Nie poruszają one ani marynarki, ani lotnictwa (czy samolotów czy śmigłowców) i np. również nic w oplotce powyżej VSHORAD - ale nadal kupa ważnych, chociaż krótkich, informacji. Generalnie: DZIEJE SIĘ.
To jest to przysłowiowe miejsce, z którego "skały srały".
A tak na serio, to jest miejsce, w które kiedyś uderzył piorun. Jeśli będziecie kiedyś w Tatrach słowackich, to mogę Wam dokładnie podać miejsce, gdzie to jest.
Myślę, że to znalezisko, sfotografowane ręką własną, również zasługuje na pioruna.
Wulkan w Acatenango, w Gwatemali i pioruny, jakie tworzy.
Zjawisko nazywamy piorunem wulkanicznym (volcanic lightning), choć możecie też spotkać się z nazwą potoczną "dirty thunderstorm".
Jak powstaje? W skrócie cząsteczki popiołu wulkanicznego ocierając się o siebie, tworzą ładunek dodatni, a w naszym przypadku chmura wyżej miała u swojej podstawy ładunek ujemny. W większości przypadków tego typu zjawiska zachodzą wewnątrz chmury popiołu, trochę jak wyładowania w chmurach burzowych.
Jak możemy to wykorzystać? W miejscach gdzie pozostawienie statycznych sensorów monitorujących aktywność wulkanów z różnych przyczyn nie jest możliwe, możemy szukać takich wyładowań i ostrzegać pilotów samolotów, które mogą wlecieć w chmurę pyłu.
Niżej znajdziecie też link do 9 minutowego filmiku po angielsku, który pokazuje i tłumaczy to zjawisko, wraz z pokazaniem, jak możemy je wykorzystać w systemach wczesnego ostrzegania w lotnictwie.