#pasta

36
648

Pisałem to już na wykopie więc teraz to już #pasta #444


Mieszkam na wsi i jakiś czas temu była tu niezła wichura, ale serio potężna! Połamała drzewa i trzeba to było uprzątnąć. Dodam jeszcze, że mam takiego sąsiada Jacka, który dość mocno zapodaje jakieś piguły. Jest nieszkodliwy ale ostro imprezuje. Wszyscy się zebrali, bo część drzew lażała na ogrodzeniach, na drodze, a nawet na domach. Bierzemy się do roboty ale Jacek zaczął odpierdalać jakieś swoje pląsy. Chodził po ludziach z wódką namawiał do picia i pi⁎⁎⁎⁎lił coś o jakiś jasełkach jak to był sierpień xD Jak podbił do mnie to mówię spoko ale ja chcę tylko colę (działałem z piłą spalinową), a ten do mnie co ja pi⁎⁎⁎⁎lę i żebym pił. Jak ktoś miał ostre narzędzie w rękach Jacek wołał: "waszaj, waszaj". Skończyło się nieprzyjemnie bo gość zaczął wykrzykiwać coś o trzcinie (u nas jest tylko rów i w dodatku suchy xD ). Krzyczał, że trzcina się zaledwie kołysze, a my z tymi drzewami jesteśmy po⁎⁎⁎⁎ni! Matka dała mu jakiś nerwosol i się uspokoiło ale mam przeczucie, że gość coś jeszcze odwali.

0ff47d47-6baf-47d7-b078-790e86ac571a

Zaloguj się aby komentować

Dieta czokoszokowa może i się sprawdza przez cały rok, ale łebski chłopak z Podlasia jak ja kupuje paletę pączków za 150zł i ma żarcia na dwa albo i trzy miesiące.


Wystarczy odciąć dopływ powietrza i są cały czas świeże. Cukier nie pleśnieje, tak więc i pączki poprostu trochę się zasuszają. Potem można wrzucić na parę do garnka i jest jak z piekarni. XD


Pozostałe trzeba spłaszczyć i zamrozić wtedy zajmują mniej miejsca. Potem rozmrożone smakują tak samo jak świeże.


Nie zaliczam do jedzenia picia, co chyba oczywiste, bo jedzenie to jedzenia a picie to picie i na samą Cole wydaje z 300zł(2 litry dziennie, czsami jescze wieczorem dokupie litrową Colę).


#heheszki #pasta #tlustyczwartek #biedronka #gotujzhejto

594bf536-969c-4dcf-a362-c303e77bf2b9

Zaloguj się aby komentować

Wszyscy w pracy, robią ważne rzeczy i nie wiedzą "kiedy się z tym wszystkim ogarną"? Jak to jest, że oni tak dużo a ty tak mało? Mamy kult pracy. Dostosuj się i rób to co oni. Udawaj zajętego. Nie wiesz jak? Poniżej kilka wskazówek:


1. Patrz ze złością na ekran komputera. Poszukaj językiem dziury w piątce, to symuluje koncentrację.


2. Miej zawsze zakasane rękawy. Czasami skreślaj coś na kartce, jakby było zrobione. To onieśmiela.


3. Otwórz gotowy plik excela, gdzie wszystko jest zrobione, i tylko zmieniaj kolory.


4. Przeklinaj do siebie od czasu do czasu po czym uderz mocniej w klawisze, albo sprawdź godzinę na telefonie.


5. Nieś coś. Nieważne czy pracujesz na budowie czy w biurze, nieś coś zawsze i wyglądaj, jakby to było ważne.


6. Kiedy wychodzisz zostawiaj na krześle koszulę, na wpół zjedzoną kanapkę, albo klucze. Rób tak, żeby wyglądało, że nie ma cię tylko na 10 minut.


7. Mów, że idziesz zadzwonić. Miej zmartwioną minę.


8. Masz dwa monitory? To się świetnie składa. Na jednym otwórz plik PDF. Na drugim Worda. Przepisuj. Nie ma czasu na pytania, po prostu przepisuj, to przecież niezwykle ważny dokument.


9. Jeżeli programujesz, napisz pętlę, która będzie się wiecznie kompilować. Żeby wiecznie czekać, aż się skompiluje, hehe.


10. Używaj skrótu alt + tab. Jeżeli chcesz schować szybko głupoty, które przeglądasz, dłonie muszą być na klawiaturze. Nerwowy ruch myszką może cię zdradzić.


11. Dużo chodź po biurze, jakbyś kogoś szukał. Koniecznie kogoś, kogo akurat dzisiaj nie ma w pracy. Chodź szybko, sprawiaj wrażenie, że ci się śpieszy. Przy okazji spalasz kalorie.


12. Kopiuj artykuły, które chcesz przeczytać, do maila. A potem czytaj je w mailu.


13. Jesteś na zebraniu? Poproś czasem o cofnięcie slajdu. Losowo zapisz jakąś liczbę. Jeżeli musisz poprowadzić spotkanie, użyj zwrotów "czy to jest skalowalne", "musimy być pragmatyczni" i "synergia", jeżeli pracujesz ze starymi ludźmi.


14. Przymknij oczy, ręce trzymaj na skroniach. Oddychaj głęboko. Jak ktoś zapyta co robisz, mów, że próbujesz rozwiązać problem.


#pasta #heheszki #praca #korposwiat

Przydałoby się poradnik jak ogarnąć temat w drugą stronę tj. jak ogarnąć robotę kiedy trzy monitory nie starczą by ogarnąć wszystkie tematy na raz

Zaloguj się aby komentować

Nie uwierzycie co się stało!


Puka do mnie do drzwi sąsiadka-studentka. Otwieram, a ona do mnie tak nieśmiało, czy nie mam jeszcze pączków, bo dzisiaj tłusty czwartek a ona jeszcze nie jadła, ja na to mówię: to wejdź do środka, bo na klatce zimno, a ty w samym szlafroku.


Podziękowała, powiedziała, że jestem taki miły i troskliwy, weszła, zamknąłem drzwi, prowadzę ją do kuchni i wtedy złapała mnie za ramie i mówi, że chłopak ją rzucił. No to ja myślę, rzucił ją i nie ma kto teraz iść po pączki do cukierni, stąd ta wizyta. Dałem jej dwa pączki i odprowadziłem ją z powrotem do drzwi. Kobiety bez mężczyzn to jednak sobie nie mogą poradzić.


#tlustyczwartek #coolstory #pasta

2ac64d4f-d125-45be-83d2-00ceb9d6ae52

Zaloguj się aby komentować

Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego k⁎⁎wa polackiego pączka? xD


o k⁎⁎wa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala je pączka xD bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały ro⁎⁎⁎⁎⁎doli xD


a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD


HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO


#pasta #tlustyczwartek

393ad0ed-cffc-4361-aabb-7a404ceed5bd

Ciekawy komentarz, jako ktoś kto projektuje produkty do róznych marek mi. przez 3 lata projektowałem do włoskiej firmy to wystarczy nakleić made in Italy i w polsce z chęcią przez to zapłacą 120 za coś co warte jest 5,50. Więc to tylko iluzja marketingu jak postrzegamy daną rzecz. Zapewne Bondowi aż uszy by się trzęsły gdyby zajadał.

ebd2ec93-729a-40a6-b56f-87a9676d5bb9

Zaloguj się aby komentować

Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego k⁎⁎wa polackiego pączka? xD 


o k⁎⁎wa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala je pączka xD 


Bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały ro⁎⁎⁎⁎⁎doli xD a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD 


HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO


Smacznego


#pasta #heheszki #tlustyczwartek

d26945fa-826d-4391-85cf-aa297dbba137

Zaloguj się aby komentować

Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego k⁎⁎wa polackiego pączka? xD


o k⁎⁎wa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala pączka xD bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały ro⁎⁎⁎⁎⁎doli xD


a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD


HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO


#pasta #tlustyczwartek #heheszki

Pączek to typo polackie żarcie, zero gustu, zero finezji, byleby zapchać kichę. Pewnie gdyby się dało to by żarli pączki z kiełbasą śląskąxD

A pączek z biedry za 40 groszy to już w ogóle orgazm w ustach januszka i grażki

Zaloguj się aby komentować

Na mirko była taka #zarzutka. moim zdaniem wcale nie taka głupia. oczywiscie idealizuje kobiety, bo one tez rozmawiają o pierdołach, ale cos w tym jest – Dmowski takie wlasnie bujanie w obłokach krytykuje jako rozpleniony w rosyjskim zaborze intelektualizm.


#pasta #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #polska


To nie kobiety są puste, lecz mężczyźni.Kobiety rozmawiają na życiowe tematy, o uczuciach, o znajomych ludziach, problemach, życiu, praktycznych poradach ułatwiających i uprzyjemniających życie. Wiedzą co się u kogo dzieje, więc mogą pomóc, zacieśniając więzy. Wiedzą jak dobrze zająć się obowiązkami, bo dowiedziały się od koleżanek ciekawych patentów.Są dzięki temu mądrzejsze, bo wiedzą, co się naprawdę w życiu liczy. Życie jest dość gorzkie, trzeba umieć sobie radzić, trzeba być na wiele gotowym, mieć oczy na około głowy, by nie doprowadzić do jakiejś negatywnej sytuacji, strat z powodu jakichś głupot jak np złe przechowywanie żywności skutkujące zatruciem pokarmowym.A mężczyźni? Interesują się pierdołami, rzeczami tak abstrakcyjnymi że nie występującymi w życiu codziennym. Gierki, filmiki, alkohole? Filozofia, historia? To jest do życia niepotrzebne. Znajomość modeli czołgów niemieckich nie sprawi, że żywność w lodówce zachowa dłużej świeżość i nie wywoła zatruć. Znajomość procesów chemicznych zachodzących w umierającej gwieździe nie pomoże w doborze kolorów do mieszkania, sprzyjających relaksowi a znajomość znanych filozofów nie pomoże dobrać rozmiaru butów dla dorastającego dziecka. Pamiętanie nazw wymarłych gatunków roślin i zwierząt nie przyda się w pamiętaniu, że dziecku trzeba kupić do szkoły farby i blok rysunkowy na plastykę za dwa dni.Można znać daty najważniejszych wydarzeń historycznych, ale jeśli nie wie się, że nie łączy się ze sobą pewnych warzyw, żeby nie dostać biegunki, to nie jest sie wcale mądrym.Faceci są na tyle puści, że w obliczu życia decydują się na interesowanie się bzdurami i rzeczami niepotrzebnymi, zamiast ważnymi, życiowymi i konkretnymi tematami.Ale nie przeszkadza im to wywyższać się nad kobietami, które są mądrzejsze, że są głupie, puste i pozbawione zainteresowań itp, bo "interesują się rzeczami przyziemnymi". Cóż, ktoś musi, bo na zdziecinniałych facetów którzy właśnie np czytaja książkę o rozwoju kolejnictwa w Europie, niestety nie mogą liczyć.

168c3f82-cd97-4774-bc48-56dfa844f682

Zaloguj się aby komentować

K00rwa mieszkam w p0lskim mieście które ma jakoś 150tys mieszkańców i jak czytam jakieś wiadomości miejskie to NON STOP jest kierwa hejt tych mieszkańców jakie to miasto chuyowe xD ja nie wiem czy my jako naród musimy k00rwa codziennie na wszystko narzekać czy co, ja rozumiem że komuś się może coś nie podobać itd ale do chuya pana CAŁY KIERWA CZAS narzekać na wszystko w około to już trzeba mieć ładnie nasrane pod kopułą xD co najlepsze to wśród znajomych mam parę karynek które się przeprowadziły do miasta wojewodzkiego które jest spoko no i sobie tam k00rwa mieszkają, fajnie, pięknie, możnaby pomyśleć, że nie podobało im się więc się wyprowadziły i tyle, OTÓŻ K00RWA NIE te zyebane osoby dalej wchodzą np na fanpage miasta gdzie wcześniej mieszkały i wypisują jakie to ono zacofane, śmierdzące itd itp xD k00rwa tylko u mnie taka patola czy w miastach średnich/małych to normalka?


#zalesie #pasta

@potezny_papiesz taa... U mnie miasto 45000 gdzie w ostatnich latach był kłopot z komunikacją miejską zorganizowało od zera (!) dwie linie. Działa to od 1 stycznia, jest perspektywa na rozwój i fajnie. Komentarze: uuuu co tak rzadko jeżdżoo, uuu głupia trasa, uuu bez sensu

@potezny_papiesz pasta pasta, ale polski faktycznie maja problem z samodzielnoscia. Zwlaszcza starsze pokolenie, po prostu nie umie sie sobą zająć, wszystko musi byc im zorganizowane.

Zaloguj się aby komentować

Nie ma takiego dowodu, powtarzam jeszcze raz! Jest nagroda pół miliona galeonów dla człowieka, który wskaże cień dowodu, że Jego Ekscelencja Tom Marvolo Riddle wiedział o II wojnie czarodziejów. Po prostu nie widział! Proszę sobie wyobrazić... znaczy... wiedział albo nie wiedział. Ja nie wiem czy wiedział, ale istnieje ogromna możliwość, że nie wiedział. Jest nawet taka wypowiedź Petera Pettigrew, który zorganizował ten słynny wieczór w domu Riddle’ów, kiedy Czarny Pan powrócił... powrócił do życia. On powiedział, taki zmęczony, powiedział do Nagini: „Zrobiłem coś strasznego, ale imię Sama Wiesz Kogo pozostanie nieskalane”; z czego można by wnioskować, że on po prostu nie raczył Lorda Voldemorta poinformować.


#heheszki #harrypotter #pasta #korwin

a8195c2c-d779-4064-8f88-b8227c235f4f

Zaloguj się aby komentować

K⁎⁎wa nie uwierzycie jaka inba xD


Znajomy ziomeczek zaprosil mnie na wyjazd integracyjny od niego z roboty.


Ponoc towarzystwo jakies niemrawe (ze niby wiecie, "sportowcy" hehe) - a ze ja z alkoholem akurat bardzo dobrze wspolzyje i potrafie rozkrecic nawet stype - to mowi: "dawaj, co sie bedziesz nudzil, ja stawiam".


Wiecej mnie przekonywac nie trzeba ( ͡°͜ʖ͡°).


Na miejscu patrze kurde faktycznie - same chlopy, ponure miny, przynajmniej osrodek odjebany jak Szpak na Eurowizje.


Jeszcze na poczatku kumpel mowi do mnie: "tylko na spokojnie - jutro mamy ultra wazne spotkanie z pracy, niech sie po prostu wyluzuja".


No to jedziemy z tematem - oczywiscie najpierw zadbalem o wlasne bezpieczenstwo ( ͡°͜ʖ͡°) - a po zaopatrzeniu sie w niezbedne narzedzia mojej 'pracy' rozpoczalem krucjate po pokojach gosci.


Na poczatku spokojnie, ze ja niby na bajerke, ze akurat z whisky przechodzilem, ze na papieroska.


Pokoj za pokojem, towarzystwo sie rozkrecalo, generalnie pomyslalem: "jest ok".


I to byl moj blad - ze nie zatrzymalem tej karuzeli spierdolenia poki jeszcze moglem...


Kurde!


Gdybyscie wiedzieli jakie zlo czai sie w ludziach i co ten zloty trunek potrafi z czlowieka wyciagnac!


Nie minelo pare h a z przykladnych mezow, chlopakow i ojcow nagle mialem do czynienia z banda totalnie na⁎⁎⁎⁎nych wariatow!


Jeden typ zaczal biegac po korytarzu i cos pi⁎⁎⁎⁎lic do obcych gosci hotelowych.


Drugi wdal sie w jakas afere na baletach ponizej.


Kolejny zarzygal pol korytarza,


a szambo dopiero zaczynalo wybijac...


Nawet k⁎⁎wa nie wiem skad sie tam wziely dziwki - nagle do pokoju wbija stado prostytutek a ci dopiero co grzeczni i ulozeni kolesie rwa sie do nich jak stare baby do komunii!


To byl ten moment kiedy zdalem sobie sprawe ze machina ktora stworzylem juz sie nie zatrzyma...


Kumpel smiertelnie obrazony wykrzyczal ze przeze mnie jutro spierdola cale spotkanie i straca ultra wazny kontrakt - wkurwil sie i zamknal w swoim pokoju.


Kiedy wrocilem do towarzystwa na stole lezal juz koks.


Naprawde nie mam pojecia jak sie tam znalazl.


Chlopaki dopiero wrzucali na 2-gi bieg.


Ktos wpierdolil sie do basenu.


Ktos poturbowal DJ-a.


Ktos dorwal pile do nogi i k⁎⁎wa zaczeli sobie grac o 3-ciej w nocy xD


Oczywiscie tak na⁎⁎⁎⁎ni ze az jeden typ sie polamal.


...


Nastepnego dnia nie chcialem sie obudzic.


Nie dlatego ze bolala mnie glowa, czy goscie hotelowi patrzyli sie jak na tredowatego - nie moglem zniesc mysli ze bede dzis musial spojrzec w oczy mojemu kumplowi...


Liczylem ze moze sie nie spotkamy, ale niestety wpadlem na niego na sniadaniu o 13 - spojrzal na mnie totalnie zimnym wzrokiem i szepnal tylko 'dzieki'.


Czulem sie potwornie.


W glebi duszy liczylem tylko zeby te ich ultra wazne spotkanie z pracy poszlo dobrze...


...


Niestety, tego dnia przegrali az 0:3, a zalamany kumpel szepnal mi tylko: "Slawek - to koniec, wracamy"...


#pasta #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam jak byłem nastolatkiem i poszliśmy z kumplami do parku.


Spotkaliśmy tam grupę dziewczyn i wtedy pierwszy raz zrobiłem "palcówkę".


Wróciłem późno do domu, szczęśliwy jak jasna cholera.


Starzy od razu na mnie wsiedli:


-Gdzie ty byłeś?! Ile razy ci mówiliśmy o której masz być w domu?!


-No w parku byłem, z kolegami...


-Ja już wiem co robi młodzież w twoim wieku! Przyznaj się, paliłeś papierosy!


-Nie.


-Nie?! To daj powąchać palce


-No dobra, paliłem


#heheszki #dowcip #kawal #pasta

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie to tak właśnie rozkminiam czy lepiej mieć dziewczynę czy kota, zrobię to w 11 punktach:


- to i to można głaskać więc remis


- to i to można przytulać, ale dziewczynę chyba fajniej bo taka większa więc pół punkta dla dziewczyny


- to i to może cię pogryźć i podrapać bez powodu, znowu remis


- oba w sumie trzeba utrzymywać, dziewczyna droższa, pół punkta dla kota


- z dziewczyną da się pogadać, z kotem ciężko, mój co prawda coś odmiałkuje, ale ciężko go zrozumieć, baby też ciężko zrozumieć więc dam im tylko pół punkta w tej rundzie


- kot nie zdradzi z najlepszym przyjacielem, albo w ogóle z kimkolwiek, a baba to tylko wyszukuje okazji do zdrady, punkt dla kota


- z kotem nie trzeba się bawić w jakieś śluby, intercyzy i inne pierdoły, za to dam kotowi nawet dwa punkty


- kotu trzeba myć kuwete i sprzątać po nim jak rzyga, a dziewczyna po tobie posprząta kibelek, dwa punkty dla dziewczyny


- dziewczyna może ci zrobić jedzonko, kot nie, znowu punkt dla dziewczyny


- obie te istoty potrafią uparcie drzeć ryja bez powodu, znowu remis


- no i na koniec nam zostało nam najważniejsze czyli seksik, więc punkt dla kota


No i koniec końców kot wygrał o pół punktu. Idę właśnie swojego przytulić i podziękować mu za to że ze mną jest, a nie jakaś dziewczyna.


#heheszki #pasta

Zaloguj się aby komentować

36,400,000. To liczba inteligentnych cywilizacji, których możemy się spodziewać w naszej galaktyce - wg słynnego równania Drake’a. Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko, co jest związane z naszą cywilizacją - nasze radio, naszą telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia. Wykrzykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się, czy jesteśmy sami we wszechświecie. 36 milionów potencjalnych cywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.


Tak mi się wydawało jeszcze około 5 minut temu.


Transmisja pojawiła się na każdej częstotliwości, którą nasłuchiwałem. Od razy wiedziałem, że taki sygnał nie pojawia się naturalnie - musiał zostać wytworzony sztucznie. Pojawiał się i znikał ze stałą amplitudą; szybko zrozumiałem, że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy. Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji. Zaraz po tym nastała cisza.


Początkowo te liczby nie miały dla mnie żadnego sensu. Wydawały się być pomieszanymi, nic nie znaczącymi zakłóceniami. Jednak sygnał był tak idealnie stały i pojawił się na częstotliwościach, na których do tej pory nie zarejestrowaliśmy żadnej aktywności. Jeszcze raz przyjrzałem się zarejestrowanej przeze mnie transmisji, serce załomotało mi w piersi. 1679 bitów- to dokładna długość wiadomości nazwanej Arecibo, która została wysłana przez ludzkość 40 lat temu. Szybko zacząłem ustawiać częstotliwość i już po odczytaniu połowy informacji moje nadzieje się potwierdziły - to była dokładnie ta sama wiadomość. Liczby od 1 do 10 w zapisie dwójkowym. Liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne: wodór, węgiel, azot, tlen i fosfor. Składniki kwasu DNA. Ktoś nas usłyszał i chciał nam odpowiedzieć, że gdzieś tam jest.


Wtedy do mnie dotarło, że skoro ta wiadomość została nadana 40 lat temu, to życie musi się znajdować najdalej 20 lat świetlnych od nas. To możliwe, obca cywilizacja tak blisko, że można by się z nią kontaktować? To przecież zrewolucjonizowałoby wszystkie dziedziny, w których kiedykolwiek miałem okazję pracować: astrofizykę, astrobiologię, astro...


Sygnał znów się pojawił.


Tym razem wolniejszy, jakby bardziej przemyślany. Trwał przez około 5 minut, z nową liczbą bitów, pojawiających się jeden po drugim. Chociaż komputer rejestrował wiadomość, ja też zacząłem ją notować na kartce. 0101 0101... Od razu wiedziałem, że to nie jest ta sama informacja, co przedtem. Miałem gonitwę myśli, umierałem z ciekawości co też mogą zawierać te numery. Transmisja zakończyła się na 248 bitach, zdecydowanie za mało żeby zawierać jakąś znaczącą wiadomość. Co można przesyłać innej, obcej cywilizacji w zaledwie 248 bitach? Na komputerze tak mały plik ograniczałby się tylko do... tekstu.


Może tak być? Naprawdę obca cywilizacja wysyła do nas wiadomość w naszym własnym języku? Kiedy zacząłem się nad tym zastawiać, uświadomiłem sobie, że to nie było całkiem niemożliwe- przecież przez ponad 70 lat nadaliśmy mnóstwo informacji w całkiem sporej liczbie języków. Zacząłem odszyfrowywać wiadomość pierwszym kodem, który przyszedł mi do głowy: ASCII. 0101 0101. To będzie U... 0100 0011 to C...


Kiedy skończyłem odszyfrowywanie, poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła. Słowa leżące przede mną wyjaśniały wszystko:


„UCISZCIE SIĘ, BO INACZEJ WAS USŁYSZĄ”


#pasta #ufo

@San raczej nie ma NAJgorszych warunków, są podejrzenia, że zachodzą biologiczne procesy w jej chmurach, przygotowują misję żeby to zweryfikować, poza tym w przeszłości warunki były o wiele lepsze, bardziej zbliżone do obecnej ziemi, istnieją teorie, że życie mogło powstać na Wenus (bardziej prawdopodobne, że na Marsie) i w procesie panspermii zostać przeniesione na Ziemię

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wynurzam się spod schodów.


Ciotka krzyczy od progu, drze ryja.


– co znowu? – pytam.


– do ciebie! – odpowiada.


Niczym barman, puszcza kopertę wzdłuż stołu i wraca do robienia mizerii.


Walkę o uwagę ciotki przegrałem z ogórkami gruntowymi, ignoruje mnie kompletnie.


Zabieram list i zamykam się w schowku.


„Z przyjemnością informujemy, że został pan przyjęty do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogwarcie ”


Od eliksiru wielosokowego bez limitu i srania na koszt ministerstwa magii dzieli mnie jedynie przydział do domu. A podobno po patologii nie ma życia.


Eleganckie spodnie, stonowana czarna szata i starannie zalizana blizna. Spinki do mankietów z feniksami dla kontrastu.


Do tiary przydziału idę pewny przyjęcia do Gryffindoru jak kaleka w polskim talent show.


Podchodzę.


– proszę chwileczkę poczekać. – nauczycielka nie oderwała wzroku od listy pierwszoroczniaków


Mhm.


– zaraz ktoś przyjdzie.


Czekam.


(Krum, Volkov…)


– jeszcze minutka.


– Ok.


(Dimitrov, Levski, Ivanova…)


Wrodzony autyzm zaczyna recytować w mojej głowie zwycięski skład Bułgarii z sezonu 13/14. Uśmiecham się do siebie.


Z zamyślenia wyrywa mnie piszczenie. To przyszedł szczur Parszywek, influencer i celebryta z ruchomych obrazków.


Próbuję zaskarbić sobie jego sympatię mielonką z wózka z pociągu.


– Parszywek jest wegetarianinem. – strofuje mnie czarownica.


– on o tym wie?


– zalecenie pana Dumbledora.


– to czym go karmicie?


Minerva (bo tak ma na imię) wskazuje leżącą na ziemi miskę pełną gotowanych warzyw i makaronu w kształcie literek. Wzdycham głęboko.


– szczury nie trawią skrobii. – mówię cicho. Nawet nie wiem czy to prawda.


Figura orła przekręca się z hukiem. Do wielkiej hali wpada dyrektor Hogwartu, pan Albus Dumbledore .


– gdzie dziś pierdolnie?


– yy?


– no pociąg jaki, która linia?


– dziewięć i czyczwarte


– czyczwarte było wczoraj, ja obstawiam Hogsmeade. Zakład o stówę? – uścisnęliśmy sobie dłonie. Byłem jednym z nich.


Czas mijał szybko. Ekipa była wyluzowana, piliśmy eliksir wielosokowy i graliśmy w szachy czarodziejów 1.6 na LANie. Nie chciałem źle wypaść, więc stłumiłem w sobie chęć kampienia. Do pokoju wbiegł ten przygłup Ron.


– MUSICIE COŚ ZOBACZYĆ!


Podczas przerwy ukradłem kilka makaronowych literek i wcisnąłem w szczurzy stolec tworząc napis „dajcie k⁎⁎wa mięso!” Jeżeli ktokolwiek miał się nabrać na ten kawał to właśnie on.


Na sali poruszenie. Ludzie odeszli od stołu, szachownica stoi pusta. Patrzą w kuwetę. Tylko ja nabijam fragi, zanim się skapną, że padli ofiarą żartu.


Nie skapnęli. Zachwycony dyrektor wysłał kogoś do Hogsmeade po mięsiwo, jeszcze inny robi zdjęcia kupy. Dziennikarka z Proroka Codziennego drze się do słuchawki, że to przebije atak śmierciożerców w '94. Dom wariatów.


Postanowiłem kontynuować przedstawienie.


Przez dobry tydzień zostawiałem im w kuwecie wiadomości w stylu: ‚wylejcie asfalt na ruchome schody’ czy ‚kiedy pociąg pod mury zamku?’


Jak szczur walnął większą srakę mogłem sklecić dłuższe zdania i pisałem co myślę o stanie murów naszej szkoły .


Dumbledore błyskawicznie spełniał postulaty sierściucha, a ja miałem realny wpływ na sytuację w Hogwarcie.


Gdy wyremontowałem sobie dormitorium i drogę na arenę Quidditcha, znudziła mi się rola szczurzego ghost writera, nie wiedziałem tylko jak się wycofać. Sytuacja rozwiązała się sama.


Zaprzyjaźniona dziennikarka z Proroka zorganizowała pierwszy na świecie wywiad ze szczurem. To miał być nowy sposób promocji szkoły, wizytówka. Może nawet kiedyś zastąpić duchy?


Nic wielkiego, ot jedno pytanie i transmisja przez kominek ze srania, odpowiedzi znaczy.


Problem w tym, że w obecności ognia nie miałem szans wypowiedzieć się w imieniu Parszywka, więc szykowała się kompromitacja.


Cały dzień szczura karmiono wyłącznie makaronem, żeby miał czym pisać.


Podniecony dyrektor od rana biegał po kominkach, żeby zaprosić ludzi do śledzenia transmisji, a ja nie mogłem spać ze strachu, że wszystko wyjdzie na jaw.


Wreszcie nadszedł czas wywiadu.


Dziennikarze wspólnie z Sekretariatem stwierdzili, że lepiej nie budzić kontrowersji pytaniami na tematy polityczno-społeczne, poszli w konwencję żartu.


Wybór padł na „co sądzisz o kotach uczniów?”


Parszywek jest szczurem, rozumiecie?


Szczur i koty, hehe.


Świat czarodziejów czeka, ja prawie mdleję, a Parszywek leniwie patrzy, ani drgnie. W końcu wszedł do kuwety, okręcił się dwa razy i sra. Patrzy mi w oczy i sra. Najdłuższa minuta w moim życiu. Czas zwolnił jak podczas używania zmieniacza.


Skończył i zakopał.


Węgle się żarzą, Dumbledore uroczyście miotełką otrzepuje kupę ze żwirku.


Nie wiem jakie było prawdopodobieństwo takiego układu liter, ale szczur wysrał idealne „lepsze koty niż szlamy”.


Do tego przerobił makaronową Helveticę na klasyczny Times New Roman.


Dumbledore blady jak ściana, ludzie krzyczą,


że wychował szczura-śmierciożercę, a Parszywek zadowolony liże się po jajach.


Gdy dzień później wróciłem podpisać akt wywalenia ze szkoły, załamany Albus siedział z butelką wódki i głową schowaną w dłoniach.


Położyłem podpisany kwitek na stole i ruszyłem w kierunku orła.


- stój! - Dumbledore sięgnął do portfela. - Wygrałeś, Twoja stówa. Pierwszego dnia, wykoleiło się czyczwarte.


- a, tak.


Uśmiechnąłem się i wyszedłem.


Najłatwiej zarobiona stówa w życiu.


Jadąc do szkoły tamtego dnia widziałem jak chochliki kornwalijskie rozmontowywały torowisko.


Szczura uśpili dzień później.


#heheszki #pasta #ksiazki #harrypotter

Zaloguj się aby komentować

UWAGA OSZUSTKI!!!!


Nie wiem czy też robicie zakupy w marketach, ale te informacje mogą się przydać. Chcę Was ostrzec przed tym co mi się przydarzyło. Padłem ofiarą przebiegłych oszustek. Zdarzyło mi to przy DINO, ale mogło i gdzie indziej, komuś innemu.


Oszustki działają następująco: dwie ładne dziewczyny koło 20 przychodzą do waszego samochodu kiedy ładujecie zakupy do bagażnika. Zaczynają myć szyby. Jak im podziękujecie i zaproponujecie pieniądze za wykonaną pracę, odmówią i poproszą by lepiej podrzucić je do następnego DINO. Jeżeli się zgodzicie, obie usiądą na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy zaczną się pieścić. Następnie jedna z nich przechodzi na przednie siedzenie i zabierze się za robienie laski. Zmuszają Cię jeszcze do zjechania na pobocze i gwałcą po kolei. Gdy obrabia Cię ta pierwsza, w tym czasie ta druga kradnie Wasz portfel. Mój portfel został właśnie tak skradziony w zeszły piątek, sobotę, dwa razy w poniedziałek i wczoraj. Jutro też jadę. Portfel w hurcie kosztuje 4 zł.


#heheszki #memy #pasta

@kisekchytrusek tego "jutro też jadę" też w oryginale nie było. Po puencie mamy teraz dwa dodatkowe zdania i sama nie wiem czy to wyjaśnianie czy próba dodania czegoś od siebie do żartu "żeby było śmieszniej"

Zaloguj się aby komentować

W Kauflandzie do którego chodzę na zakupy jest taka pani kasjerka co kasuje tak szybko, że nie nadążam z pakowaniem towaru. Kilka razy próbowałem się z nią scigać ale zawsze przegrywam. Ona wie że gdy towar znajduje się na taśmie to trzeba się go szybko pozbyć żeby klient nie czekał zbyt długo. Ja jestem inny, lubię sobie spokojnie pakować towar do siatek i słuchać rytmicznego pikania skanera. Niestety przy tej pani każde zakupy to wyścig z czasem, nie potrafie ogarnąć tego natłoku rzeczy, gubię się i nie wiem co pakować najpierw. Kilka razy żona mnie karciła że pomidory przuduszone, że z winogron sok tylko został. Nie mogłem tak tego zostawić i postanowiłem trochę popakować. Koledzy myśleli że chodzę na siłownie, bo jak dzwonili:


- chodź na piwo


- nie mogę, pakuje teraz.


Nie wiedzieli że trenuje przed starciem z kasjerką.


Idę do Kauflandu. Robię zakupy, koszyk pełny, nadeszła godzina zero.


Ostatni klient przede mną, kasjerka mówi


- 32 złote.


Facet daje wyliczone pieniadze i zaraz rozpocznie się wyścig. Reklamówki już otwarte i przygotowane do pakowania zakupów (ile to razy szybka pani wystawiała mnie na pośmiewisko gdy ja walczyłem żeby otworzyć foliową siatkę, a ona już skasowała wszystko), towary ustawione na taśmie od najtwardszych do tych miękkich żeby się nie pogniotły. Także od strony taktycznej byłem przygotowany. Machina ruszyła, nagle zewsząd zacząłem słyszeć pikanie.


- pik pik pik pik, pipipipipipipi pipipipipi pipipipipipi serie szły jak z karabinu maszynowego. Byłem oszołomiony, zanim zorientowałem się gdzie leży towar, kasjerka wytoczyła największe działo i odpaliła:


- 45 zlotych 32 grosze.


Wyglądałem jak Rick Grimes po załatwieniu kijem jego kolegów przez Negana. Nawet puściłem bańkę z nosa.


Żeby zachować resztki godności i popakowac choć trochę rzeczy mówie:


- będe placil kartą.


- zblizeniowo ?


O nie kochana, tak szybko nie będzie - pomyślałem.


- na pin


W tym czasie gdy trwa transakcja ja zdąże spakować trochę rzeczy i przynajmniej częściowo zachowam twarz.


Po kilku takich porażkach wpadłem w depresje i nie robiłem już zakupow w Kauflandzie. Ogólnie źle znoszę porażki.


Długo dochodziłem do siebie. W innych sklepach stojąc w kolejce do kasy, napadały mnie ataki paniki i wybuchałem płaczem gdy słyszałem piknięcie skanera. Stało się jasne że muszę zrezygnować z samoobsługowych sklepów. Przez dłuższy okres czasu jezdziłem 3 km do osiedlowego sklepiku z jedną panią ekspedientką. Tam uspokoiłem skołatane nerwy.


Gdy doszedłem do siebie postanowiłem znów iść do Kauflandu , mają tam dużo towaru, a mieszkam w małym mieście więc taki sklep jest na wagę złota. Nie mogę tak po prostu zrezygnować z takiej wygody. Na początku nie bylo latwo, gdy szybka pani przechodzila przez sklep to chowałem sie za pólkami lub udawalem że czytam skład cukru, nie moglem spojrzec jej w oczy po tylu ilościach upokożeń jakie przez nią przechodziłem. Żona, widziala że dzieje sie ze mną coś nie dobrego i postanowila ze mną porozmawiać o tym problemie. Po godzinach rozmów i zapoznaniu się z sytuacją, rzuciła pomysł


- a może pójdziemy razem do sklepu i ja pomogę Ci pakować zakupy. Zgodziłem się, to był dobry pomysł, w końcu to moja żona i jakby nie patrzeć, po ślubie jesteśmy jednością.


I wiecie co ? Przegraliśmy. Żona nie zważyła pomidorów i gdy udała się do wagi ja w tym czasie zostałem rozstrzelany przez kbk AK SKNR. Nawet najbliźsi potrafią zawieść w najważniejszych momentach. Dotarło do mnie że nigdy nie wygram i postanowiłem podać jej ręke i pogratulować. Od tego czasu żyje z szybką panią w zgodzie.


Teraz gdy w sklepie jest olbrzymia kolejka do kas, wybieram kasę w której zasiada pani szybkoręka. Janusze i Grażyny pchają się do kolejek gdzie na taśmach leży mniej towaru. Nie raz wąsaty Janusz z piskiem butów zajezdzal pod mniejszą kolejkę i z szyderczym uśmiechem patrzy na mnie że udało mu sie wcisnąć przede mną. On jeszcze nie wie że ja szukam pani Superkasjerki. Janusz nie zdązyl wyłożyć czteropaka harnasia, a moje zakupy są skasowane i już płacę wyliczoną gotówką. To jest cena mojej kapitulacji, musze mieć przy sobie wyliczone pieniądze by okazać szacunek Superkasjerce. Opuszczam kasę, jeszcze małe skinięcie głową do kasjerki i mogę wracać do domu.


#pasta #heheszki

@cooles

  • pik pik pik pik, pipipipipipipi pipipipipi pipipipipipi

  • 32 złote.

  • 45 zlotych 32 grosze.


kiedyś to było, piękne czasy ehh...( ͠° ͟ʖ ͡°)

wiem że odpowiadam na pastę ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Słońce grzało nad Zatoką Przygód aż miło. Ryder rzucał swoim pieskom piłkę, a te ścigały się o nią z zapałem godnym lepszej sprawy. Chase sprawnie odbił piłkę do Skye, ta podała do Rubble'a. Gdy Marshall próbował ją przechwycić, niezdarnie potknął się o miskę, przekoziołkował i wpadł na pozostałe pieski. Całe stadko formowało teraz radosną, roześmianą kupkę futra. Gdy Ryder śmiał się razem z nimi, jego tablet zawibrował. Burmistrz Goodway. Chłopiec odebrał połączenie:


- Tak, pani burmistrz?


- Ryder, potrzebuję pilnej pomocy Psiego Patrolu. W mieście rozpoczęły się zamieszki! Tłum ludzi idzie na ratusz i chce mnie zdetronizować!


Tutaj spanikowana burmistrz skierowała kamerę w kierunku protestujących. Rzesza rozwścieczonych obywateli maszerowała z pochodniami, znakami: "GOODWAY NA DNO ZATOKI PRZYGÓD", "PRECZ Z KOMUNĄ", wyrwanymi sztachetami i kostką brukową. Kroczący na przedzie mężczyzna krzyczał przez megafon:


- Polityka burmistrz Goodway sprowadziła Zatokę Przygód na skraj bankructwa. Mieliśmy gigantyczną bryłę złota, która mógłby zaspokoić socjalne potrzeby całego miasta na długie lata, wartą setki milionów dolarów! Mogliśmy mieć szpitale, obwodnice, sieć dróg, fabryki... A co zrobiła ta złodziejka? Przetopiła go na pomnik swojego pieprzonego kurczaka. Obalić posąg Chicaletty! Obalić burmistrz Goodway!


Tłum, jak zahipnotyzowany, skandował:


- OBALIĆ POSĄG CHICALETTY! OBALIĆ BURMISTRZ GOODWAY!


Bumistrz z powrotem skierowała kamerę na swoją twarz:


- Słyszałeś Ryder? Chcą obalić Chicalettę! Ojejku, moja kurka tak się stresuje! Bądź dzielna kochana. Ryder, musisz nam pomóc!


- Proszę się nie martwić, pani burmistrz - odparł chłopiec - nie ma takich zamieszek, których nie rozpędzimy! Psi Patrol, zbiórka w bazie!


Komunikatory na obrożach zapiszczały, a pieski krzyknęły chórem:


- Ryder wzywa!


W jednej chwili popędziły do bazy i po minucie już stały w równym szeregu, w pełni umundurowane, zdyscyplinowane jak hufiec HitlerJugend w czasach swojej świetności. Chase, ubrany w mundur policyjny, zawołał:


- Jesteśmy gotowi do akcji, Ryder!


- Dziękuję za szybkie przybycie, pieski - zaczął chłopiec - pani burmistrz właśnie jest oblegana przez tłum protestujących obywateli. Jeśli nie rozpędzimy zamieszek, burmistrz zostanie obalona ze swojego stanowiska, a złoty posąg Chicaletty zostanie przetopiony i sprzedany na jakieś szczytne cele. Nie możemy na to pozwolić. Do tej misji wybieram.... Marshalla. Marshall, weźmiesz armatkę wodną i rozpędzisz nią tłum zmierzający w stronę ratusza.


- Już się palę! - rzucił ochoczo piesek.


- Świetnie! Chase, ty weźmiesz megafon i każesz protestującym rozejść się i wracać do domów. Weź też swoje działko na piłki do tenisa. Załadujesz ją gumowymi kulami i będziesz strzelał w tych, których nie uda się zmyć Marshallowi.


Piesek aż zamerdał ogonem z podniecenia:


- Chase się tym zajmie!


- Super! Psi Patrol rusza do akcji! - zawołał z zapałem Ryder, po czym wszyscy ruszyli do swoich pojazdów.


Gdy dotarli na miejsce, tłum rzucił liny na posąg Chicaletty, ciągnąc go siłą setek rąk. Złota Chicaletta opadła niczym pomnik Saddama Husajna w 2003. Ryder rzucił szybko do Marshalla:


- Marshall, działko wodne!


- Hau, hau! Działko wodne! - potwierdził dalmatyńczyk i zaczął pryskać w tłum. Niewielkie działko wodne, łamiąc wszelkie zasady logiki i fizyki, trysnęło potężnym strumieniem, który pogasił pochodnie i roztrącił protestujących. Piesek zaśmiał się niewinnie:


- Haha, to jak kręgle!


Chase w tym czasie krzyczał do megafonu:


- Rozejdźcie się, ale już! Opór jest bezcelowy, nikt nigdy nie wygrał z Psim Patrolem!


Swój przekaz wzmocnił gradem gumowych kul. Zasypały protestujących, wybijając im z głów zęby tudzież przytomność. Śmiał się przy tym do rozpuku.


- Faktycznie jak kręgle. Patrz, Marshall! Cała grupka padła po jedym strzale. Strike w strajk, haha!


Po chwili pod ratuszem nie było ani jednego przytomnego buntowika. Ryder rozglądał się po pobojowisku.


- Świetna robota, pieski! To jeszcze nie koniec, są jeszcze inne grupy. Nie wiemy też kim jest przywódca buntowników. Będziemy potrzebowali wsparcia. Skye! - kilknął jej ikonkę na tablecie - Przyleć do nas i za pomocą swoich gogli odnajdź człowieka, który stoi za tym protestem!


Suczka aż zrobiła fikołka z radości, rzuciła swoim tandetnym catch-phrasem:


- Oto pies, który lata!


I ruszyła w pogoń.


Tymczasem Humdinger, burmistrz Mglistej Osady, razem ze zgrają swoich kociaków rozdawali protestującym kostkę brukową, koktajle mołotowa i nogi od krzeseł.


- Bierzcie, bierzcie, starczy dla każdego! Trzeba położyć kres faszystowskim rządom rodu Goodway'ów oraz Psiego Patrolu. Nikt nie poradzi sobie z deszczem kostki brukowej! To już nie będzie "Psi Patrol" a "Płonący Patrol", hehe!


Gdy ostatni protestujący zostawili Humdingera za plecami, ten zakręcił wąsa i zamruczał pod nosem:


- A gdy burmistrz Goodway zostanie obalona, cała władza przypadnie mnie, MNIE, MNIE! A złoty posąg Chicaletty przetopię na posąg najlepszego burmistrza na świecie czyli... MNIE! Hahaha!


Jego kociaki zachichotały złośliwie wraz z nim.


Burmistrz nie wiedział, że Skye obserwuje go ze swojego helikoptera. Z zapałem młodej SB-czki zakomunikowała Ryderowi:


- Ryder, burmistrz Humdinger daje uzbrojenie buntownikom! Idzie na was armia uzbrojona w koktajle Mołotowa, kamienie i pałki! Jesteście w niebezpieczeństwie!


- Dzięki, Skye! - zawołał chłopiec - Przyda nam się pomoc. Wezwę Zumę i Rocky'ego.


Gdy kolejna fala buntowników dotarła pod ratusz, pieski szykowały się do obrony. Choć sytuacja wyglądała na opłakaną, Ryder nie tracił typowej dla siebie pogody ducha. Miał plan, zawsze miał plan. Gdy poleciał na nich grad kamieni i płonących butelek, krzyknął do Zumy:


- Zumo, teraz!


- Hau, hau!


Zuma włączył potężne wentylatory swojego poduszkowca. Wiatr zdmuchnął grad pocisków, tak że wszystkie poleciały na głowy przerażonych protestujących. Ci jednak, choć zaskoczeni byli gradem pocisków i dysfunkcjonalnymi prawami fizyki, nie mieli ochoty się poddawać.


Ryder zdawał się tego spodziewać. Rozpoczął kontrofensywę.


- Rocky! Masz może trochę gazu pieprzowego i kwasu solnego?


- Hau! - zamerdał ochoczo kundelek - w moim magazynie zawsze coś znajdę.


- Świetnie! Wysyp gaz pieprzowy przed wiatraki Zumy, aby zupełnie zniszczyć ducha walki w protestujących. Potem wlej kwas do pojemników Marshalla, aby mógł spyskać tłum. Oparzenia pomogą nam potem ustalić kto brał udział w tym nielegalnym zbiorowisku.


Krzyk buntowników niósł się po całej Zatoce Przygód. Ulice spłynęły kwasem solnym i płatami rozpuszczonej skóry. Marshall z Zumą śmiali się do rozpuku, ciesząc się z udanej akcji. Myśleli już o przekąskach, którymi nagrodzi ich Ryder po powrocie do bazy. Nie minęło wiele czasu, a Chase przywlókł za sobą złapanego w sieć burmistrza Humdingera. Ten siedział z naburmuszoną miną, zły na cały świat:


- Gdyby nie te przeklęte kundle, rządziłbym teraz całą Zatoką Przygód!


Dzień później burmistrz Humdinger czyścił posąg Chicaletty. Pani burmistrz doglądała go, trzymając w ręce swoją kochaną kurkę.


- Jeszcze tutaj, pod skrzydełkiem. Widzi pan, burmistrzu Humdinger: jak się nabroi, trzeba posprzątać. Prawda, Chicaletto?


Kurka dziubała obojętnie ziarna kukurydzy trzymane przez swoją neurotyczną właścicielkę. Pani Goodway zwróciła się do Rydera:


- Ryder, dzięki za pomoc. Bez was posąg Chicaletty zostałby sprzedany na jakiś szpital albo dom dziecka. Chyba wiem jak się wam odwdzięczę. Zapraszam na ciasteczka do pana Portera!


Pieski z aprobatą zaszczekały. Ryder zaśmali się serdecznie.


- Nie ma sprawy, pani burmistrz. Bo gdy macie problemy z niezadowolonymi obywatelami, dzwońcie po pomoc!


***Pa-pa-pa-pa-pa-pa-trol nasz***


#pasta #psipatrol #rodzicielstwo #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Wkurwiaja mnie te nadopiekuncze mamy. Mam dwóch synów. Jeden lat 2 i drugi lat 5. Ten drugi chodzi do przedszkola i jest normalnym dzieckiem. Nie za mądrym i nie za głupim, ot Kacperek. W ten piątek odbieram gowniaka z przedszkola, więc jestem punktualnie 15:45 pod drzwiami. O 16 dzieciaki kończą zajęcia, więc czekam. Ze mną czeka stado rodziców. Raczej mamusiek, które swoje spierdolenie życiowe próbują naprawić dzieckiem. Wiecie, takie dziunie z dyskotek narobily Brajankow i Dżesik, ich jedyna przygoda to murzynski beniz w mordzie oraz opalanie się z Sebkiem w Krynicy Morskiej. No nic. Stoję i zagaduje do mnie jedna Karyna.


- Brajan, umie już czytać i liczyć do stu.


- Mhm.


- A mój drugi synek, Natan, umie nawet mnożyć do sześćdziesięciu.


- Mhm.


Tylko potakiwalem, nie mam zamiaru wciągnąć swojego syna w ten chory wyścig szczurów.


Godzina 16:00. Wybiegaja dzieciaki. Mój Kacper podał mi rękę, jak prawdziwy mały dżentelmen. Ja również mu podaje. Po powitaniu, podnosze wzrok ku górze i kieruje się do wyjścia. Przykul uwagę jeden obsrany dzieciak z klapkiem na mordzie. (też obsranym) To Brajanek. Ten co umie liczyć do stu. Podchodzę do niego i jego rodzicielki. Mówię do syna:


- Kacper, jaka jest definicja granicy wg Cauchyego?


- Dla każdego epsilona większego od zera, istnieje taka liczba ro większa od zera taka, że dla każdego x należącego do zbioru A z nierówności moduł z różnicy iksa oraz iks zero zawiera się w przedziale od zera do ro wynika nierówność moduł z różnicy funkcji zależnej od iksa i granicy jest mniejszy od epsilona.


I tak odeszlismy do samochodu. Następnym razem matka Brajana już się do mnie nie odzywała. Była zajęta czyszczeniem gówna z klapkow Brajana.


#pasta #heheszki

Zaloguj się aby komentować