Opis: Rzeźba Anterosa, bożka miłości, brata Erosa.
Miejsce: Londyn
Rok: 1893
Twórca: Alfred Gilbert
#necrobook #rzezba #mitologiagrecka #anteros


Feniks, niestety wersja demo, która nie potrafi się odrodzić z tych mitycznych popiołów.
Opis: Rzeźba Anterosa, bożka miłości, brata Erosa.
Miejsce: Londyn
Rok: 1893
Twórca: Alfred Gilbert
#necrobook #rzezba #mitologiagrecka #anteros

Zaloguj się aby komentować
Powróciłem do Chambersa szybciej niż myślałem, ale był to powrót bardzo przyjemny. Tym razem rzuciłem się na opowiadanie "Kapitan portu", jest to całkiem niezła historia o ludzko-zwierzęcej hybrydzie. Jako że to kolejny staroć, który można bez problemu przeczytać sobie online, dorzucam link do tego dzieła, więc sami możecie sobie obadać i ocenić, czy to dobry tekst. Tym razem obrazek jak najbardziej powiązany, alki olbrzymie są bowiem jednymi z bohaterów opowiadania.
#necrobook #opowiadania #robertchambers #horror

Zaloguj się aby komentować
"Uważam, że "Żółty znak" to najbardziej fascynujący twór pióra Chambersa, a zarazem jedna z najlepszych opowieści grozy wszech czasów. Złowieszcza, gęstniejąca atmosfera jest wręcz porażająca".
Po raz kolejny muszę się zgodzić z Panem Lovecraftem, że to naprawdę fajne opowiadanie grozy. Jak na razie chyba najlepsza polecajka spośród dotychczas wyłuskanych z jego listów. Muszę sobie zapamiętać tego pana i w przyszłości spróbować coś więcej z jego twórczości.
Opowiadanie jest dostępne pod tym linkiem po polsku(tłumaczonko wygląda legitnie).
https://labiryntzlisci.blogspot.com/2013/01/zoty-znak-robert-w-chambers-yellow-sign.html?m=1
#necrobook #horror #opowiadania #robertchambers

« Along the shore the cloud waves break, The twin suns sink behind the lake, The shadows lengthen In Carcosa. Strange is the night where black stars rise, And strange moons circle through the skies But stranger still is Lost Carcosa. Songs that the Hyades shall sing, Where flap the tatters of the King, Must die unheard in Dim Carcosa.
Song of my soul, my voice is dead; Die thou, unsung, as tears unshed Shall dry and die in Lost Carcosa. »
Zaloguj się aby komentować
Krótki horror Clarka Ashtona Smitha, "Dobry balsamista", oczywiście w wersji angielskiej, dostępny pod poniższym linkiem, najwyżej kilka minutek czytania.(Obraz nie jest powiązany z treścią opowiadania)
http://www.eldritchdark.com/writings/short-stories/84/a-good-embalmer
#necrobook #opowiadania #clarkashtonsmith #horror #balsamowanie

Zaloguj się aby komentować
1240 + 1 = 1241
Tytuł: Miasto śpiewającego płomienia
Autor: Clark Ashton Smith
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: ALFA
Format: książka papierowa
ISBN: 8370018173
Liczba stron: 202
Ocena: 6/10
"Miasto śpiewającego płomienia" to z pewnością rzecz godna zapamiętania- to słowa pana Lovecrafta umieszczone w liście do Klarkash-Tona, jak określał on autora owego opowiadania, Clarka Ashtona Smitha. Po takiej pochwale nie miałem wyboru jak tylko sięgnąć po to dzieło, szczęśliwie w mojej lokalnej bibliotece uchował się egzemplarz z tym jak i kilkoma innymi opowiadaniami Smitha.
Wszystkie opowieści opierają się na eksploracji obcych planet, tych bliższych(Mars) jak i dalszych, których wzrok ludzki sięgnąć nie może.
W sumie muszę przyznać rację Panu Lovecraftowi, płomień to zdecydowanie najlepsza część całego zbiorku, idea olbrzymiego płomyka wabiącego do siebie podróżników z całego wszechświata była wyjątkowo fajna i całość czytało się naprawdę miło.
Z pięciu pozostałych utworów dobry okazał się być także "potwór z przepowiedni"-losy biednego poety, który przyjmuje zaproszenie pewnego kosmity, a finalnie trafia do miejsca, gdzie staje się tytułowym potworem(nie dosłownie). Urocze zakończenie, muszę przyznać.
"Pan otchłani"- Oj, czuć tutaj mocne umiłowanie lovecraftiańskiego horroru. Odrażające bóstwo, obrzydliwe rzeźby, "wyznawcy" z piekła rodem, a na dokładkę bardzo ponure zakończenie. Czytało mi się całkiem nieźle, chociaż sam potwór nie zapadł mi w pamięć zbyt mocno(pamiętam jedynie, że lubi oczka).
Reszta była tylko ok.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Tytuł: Trupiogłowy
Autor: Robert Howard
Rok: 1929
Gatunek: Fantasy
Straszliwy mag pamiętający czasy Atlantydy wybudza się z trwającego całe wieki snu. Od razu zaczyna realizować plan o przejęciu władzy nad światem, w czym mają mu pomóc rasy "kolorowe".
Polecam jedynie jako historyczną ciekawostkę, poza tym to bardzo przeciętna pozycja. Przyznam, że jeszcze nie spotkałem się z motywem głównego bohatera-ćpuna, ale nawet pomimo tak oryginalnego startu dalszy ciąg jest nudny i przewidywalny(czyli droga "od zera do bohatera). Nawet jeśli okładka polskiego wydania mówi inaczej, niewiele tutaj "hororu", w 99 procentach treść tego opowiadania podpada pod fantasy. Główny złol mógłby być zdecydowanie lepszy(), wątek romansowy też ssie. Nie wspominam o całej masie fabularnych głupotek. Finalnie to takie 4/10.
PS. No ładnie, prawie bym zapomniał link do wersji online.
https://www.gutenberg.org/cache/epub/71268/pg71268-images.html
#necrobook #fantasy #roberthoward #weirdtales #atlantyda

Zaloguj się aby komentować
Bardzo pilny student prawa zostaje nakłoniony przez swoją siostrę do wizyty u lekarza, ten przepisuje mu środek, który ma mu pomóc odrobinkę się "wyluzować". W aptece otrzymuje coś, co ostatecznie zmieni go w... No, to wszystko, co mogę zdradzić, bo może ktoś będzie chętny sobie przeczytać to dość krótkie opowiadanie. A piszę tutaj o "White powder", tekście napisanym przez Arthura Machena.
Nie jest to na pewno najwyższych lotów dzieło, ale mimo wszystko chęć poznania zagadki popchnęła mnie do przeczytania całości. Trzeba przyznać, że wyjaśnienie na końcu opowiadania(szczególnie to, jak substancja znalazła się w aptece), no cóż, było dość głupiutkie. Ogólnie to najsłabsze z trzech przeczytanych opowiadań Machena(1. Biały lud, 2. Wielki bóg Pan). Kuniec, ewidentnie nie lubimy się z tym Panem, jego twórczość mnie nie kręci i więcej nie zamierzam raczej do niego powracać(chyba że poleci jeszcze jakaś polecajka od Pana Lovecrafta).
A tutaj link do powyższego opowiadanka:
https://gutenberg.net.au/ebooks06/0606981h.html
#necrobook #arthurmachen #bialyproszek #opowiadanie #horror

Zaloguj się aby komentować
Tytuł: Wielki bóg Pan
Autor: Arthur Machen
Gatunek: kryminał, horror
Rok: 1894
Szalony naukowiec wynajduje sposób, by dzięki operacji mózgu umożliwić zwykłemu śmiertelnikowi kontakt z potwornym bóstwem znanym jako Pan. Wybiera do tego celu młodą kobietę, która finalnie dostaje pomieszania zmysłów. Ale to dopiero początek nadchodzącego koszmaru.
Miałem nadzieję na fajny horror, ale niestety zawiodłem się. Mamy wzmianki o złym bóstwie, mamy wzmianki o pewnej osóbce, dzięki której owe bóstwo może wpływać na świat rzeczywisty, ale poza tym nic więcej się nie dowiadujemy.
Wyobraź sobie Lovecrafta, który wydaje "W górach szaleństwa" pozbawione całej mitologii Przedwiecznych, a opowiadanie składa się wyłącznie z pisaniny typu: "działy się tam rzeczy potworne, niewysłowiona groza" i tak dalej, zero detali, ot, czysta wydmuszka. Takie jest opowiadanie Machena, na ten przykład otrzymujemy tutaj zwrot akcji, gdzie jeden z bohaterów trzyma w ręku relację z opisem pewnego potwornego rytuału, co dostajemy? Bohater po ujrzeniu jednego słowa twierdzi, że nie potrafi odczytać nic więcej, lol.
Chyba nie zostanę wielkim fanem starych horrorów, ten styl zdecydowanie mi nie podchodzi, z drugiej strony poprzednia baśń była niezgorsza, dam chłopu jeszcze jedną szansę i zobaczę, czy będzie lepiej.
#necrobook #horror #opowiadanie #arthurmachen

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio zacząłem zbiór listów i esejów Pana Lovecrafta pt. "Koszmary i fantazje" i postanowiłem przeczytać każdą polecajkę, która znajduje się w tym zbiorze. Dzięki temu zamiast dwóch tygodni będę tą książkę czytać pewnie z pół roku. Ale za to ile klasyki sobie poznam, fiu fiu.
Aktualnie przebijam się przez twórczość Arthura Machena, na ten moment ukończyłem "Biały lud". Opowiadanie, które strasznie skojarzyło mi się z filmowym "Labiryntem fauna". W obydwu widzimy świat z perspektywy dziecka z wyjątkowo bujną wyobraźnią. "Przyznam, że" Labirynt fauna" kocham, za to "Biały lud" nie był dla mnie tak wspaniałym doświadczeniem. Ale to nadal dobre dziełko, taka dość mroczna baśń z wątkami pogańskiego kultu.
Z chęcią zamieściłbym link do angielskiej wersji, ale boję się, że mogę złamać jakieś prawa autorskie, ponieważ akurat to opowiadanko jakiś czas temu trafiło do zbiorku opowiadań Machena wydanego w Polsce. Także jedynie informuję, że wersja angielska jest dostępna w czeluściach internetu.
#necrobook #arthurmachen #bialiludzie #opowiadania #horror

Zaloguj się aby komentować
"Nie jestem w stanie dłużej zwlekać z wyrażeniem niemal delirycznego zachwytu nad "The Tale of Satampra Zeiros"- opowieść ta sprawiła mi prawdziwą arcyuciechę roku 1929"- to słowa pana Lovecrafta, osobiście bardzo cenię sobie opowiastki o krwiożerczych bożkach, bo o tym właśnie jest to krótkie opowiadanko pana Smitha. Polecam, wymagana znajomość angielskiego(albo dobry tłumacz).
http://www.eldritchdark.com/writings/short-stories/208/the-tale-of-satampra-zeiros
#necrobook #opowiadania #horror #weirdtales #clarkashtonsmith

Zaloguj się aby komentować
Tytuł: Usogui
Autor: Toshio Sako
Rok: 2006-2017
Gatunek: manga
Ocena: 6/10
Tytułowy bohater to lubiący adrenalinkę hazardzista, jednak jego miłość nie ogranicza się wyłącznie do nudnych gier w stylu ruletki czy pokera. Chłop uwielbia wszelkiego rodzaju zakłady, w tym takie, w których stawką jest jego własne życie. Usogui, a z nim także jego nowo poznani kompani, dołącza do Kakerou, specjalnej organizacji zrzeszającej sędziów, których zadaniem jest sprawowanie pieczy nad zakładami oraz egzekwowanie długów. Finałowym celem głównego bohatera jest przejęcie władzy od aktualnego lidera Kakerou, co okaże się wyjątkowo trudnym zadaniem.
Przyjemny średniaczek z kilkoma naprawdę świetnymi momentami( m.in. udany pomysł na podwodny poker, jeden z lepszych fragmentów mangi) i kilkoma absurdalnie głupimi. Obok pokera czy ruletki autor postanowił też dorzucić tutaj takie zabawy jak wisielec, statki czy też labirynt. Bohaterowie są ok, szczerze nie ma tutaj raczej nikogo, kto wybija się ponad resztę. Mam wątpliwości co do wyboru gry na finał historii, byłem trochę rozczarowany tym, co wymyślił sobie autor mangi.
Tytuł zawiera umiarkowany poziom przemocy, głównie rozkwaszone gęby, połamane paluszki, od czasu do czasu coś ciut mocniejszego.
Największy minus to brak jakiegoś oficjalnego tłumaczenia na język angielski, dostępne są jedynie wersje fanowskie i jedną z takich właśnie wersji miałem możliwość czytać(w sumie była raczej ok).
#manga #usogui #pseudorecenzja #mangowpis



Zaloguj się aby komentować
1131 + 1 = 1132
Tytuł: W górach szaleństwa
Autor: H.P. Lovecraft
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377313510
Liczba stron: 281
Ocena: 6/10
1. "W górach szaleństwa"- Naukowa wyprawa na Antarktydę przeradza się w wycieczkę po terenach zamieszkałych niegdyś przez stwory zwane Przedwiecznymi. W sumie to opowiadanko ma jeden skromny plusik: historię Przedwiecznych. Poza tym niestety strasznie dużo tutaj dłużyzn i powtórzeń no i najważniejsze, kompletnie nie czułem atmosfery horroru, chociaż autor starał się mocno taką atmosferę narzucić swoimi "potwornymi" opisami. Zdecydowanie rozczarowująca lektura zważając na fakt, że to opowiadanie jest podobno jednym z lepszych w lovecraftowskim uniwersum.
2. "Cień spoza czasu"- zdecydowanie dużo lepsza pozycja, cały koncept rasy obcych "pożyczającej" sobie cudze umysły był całkiem fajny. Jak na razie najlepszy utwór tego pana(chociaż jeszcze zbyt dużo jego twórczości nie poznałem) . Ponownie jednak niewiele w tym horroru jak na mój gust. Duży plus, że nie jest to tak przeciągnięte jak "góry".
3. "Bezimienne miasto"- krótka opowiastka, bez oceny.
4. "Pod piramidami"- całkiem niezła historia o wycieczce wielkiego Houdiniego do Egiptu, gdzie zostaje wrzucony do mrocznej dziury, na której dnie trafia na wyjątkowo nieciekawe "towarzystwo". Jako fanowi starożytnego Egiptu wyjątkowo przypadła mi do gustu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Autor: Nikołaj Roerich
Tytuł: The call of the sun
Rok: 1919
#sztuka #necrobook #nikolajroerich

Zaloguj się aby komentować
1079 + 1 = 1080
Tytuł: Kopiec
Autor: H. P. Lovecraft
Kategoria: horror
Wydawnictwo: C&T
Format: książka papierowa
ISBN: 9788374702881
Liczba stron: 153
Ocena: 6/10
Każdy pisarz musi z czegoś żyć, a pan Lovecraft postanowił, że jednym ze źródeł jego zarobku będzie poprawianie cudzych historyjek. W tym przypadku są to trzy opowiadania niejakiej Zealii Bishop, w tym jedno od podstaw stworzone przez Lovecrafta("Kopiec", zleceniodawczyni rzuciła tylko bardzo ogólnym pomysłem, na którym miał oprzeć się pan Lovecraft). Wyszło niekiedy średnio, niekiedy całkiem ok, ale po kolei.
-Pierwsze opowiadanko w zbiorze to "Klątwa Yiga". Dość przeciętna historia o bogu-wężu i jego klątwie wobec każdego, kto śmie podnieść rękę na jego syczące "dzieciaczki". Na szczęście bardzo krótka. 5/10.
-"Kopiec", najdłuższe opowiadanie w zbiorze i moim zdaniem najlepsze. Zaczyna się solidnie i mrocznie, ukazany zostaje tytułowy kopiec, który przez lata stał się miejscem owianym mroczną legendą o niezliczonych zniknięciach i szaleństwie tych, którym udało się z jego terenu powrócić. Wszystko fajnie i pięknie, ale do czasu. Niestety rozwiązanie całej zagadki, które autor serwuje jakoś w środku opowiadania, psuje cały ten mroczny nastrój, a czytelnik zamiast horroru dostaje dziwaczną przygodówkę(miał być horror, a finalnie otrzymujemy bandę nieśmiertelnych, znudzonych życiem pseudoindiańców żyjących pod ziemią). Mimo wszystko dalsza część nie jest znowu taka najgorsza, nawet jeśli atmosfera horroru nie jest już tak odczuwalna jak na początku. Solidne 7/10.
-"Sploty meduzy"- Stary mieszkaniec pewnego mrocznego domu opowiada przypadkowemu podróżnemu historię kryjącą się za tym miejscem. Cała pierwsza część to wyjątkowo nudna historia z trójkątem miłosnym w tle podlana delikatną ilością horroru. Kilkukrotnie łapałem się na tym, że myślałem o niebieskich migdałach i musiałem wracać się, by jeszcze raz ogarnąć ostatnie fragmenty tekstu. Jestem prawie pewny, że cała ta część została stworzona przez Zealię. Gdy już w pełni wkracza wizja Lovecrafta, zaczyna się jazda bez trzymanki pełna przedwiecznego zła, cthulowej ośmiorniczki i innych potworności tak lubianych przez mistrza horroru. Druga część znacząco nadrabia, byłoby super, gdyby nie ten nudny początek. A może to zamysł mistrza, najpierw spokojniutko, a w pewnym momencie dowalić rzeźnicki finał, który dzięki temu wybrzmiewa o wiele, wiele mocniej. Nie, w sumie nadal mi się nie podoba. Finalnie ta historia to takie 6/10.
Ostatecznie jednak warto było sięgnąć po owy zbiorek, bo ma naprawdę bardzo dobre momenty.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
1057 + 1 = 1058
Tytuł: Człowiek do przeróbki
Autor: Alfred Bester
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788381880985
Liczba stron: 296
Ocena: 5/10
Książka opisuje świat, w którym obok zwykłych ludzi żyją osoby obdarzone zdolnością wnikania w umysły innych(zwane tutaj esperami). Dzięki tej bardzo pożytecznej mocy m.in. udało się wyeliminować morderstwa dzięki odczytywaniu zamiarów co bardziej nikczemnych obywateli. W końcu po około 80 długich latach komuś udaje się ukatrupić innego człowieka, a my przez resztę książki obserwujemy zabawę w kotka i myszkę między zabójcą i ścigającym go esperem.
To bardzo milutki średniaczek, nie jakiś super słaby, ale też nie jakoś wybitnie wciągający. Część dotycząca mocy była prawdopodobnie najlepsza, w tym opisy wnikania w umysły innych(szczególnie cześć dotycząca umysłu bohaterki imieniem Barbara). Jeśli idzie o samych bohaterów, to niestety można czuć się rozczarowanym. Główny złol jak i ścigający go detektyw to takie typowe klisze: pierwszy to prawdziwe wcielenie nikczemności, a drugi to perfekcyjny stróż prawa, który nie cofnie się przed niczym, by ująć zbira. Nuda. O postaciach kobiecych nie ma co wspominać(ale co zrobić, lata 50, wątki damsko-męskie były wtedy strasznie denne).
Brakowało mi lepszego opisu świata, ludzi, np. reakcji na pierwsze od dziesiątek lat morderstwo. Autor raczej wolał od początku do końca skupić się wyłącznie na głównym wątku. Zakończenie jest całkiem przyjemne, a opis tytułowej Przeróbki ciekawy, chociaż liczyłem na coś bardziej pomysłowego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
1026 + 1 = 1027
Tytuł: Głoś to na górze
Autor: James Baldwin
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Karakter
Format: ebook
ISBN: 9788368059564
Liczba stron: 352
Ocena: 5/10
Harlem, lata 30 XX wieku i historia młodego czarnoskórego chłopaka rozdartego między religią i "grzesznym" życiem.
Może i za oceanem to klasyka, ale dla mnie osobiście to męczące dzieło. Historia rodziny Grimesów okazała się być całkiem niezła, ale ilość religijnego sosu, którym podlano całość, była niemal nie do zniesienia. Im dalej w las, tym gorzej, ledwo dobrnąłem do końca.
To, co dobre w tym dziele, jak już pisałem, to historia rodziny, w pewnym stopniu jest to też ukazanie historii czarnoskórych na przełomie XIX i XX wieku. Przebija się tutaj beznadzieja i brak perspektyw czarnych na lepszą przyszłość. Podoba mnie się, jak delikatnie wplecione zostały tutaj wątki prześladowań przez białych, absolutnie subarashi. Szczególnie dobrze czyta się części kobiece, które nie są tak przepełnione religijnym pierdololo. Za to najgorzej czyta się historię ojca młodego bohatera, swoją drogą tak antypatycznej postaci ze świecą szukać. Psychopata, który uznaje się za świętego, a jednocześnie nie przeszkadza mu to znęcać się nad synami i pałać nienawiścią do teoretycznie bliskiej mu osoby.
Podsumowanie: wątki religijne to koszmar, reszta jest jak najbardziej zjadliwa.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Nieopodal Wałcza, w lesie między miejscowościami Rutwica i Strączno, znajduje się wzniesienie, które zdaje się łamać wszelkie prawa fizyki: przedmioty wbrew sile grawitacji przemieszczają się tam pod górę. To naprawdę dziwne uczucie, kiedy wyłączasz silnik, wrzucasz bieg „na luz”, wysiadasz z...
961 + 1 = 962
Tytuł: Siedem lat w Tybecie
Autor: Heinrich Harrer
Kategoria: Biografia
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: ebook
ISBN: 9788381161893
Liczba stron: 504
Ocena: 6/10
Książka to zapis podróży autora po bezdrożach Tybetu, a w drugiej części książki opis życia w stolicy kraju, Lhasie. Autor skupia się głównie na ukazaniu gościnności Tybetańczyków(szczególnie w drugiej części), ich kultury i życia religijnego. Mniej entuzjastycznie podchodzi do ukazania minusów, wśród których w owym czasie można wymienić m.in. korupcję i silne zamknięcie w religijnej skorupie, co prowadzi do zacofania kraju w wielu dziedzinach.
Wygrywem książki jest z pewnością Dalajlama, który jest tutaj przedstawiony jako wyjątkowo inteligentny i godny podziwu władca, który mógł zmienić kraj na lepsze(niestety chińska inwazja nie dała szansy, by zabłysnął). Część dotycząca jego osoby była chyba jedną z ciekawszych w tej pozycji. Za to reszta bohaterów książki jest zarysowana słabiutko, po przeczytaniu całości może poza towarzyszem Harriera podczas całej przygody w Tybecie trudno mi przypomnieć sobie jakiegokolwiek innego człeka, który przewinął się przez strony tego dzieła.
Brakowało mi więcej interakcji z prostym ludem Tybetu, co też miało miejsce w pierwszej części książki, jednak było tego niestety bardzo mało. Autor to chwalipięta, który wolał zdecydowanie więcej miejsca poświęcić zabawom wśród wyższych sfer w stolicy.
Finalnie to całkiem interesujące spojrzenie na dawną kulturę Tybetu, niestety jest tutaj trochę dłużyzn i słabszych fragmentów, dlatego "tylko" 6/10.
PS. Jakoś tak nigdy nie miałem okazji obejrzeć wersji filmowej, tak więc nie będzie chyba lepszego czasu niż teraz, kiedy skończyłem książkę. Podobno mocno zmieniona względem oryginału, więc jako fanowi "wiernych" adaptacji pewnie nie przypadnie mi do gustu, ale nadzieja umiera ostatnia, więc i tak zamierzam rzucić okiem.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
854 + 1 = 855
Tytuł: I saw Poland betrayed
Autor: Arthur Bliss Lane
Kategoria: Pamiętnik
Wydawnictwo: Brak
Format: ebook
ISBN: 9788388747373
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
Wspomnienia amerykańskiego ambasadora, który spędził w Polsce około dwóch lat, by ostatecznie po "wolnych" wyborach w roku 1947 zrezygnować ze stanowiska i wrócić do USA.
Ciekawa lektura, szczególnie opis interakcji z moskiewskimi pachołkami(Bierut, Berman i reszta komunistycznej kliki).
To piękny opis tragedii polskiego narodu i porażki państw zachodnich w egzekwowaniu postanowień z Jałty i Teheranu. Gdy w Polsce opozycja jest niszczona, ludzie zastraszani, a nawet zabijani przez komunistycznych agentów, najlepsze, co może zaoferować amerykański sojusznik, to kolejne pisma, które, a jakże, są olewane. Twardsze działania sugerowane przez autora są puszczane mimo uszu.
Książkę można dorwać na archive.org w wersji angielskiej, jeśli kogoś interesuje taka tematyka.
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Netsuke ukazujące królika z moździerzem, XVIII wiek, obecnie muzeum w Tokio.
#ukradzionezreddita #necrobook #netsuke #kroliki #sztuka

Zaloguj się aby komentować