Znalazłem wspaniałe hobby i dzielę się z Wami jego efektami:
Osiągnąłem 40x40 squadratinos wędrując po mojej okolicy i sporadycznie na rowerze. Może nie jest to jakiś mega wynik, ale po pierwsze zajmuję się tym od niedawna, a po drugie za⁎⁎⁎⁎ście się wkręciłem #pdk.
Poza tym teren nie należy do najłatwiejszych bo to #nowysacz i jego południowo-wschodnie przedmieścia czyli górzyste wioski, łąki i lasy w dolinach Beskidu Sądeckiego. Kolorując kwadraty podczas każdego spaceru na dziko muszę pokonywać młodniki, chaszcze i paryje #swietlanmaps ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Obecnie rozciągam mój rewir na południe i wschód, ponieważ ekspansja na północ i zachód jest póki co niemożliwa ze względu na grodzone zakłady przemysłowe, m.in. przez ukochaną przez społeczność fabrykę lokomotyw NEWAG.
Chciałbym się z Wami podzielić kilkoma przemyśleniami na temat plusów i minusów tej zabawy:
PLUSY:
poznawanie pięknych nieoczywistych miejsc w okolicy
każdy spacer w innym miejscu
spacery poza szlakiem - szansa na niecodzienne obserwacje przyrodnicze
sporo czasu na planowanie tras z mapami uwzględniając siatki squadrats, ukształtowanie terenu i warstwę satelitarną - bardzo to planowanie lubię
obserwacja progresu w czasie
samotność - czas dla siebie na słuchanie audiobooków lub przemyślenia
aktywność poprawiająca orientację w terenie, kondycję, techniczne umiejętności "wspinaczkowe" oraz trzymanie się realizowanego planu z uwzględnieniem jego modyfikacji, gdy rzeczywiste przeszkody nie pokrywają się z planem przygotowanym na podstawie map.
paryje - skrywają wiele przyrodniczych tajemnic, bywają wyzwaniem do pokonania
MINUSY:
niewielka spontaniczność wypraw
wzrok często w telefonie - kontrola pozycji GPS
mokre buty, ubłocone ciuchy, kopiące pastuchy elektryczne i lokalsi pytający czy się zgubiłem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
nie zabiorę żony i dzieci - podczas rodzinnych wyjść nie patrzę na mapę, żeby zahaczać o dodatkowe kwadraty (a kusi, kusi)
paryje - czasem trudne do przekroczenia, poza tym często dzikie wysypiska i widoczna susza hydrologiczna (co akurat ułatwia przekraczanie)
Zapraszam do zadawania pytań i wymiany doświadczeń na temat squadrats.
@ruhypnol Ja się wkręciłem w zbieranie #squadrats na rowerze. #squadratinhos mają ten minus, że przeszkadzają tereny zamknięte. Przy jednostce wojskowej musiałem się trochę nakombinować by znaleźć fragment kwadraciku poza ogrodzeniem
Na zamknięcie sierpnia. Liczyłem, że może jeszcze dzisiaj machnę setkę, ale mój organizm powiedział "dość" i to dość stanowczo, bo tak źle to dawno się nie czułem.
W sobotę pojechałem do rodziców po paczkę, którą nam odebrali pod naszą nieobecność, a że dołożyłem do tego rundkę po mieście to już inna sprawa.
A w niedzielę poszedłem zobaczyć jak to jest jechać z większą ilością biegów, bo samemu. Trasę zaplanowałem sprytnie - na początku było pod wiatr i górę, ale na powrocie z górki i z wiatrem w plecy. Dorzuciłem trochę nowych #kwadraty (zawsze używałem #squadrats , nawet nie wiedziałem, że jest inny tag ^^)
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Nie dodało się za pierwszym razem, więc jeszcze raz...
Pracodomy oraz wczorajszy check czy wszystko ok po Wisełce. Ogólnie to hejtowałem organizatorów, a sam jak zaplanowałem sobie trase po #squadrats to zrobiłem gorsze ujeby, niż na imprezie ^^ ale tylko 5km, a nie 250km ^^ za to yard powiększony
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Największym aktem odwagi jest przyznanie się do swojej słabości - Loginus07 po Wisełce
tl;dr - wystartowałem i się wycofałem
A więc stało się - wziąłem udział w swoim wyścigu ultra i go nie ukończyłem. Chociaż jak teraz siedzę w domu i patrzę za okno to pluje sobie w brodę, ale po kolei.
W zeszłym roku urodził się w mojej głowie pomysł "a jakby to było pojechać na długą trasę z punktu A do B, ale bez Różowej, ciekawe jakby mi poszło", a że w pracy ekipa potrzebowała 5tego by było finansowanie Wisełki500 to się zgłosiłem. Pomimo, iż nie był to najmocniejszy start roku jeżeli chodzi o rower to czułem się pewnie. Tak pewnie, że przez długi czas w mojej głowie istniał pomysł by zrobić to na strzała. Zwłaszcza, jak czytałem wypowiedzi innych wariatów z rowerowego tagu tutaj (pozdrawiam @Furto, @fonfi, @Mordi, @Gilgamesh i inni, o których pewnie zapomniałem). Natomiast im bliżej startu tym bardziej ten pomysł zaczął mnie przerażać, więc go porzuciłem i zmieniłem taktykę: pojadę na 2 razy - z Warszawy do Torunia i z Torunia do Gdańska. Na papierze ten pomysł się spinał, 245km powinno być w moim zasięgu, przy odpowiednim tempie będę przed północą, to nawet dłuższy sen się znajdzie. I taki był plan aż do końcówki pierwszego dnia.
Zweryfikowały mnie trzy rzeczy: pogoda, trasa oraz brak doświadczenia. Zacznijmy od pogody - od soboty mocno wieje, może nie są to jakieś ogromne porywy, ale stały i mocny (30-40km/h) wiatr zachodni stanowił ogromny problem, bo pierwsze ~150km było właśnie na zachód. I nie będę ukrywał - po ostatnich miesiącach wiem ile noga podaje przy jakim natężeniu pracy i tutaj były to niższe wartości. Zresztą widziałem to też ilekroć kładłem się na baranku, że prędkość wzrasta nawet o 3km/h przy tej samej pracy, ale nie mogłem długo być w tej pozycji z innego powodu.
Trasa. W zeszłym roku przechodziłem dość mocno zapalenie ucha - od tego czasu nie wrócił mi w 100% zmysł równowagi, bez rąk na rowerze już nie pojadę. Dlatego jak są nierówności to muszę mieć stabilizacje. A trasa nie była asfaltowa, a fragmenty nieutwardzone często zawierały sypki piasek. Na 35' trzeba uważać. Zresztą zaliczyłem 3 wyjebki xD No i ja swoje założenia, co do dojazdu do Torunia robiłem, że części nieutwardzone to będą szutry lub drogi polne, nie nastawiałem sie na taką ilość piachu, ale też i bagien. No i były wąwozy, gdzie z mojej perspektywy zjazd równałby się skręceniem karku, bo 5m pionowo w dół, a potem 5m pionowo w górę ^^ i tutaj pojawia się trzeci przeciwnik
Brak doświadczenia - to nie były moje pierwsze długie trasy. Jeździłem nieraz, ale zawsze turystycznie i z Różową. Z perspektywy czasu już wiem, że to, że ja na tamtych trasach się czułem pewnie było związane z tym, że jechałem wolniej i turystycznie zahaczając częściej o sklepy. Tutaj trasa poprowadzona z góry, każde odbicie trzeba było nadrabiać i wracać w tym samym miejscu, nie było pola do negocjacji. Pierwsza żabka do której dojechałem była już ogołocona przez szybszych zawodników. Trzeba było improwizować z jedzeniem i piciem. A że była niedziela to albo żabka albo stacja paliw. Moja strategia uzupełniania energii (którą opracował mi czat) działała do 16, potem już zabrakło mi moich zapasów, a uzupełnianie nowych było trudniejsze niż mi się wydawało.
No i tak sobie jechałem, w Dobrzyniu byłem o 19 i stwierdziłem, że jadę do Torunia choćby w nocy, to wszak tylko 80km. Nawet sobie kwatere na bookingu znalazłem i zarezerwowałem. No ale kolejne 20km mnie wyjaśniło - fragment po sypkiej nawierzchni, awaryjna wypinka jak zaklinowało się koło i bardzo awaryjny zejscie poskutkowały delikatnym uszkodzeniem kolana i zmianą planów - niczym Popiełuszko skończyłem we Włocławku, skąd miałem nastepnego dnia atakować 315km.
I tutaj mogę powiedzieć, że całe moje szczęście, że skończyłem w tym Włocławku, bo trasa między Włocławkiem a Toruniem zawierała 30km najbardziej wymagającego odcinka na trasie, którą pokonałem - był tutaj fragment zapomnianej leśnej drogi, gdzie jedynymi jej użytkownikami byli rowerzyści przede mną, były też piaski diuny, dużo pchania. W nocy bym sie tam zapłakał chyba. Ale jak już dojechałem do Torunia to cały czas byłem w wyścigu - specjalnie nadłożyłem trasy by w sklepie kupić kabel do ładowania zegarka, bo zapomniałem zabrać. Potem krótka przejażdżka bulwarami i poszukiwania żabki by uzupełnić energie i wtedy stało się to, czemu dzisiaj jestem tutaj, a nie na trasie. 2 profile pogodowe, które obserwuje na facebooku na swoich kanałach nadawczych napisały, ze wtorek z bardzo inensywną pogodą - dużo opadów i bardzo mocne wiatry, zwłaszcza na północy. Wtedy już praktycznie zapadła u mnie decyzja, że dojechać do Bydgoszczy i tam wsiąść w pociąg. To miała być przyjemność, a nie walka o przeżycie. Decyzje te przypieczętowała awaria, jaką miałem na wale. Nie mogłem żadnego bloku wypiąć z pedałów. Ani lewy, ani prawy nie drgnął. Żeby było weselej to mój mózg debila uznał, że zamaist zdejmować buty podczas jazdy lepiej będzie się kontrolowanie wywrócić xD przy wywrotce lewy się wypiął, prawy został i musiałem buta odkręcać. Blok został w pedale i straciłem komfort jazdy, bo prawa stopa zaczęła się ślizgać.
Także w Strzyżawie, po 280km zjechałem z trasy i pojechałem na dworzec w Bydgoszczy (15km) skąd pociągiem do Gdańska, gdzie pojechałem na mete zdać tracker i do domu (7km).
Najgorsze jest to, że jak wstałem rano to w Gdańsku całkiem slonecznie, a fizycznie czuje się dobrze (no trochę nadgarstki bolą, ale nogi poza tym, że czuje mięśnie to są super) i mam trochę ból d⁎⁎y, że się poddałem, natomiast musiałbym skończyć wyścig dzisiaj, więc pewnie z Grudziądza do Gdańska bym musiał pokonać dzisiaj, a pogoda ma się pogorszyć.
Czy polecam Wisełke? Nie - i nie chodzi tu o to, że się poddałem, ale trasa nie jest widokowa, na co liczyłem, a część ścieżek wygląda jak wytyczonych albo palcem przed kompem albo z nienawiści do uczestników (a tak naprawdę to zapychacze by było możliwie jak najbliżej 500km) - różne zjazdy z dróg w leśnie ostępy lub na piaskowe pułapki tylko po to by po kilku km wrócić do tej samej drogi albo długie odcinki prowadzone pod wałem, gdzie nic nie widać. W przyszłym roku będę chciał wziąć udział w czymś podobnym, ale może u innego organizatora, bo z tego co się dowiedziałem od innych uczestników to to jest norma, że mając do wyboru drogę lub piaski to wybiorą piaski.
I chociaż nie ukończyłem zawodów to i tak jestem z siebie dumny. Bo pamiętam, jak 6 lat temu zdychałem przez tydzień po przejechaniu 10km po mieście :P także chyba jakiś progres jest :P
+247 #squadrats
+2207 #squadratinhos
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Nie łam sobie głowy niepowodzeniem w kontekście przejechania pełnego dystansu. Rower ma przede wszystkim dawać fun, a nie cierpienie. Jakbym się wy⁎⁎⁎ał 3 razy, to również skończyłoby się to DNF.
Decyzje te przypieczętowała awaria, jaką miałem na wale. Nie mogłem żadnego bloku wypiąć z pedałów. Ani lewy, ani prawy nie drgnął. Żeby było weselej to mój mózg debila uznał, że zamaist zdejmować buty podczas jazdy lepiej będzie się kontrolowanie wywrócić xD
Koleś o którym wspominałem w relacji z PTJ, że złapał go kryzys nocny, też zaliczył glebę. Przysypiał, nie dał rady od razu się wypiąć z bloku, to stwierdził że się wy⁎⁎⁎ie i wypnie jak będzie leżał. Ponoć wypinanie obu butów leżąc zajęło mu z 15 minut. Takie są uroki ultra i tego co zostaje z rozumu, gdy 99% zasobów zabierają mięśnie oraz 24h na nogach. XD
@Furto to ja nie byłem zmęczony aż tak, bardziej bałem się tego, że jak będę podejmował zdejmował buty to będzie wybój i zwale się z wału, a tak to było wszystko pod kontrolą ^^ przynajmniej w teorii, bo gibnąłem się mocniej niż planowałem ^^
Gratuluję walczyłeś to zwyciężyłeś. A na ulepach to można przejechać 100 km a nie jakieś kosmiczne dystanse. Koledzy mają rację - rower na dawać przyjemność. Dlatego wszystkie propozycje kolegów żebym jechał Maraton Wisłą i inne zlewamy ciepłym moczem a dłuższe dystanse to tylko z dobrym, ewentualnie nie przeszkadzającym wiatrem...
To jak ktoś pójdzie po biegunie dostanie całą linie poziomych?
Z tego co widać po ich preview to na to wygląda. Na biegunie mamy kwadraciki (spodziewalibyśmy się trójkąta), i na równiku mamy kwadraciki (spodziewalibyśmy się prostokątów).
A squadrat is a squarish area approximately one mile by one mile.
BTW. z doświadczenia wiem, że merkator często nie dochodzi do 90 stopni (bo nieskończoność).
Squadrats wypusiło nową wersję - i na desktopie i wypuścił wreszcie apkę mobilną. Ogólnie bardzo spoko zmiany, konieczne jesli chcą się koledzy dalej rozwijąć. Nawet PRO kupiłem u nich, bo czemu nie? Trzeba wspierać polskie startupy jak sie z nich korzysta regularnie
Szkoda tylko, że zepsuł mi w ten sposób moje podejście do zbierania #ulicewarszawy - bo wcześniej pokazywali (mniej więcej), każdą traskę co się zrobiło, obecnie wyłącznie kwadraty.
Dam oczywiscie radę ogarnąć, żadna ameryka, taka tylko mała niedogodność
@Ragnarokk oooo ale wjeżdżam w apke, dzięki za info. Na spacerach korzystałam z wersji web do tej pory i było to delikatnie uciążliwe. I nawet rankingi teraz widać, klasa. Mój wewnętrzny autyzm raduje się xD
Wybrałam się na Chwaszczyno, po drodze pokonując wzniesienia na Wielkim Kacku. Czasem skręcałam w uliczki dzielnicowe by wbić extra uliczki #wandrer i pojedyncze mini #kwadraty. Trochę za lekko się ubrałam, tak jak w pierwszą stronę było ok bo i pod górę to się co nie co upociłam, to na powrocie stopy i dłonie mi drętwiały podczas stałej jazdy w dół. No i klasycznie d00psko obolałe od siodełka :D
W trakcie wsunęłam mojego ulubionego węglowodanowego batonika wiśniowego z biedry, również sączyłam sobie izotonika. Nie było zjazdu energii, najs.
18.6 km #wandrer
41 #squadratinhos
1 #squadrats
#rowerowyrownik #rower
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@cyber_biker jak jesteś w swojej aktywności, klikasz udostępnij a następnie przy danym „szkicu” tak jak na screenie - klikasz copy to clipboard. Masz wtedy w schowku ten wzór ze stravy z cyframi. Następnie wchodzę w zdjęcie już w swoim albumie, edytuje zdjęcie, wklejam zawartość schowka i ustawiam na zdjęciu 😃
Po pięciu latach nieobecności wróciłem do stolicy Generalnej Gubernii.
Wpadłem do odnowionego muzeum techniki po samochód Smyk (mam w planach zwiedzić wszystkie muzea motoryzacyjne ,w których znajdują się prototypy). Nie robiłem większego researchu, więc okazało się, że zapłaciłem 25 złotych za kilka samochodów i tramwajów, bardzo niekorzystny przelicznik xD
Miasto jako tako znam, więc ruszyłem sobie po prostu na oślep kierując się graciarskim zmysłem, który mnie nie zawiódł. Wpadło trochę czarnych blaszek, kilka wrostów, kilka ciekawostek, a także papamobile.
Pojadłem też pierogów ruskich z suróweczką i kompocikiem. Od jakiegoś czasu omijam lokale ą ę oraz kebabownie i sprawdzam sobie różne typowe polskie jadłodalnie/bistro/bary mleczne. Prosty posiłek w niewygórowanej cenie - coś w sam raz dla statystycznego człowieka.
Nogi dają w kość. Biodro włączyło check engine po około 20 kilometrach. Ale to kwestia przyzwyczajenia Miałem w swoim życiu kilkutygodniowy epizod, w którym pracując w Amazonie, dziennie robiłem spokojnie dwa razy tyle kilometrów i żyłem.
Wg wujka Google taki spacer to nawet 1500 spalonych kcal. Trudno mi w to uwierzyć, ale wyjaśniłoby, dlaczego jestem ciągle głodny xD
Byłby jeszcze dodatkowy kilometr w rejestrze, ale telefon był już na oszczędzaniu baterii.
#ksiezycowyspacer
+12 #squadrats
+118 #squadratinhos
+22.2 km #wandrer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Pochodziłem sobie po blokowisku, szukając starych samochodów. Pierwszy spacer w tym roku wykonany w pełni w krótkim rękawku. Starsi ludzie okutani w kurtki spoglądali na mnie z podejrzliwością. W nagrodę za dużo aktywności w ciągu tego tygodnia kupiłem sobie truskawki.
+3 #squadrats
+25 #squadratinhos
+4.631 km #wandrer
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin