Wierzenia ludowe, przegląd stworków:


Niechrzczeniec(latawiec)


"Dzieci zmarłe bez chrztu, zowią niechrzczeńcami, albo latawcami. Dusza takiego dziecięcia przez siedm lat pokutuje w postaci myszki, ptaszka itp. i woła ustawicznie: chrztu! Jeżeli kto spełni tę prośbę, wówczas idzie duszyczka do nieba, trzeba tylko przy chrzczeniu rzucić kawałek szmatki, którą ów niechrzczeniec jako dowód zabierze ze sobą. Po siedmiu latach, błądzi niechrzczeniec po świecie i „pioruny za nim idą”. Biegnie zawsze bruzdami polnemi lub koleją, wyciśniętą kołami wozów; nie jest zatem bezpiecznie iść tamtędy, bo niechrzczeniec wejdzie pod człowieka i piorun na niego sprowadzi."


Niechrzczeńce to istoty powstałe z dusz dzieci zmarłych bez chrztu. Po siedmiu latach błąkania się po ziemi przemieniają się w latawce przy okazji tracąc szansę na odejście w zaświaty. Taka potępiona dusza wędruje od tej pory po polach kryjąc się w czasie burz pod drzewami, a także w różnych rowach i koleinach. Latawce silnie przyciągają pioruny, dlatego też stanowczo odradzano przebywania w czasie burzy w wyżej wymienionych miejscach.


Niechrzczeńce przybierały postać ptaka, a także owada, światła, czasami także dziecka. Latały razem z wiatrem i błagały o chrzest wołając "chrztu, chrztu" albo "krztu, krztu". Miały też moc kierowania piorunami, które zwykle w takich przypadkach trafiały w miejsca pochówku dzieci nieochrzczonych. Jak mawiano: "Dzie nieochrzczeniec pochowany, tam pieron strzeli".


By uwolnić istotę od jej tragicznego losu, należało po usłyszeniu zawodzenia "chrztu, chrztu" wymówić słowa: "W imię ojca i syna i ducha świętego, jageś panna, niech Ci będzie Anna, jageś pan, niech Ci będzie Jan"(to tylko jedna z wielu istniejących wersji), wykonać znak krzyża i rzucić chustkę, która miała pełnić funkcję białej szaty dla dziecka. To starczyło, by odesłać duszę w zaświaty.


"Mama mówiła, że jak była burza, a ptak tak piszczał strasznie, że to dziecko nieochrzczone woła o chrzest. Trzeba powiedzieć i przeżegnać: „Ja ci nadaję imię Maria czy Jan, leć do Pana Boga. Jesteś ochrzczony, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Przestał ten ptak piszczeć. Może to była wilga? Bo wilga przed deszczem się drze. A to było takie, że leciało nad nami i piszczało." (Urzejowice)


"To mi mama opowiadali. Chodziło się na roraty do klasztoru. Pomiędzy łąkami była ścieżka i płynęła krzykopa, rów z wodą, trzeba było skoczyć. Szli przez te łąki;

babka mieli zapaskę wyszywaną w kwiatuszki i listki, spódnicę w kratkę wełnianą dłuższą, trzewiki dłuższe i chustkę wielgą na plecach. Babka szli w tej chustce, mieli przeskakiwać przez te krzykopę i coś ryczało, górą, wołało, światełko leciało, nad tą babką prawie i wołało: chrztu, chrztu. Niby to leciało, ale stało nad nią. A wtedy babka szybko rozwiązali fartuszek i trzymajo w ręce i mówio tak: Jakżeś pan, niech ci będzie Jan, jakżeś panna, niech ci będzie Anna. Fartuszek z rąk porwało. Fartuszka na drugi dzień nie znalazły. To była dusza potępiona, nieochrzczona."(Maćkówka)


#mitologiaslowianska #necrobook #niechrzczeniec

bdab2a14-9bd3-444b-ac9c-97014a060f5f

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować