Rodzice, którzy swobodniej podchodzą do uczenia się języków i przekazywania ich swoim dzieciom osiągają lepsze efekty dydaktyczne - wynika z badań rodzin wielojęzycznych.
Obiektywne czynniki takie jak poziom biegłości językowej rodziców nie miały tak dużego wpływu na przyswajanie języków w domu - mówi PAP dr Sonia Szramek-Karcz z UŚ.
Badania prowadzone przez dr Szramek-Karcz, które objęły rodziny dwu- i wielojęzyczne w Polsce pokazały, że niektóre rodziny swobodnie i efektywnie komunikowały się w dwóch lub więcej językach, podczas gdy inne miały duże trudności we wdrożeniu takiego podejścia.
Badanie zostało przeprowadzone w formie obserwacji, a także wywiadów i studiów przypadków. Dotyczyło m.in. zagadnień takich jak poziom znajomości języków obcych u rodziców, miejsca zamieszkania (pod uwagę brane były różne części Polski) czy problemów związanych z wdrażaniem wielu języków w życie rodziny.
Okazało się, że obiektywne czynniki, jak poziom biegłości językowej czy lokalizacja nie miały tak dużego wpływu na przyswajanie języków w domu, co indywidualne cechy takie jak ogólne podejście do życia i światopogląd. "Szukając czynników warunkujących prawidłowy przebieg dwujęzyczności zamierzonej u dzieci odkryłam, że tym czynnikiem jest rodzic i jego podejście do siebie, innych i świata” - tłumaczy autorka badania.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Kup dom Marii Skłodowskiej–Curie w Saint-Remy-les-Chevreuse w departamencie Yvelines, około 35 km od Paryża.
Położony pod Paryżem dom "Petite Biche", czyli "Mała Łania", był miejscem, do którego Maria Skłodowska–Curie uciekała od zgiełku stolicy. Do dziś na suficie w salonie można zobaczyć ptaszki, które prawdopodobnie namalowała sama noblistka. Dyrektor agencji nieruchomości, która prowadzi sprzedaż rezydencji, zapewnia, że w okolicy nie ma polonu, ale jest spokój i zieleń.
Posiadłość została kilka miesięcy temu wystawiona na sprzedaż za 790 tys. euro. Wymaga gruntownego remontu, którego koszt szacowany jest wstępnie na około 200 tys. euro. W budynku należy wymienić instalację i balkony oraz odrestaurować wnętrza.
Kamienny jednopiętrowy dom z 1890 r. ze strychem i spadzistym dachem ma 120 metrów kw. Został zbudowany z piaskowców meuliere, charakterystycznych dla podparyskich burżuazyjnych posiadłości. Otoczony jest kamiennym murem porośniętym pnączami roślin, a od frontu znajduje się kuta brama.
W okalającym dom ogrodzie o powierzchni 900 metrów kw. znajduje się gołębnik z epoki, który był symbolem wyższego statusu społecznego domowników.
Na dzień dzisiejszy nie ma potwierdzonych informacji czy rząd Polski jest zainteresowany kupnem i remontem domu polskiej noblistki.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Naukowcy starają się wyjaśnić w jaki sposób Mars utracił wodę, która miliardy lat temu znajdowała się na jego powierzchni. Nowe badanie ufundowane przez NASA dowodzi, że duża część utraconej wody została uwięziona w skałach, w skorupie planety.
Mamy wiele dowodów geologicznych na wodną przeszłość Marsa. Cztery miliardy lat temu Czerwona Planeta była bogata w jeziora, rzeki i być może nawet głębokie oceany. Szacuje się, że wczesny Mars mógł posiadać wystarczająco dużo wody w stanie ciekłym, że pokryłaby ona jego całą powierzchnię do głębokości od 100 do 1500 m. Dziś jednak Mars przypomina raczej suchą pustynię, a naukowcy wciąż starają się dowiedzieć co spowodowało takie zmiany.
Obecnie uważa się, że znacząca część dawnej wody na Marsie uciekła przez jego atmosferę do przestrzeni kosmicznej. Mniej więcej w tym samym czasie co jej wodna przeszłość, planeta utraciła swoje globalne pole magnetyczne, chroniące jej atmosferę przed strumieniem cząstek wylatujących ze Słońca. Po utracie pola magnetycznego atmosfery marsjańskiej zaczęło ubywać z powodu działania Słońca, a wraz z nią ubywała też woda. Ten rodzaj ucieczki bada na przykład w tej chwili marsjański orbiter MAVEN.
Naukowcy przeanalizowali zbiór danych zgromadzonych z badań Marsa na przestrzeni wielu lat i na ich podstawie wnioskują, że ucieczka wody z atmosfery w przestrzeń to tylko mniejsza część odpowiedzialna za obecną suchość planety. Z ich wyliczeń wynika, że większość wody, której brakuje została związana w minerałach w skorupie planety.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Zupełnie bez związku z tematem ale „Wody Marsa” to najlepszy odcinek specjalny serialu „Doktor Who” i kapitalny film sam w sobie nawiązujący (bądźmy szczerzy odrobinę) treścią do tego co w artykule
Hałas uliczny zakłóca rozwój głosu i tłumi funkcje immunologiczne.
_____________________________________________
Wpis jest tłumaczeniem wniosków badania "Traffic noise disrupts vocal development and suppresses immune function" / Henrik Brumm, Wolfgang Goymann, Sébastien Derégnaucourt, Nicole Geberzahn, Sue Anne Zollinger / 12-05-2021 / https://advances.sciencemag.org/content/7/20/eabe2405?rss=1
_____________________________________________
Zanieczyszczenie hałasem zostało powiązane z deficytami w nauce i języku u dzieci, ale mechanizmy przyczynowe łączące hałas z brakami poznawczymi pozostają niejasne, ponieważ brakuje modeli eksperymentalnych.
Tutaj zbadaliśmy wpływ hałasu na uczenie się śpiewu przez ptaki, głównego zwierzęcego modelu uczenia się wokalnego i rozwoju mowy u ludzi. Stwierdziliśmy, że narażenie na hałas uliczny opóźnia rozwój głosu i prowadzi do niedokładności w uczeniu się. Ponadto, hałas tłumił funkcje immunologiczne podczas wrażliwego okresu uczenia się, co wskazuje, że jest to silny stresor dla ptaków, który prawdopodobnie może zagrozić ich funkcjom poznawczym. Nasze wyniki dostarczają ważnych spostrzeżeń na temat konsekwencji zanieczyszczenia hałasem i torują drogę przyszłym badaniom wykorzystującym śpiew ptaków jako model eksperymentalny do badania zaburzeń uczenia się wywołanych hałasem.
Zanieczyszczenie hałasem zostało sklasyfikowane jako jedno z głównych zagrożeń środowiskowych dla zdrowia publicznego. W samej Unii Europejskiej ponad 100 milionów ludzi jest dotkniętych niebezpiecznym poziomem hałasu powodowanego przez ruch pojazdów i samolotów, a przewiduje się, że liczba ta wzrośnie z powodu przyszłego rozwoju miast i zwiększonego zapotrzebowania na mobilność. Chociaż poziomy hałasu wytwarzanego przez ruch drogowy są zazwyczaj zbyt niskie, aby powodować fizyczne uszkodzenie ucha, przewlekłe narażenie na hałas na równoważnych poziomach 55-60 dB poziomu ciśnienia akustycznego (SPL) może już powodować poważne niesłyszalne skutki zdrowotne, takie jak znaczny wzrost ryzyka chorób układu krążenia i chorób metabolicznych, które mogą prowadzić do przedwczesnej śmierci. Ponadto narażenie na hałas powiązano z upośledzeniem funkcji poznawczych, takim jak deficyty w zakresie uczenia się i języka u dzieci.
Zarówno u dorosłych, jak i u dzieci, przewlekły hałas może prowadzić do wzrostu poziomu biomarkerów stresu, takich jak katecholaminy i glikokortykoidy. Reakcję tę tłumaczy się na dwa sposoby: emocjonalne reakcje stresowe wynikające z odczuwanego dyskomfortu oraz nieświadomy stres fizjologiczny wynikający z bezpośrednich interakcji pomiędzy centralnym układem słuchowym a innymi regionami mózgu. Jednakże mechanizmy przyczynowe łączące przewlekłą ekspozycję na hałas, stres i zaburzenia uczenia się u dzieci nie zostały jasno określone.
Uczenie się śpiewu ptaków jest paradygmatycznym systemem modelowym dla wokalnego uczenia się i rozwoju mowy u ludzi i dlatego może dostarczyć cennych wskazówek do zrozumienia obserwowanych deficytów w uczeniu się i języku u dzieci narażonych na przewlekły hałas. Podobnie jak dzieci ludzkie, ptaki śpiewające muszą uczyć się swoich wokalizacji (głównie pieśni) od dorosłych opiekunów podczas wrażliwego okresu w ich ontogenezie.
Młode samce zeberki (Taeniopygia guttata) rozwijają odrębne pieśni poprzez naśladowanie dorosłych samców (opiekunów), co jest procesem uczenia się sensoryczno-motorycznego trwającym kilka miesięcy. Ich pieśni składają się ze złożonych dźwięków (sylab), które powtarzają się w ustalonej kolejności (motywy). Okres wrażliwości na zapamiętywanie pieśni u zeberek rozpoczyna się po 25 dniach od wyklucia (dph). Następnie, w okresie sensomotorycznym, pomiędzy 35 a 90 dniem życia, młode rozwijają swoją pieśń poprzez stopniowe dopasowywanie morfologii sylab pieśni do zapamiętanego wzorca. W wieku 90 dph śpiew zeberek zazwyczaj krystalizuje się, tzn. zmiany fonetyczne sylab osiągają plateau, a śpiew pozostaje później w dużej mierze niezmieniony.
Wcześniejsze badania nad uczeniem się śpiewu u zeberek i innych ptaków śpiewających wykazały, że ekspozycja na bardzo wysoki poziom białego szumu uniemożliwiała normalne uczenie się i zachowanie śpiewu i była często stosowana jako odwracalna alternatywa dla ogłuszania ptaków w badaniach eksperymentalnych. Gdy poziom hałasu jest na tyle wysoki, że maskuje wszystkie inne sygnały akustyczne, młode ptaki nie uczą się typowych dla danego gatunku pieśni, zamiast tego produkując pieśni nietypowe, które przypominają pieśni ptaków głuchych.
Przy ekstremalnych poziomach, narażenie na hałas może powodować czasową lub trwałą utratę słuchu u ptaków, ale poziomy hałasu spotykane w miastach zazwyczaj nie są wystarczająco wysokie, aby powodować czasowe przesunięcia progowe u ptaków. Upośledzenie zdolności poznawczych u dzieci może jednak wystąpić już przy niskich poziomach krótkotrwałego narażenia na hałas o szczytowej amplitudzie 48 dB(A) SPL. Co więcej, wykazano, że przewlekła ekspozycja na sztuczny hałas o amplitudzie 40-80 dB(A) SPL wpływa na dokładność kopiowania pieśni u zeberek. Nadal jednak nie są znane skutki realistycznego hałasu antropogenicznego, na jaki narażone są ptaki i ludzie na terenach miejskich, a w szczególności nie zbadano wpływu tego hałasu na rozwój śpiewu.
Zajęliśmy się dwoma pytaniami.
Po pierwsze, zbadaliśmy, czy realistyczny hałas komunikacyjny zakłóca czas rozwoju wokalnego i upośledza uczenie się u zeberek.
Po drugie, aby wyjaśnić mechanizm leżący u podstaw potencjalnych różnic związanych z hałasem, zbadaliśmy czy hałas uliczny jest stresorem dla ptaków i czy biomarkery stresu są związane z sukcesem w nauce.
Nasze dane obejmują trajektorie rozwoju wokalnego i sukces w nauce śpiewu zeberek, które były wychowywane i uczone śpiewu w dźwiękoszczelnych boksach, w połączeniu z pomiarami ich poziomu kortykosteronu w osoczu i związanymi ze stresem zmianami w funkcjonowaniu układu odpornościowego. Ptaki poddane działaniu hałasu były narażone na nagrania ruchu miejskiego nadawane na realistycznych poziomach dźwięku w okresie sensomotorycznym i we wczesnej dorosłości (18 do 100 dph).
Podsumowując, wykazaliśmy, że eksperymentalna ekspozycja na hałas uliczny opóźniła rozwój śpiewu u zeberek o około 30% i doprowadziła do znacząco niższego sukcesu w nauce. To odkrycie jest analogiczne do związanego z hałasem upośledzenia kompetencji językowych i uczenia się u dzieci ludzkich.
Nasze wyniki wskazują, że młode ptaki śpiewające, podobnie jak dzieci ludzkie, są szczególnie narażone na skutki hałasu, ponieważ może on zakłócać proces uczenia się w krytycznym okresie rozwoju.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Bardzo ciekawa praca. Sam tytuł budzil moje wątpliwości (pomijając Journal, wiadomo że klasowy z impactem w kosmos) - zastanawiałam się jak autorzy wyeliminowali mnogość czynników, które mogą zakłócać model. Dodanie choćby jednego innego czynnika stresowego rozwaliłoby sens całego eksperymentu. A tu proszę - ptaki... Nie ludzie jako obiekt Badawczy...No, no... - I'm impressed!
@Nan Trafiając na ten artykuł tez miałem wizję badania na ludziach To jedna z tych fascynujących w nauce rzeczy, że potrafi w zaskakujący czasem sposób upraszczać badanie niezwykle skomplikowanych rzeczy.
Powodują grzybicę i przyduszenia? Nie działają? A może właśnie działają, wywołując dehumanizację, otępienie i utrwalając lęki? Maseczki stały się – obok szczepionek – jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów trwającej epidemii.
Dr Tomasz Rożek rozprawia się z naukowymi mitami i weryfikuje informacje dotyczące maseczek i ich skuteczności w kontekście walki z pandemią koronawirusa.
Zaprezentowany w poniższym linku raport zawiera przegląd i analizę kilkudziesięciu artykułów NAUKOWYCH i co bardzo ważne podaje WIARYGODNE ŹRÓDŁA użyte przy tworzeniu tego raportu.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
@mejwen Przecież to Ty chcesz przekonać mnie. Przecież to ja zadałem pytanie
" o link do JEDNEGO wiarygodnego badania potwierdzającego tezę, że maseczki mają niewielki wpływ na rozprzestrzenianie wirusów. JEDNEGO."
A Ty w odpowiedzi wysłałeś mi linka.
Nie odwracaj kota ogonem
"w dalszym ciagu nie przekonales mnie w jakim stopniu maski maja wplywac na spadek zakazen noszac je na swiezym powietrzu"
Po pierwsze to nie arcy z portalu hejto ma Cię do czegoś przekonać tylko badania naukowe.
Po drugie na dzień dzisiejszy takich badań nie znalazłem, jeśli ktoś wie o takowych prosimy o linka. Zatem sprawa jest nierozstrzygnięta z NAUKOWEGO punktu widzenia.
Co do CO2: filmik na YouTube z kanału Mad Russian Scientist nie jest wiarygodnym źródłem informacji. Nie trać czasu na takie filmiki, szkoda życia
W sprawie noszenia maseczek na zewnątrz to w odpowiedzi na brak badań naukowych najlepszym doradcą będzie... zdrowy rozsądek. Jeśli idziesz na spacer do lasu to noszenie maseczki raczej mija się z celem, ale jeśli idziesz na niedzielny spacer na molo w Sopocie to warto przemyśleć czy będąc w tej kupie ludzi nie lepiej tej maseczki założyć.
Po prostu uwzględnić ryzyko, czynniki środowiskowe, a nawet pogodę i samemu ocenić czy chcesz się zabezpieczyć czy nie.
Często w takich dyskusjach mam wrażenie, że ludzie chcę cos sobie udowodnić wzajemnie, na siłę, zapominając o podstawowym celu noszenia maseczek, zachowywania dystansu czy szczepień.
Tym celem jest nasze zdrowie!
I nawet jeśli maseczka obniża ryzyko zakażenia nie o 50%, a tylko o 5% - to czy nie warto takiego ryzyka o te 5% zmniejszyć?
Przychodzę dzisiaj do państwa z pewnym pytaniem, które zrodziło się w mojej głowie jakiś czas temu.
Czytając rozmaite wiersze różnych epok, dostrzegłem bardzo łatwo powtarzający się format. Z epoki na epokę zmienia się sposób myślenia społeczeństwa. Dodatkowo cyklicznie rozważa się: Naukę, Emocje, Naukę, Emocję etc. etc.
Pada teraz pytanie: w jakiej epoce (literackiej) żyjemy teraz? Bardziej zwracamy uwagę na emocje człowieka, to co czuje, czy może jednak nieustannie oddajemy się nauce, edukacji, postępowi?
Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii? Bardzo mnie interesuje to, jak inni postrzegają dzisiejsze czasy w sferze literackiej.
@Havelock_Vetinari Twórczość współczesnych jest bardzo ciekawa, ale czasami mam wrażenie że właśnie zbyt banalna. Odbiera to urody całej formie literackiej, którą jest poezja, lecz każdy może tworzyć co się mu jawnie podoba. Jeśli natomiast chodzi o mieszanie się uczuć oraz nauki... to ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat.
Konsorcjum Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i spółki Edurewolucje skonstruuje mechanicznego robota - egzorękę, który będzie wykorzystywany do rehabilitacji.
"Pierwsza część projektu obejmuje skonstruowanie mechanicznego robota rehabilitacyjnego. Druga to opracowanie specjalistycznego oprogramowania dostosowującego rodzaj wsparcia i siłę do aktualnych potrzeb i programu rehabilitacji pacjenta, przy czym pozwoli to na adaptację robota do bieżących zmian w stanie zdrowia pacjenta" - poinformował rzecznik UKW Tomasz Zieliński.
Rzecznik zapowiedział stworzenie zautomatyzowanego modelu rehabilitacji wspierającego pacjentów, ich rodziny oraz fizjoterapeutów, w tym w samodzielnej rehabilitacji domowej przy zdalnym wsparciu pacjenta przez fizjoterapeutów. Dodał, że przełoży się to na zwiększenie dostępności, obniżenie kosztów i poprawę efektywności codziennej żmudnej rehabilitacji w przypadku deficytu w obszarze funkcji kończyny górnej.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Naukowcy z holenderskiego Twente University zbadali, co dzieje się w mózgach osób wykonujących rzuty karne na boisku piłkarskim.
Badania wykazały, że u osób, które ulegają presji i nie strzelają goli, dochodzi do aktywacji obszarów mózgu odpowiedzialnych za myślenie długoterminowe. To wskazuje, że przyczyną niestrzelenia gola może być zbyt intensywne myślenie o konsekwencjach.
Odkryliśmy, że gracze, którzy lepiej radzili sobie pod presją, aktywowali w mózgu obszar odpowiedzialny za wykonywanie konkretnych zadań. Na przykład zwiększenie aktywacji kory ruchowej poprawiało działanie pod presją. To logiczne, gdyż odpowiednie poruszanie się to ważny czynnik podczas wykonywania rzutów karnych, mówi Thammasan. Z kolei u graczy, którzy odczuwali silniejszą presję i częściej pudłowali dochodziło do aktywacji kory przedczołowej. To obszar mózgu odpowiedzialny za myślenie długoterminowe, co wskazuje, że osoby te myślały o konsekwencjach potencjalnych błędów, co negatywnie wpływało na ich wyniki.
Uzyskane wyniki wspierają hipotezę, zgodnie z którą do prawidłowego wykonania pod presją czynności fizycznych konieczne jest efektywne aktywowanie odpowiednich obszarów mózgu.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Nietoperze, podobnie jak ludzie, są niezwykle towarzyskimi ssakami. Przeciętna długość ich życia wynosi 20-30 lat, osiedlają się w dużych koloniach, ich przetrwanie zależy w dużej mierze od interakcji społecznych, a do komunikacji wykorzystują wokalizacje, czyli nawoływania. Niewiele wiadomo było o celu i treści tych odgłosów.
Nowe badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Tel Awiwie, opublikowane w Scientific Reports, wydobywają krytyczne informacje z wokalizacji nietoperzy, oferując rzadkie, pouczające spojrzenie na świat ich komunikacji. Yossi Yovel z Katedry Zoologii na Wydziale Nauk Przyrodniczych TAU, zagłębia się w istną kakofonię wydawaną przez nietoperze, aby zidentyfikować konkretne dowody na istnienie społecznie wyrafinowanego gatunku, który uczy się komunikacji, a nie rodzi się z ustalonym zestawem umiejętności komunikacyjnych.
"Kiedy wchodzisz do jaskini nietoperzy, słyszysz mnóstwo 'bełkotu', kakofonii agresywnych odgłosów nietoperzy - ale czy jest to tylko 'krzyk', czy też w tym hałasie kryje się informacja?" powiedział prof. Yovel. "Poprzednie badania zakładały, że większość komunikacji nietoperzy opierała się na krzyku i wrzasku. Chcieliśmy wiedzieć, ile informacji jest faktycznie przekazywanych - i chcieliśmy zobaczyć, czy możemy, w rzeczywistości, wydobyć te informacje."
Na potrzeby badań, Mor Taub i Yosef Prat, studenci z laboratorium prof. Yovela, nagrywali dźwięki wydawane przez 22 egipskie nietoperze owocożerne w "jaskini nietoperzy" TAU w ciągu 75 dni. Następnie autorzy stworzyli zbiór danych zawierający około 15 000 wokalizacji, które reprezentowały pełen repertuar wokalny nietoperzy używany podczas eksperymentu. Analizując ten zbiór danych, autorzy odkryli, że wokalizacje zawierały informacje o tożsamości nietoperza emitującego wołanie, a nawet o tożsamości nietoperza, do którego wołanie było skierowane.
Co więcej, podczas gdy większość wokalizacji tego gatunku była emitowana podczas agresywnych spotkań, analizując skład spektralny wołaczy, autorzy byli w stanie rozróżnić ich specyficzny agresywny kontekst (np. kłótnie o jedzenie, miejsca do spania lub inne zasoby).
"Badanie ilości informacji przekazywanych w komunikacji zwierząt jest ważne, jeśli interesuje nas ewolucja ludzkiego języka" - powiedział prof. "Konkretnie, jedną wielką niewiadomą w świecie komunikacji zwierząt jest ich uchwycenie semantyczności - tzn. kiedy słyszysz słowo 'jabłko' od razu wyobrażasz sobie okrągły, czerwony owoc. W naszych badaniach stwierdziliśmy, że nawoływania nietoperzy zawierają informacje o tożsamości wołającego i adresata, co sugeruje, że istnieje czynnik rozpoznawczy. Byliśmy również w stanie rozróżnić cel i kontekst rozmowy, a także możliwy wynik "dyskusji"."
Ze względu na trudność w skatalogowaniu odgłosów zwierząt, w badaniach akustycznych wokalizacje te są często grupowane w jedną kategorię. Według prof. Yovela, nowe odkrycia sugerują, że zagłębianie się w zwierzęce nawoływania może służyć większemu celowi, rzucając światło na ewolucję komunikacji w ogóle.
"Wygenerowaliśmy ogromną ilość danych - dziesiątki rozmów w ciągu trzech miesięcy" - powiedział prof. "Stwierdziliśmy, że nietoperze walczą o pozycję do spania, o krycie, o jedzenie lub po prostu dla samej walki. Ku naszemu zaskoczeniu, byliśmy w stanie rozróżnić wszystkie te konteksty w całkowitej ciemności i jesteśmy przekonani, że same nietoperze są w stanie zidentyfikować jeszcze więcej informacji i z większą dokładnością - są one w końcu niezwykle społecznym gatunkiem, który żyje z tymi samymi sąsiadami przez dziesiątki lat."
Naukowcy byli nawet w stanie zidentyfikować różne intonacje wskazujące na pozdrowienia "przyjaciela" lub "wroga".
"To ostatnie odkrycie pozwoliło nam przewidzieć, czy dwoje pozostanie razem, czy się rozstanie, czy interakcja zakończy się dobrze, czy źle" - powiedział prof. Yovel, który obecnie bada różne akcenty nietoperzy i asymilację nietoperzy w różnych grupach społecznych.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Witam bardzo serdecznie po kolejnej przerwie, która spowodowana jest tym, iż mam co robić, a jak wiadomo, są rzeczy ważne i ważniejsze.
Mimo wszystko społeczność Hejto jest dla mnie nadal ważnym miejscem, dlatego korzystając z pogodnej niedzieli, zapraszam do wysłuchania utworu młodej kompozytorki okresu romantyzmu - Lili Boulanger. Żyła bardzo krótko, lecz jak na młodą osobę, zostawiła po sobie kilka pokaźnych dzieł.
Tutaj przykładowo, podsyłam utwór wokalno-instrumentalny pt. "Renouveau" który powstał w 1911 roku. Mam nadzieje że się wam spodoba
Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznej kawusi oraz pogodnej i spokojnej niedzieli.
Kiedy w 1939 roku w jaskini na terenie nadmorskiego hotelu na południe od Rzymu odkryto czaszkę neandertalczyka, wywołało to teorię, która od tego czasu została obalona, że neandertalczycy angażowali się w rytualny kanibalizm, wydobywając mózgi swoich ofiar, by je zjeść.
Teraz, znalezisko w tym samym miejscu, upublicznione w sobotę, wydaje się potwierdzać prawdziwego winowajcę: hieny z epoki kamiennej.
Nowe wykopaliska na miejscu w nadmorskim miasteczku San Felice Circeo odkryły skamieniałe szczątki dziewięciu kolejnych neandertalczyków różnej płci i wieku wraz z kośćmi dawno wymarłych hien, słoni, nosorożców, a nawet urusów lub tura, wymarłego przodka bydła domowego.
Eksperci twierdzą, że odkrycie, w jaskini Guattari, zaoferuje świeże spojrzenie na kulinarne osobliwości diety neandertalczyków.
"Historia jaskini nie skończyła się w 1939 roku i wciąż miała wiele do zaoferowania" - powiedział Mauro Rubini, główny antropolog lokalnego oddziału Ministerstwa Kultury. "Weź pod uwagę, że ludzki szkielet jest potężnym archiwum, które mówi nam wszystko: ich wiek, płeć, wzrost, co jedli, ich genom, czy mieli choroby, ile chodzili, a nawet czy byli w stanie się bawić" - dodał.
"Pracujemy nad solidnymi danymi naukowymi, abyśmy mogli dać pełny obraz sytuacji" - powiedział Rubini, którego personel jest odpowiedzialny za analizę szczątków neandertalczyków. Jeden z neandertalczyków znalezionych w jaskini żył około 100.000 do 90.000 lat temu, a pozostałych ośmiu datowano na okres od około 65.000 do 50.000 lat temu.
Odkrycie jaskini w 1939 roku wywołało międzynarodowy szum, kiedy to odkryto jedną z najlepiej zachowanych czaszek neandertalskich, jakie kiedykolwiek znaleziono. Czaszka miała duży otwór w skroni, a jej sława mogła być podsycana przez tezę wysuniętą przez Alberto Carlo Blanc, paleontologa, który jako pierwszy ją badał, że neandertalczycy angażowali się w rytualny kanibalizm.
W najnowszych wykopaliskach, prowadzonych przez multidyscyplinarny zespół, który pracował od października 2019 roku, badacze znaleźli setki kości zwierzęcych z oznakami, że zostały nadgryzione przez hieny - przodków dzisiejszych mięsożerców z epoki kamiennej - którzy używali jaskini jako swego rodzaju spiżarni, powiedział Mario Rolfo, który wykłada archeologię prehistoryczną na Uniwersytecie Rzymskim w Tor Vergata.
Okazuje się, że hieny gustowały również w neandertalczykach, a jedna z czaszek znalezionych w tym miejscu miała otwór podobny do tego, który znaleziono w czaszce z 1939 roku. To znalezisko definitywnie położyło kres teorii Blanca o kanibalizmie i rytuałach kultowych.
"Rzeczywistość jest bardziej banalna" - powiedział profesor Rolfo, dodając, że "hieny lubią chrupać kości" i prawdopodobnie otworzyły jamę w czaszce, by dostać się do mózgu.
Nie jest jasne, czy neandertalczycy zostali zabici przez hieny, czy hieny przekąsiły neandertalczyków po tym, jak zmarli z innych przyczyn.
"To oznacza, że było wielu neandertalczyków na tym obszarze", powiedział profesor Rolfo.
Neandertalczycy kwitli w Europie przez około 260.000 lat, aż do około 40.000 lat temu, chociaż datowanie jest przedmiotem wielu naukowych debat. Ich kości zostały znalezione w wielu miejscach w całej Europie i zachodniej Azji, od Hiszpanii po Syberię. Ale "znalezienie tak wielu w jednym miejscu jest bardzo rzadkie" - powiedział Francesco Di Mario, archeolog z Ministerstwa Kultury odpowiedzialny za wykopaliska.
Odzyskanie nowych szczątków kopalnych, wraz z 1939 ustaleń, sprawia, że jaskinia to "jeden z najważniejszych miejsc paleolitu w Europie i na świecie", powiedział.
Minister kultury Włoch, Dario Franceschini, nazwał znaleziska "niezwykłym odkryciem", które wzbogaca badania nad neandertalczykami.
Miejsce to było szczególnie dobrze zachowane, ponieważ prehistoryczne osuwisko zamknęło wejście do jaskini. Więc kiedy pracownicy hotelu Guattari natknęli się na nią osiemdziesiąt lat temu, "znaleźli sytuację, która została zamrożona w czasie, zmumifikowana do 50.000 lat temu", powiedział profesor Rolfo.
Jaskinia była badana do początku lat 50-tych, ale nie została ponownie odkopana - i zbadana bardziej kompleksowo - aż do ostatnich 20 miesięcy. Prace te objęły obszary jaskini, które wcześniej nie były badane, w tym jedną jamę, która regularnie zalewana jest w miesiącach zimowych.
Zespół archeologów, antropologów, geologów i paleontologów pracował również w przedniej części jaskini, odkrywając spalone kości, wyrzeźbione kamienie i kości ze śladami cięcia, wskazującymi na to, że zostały upolowane.
"Znaleźliśmy tam bogate ślady życia neandertalczyków" - powiedział profesor Rolfo.
Angelo Guattari, którego ojciec był właścicielem hotelu w 1939 roku i który jako jeden z pierwszych zobaczył wcześniejszą czaszkę neandertalczyka, powiedział, że z biegiem czasu jaskinia została niestety w większości zapomniana. Teraz, jako delegat do spraw dziedzictwa kulturowego w mieście San Felice Circeo, ma nadzieję, że odkrycia doprowadzą do otwarcia tego miejsca dla turystów.
Burmistrz miasta, Giuseppe Schiboni, złożył wniosek o dofinansowanie z Unii Europejskiej, aby rozwinąć archeologiczną i antropologiczną atrakcję miasta. Hotel, który kiedyś należał do rodziny Guattari - od tego czasu przemianowany na "Neanderthal Hotel" - jest wystawiony na sprzedaż. Pan Schiboni powiedział, że bardzo chciałby go kupić i stworzyć w nim europejskie centrum badań nad neandertalczykami.
Po otwarciu obiektu, być może już w tym roku, zwiedzającym zostanie zaprezentowane 10-minutowe wideo wirtualnej rzeczywistości "i zostaną oni katapultowani do jaskini" w jej prehistorycznej postaci, aby pomóc im lepiej zrozumieć otoczenie, powiedział pan Di Mario, który koordynuje badania na miejscu.
Neandertalczycy, powiedział Pan Rubini, antropolog, "byli niekwestionowanymi władcami Eurazji przez około 250.000 lat".
To czy ludzie dorównają temu jest kwestią otwartą, powiedział.
"Nie wiemy, czy damy radę - jesteśmy jeszcze stosunkowo młodzi".
Nietypowe znalezisko trafiło tam roztrzaskane ze strychu spod biłgorajskiej wsi. Dopiero po sklejeniu okazało się, że naczynie jest niezwykle cennym i rzadkim okazem. Pochodzi z peruwiańskiej kultury Chimu, którą datuje się na okres od X do XV wieku.
– Gdy rozpoczynałem swoją pracę w biłgorajskim muzeum, zabytek ten przykuł moją uwagę – opowiada Konrad Grochecki, archeolog z Muzeum Ziemi Biłgorajskiej. – Naczynie to jest wysokie na około 30 centymetrów, najdłuższa szerokość jego brzuśca to około 25 centymetrów. Jego kolor świadczy o tym, że zostało ono wypalone bez dostępu powietrza. Dodatkowo naczynie zdobione jest na brzuścu ciągłym ornamentem w formie zwielokrotnionych półkuli, wypełnionych dekoracją w postaci skośnych pasów i niewielkich okręgów – opisuje.
– Nie wiemy, w jaki sposób naczynie to znalazło się w Polsce. Być może trafiło ono tutaj jeszcze XIX lub na początku XX wieku, a może później – mówi Konrad Grochecki. – Znani są jednak Polacy, którzy, pracując dla rządu Peru, przywozili tamtejsze zabytki. Możemy tutaj chociażby podać przykład krakowskiego inżyniera Władysława Klugera, który w drugiej połowie XIX wieku zgromadził pokaźną kolekcję prekolumbijskich zabytków archeologicznych. Część z nich możemy dziś oglądać w Muzeum Archeologicznym w Krakowie – dodaje.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
7 maja 2021 Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał przełomowy wyrok w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce.
Orzekł, że składy Trybunału Konstytucyjnego, w których zasiadają osoby, które zajęły miejsca już obsadzone, czyli tak zwani dublerzy, jak Mariusz Muszyński, nie spełniają kryterium „sądu ustanowionego ustawą”.
ETPCz nie miał wątpliwości co do tego, że wybór trzech sędziów przez Sejm VIII kadencji w grudniu 2015 roku był niezgodny z prawem.
Trybunał orzekł, że wydanie przez taki skład decyzji, narusza prawa skarżącego, chronione przez Artykuł 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do sprawiedliwego procesu).
„Rozstrzygnięcie to można uznać za precedensowe, choćby z tego powodu, że jest to pierwsze orzeczenie organu międzynarodowego, w którym stwierdzono, że nieprawidłowości w obsadzie polskiego TK naruszają prawo międzynarodowe” – komentuje dla OKO.press dr Marcin Szwed z Uniwersytetu Warszawskiego i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr hab. Maciej Taborowski w „Gazecie Wyborczej” przypomniał, że „Na mocy art. 9 Konstytucji RP orzeczenie ETPC jest wiążące dla organów państwa polskiego. W normalnych okolicznościach i w państwie prawa ci trzej sędziowie dublerzy – po wyroku ETPC – powinni zostać odsunięci od orzekania, bo nie mogą orzekać o prawach i obowiązkach obywateli. Wydane z ich udziałem wyroki są wadliwe, bo wydał je organ, który – zgodnie ze standardem strasburskim – nie jest sądem ustanowionym ustawą”.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
@alq Ja mam też Nadzieję na to, że Prawo i Sprawiedliwość zostanie w przyszłości zdelegalizowane a jego członkowie skazani za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieże państwowych pieniędzy, wykorzystywanie stanowisk, nadużycia władzy itp.
Natomiast ich przywódca Jarosław Kaczyński winien zostać skazany z artykułu 127 kodeksu karnego za zdradę stanu, ponieważ podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej.
@arcy przeczytałem i wychodzi na to, że w obecnej formie poza "może coś " wyrok nie ma zbyt wielkiego znaczenia (dla tego rządu oczywiście).
Jeśli chodzi o delegalizację... u nas każdy rząd robi wałki i nic się z tym nie dzieje. Jako naród jesteśmy wykastrowani z woli walki i godzimy się dosłownie na wszystko w zamian za łapówkę w postaci 500+ i innych takich. Żeby w ogóle mogło się coś zmienić potrzeba by była dogłębna edukacja społeczeństwa, na którą rząd (ten czy każdy kolejny) się nie zgodzi, bo głupimi ludźmi łatwiej manipulować. Co z resztą widać
@alq I to są strasznie smutne wnioski, bo oznaczają one, że będziemy ograniczonym narodem służącym jedynie kaście panów u władzy. Przestajemy się rozwijać, bo rozwój jest niepotrzebny niewolnikom. Z czasem ten stan rzeczy będzie tez coraz trudniej zmienić, bo każda kolejna władza będzie go utrzymywać jako wygodny dla siebie.
Jaki kraj zostawimy naszym dzieciom. Czy jedyną opcją na lepsze dla nich życie będzie spierdalanie z Polski jak najszybciej? Czy wszyscy mądrzy ludzie stwierdzą w końcu, że walka nie ma sensu, że naród jest zbyt głupi? Naprawdę boję się o następne pokolenia, patrząc na bąbelki w swojej rodzinie mam poważne wątpliwości czy będą mogli godnie przeżyć swój czas.
Straszne to jest. I potwornie smutne, beznadziejne
Jedną z najstarszych relacji dotyczących wykorzystania owoców kuminu są tablice pokryte pismem linearnym B. Zostały one znalezione w pałacu w Mykenach (XIV w. p.n.e.). Opisują one także sezam i koper włoski. Według mitów powyższa nieruchomość była domem króla Agamemnona. W czasach, gdy czasy świetności Rzymu miały dopiero nadejść, w Grecji kmin rzymski był już doskonale znany. Dlatego nie powinno dziwić, iż w IV i III w. p.n.e. kumin obok kolendry i oregano jest wspominany w tragediach greckich. W kolejnych wiekach również Rzymianie pochwycili powyższy motyw w tragediach Plauta (254–184 p.n.e.) oraz Terencjusza (195–159 p.n.e.) pojawia się postać kucharza, który wykorzystuje condimenta (łac. przyprawy) pochodzące z dalekich stron. Wśród nich można wymienić cylicyjski szafran, egipską kolendrę i kumin z Etiopii. Do 80 r. n.e. na Bliskim Wschodzie i na obszarze basenu Morza Śródziemnego handel kuminem, a także olibanum i labdanum kontrolowali Nabatejczycy — semicki lud zamieszkujący Półwysep Arabski.
W IV w. n.e. jeden z najważniejszych rzymskich weterynarzy — Pelagonius Saloninus spisał dzieło poświęcone medycynie koni — Ars Veterinaria. W powyższej księdze są opisane trzy leki wykorzystywane w lecznictwie zwierzęcym. Jednym z nich jest preparat na nowotwory chrząstek składający się z odchodów krów, zmielonego kminu i octu. Należało go podawać aż do wyzdrowienia zwierzęcia.
Dioskurydes pisał, iż kumin jest „suchy, gorący i ściągający”; najlepsze sorty miały pochodzić z Etiopii i Egiptu. W połączeniu z podpuszczką króliczą, winem i krwią żółwia morskiego miał działać jako uniwersalne antidotum oraz środek na ugryzienia toksycznych zwierząt. Do innych postaci leku wykonywanych ówcześnie z kminu należą czopki (stosowane na wzdęcia) oraz kleiki (o takim samym wskazaniu). W związku z tym efektem farmakologicznym istnieją podania, iż kumin był uosobieniem rzymskiego boga Crepitusa (odpowiadał on za gazy jelitowe; istnieją przesłanki, iż jest to wymysł pierwszych chrześcijan).
Pozamedycznie w starożytnym Rzymie kmin był wykorzystywany głównie jako przyprawa. W książce przypisywanej Apicjuszowi (łac. De re coquinaria) opisane są trzy sorty kminu: kmin etiopski, kmin syryjski oraz kmin libijski. Jedną z najciekawszych receptur opartych o nią był środek ułatwiający trawienie i przeciwdziałający wzdęciom (ad digesitonem et inflationem). Wykonywało się go rozdrabniając kmin rzymski (2 uncje) oraz dziewięć uncji kminu pochodzącego z Syrii lub Libii i łączono z octem. Po wyschnięciu octu dodawano resztę przypraw (uncja imbiru, uncja ziela ruty, około pół uncji daktyli, uncja pieprzu czarnego) i łączono z dziewięcioma uncjami miodu. Dawka lecznicza wynosiła pół łyżki (0,011 l). Uncja rzymska wynosi około 27,2 g.
Badania genetyczne potwierdzają odrębność środkowoeuropejskiej subpopulacji wilka.
Dzięki ograniczeniu lub całkowitemu zakazowi polowań wilki występują obecnie w większości europejskich krajów. Aby skutecznie zarządzać ochroną gatunku konieczne było wyznaczenie transgranicznych jednostek zarządzania, nazywanych także subpopulacjami. Dzięki nim możliwe było planowanie działań na rzecz ochrony wilków w obrębie jasno wytyczonych biologicznych jednostek, a nie w granicach poszczególnych państw. Propozycję zasięgu subpopulacji, opartej głównie na kryteriach geograficznych, ekonomicznych i demograficznych, opracowali specjaliści z Large Carnivore Initiative for Europe IUCN – grupy ekspertów komisji ds. przetrwania gatunków Światowej Unii Ochrony Przyrody.
Środkowoeuropejska populacja wilka rozszerza swój zasięg na zachód kontynentu. Obecnie obejmuje głównie zachodnią Polskę oraz wschodnie i północne Niemcy, jednak pojedyncze grupy rodzinne tych drapieżników rejestrowane są już w nizinnej części Czech, Danii, Holandii i Belgii, a pojedyncze osobniki dotarły także do Luksemburga. Jak wskazują badania genetyczna odrębność wilków z populacji środkowoeuropejskiej związana jest z silnym działaniem tzw. efektu założyciela. Te wilki, które pierwsze dotarły na rekolonizowane obszary pozostawiły tu najwięcej swoich potomków, a co za tym idzie - swoich genów.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Hipotetyczna asteroida niszczy Europę w symulacji NASA.
Grupa ekspertów z amerykańskich i europejskich agencji kosmicznych wzięła udział w tygodniowych ćwiczeniach prowadzonych przez NASA. Naukowcy zmierzyli się z hipotetycznym scenariuszem: asteroida oddalona o ponad 56 milionów kilometrów zbliża się do naszej planety i może w nią uderzyć w ciągu sześciu miesięcy.
NASA zbadała możliwości, jakie mieliby naukowcy, gdyby znaleźli niebezpieczną asteroidę na kursie kolizyjnym z Ziemią. Obejmują one zdetonowanie ładunku wybuchowego w pobliżu kosmicznej skały lub wystrzelenie laserów, które mogłyby rozgrzać i odparować asteroidę na tyle, by zmienić jej tor lotu.
Inną możliwością jest wysłanie statku kosmicznego, aby uderzył w nadlatującą asteroidę, tym samym zmieniając jej trajektorię. Jest to strategia, którą NASA rozważa najbardziej poważnie.
Jeszcze w tym roku agencja ma przeprowadzić test takiej technologii. W ramach Double Asteroid Redirection Test (DART) wyśle statek kosmiczny w stronę asteroidy Dimorphos i jesienią 2022 roku celowo w nią uderzy.
NASA ma nadzieję, że to zderzenie zmieni orbitę Dimorphosa. Chociaż obiekt ten nie stanowi zagrożenia dla Ziemi, misja ma udowodnić, że zmiana trajektorii asteroidy jest możliwa z odpowiednim wyprzedzeniem.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Naukowcy zidentyfikowali najwcześniejszy znany pochówek człowieka w Afryce w Panga ya Saidi, jaskini w pobliżu kenijskiego wybrzeża. Dziecko, prawdopodobnie chłopiec w wieku około 2-1/2 do 3 lat, został umieszczony w jamie około 78.000 lat temu, położony ostrożnie na boku, skulony, prawdopodobnie z jakiegoś rodzaju poduszką pod głową.
Nowożytni ludzie i neandertalczycy pochowali swoich zmarłych w Europie i na Bliskim Wschodzie w wielu miejscach, które datowano na 120 000 lat. Ale niewiele dowodów na zachowania pochówku zostało odkrytych w Afryce, uznanego pochodzenia współczesnych ludzi. Jeden możliwy pochówek w Afryce Południowej datuje się na około 74.000 lat temu, inny w Egipcie na ok. 68.000 lat temu.
Pochówek tej osoby naukowcy nazwali Mtoto, co oznacza "dziecko" w suahili, wyraźnie pokazuje celową opiekę, która charakteryzuje to, co naukowcy nazywają zachowaniami pogrzebowymi, w przeciwieństwie do zwykłego umieszczenia szczątków w pewnej odległości od obozu.
Maria Martinon-Torres, dyrektor Narodowego Centrum Badań nad Ewolucją Człowieka w Burgos, Hiszpania, i jeden z głównych autorów raportu na temat pochówku opublikowanego w środę w czasopiśmie Nature, powiedział, że sposób, w jaki szkielet zapadł się wskazał, że coś zostało umieszczone pod głową dziecka.
Tors wydawał się być owinięty w materiał, który później rozpadł się, "coś jak duże liście, jak rośliny lub może skóry zwierząt", powiedziała.
Dodała, że pokrycie, oprócz kopania dołu i widocznego wykorzystania jakiegoś rodzaju poduszki pod głowę, sugeruje "zaangażowanie społeczności w umieszczenie dziecka w tej bardzo szczególnej pozycji."
Niedobór znanych miejsc pochówku w Afryce jest zastanawiające i może być wyjaśnione przez wykorzystanie innych praktyk przez opiekujących się zmarłymi, lub przez brak wystarczającej pracy naukowej w terenie, lub dlatego, że rytuał kulturowy praktyki pochówku ewoluowały u nowoczesnych ludzi gdzie indziej i przyszedł później do Afryki.
Szczątki dziecka, podczas gdy wyraźnie Homo sapiens, wykazały również pewne cechy dentystyczne, które były różne od innych szczątków ludzkich, być może wspierając ideę, że nowożytni ludzie ewoluowali w więcej niż jednej części Afryki - małe zespoły ludzi podróżowały i mieszały się z innymi, a nie przebywali w jednym konkretnym miejscu.
Dr Martinon-Torres uważa, że kenijska lokalizacja może przynieść więcej miejsc pochówków i więcej wskazówek na temat tego, jak jedno z najbardziej charakterystycznych zachowań ludzi powstało i zmieniało się w czasie.
"Ludzie są jedynym gatunkiem, który traktuje zmarłych z taką uwagą, szacunkiem i delikatnością, a nawet z czułością, którą poświęcamy żywym" - powiedziała.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Nasi sprzymierzeńcy w walce z komarami i meszkami potrzebują pomocy.
O montowanie budek lęgowych dla ginącego gatunku jerzyków, które przyleciały do Polski i pozostaną tutaj zaledwie do połowy sierpnia, apelują ornitolodzy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jerzyk większość życia spędza w locie – w powietrzu śpi, kopuluje i zjada uciążliwe dla ludzi owady.
Jerzyki przylatują do nas z początkiem maja i osiedlają się w szczelinach murów, a najchętniej wykorzystują otwory w stropodachach. Ptaki te najczęściej wybierają stronę wschodnią lub północną, unikając miejsc, w których temperatura zmienia się szybko. Są pożyteczne, żywią się tylko owadami latającymi w powietrzu: komarami, meszkami i muchami, utrzymując równowagę ekologiczną.
Jedną z najlepszych form pomocy jerzykom jest montaż specjalnie dla tego gatunku przeznaczonych skrzynek lęgowych. Jerzyk, mimo iż jego masa wynosi zaledwie 45 – 55 g nie jest wcale takim małym ptakiem. Rozpiętość jego skrzydeł to 40 - 44 cm, więc budka powinna mieć stosowne wymiary.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
@lubieplackijohn Zgadza się, fajnie, że coraz więcej takich budek się pojawia, u mnie w mieście udało mi się wraz z koleżanką namówić wspólnotę mieszkańców. Na jednym z dużych osiedli zamontowano na blokach takie budki i od kilku lat jerzyki latają nad blokami