostrze, mimo nierównego klimatu, jest dobrą, wartką historią, która obiecuje więcej w kontynuacjach i mam nadzieję, że kolejnym tomom będę mogła z czystym sercem wystawić wyższą ocenę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

09ef7d60-7059-4d10-bc21-1a83f91480ce

Zaloguj się aby komentować

610 + 1 = 611


Tytuł: Moc srebra

Autor: Naomi Novik

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788380624597

Liczba stron: 512

Ocena: 6/10


W carstwie Litwasu (stylizowanym na XVI-wieczną Rosję) mieszka wraz ze swoimi rodzicami Mirjem Mandelsztam. Ojciec Mirjem para się lichwą, ale że z charakteru jest miękką pipą i nie potrafi skutecznie wyegzekwować zwrotu pożyczek, interesy idą źle i rodzina przymiera głodem. Niezadowolona z sytuacji Mirjem przejmuje rodzinny biznes i niespodziewanie odnosi w nim sukces. Wtedy też jej losy splatają się z losami Wandy, ubogiej chłopki, która w zamian za odrobienie długu ojca przychodzi do Mandelsztamów na służbę.

Wieści o niezwykłym finansowym powodzeniu Mirjem docierają do Starzyków, okrutnych istot przypominających lodowe elfy, którzy od wieków dręczą mieszkańców Litwasu. Król Starzyków staje pewnego dnia na progu domu Mandelsztamów i żąda, żeby Mirjem przemieniła jego srebro w złoto. Kiedy dziewczyna usiłuje sprostać temu niezwykłemu zadaniu, spotyka Irinę, niezbyt atrakcyjną księżniczkę, którą ojciec postanawia wydać za cara.


Całkiem przyjemna powieść fantasy w baśniowych klimatach. Dobrze wykreowany świat, wiarygodnie przedstawione i dające się lubić bohaterki.

Wady? Do połowy książka trzyma w napięciu, potem akcja trochę siada, bo autorka wprowadza POV kilku pobocznych postaci, co imho mogła sobie darować i skupić się na narracji z perspektywy trzech głównych bohaterek. Grande finale trochę zbyt szybki, spokojnie można było rozszerzyć go o rozdział.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

1296140b-17e3-45ef-8e6d-6468e1835b78

Zaloguj się aby komentować

589 + 1 = 590


Tytuł: Karpie bijem

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788379644414

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10


Kto kojarzy moje recenzje Trucizny i Konana Destylatora ten wie, że tomy 5-8 cyklu o Wędrowyczu nie przypadły mi do gustu i niejako postawiłam już na całej reszcie serii krzyżyk.


Tymczasem niespodzianka! Wreszcie tom, który jakością nie odbiega od pierwszych czterech części cyklu. Większość opowiadań w Karpie bijem wysłuchałam z zainteresowaniem, historie były wciągające i świeże (czytaj: nie mieliły pomysłów z poprzednich tomów). Widać też, że Pilipiuk wziął się za wyjaśnianie białych plam w życiorysie Jakuba - w Karpie poznajemy m.in. historię małżeństwa Wędrowycza oraz jego i Semena przynależności do bandy wyklętego Wypruwacza.


Czuć też, że Wojsławice wkroczyły w lata 20. XXI wieku - Piotruś stał się Oskarkiem pełną gębą, Semen sprawnie używa smartfona, a Bardaki otwierają kawiarnię i gospodarstwo agroturystyczne. W serii nie zabrakło też odniesień do aktualnych spraw społecznych - konfliktu narodowców i LGBT i rządowych programów rozwoju ściany wschodniej i jak na Pilipiuka, są one podane bez nachalnego opowiadania się za prawą stroną.


Jestem ciekawa, czy ostatni do tej pory tom cyklu okaże się równie dobry, czy znowu nastąpi zjazd w dół.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter

078d2177-485f-4100-950b-2fc16b9f2988

@AndzelaBomba Pilipiuka bojkotuję za skrajne prawicowe odklejenie i szurskość. Szkoda, bo jakby pisał, a nie zabierał się za politykę, to każdy by na tym lepiej wyszedł. A tak to świat wie, że jest odklejeńcem.

Zaloguj się aby komentować

583 + 1 = 584


Tytuł: Dziewczyna z poczty

Autor: Stefan Zweig

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Officyna

ISBN: 9788366511316

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10


Austria, rok 1926. Christine wraz ze swoją schorowaną matką żyje skromnie, za to bez wygód, w małym miasteczku, gdzie pracuje jako urzędniczka pocztowa. Monotonną i ubogą egzystencję dziewczyny przerywa zaproszenie na wakacje w szwajcarskim kurorcie, które przychodzi niespodziewanie od bogatej ciotki z Ameryki. Christine bierze więc urlop i wyrusza do Szwajcarii. Z pomocą portfela ciotki błyskawicznie przechodzi przemianę z ubogiej prowincjuszki w modną damę i robi furorę w miejscowym towarzystwie.


Po takim wstępie można spodziewać się takiego mniej więcej ciągu dalszego: Christine wpada w oko najprzystojniejszemu i najbogatszemu kawalerowi w okolicy i po licznych perypetiach oraz nieporozumieniach, oboje stają na ślubnym kobiercu. Ponieważ jednak książkę pisał facet, w dodatku uważany jednego z najwybitniejszych austriackich pisarzy XX wieku, fabuła nie toczy się jak w hollywoodzkim romcomie. Zamiast tego dostajemy do bólu gorzki, naturalistyczny portret prawdziwego "straconego pokolenia", ludzi, którym I WŚ i powojenna bieda odebrały beztroską młodość i szanse na lepsze życie. Nie chcę tutaj za bardzo spoilerować treści, ale powiem tylko, że po lekturze przestaje dziwić, czemu dekadę później Austriacy tak gorąco poparli rządy niedoszłego studenta ASP.


Szkoda, że autor nie zdążył przed śmiercią dokończyć powieści, chociaż z drugiej strony może to i lepiej, że w książce zabrakło wyrazistego finału? Mimo wszystko są historie, których lepiej nie dokańczać, a w tym przypadku cliffhanger pozwala słabo pocieszać się myślą, że bohaterów czekało szczęśliwe zakończenie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter

3dd514e6-a885-4356-8ea2-8e13c2d77348

@AndzelaBomba głównie szkoda tej wojny i jak wpłynęła na życie. Ja osobiście marzę o tym, żeby mieć możliwość pokazania się gdzieś i przejść" przemianę z ubogiej prowincjuszki w modną damę i robi furorę w miejscowym towarzystwie." jednak szanse wynoszą 0%

Zaloguj się aby komentować

558 + 1 = 559


Tytuł: Konan Destylator

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788379641970

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10


Jako, że przedwczoraj wjechały u mnie dwa klasyki literatury, musiałam się potem trochę schamić xD I tak na tapet wleciał ósmy tom przygód Wędrowycza.


I tu kolejny raz moje wrażenia po lekturze różnią się od opinii @moll. Niestety, nie odczułam żadnego skoku w jakości opowiadań. Ciekawymi historiami były: Niebieskooki ninja, Konan Destylator, Klątwa, Stalkerzy (zwłaszcza Stalkerzy) i Źródło. Jednak reszta opowiadań ani zieje, ani grzębi i nie zapadła mi głębiej w pamięć. Trochę szkoda, bo oczekiwałam, że ósmy tom okaże się lepszy od tomów 5-7.


Jak już wcześniej zapowiadałam, w bliżej nieokreślonej przyszłości zamierzam dokończyć całą serię, ale nie spodziewam się już, że nowsze części trafią po lekturze do mojej biblioteczki. Wydaje mi się, że autor już dawno stracił do Wędrowycza sentyment i pisze kolejne części dla świętego spokoju, żeby fani i wydawnictwo nie męczyli go pytaniami "Pilipiuk grubasie gdzie nowy Wędrowycz".


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter

fb0f475d-8d73-4506-a4eb-8bb233d08cd0

Zaloguj się aby komentować