#niemoje

0
102

@Ragnarokk jest taki podobny, co ma żółty kolor właśnie i chyba jest jeszcze gorzej strawny dla niektórych. Ja bym wyrzucił

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeśli autorka posta nie zmyślała, że zdjęcie jest z wczoraj to znaczy że tę przyrodę już totalnie rozpierdoliło. Choć w sumie maj można było pomylić z październikiem


Tak, to opieńka.


#grzyby #niemoje

a3f88013-0810-438b-92e4-2b2c8b19e82d
Ragnarokk userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaczynają się też Łuskwiaki, moja ulubiona rodzina grzybów

Nie smakowo, są niejadalne.


Na zdjeciu któryś z trójki Złotawy/Tłustawy/Cytrynowy. Ja ciężko odróżnić nawet w pełnej formie

#grzyby #niemoje

cad35dad-563e-4c1b-ab25-9970cbb9897f
Ragnarokk userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaczynąją się pierwsze żółte pianki montażowe


Nie da się pomylić Żółciaka Siarkowego z niczym innym. Dobry grzyb jadalny (jeśli młody), ale też oznaka, że należy żegnać się z drzewem na którym wyrósł.


#grzyby #niemoje

546eac63-2941-4902-8258-e76229031e7a
Ragnarokk userbar

Ale słodziak 🥹 brytole go zwą chicken off the woods. Ja robię tak że ciacham go w paski smaże z cebulką i marchewką i dodaję kaszę jęczmienną uprażoną z odrobiną czosnku chili u majeranku do tego lyżka majonezu i śmietany.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Poza smardzami to teraz też czas na kolegów Czarków. Znaczy się Czarki teraz zaczynają się pojawiać.


Czarka Szkarłatna lub Austriacka - nie do odróżnienia bez mikroskopu.


#grzyby #niemoje

5fa69548-b8d6-4344-ad95-0f637a59db72
67f23c61-fde6-4871-b052-0acd09112fd3
603fc194-026e-4d99-8457-06296c4e49ac
Ragnarokk userbar

Zaloguj się aby komentować

Najpierw poseł PiS Edward Siarka krzyczy w Sejmie o Tusku: "Kula w łeb!, potem partia Razem głosuje za wotum nieufności wobec Katarzyny Kotuli, a przed momentem poseł Konfederacji Ryszard Wilk kompletnie pijany wyprowadzony z Sejmu przez kolegów z partii.

Nie ma nudy.

#sejmowyspam #polityka #zajebanezfacebooka #niemoje #bekazkonfederacji

Tym patałachom trzeba wprowadzić jakieś zasady, raz do roku referendum i głosowanie za odwołaniem posła który w jakiś sposób urągał powadze RP. W ten sposób byśmy głosowali w tym roku za odwołaniem Browna czy Wilka i pewnie paru innych. Nosz.... To w końcu nasi pracownicy, czemu nie możemy ich dyscyplinarnie zwolnić ?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Ragnarokk Nie ma sie co dziwić, zimno się zrobiło to grzyby wolą rosnąć w środku niż na zewnątrz. Mi się np. kanie do stodoły schowały...

3bb6b448-becf-41ce-8c6f-0f0a3f8cd2d9

Zaloguj się aby komentować

Za postem na facebookowej stronie Manuał Zielarski Bartłomieja Byczkiewicza ze specjalnymi życzeniami dla @moll :


Czy kiedykolwiek zastanawiali się Państwo jaką normę musi spełnić miotła, aby czarownica mogła na niej bezpiecznie latać? Otóż taka istnieje: BN-71/9236-02. Ale od początku.

Ludowy obraz wiedźmy został dość mocno zmodyfikowany przez kino i telewizję w XX wieku, głównie za sprawą "Złej Czarownicy z Zachodu" z filmu "Czarnoksiężnik z Oz". Dziś już nikt nie wyobraża sobie takiej postaci bez ciemnej sukni (czarnej lub z akcentami fioletowymi), spiczastym kapeluszem z szerokim rondem oraz już nieodzownego atrybutu - miotły. Ta wcale nie jest fantazją reżyserską, czy też wymysłem scenarzystów albo autorów literackich pierwowzorów.

Najsłynniejszy polski etnograf - Oskar Kolberg (1814-1890) - bardzo wyraźnie zaznaczał, iż miotła ma być najczęstszym środkiem transportu czarownic na Łysą Górę, co wynika z jej umocowania jako narzędzia do wykonywania czarów. Podobno czarownice wielkopolskie szczególnie umiłowały sobie miotły do latania. Im dalej na wschód, tym częściej pojawiają się inne sprzęty domowe - wiedźmy ruskie miały latać na stępie do tłuczenia zbóż. Niektóre formy tego narzędzia przypominają z grubsza ramę roweru czy motoru, a zatem mogły być o wiele wygodniejsze na dłuższych trasach. Jeszcze inne latały na ożógach, czyli na kijach służących do grzebania w piecu, kolejne na łopatach albo grabiach. Wszystko to z uwagi na swoją rolę w gospodarstwie domowym, nie budziło żadnych wątpliwości ani zastrzeżeń.

Józef Ignacy Kraszewski zrobił z miotły pomocnicę Mistrza Twardowskiego, choć był to przedmiot typowo kobiecy, do którego mężczyźni zazwyczaj się nie dotykali. Przez silne związanie z jedną płcią, miotły nabierały specyficznego charakteru - jak podkowa kowala albo sieć rybaka.

"...spotkawszy w kącie starą wytartą miotłę, zawołał do niej, aby wszystkich precz wypędziła i drzwi za nimi zaryglowała."

Dobra, odpowiednia miotła jako "przedłużenie" gospodyni, mogła być wykorzystywana do czarowania, jak i również jako wieszcze narzędzie. W niektórych rejonach wierzono, że pokutująca dusza może znaleźć schronienie w miotle, dlatego nie wolno jej palić, źle się z nią obchodzić, ani zanadto brudzić albo rzucać na błoto. Postawiona w kącie lub przy ścianie, mogła przewrócić się, co uważano za sygnał wieszczy z "innego" świata, mówiący o tym, że niedługo śmierć zawita do tego domu, a jeżeli ktoś już jest chory, to nie wydobrzeje.

Miotła raczej nie służyła do "wielkiego" czarowania, a raczej zwykłych codziennych czynności. Zabrana dziadom sprzątającym kościół, mogła wypędzić szczury z gospodarstwa. Wykorzystana do pogładzenia bydła po głowie, znosiła wpływ uroków i złego oka ze zwierzęcia, a dotknięta nią kapusta podobno nie była zżerana przez robaki. Podrzucona sąsiadowi do obory i postawiona miotliskiem do góry, utrudniała ocielenie krowy, a obite nią dziecko miało marnieć i kołowacieć.

Choć latem preferowano miotły z bylicy, żarnowca albo pęczków wrzosu, to jednak najlepszą i najtrwalszą miotłą była miotła brzozowa. W każdej wsi znajdowała się osoba, która zajmowała się ich wyrobem, co tu dużo mówić - sztuką niemal rzemieślniczą. Solidna miotła to skarb, dlatego preferowano ją nabyć od fachowca niż zrobić samemu. Pamiętam scenę z dzieciństwa, w której kupowano od brzozową miotłę na kiju oraz osobno mietlisko - służyły do czyszczenia obory.

W czasach PRL funkcjonowała Norma Branżowa BN-71/9236-02, czyli techniczna regulacja sposobów wyrobu, produkcji i jakości mioteł brzozowych. Została opracowana już w latach 70. na polecenie dyrektora Zjednoczenia Produkcji Leśnej "Las", którego logotyp widzą Państwa na grafice. Pierwotnie nazywało się to Państwową Centralą Leśnych Produktów Niedrzewnych, ale w latach 60. dokonano nazewniczej zmiany tego przydługiego tytułu.

"Las" był zjednoczeniem siostrzanym względem "Herbapolu", gdyż również zajmował się pozyskiwaniem oraz skupowaniem ziół i owoców (i prostym przetwórstwem - na przykład na kompoty), ale skoncentrowanym na runie leśnym - dostarczał materiału "Herbapolowi" i sam wprowadzał do obiegu np. grzyby, jak i posiadał własne plantacje róż na cele zbioru płatków kwiatów i owoców. Ponadto sprzedawał wszystko to, co nie było stricte drewnem, a jednak pochodziło z lasu - chrust, faszynę, kijki, torf czy mięso upolowanych zwierząt, jak i eksportowe ślimaki. Oprócz formy podstawowej, "Las" łączył te rzeczy - i tak z chrustu i kijków powstawały miotły, na które zjednoczenie posiadało Normę Branżową.

Aby zrobić miotłę, musimy mieć chrust miotlarski, który był regulowany przez odrębną Normę Branżową - BN-74/9224-02 "Chrust brzozowy miotlarski i hutniczy". Pozyskuje się go w okresie spoczynku wegetacyjnego i jest bez liści, a musi mieć na sobie korę. Ma być zdrowy, elastyczny i prosty. Nie dopuszcza się zgnilizny oraz połamanych pędów głównych. Długość powinna wynosić od 50 do 100 cm, a średnica grubszego końca nie powinna przekraczać centymetra. Pakuje się go w wiązki o średnicy 50 cm, ułożone grubszymi końcami w jedną stronę, zawiązane w 1/3 i 2/3 długości za pomocą drutu, dla którego istnieje odrębna norma. Powinien przesychać 3-4 miesiące, musi być chroniony przed czynnikami atmosferycznymi, a zwłaszcza kontaktem z wodą.

Jeżeli mamy już dobry chrust, można spróbować zrobić miotłę. Miotła brzozowa składa się z trzonu, czyli górnej części miotły w kształcie walca, związanej drutem lub wikliną, a która służy do trzymania w rękach lub do osadzenia kija. Mietlisko fachowo zwie się "piórem" i według Normy Branżowej to "dolna robocza część miotły", która jest uformowana z cienkich końców chrustu.

Miotły dzieli się na typ R, K i S. Typ R to pióro bez kija, czyli same mietlisko, względnie długie bo nawet metrowe. Typ K ma formę walcowatą, a typ S jest płaski - oba służą do zamocowania. Dobra miotła typu K - chyba najczęstszy atrybut czarownicy - powinna mieć 80 cm długości, a zatem jest relatywnie krótka - na pewno nie powinno jej dorównywać albo wręcz przewyższać. Trzon to około 30 cm, natomiast resztę stanowi pióro, solidnie skręcone drutami lub wikliną w czterech miejscach.

Norma dopuszczała, że jedna miotła na dziesięć rozsypie się jeszcze w trakcie pakowania i transportu przez złe przygotowanie pióra. Czy wpłynie to na jakość przelotu? Trudno powiedzieć.


#niemoje #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #prl

5dbef177-18e1-4227-b9da-48d9c929ba85

@KatieWee mnie zawsze interesowało to latanie na miotle, a konkretnie wsiadanie na nią - przecież na dłuższą metę pozycja i cienki kijek w kroku byłby po prostu koszmarnie niewygodny. A na zdjęciu widzę, pozycja po damsku i to z kijem w bok....nowatorsko....

Zaloguj się aby komentować

polskie Jastrzębie na Mach Loop w Walii niecałe dwa miesiące temu. jedyna w Europie okazja żeby zobaczyć przelatujące F-y z boku, a czasami nawet z góry. muszę się w końcu wybrać.


https://www.youtube.com/watch?v=ygn8a_JiMQQ


w komentarzu załączam filmik nagrany z miejsca gdzie mieszkałem w UK obok bazy US Air Force. codziennie mogłem podziwiać F-15, F-35, Globemastery, Ospreye, Herculesy i wszelakiej maściy tankowce, Rivet-Jointy, AWACSy, a dwukrotnie nawet Air Force One.


dodaje też link do całego kanału dziadka, który tam mieszka i wrzuca profesjonalne nagrania za każdym razem jak coś ciekawego przyleci.


#lotnictwo #wojsko #f16 #militaria #uk #niemoje

f378744f-a72d-4d48-bbaf-36e0f1bef1bb
9646dc95-aba3-47aa-b637-637fe35a8c42
603fa753-d7be-4b5b-bc8c-7ad2f77d8d12

@voy.Wu czas zapierdala, to juz 2 miesiące minęły. Warto dodać że wizyta naszych eFow spowodowala nie lada opad kopar lokalsow, wielu z nich jeszcze nigdy nie widzialo tak nisko latających samolotów, mimo że mieszkają tam całe życie;)


a tu foteczka, por. pil. Jimmy'ego na loopie

f9b5ba99-2651-4abd-96a9-01829861c58f

@Carthago o dzięki, nie wiedziałem. poszukam więcej info o Szwajcarii, a napewno się wybiorę kiedyś na Mach Loop. tam, na każdych ćwiczeniach są F15 z Lakenheath i od niedawna też F35. dokładnie te same, które mi codziennie latały nad głową . od yankesa z bazy słyszałem o tej Walii tylko

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Za facebookową stroną Baba od polskiego:


W ostatnim odcinku „Familiady“ padło po raz drugi legendarne pytanie: „Więcej niż jedno zwierzę to...“. Mamy więc bardzo dobrą okazję, aby porozmawiać o tym, czym jest wspólnota kulturowa i kontekst kulturowy.

Na początek warto wspomnieć o tym, jakie odpowiedzi uznano za poprawne:


  1. Owca (43 punkty)

  2. Lama (31 punktów)

  3. Stado (19 punktów)


Dla kogoś całkowicie niezwiązanego z tematem takie odpowiedzi to całkowity bełkot. Czemu niby więcej niż jedno zwierzę to miałaby być owca albo lama?

I tutaj dochodzimy do sedna. Każda społeczność opiera się na wspólnocie kulturowej, czyli na pewnych fundamentach, na których jest zbudowana tożsamość określonej grupy/społeczności. W przypadku „Familiady“ i pytania, które padło w trzytysięcznym odcinku, takim fundamentem jest kultowa już odpowiedź na pytanie właśnie o więcej niż jedno zwierzę, która stała się memem. Myślę, że nie muszę linkować do fragmentu teleturnieju z 2004 r.

To pytanie stało się ważnym elementem wspólnoty kulturowej, zarówno dla fanów „Familiady“, jak i dla ludzi, którzy znają memy (czyli aktywnie partycypują w kulturze, dekodując symbole kulturowe). Pytanie o „więcej niż jedno zwierzę“ stało się fundamentem kultury i jest zrozumiałe w określonym kontekście. Na przykład było zrozumiałe dla niektórych uczestników Familiady, którzy wiedzieli, że pytanie nie dotyczy watahy czy pary (literalne odczytanie), lecz właśnie legendarnych odpowiedzi z tamtego odcinka teleturnieju (odczytanie metaforyczne, wymagające zrozumienia intencji nadawcy oraz świadomości istnienia fenomenu odpowiedzi „owca“ i „lama“; oczywiście nie dla wszystkich było to jasne).

Dzięki wspólnocie kulturowej jesteśmy w stanie zrozumieć symbole, czyli elementy, które należy traktować metaforycznie, a nie dosłownie. Mało tego, więcej niż jedno zwierzę to doskonały przykład tego, jaką rolę odgrywa znajomość symboli kulturowych. Jeżeli ich nie znamy, to nie rozumiemy w pełni, co się dzieje wokół nas. Podobnie dzieje się oczywiście w literaturze – aby zrozumieć, o co w niej chodzi, trzeba znać fundament, do którego się odnosi dany tekst. Z tego względu trudno zrozumieć opowiadanie „Górą Edek“ bez znajomości „Tanga“, „Tango“ bez znajomości „Wesela“ czy ideę mesjanizmu bez znajomości Biblii.

„Więcej niż jedno zwierzę“ to nie jest tylko śmieszny film z durną odpowiedzią. To jest poważny symbol kulturowy, który – nie bójmy się tego powiedzieć – swoją rozpoznawalnością wykracza znacznie poza widownię „Familiady“. Ten kultowy moment plasuje się gdzieś na przecięciu uniwersum teleturnieju prowadzonego przez Karola Strasburgera i świata memów; nie jest to mem niszowy, lecz rozpoznawalny niemal przez wszystkich. Myślę, że gdyby ktoś pokusił się o stworzenie encyklopedii polskości, na pewno powinno tam się znajdować hasło „więcej niż jedno zwierzę“.

Polska kultura jest piękna


#niemoje #memy #ciekawostka #jezykpolski (widzisz owco jak się staram )

8a402fe5-f915-47bb-a81c-077cb6f719ef

@KatieWee na YouTube jest wiele filmików z zadawanym pytaniem więcej niż jedno zwierze. Nie jest to po raz drugi!

Zaloguj się aby komentować