Krasnoborowik Ceglastopory jak sama nazwa wskazuje ma w sobie dużo koloru czerwonego. No chyba że nie ma
Forma odbarwiona
#grzyby #niemoje



Krasnoborowik Ceglastopory jak sama nazwa wskazuje ma w sobie dużo koloru czerwonego. No chyba że nie ma
Forma odbarwiona
#grzyby #niemoje



Zaloguj się aby komentować
Pięknie to zdjęcie pokazuje cechy dwóch grzybów co teraz rosną
Ceglastopory i Żółtopory. Chyba nie muszę pisać który jest który.
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jeśli autorka posta nie zmyślała, że zdjęcie jest z wczoraj to znaczy że tę przyrodę już totalnie rozpierdoliło. Choć w sumie maj można było pomylić z październikiem
Tak, to opieńka.
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Podgrzyby też już są. Czas na nadgrzyby
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Zaczynają się też Łuskwiaki, moja ulubiona rodzina grzybów
Nie smakowo, są niejadalne.
Na zdjeciu któryś z trójki Złotawy/Tłustawy/Cytrynowy. Ja ciężko odróżnić nawet w pełnej formie
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Zaczynąją się pierwsze żółte pianki montażowe
Nie da się pomylić Żółciaka Siarkowego z niczym innym. Dobry grzyb jadalny (jeśli młody), ale też oznaka, że należy żegnać się z drzewem na którym wyrósł.
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Kumulacja liczników za kierownicą.
#humorobrazkowy #niemoje

Zaloguj się aby komentować
Z cyklu "Grzyby w nietypowych miejscach".
Któraś z czarek (austriacka bądź szkarłatna) wyrastająca na Hubiaku Pospolitym
#grzyby #niemoje



Zaloguj się aby komentować
Poza smardzami to teraz też czas na kolegów Czarków. Znaczy się Czarki teraz zaczynają się pojawiać.
Czarka Szkarłatna lub Austriacka - nie do odróżnienia bez mikroskopu.
#grzyby #niemoje




Zaloguj się aby komentować
Najpierw poseł PiS Edward Siarka krzyczy w Sejmie o Tusku: "Kula w łeb!, potem partia Razem głosuje za wotum nieufności wobec Katarzyny Kotuli, a przed momentem poseł Konfederacji Ryszard Wilk kompletnie pijany wyprowadzony z Sejmu przez kolegów z partii.
Nie ma nudy.
#sejmowyspam #polityka #zajebanezfacebooka #niemoje #bekazkonfederacji
Tym patałachom trzeba wprowadzić jakieś zasady, raz do roku referendum i głosowanie za odwołaniem posła który w jakiś sposób urągał powadze RP. W ten sposób byśmy głosowali w tym roku za odwołaniem Browna czy Wilka i pewnie paru innych. Nosz.... To w końcu nasi pracownicy, czemu nie możemy ich dyscyplinarnie zwolnić ?
Zaloguj się aby komentować
Kolejny grzybi mutant.
Płomiennica Zimowa z mutacją typu rosecomb.
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Nie, tutaj nie popełniono morederstwa.
Galaretnica Miesista (ten mózg) i Kisielnica Kędzierzawa (te flaki)
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Wodnicha Późna (po lewej) i zmutowana Wodnicha Późna. Zmutowane grzyby są fascynujące. Trochę przypomina Złotoborowika mlodego
#grzyby #niemoje


Zaloguj się aby komentować
@UmytaPacha @ErwinoRommelo Thermomix dołączył do wojen majonezowych
#niemoje #heheszki #wojnymajonezowe


Zaloguj się aby komentować
"O boczniaku, który jeździł koleją"
#grzyby #heheszki #niemoje


Zaloguj się aby komentować
Za postem na facebookowej stronie Manuał Zielarski Bartłomieja Byczkiewicza ze specjalnymi życzeniami dla @moll :
Czy kiedykolwiek zastanawiali się Państwo jaką normę musi spełnić miotła, aby czarownica mogła na niej bezpiecznie latać? Otóż taka istnieje: BN-71/9236-02. Ale od początku.
Ludowy obraz wiedźmy został dość mocno zmodyfikowany przez kino i telewizję w XX wieku, głównie za sprawą "Złej Czarownicy z Zachodu" z filmu "Czarnoksiężnik z Oz". Dziś już nikt nie wyobraża sobie takiej postaci bez ciemnej sukni (czarnej lub z akcentami fioletowymi), spiczastym kapeluszem z szerokim rondem oraz już nieodzownego atrybutu - miotły. Ta wcale nie jest fantazją reżyserską, czy też wymysłem scenarzystów albo autorów literackich pierwowzorów.
Najsłynniejszy polski etnograf - Oskar Kolberg (1814-1890) - bardzo wyraźnie zaznaczał, iż miotła ma być najczęstszym środkiem transportu czarownic na Łysą Górę, co wynika z jej umocowania jako narzędzia do wykonywania czarów. Podobno czarownice wielkopolskie szczególnie umiłowały sobie miotły do latania. Im dalej na wschód, tym częściej pojawiają się inne sprzęty domowe - wiedźmy ruskie miały latać na stępie do tłuczenia zbóż. Niektóre formy tego narzędzia przypominają z grubsza ramę roweru czy motoru, a zatem mogły być o wiele wygodniejsze na dłuższych trasach. Jeszcze inne latały na ożógach, czyli na kijach służących do grzebania w piecu, kolejne na łopatach albo grabiach. Wszystko to z uwagi na swoją rolę w gospodarstwie domowym, nie budziło żadnych wątpliwości ani zastrzeżeń.
Józef Ignacy Kraszewski zrobił z miotły pomocnicę Mistrza Twardowskiego, choć był to przedmiot typowo kobiecy, do którego mężczyźni zazwyczaj się nie dotykali. Przez silne związanie z jedną płcią, miotły nabierały specyficznego charakteru - jak podkowa kowala albo sieć rybaka.
"...spotkawszy w kącie starą wytartą miotłę, zawołał do niej, aby wszystkich precz wypędziła i drzwi za nimi zaryglowała."
Dobra, odpowiednia miotła jako "przedłużenie" gospodyni, mogła być wykorzystywana do czarowania, jak i również jako wieszcze narzędzie. W niektórych rejonach wierzono, że pokutująca dusza może znaleźć schronienie w miotle, dlatego nie wolno jej palić, źle się z nią obchodzić, ani zanadto brudzić albo rzucać na błoto. Postawiona w kącie lub przy ścianie, mogła przewrócić się, co uważano za sygnał wieszczy z "innego" świata, mówiący o tym, że niedługo śmierć zawita do tego domu, a jeżeli ktoś już jest chory, to nie wydobrzeje.
Miotła raczej nie służyła do "wielkiego" czarowania, a raczej zwykłych codziennych czynności. Zabrana dziadom sprzątającym kościół, mogła wypędzić szczury z gospodarstwa. Wykorzystana do pogładzenia bydła po głowie, znosiła wpływ uroków i złego oka ze zwierzęcia, a dotknięta nią kapusta podobno nie była zżerana przez robaki. Podrzucona sąsiadowi do obory i postawiona miotliskiem do góry, utrudniała ocielenie krowy, a obite nią dziecko miało marnieć i kołowacieć.
Choć latem preferowano miotły z bylicy, żarnowca albo pęczków wrzosu, to jednak najlepszą i najtrwalszą miotłą była miotła brzozowa. W każdej wsi znajdowała się osoba, która zajmowała się ich wyrobem, co tu dużo mówić - sztuką niemal rzemieślniczą. Solidna miotła to skarb, dlatego preferowano ją nabyć od fachowca niż zrobić samemu. Pamiętam scenę z dzieciństwa, w której kupowano od brzozową miotłę na kiju oraz osobno mietlisko - służyły do czyszczenia obory.
W czasach PRL funkcjonowała Norma Branżowa BN-71/9236-02, czyli techniczna regulacja sposobów wyrobu, produkcji i jakości mioteł brzozowych. Została opracowana już w latach 70. na polecenie dyrektora Zjednoczenia Produkcji Leśnej "Las", którego logotyp widzą Państwa na grafice. Pierwotnie nazywało się to Państwową Centralą Leśnych Produktów Niedrzewnych, ale w latach 60. dokonano nazewniczej zmiany tego przydługiego tytułu.
"Las" był zjednoczeniem siostrzanym względem "Herbapolu", gdyż również zajmował się pozyskiwaniem oraz skupowaniem ziół i owoców (i prostym przetwórstwem - na przykład na kompoty), ale skoncentrowanym na runie leśnym - dostarczał materiału "Herbapolowi" i sam wprowadzał do obiegu np. grzyby, jak i posiadał własne plantacje róż na cele zbioru płatków kwiatów i owoców. Ponadto sprzedawał wszystko to, co nie było stricte drewnem, a jednak pochodziło z lasu - chrust, faszynę, kijki, torf czy mięso upolowanych zwierząt, jak i eksportowe ślimaki. Oprócz formy podstawowej, "Las" łączył te rzeczy - i tak z chrustu i kijków powstawały miotły, na które zjednoczenie posiadało Normę Branżową.
Aby zrobić miotłę, musimy mieć chrust miotlarski, który był regulowany przez odrębną Normę Branżową - BN-74/9224-02 "Chrust brzozowy miotlarski i hutniczy". Pozyskuje się go w okresie spoczynku wegetacyjnego i jest bez liści, a musi mieć na sobie korę. Ma być zdrowy, elastyczny i prosty. Nie dopuszcza się zgnilizny oraz połamanych pędów głównych. Długość powinna wynosić od 50 do 100 cm, a średnica grubszego końca nie powinna przekraczać centymetra. Pakuje się go w wiązki o średnicy 50 cm, ułożone grubszymi końcami w jedną stronę, zawiązane w 1/3 i 2/3 długości za pomocą drutu, dla którego istnieje odrębna norma. Powinien przesychać 3-4 miesiące, musi być chroniony przed czynnikami atmosferycznymi, a zwłaszcza kontaktem z wodą.
Jeżeli mamy już dobry chrust, można spróbować zrobić miotłę. Miotła brzozowa składa się z trzonu, czyli górnej części miotły w kształcie walca, związanej drutem lub wikliną, a która służy do trzymania w rękach lub do osadzenia kija. Mietlisko fachowo zwie się "piórem" i według Normy Branżowej to "dolna robocza część miotły", która jest uformowana z cienkich końców chrustu.
Miotły dzieli się na typ R, K i S. Typ R to pióro bez kija, czyli same mietlisko, względnie długie bo nawet metrowe. Typ K ma formę walcowatą, a typ S jest płaski - oba służą do zamocowania. Dobra miotła typu K - chyba najczęstszy atrybut czarownicy - powinna mieć 80 cm długości, a zatem jest relatywnie krótka - na pewno nie powinno jej dorównywać albo wręcz przewyższać. Trzon to około 30 cm, natomiast resztę stanowi pióro, solidnie skręcone drutami lub wikliną w czterech miejscach.
Norma dopuszczała, że jedna miotła na dziesięć rozsypie się jeszcze w trakcie pakowania i transportu przez złe przygotowanie pióra. Czy wpłynie to na jakość przelotu? Trudno powiedzieć.
#niemoje #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #prl

@KatieWee mnie zawsze interesowało to latanie na miotle, a konkretnie wsiadanie na nią - przecież na dłuższą metę pozycja i cienki kijek w kroku byłby po prostu koszmarnie niewygodny. A na zdjęciu widzę, pozycja po damsku i to z kijem w bok....nowatorsko....
Zaloguj się aby komentować
polskie Jastrzębie na Mach Loop w Walii niecałe dwa miesiące temu. jedyna w Europie okazja żeby zobaczyć przelatujące F-y z boku, a czasami nawet z góry. muszę się w końcu wybrać.
https://www.youtube.com/watch?v=ygn8a_JiMQQ
w komentarzu załączam filmik nagrany z miejsca gdzie mieszkałem w UK obok bazy US Air Force. codziennie mogłem podziwiać F-15, F-35, Globemastery, Ospreye, Herculesy i wszelakiej maściy tankowce, Rivet-Jointy, AWACSy, a dwukrotnie nawet Air Force One.
dodaje też link do całego kanału dziadka, który tam mieszka i wrzuca profesjonalne nagrania za każdym razem jak coś ciekawego przyleci.
#lotnictwo #wojsko #f16 #militaria #uk #niemoje



@voy.Wu czas zapierdala, to juz 2 miesiące minęły. Warto dodać że wizyta naszych eFow spowodowala nie lada opad kopar lokalsow, wielu z nich jeszcze nigdy nie widzialo tak nisko latających samolotów, mimo że mieszkają tam całe życie;)
a tu foteczka, por. pil. Jimmy'ego na loopie

Zaloguj się aby komentować
Każdy kij ma dwo podgrzyby
#grzyby #niemoje #powinienemkurwapracowac


Zaloguj się aby komentować
Za facebookową stroną Baba od polskiego:
W ostatnim odcinku „Familiady“ padło po raz drugi legendarne pytanie: „Więcej niż jedno zwierzę to...“. Mamy więc bardzo dobrą okazję, aby porozmawiać o tym, czym jest wspólnota kulturowa i kontekst kulturowy.
Na początek warto wspomnieć o tym, jakie odpowiedzi uznano za poprawne:
Owca (43 punkty)
Lama (31 punktów)
Stado (19 punktów)
Dla kogoś całkowicie niezwiązanego z tematem takie odpowiedzi to całkowity bełkot. Czemu niby więcej niż jedno zwierzę to miałaby być owca albo lama?
I tutaj dochodzimy do sedna. Każda społeczność opiera się na wspólnocie kulturowej, czyli na pewnych fundamentach, na których jest zbudowana tożsamość określonej grupy/społeczności. W przypadku „Familiady“ i pytania, które padło w trzytysięcznym odcinku, takim fundamentem jest kultowa już odpowiedź na pytanie właśnie o więcej niż jedno zwierzę, która stała się memem. Myślę, że nie muszę linkować do fragmentu teleturnieju z 2004 r.
To pytanie stało się ważnym elementem wspólnoty kulturowej, zarówno dla fanów „Familiady“, jak i dla ludzi, którzy znają memy (czyli aktywnie partycypują w kulturze, dekodując symbole kulturowe). Pytanie o „więcej niż jedno zwierzę“ stało się fundamentem kultury i jest zrozumiałe w określonym kontekście. Na przykład było zrozumiałe dla niektórych uczestników Familiady, którzy wiedzieli, że pytanie nie dotyczy watahy czy pary (literalne odczytanie), lecz właśnie legendarnych odpowiedzi z tamtego odcinka teleturnieju (odczytanie metaforyczne, wymagające zrozumienia intencji nadawcy oraz świadomości istnienia fenomenu odpowiedzi „owca“ i „lama“; oczywiście nie dla wszystkich było to jasne).
Dzięki wspólnocie kulturowej jesteśmy w stanie zrozumieć symbole, czyli elementy, które należy traktować metaforycznie, a nie dosłownie. Mało tego, więcej niż jedno zwierzę to doskonały przykład tego, jaką rolę odgrywa znajomość symboli kulturowych. Jeżeli ich nie znamy, to nie rozumiemy w pełni, co się dzieje wokół nas. Podobnie dzieje się oczywiście w literaturze – aby zrozumieć, o co w niej chodzi, trzeba znać fundament, do którego się odnosi dany tekst. Z tego względu trudno zrozumieć opowiadanie „Górą Edek“ bez znajomości „Tanga“, „Tango“ bez znajomości „Wesela“ czy ideę mesjanizmu bez znajomości Biblii.
„Więcej niż jedno zwierzę“ to nie jest tylko śmieszny film z durną odpowiedzią. To jest poważny symbol kulturowy, który – nie bójmy się tego powiedzieć – swoją rozpoznawalnością wykracza znacznie poza widownię „Familiady“. Ten kultowy moment plasuje się gdzieś na przecięciu uniwersum teleturnieju prowadzonego przez Karola Strasburgera i świata memów; nie jest to mem niszowy, lecz rozpoznawalny niemal przez wszystkich. Myślę, że gdyby ktoś pokusił się o stworzenie encyklopedii polskości, na pewno powinno tam się znajdować hasło „więcej niż jedno zwierzę“.
Polska kultura jest piękna
#niemoje #memy #ciekawostka #jezykpolski (widzisz owco jak się staram

@KatieWee - dla tych, którzy nie wiedzą - od tego się zaczęło: https://youtu.be/SBADBg\_KhK0
@KatieWee na YouTube jest wiele filmików z zadawanym pytaniem więcej niż jedno zwierze. Nie jest to po raz drugi!
Zaloguj się aby komentować