Autor: Jack Vance
Tytuł: Umierająca ziemia
Rok: 1950
Ocena: 7/10
Podobno jedna z ulubionych pozycji pana Sapkowskiego, od pewnego czasu także i moja, muszę przyznać.
To bardzo króciutki zbiór kilku opowiadań, które można spokojnie odfajkować w parę godzin. To opowieści o ziemi na skraju zagłady, oświetlanej przez gwiazdę, która opatula planetę swoim powoli gasnącym blaskiem. Powierzchnię planety zamieszkują różne wyjątkowo oryginalne indywidua, nie tylko ludzie, ale też różnego rodzaju stwory, demony, a nawet bogowie.To świat dość mroczny, gdzie niewiele jest bezpiecznych miejsc, a dobra jeszcze mniej.
Jestem zauroczony całością, naprawdę polubiłem wszystkie historie, choć są one bardzo proste(ale tym razem ciężko to uznać za wadę). Mamy tutaj łącznie sześć historii, z których za najlepszą uważam tą z oczkami(jest to też prawdopodnie najkrótsza opowieść w tym zbiorze). Postaci nie oceniam, ciężko bowiem dobrze rozwinąć jakąkolwiek w tak ograniczonym zbiorze literek jak w tym przypadku. Ogólnie to już moje drugie czytanko tej pozycji(trochę wymuszone, ponieważ w ostatnim czasie słabo u mnie z dostępem do neta, a na czytniku akurat niestety brak nowości do ogarnięcia).
W większości paskudni ludzie, całe połacie ziemi zamieszkane przez zabójcze kreatury, a to wszystko w akompaniamencie nadchodzącego końca świata, nie ma lepszych klimatów niż te. Może dlatego tak lubię ten krótki zbiorek.
#necrobook #jackvance #umierajacaziemia #recenzje
