Jak chodziłem do Zielonogórskiego elektronika to była tam taka banda nasterydowanych koksów. W tej paczce był też mój dobry kolega Stachu. Co oni odwalali. Stachu kiedyś zrobił ognisko i w nocy przypałętał się lis. Te puste łyse karki zaczęły za nim biegać po lesie a lis urządził sobie z nich pośmiewisko. Naćpali się czegoś, nie jestem jakimś specjalista ale to chyba była amfetamina. Biegali za tym lisem po lesie. Przynajmniej tak myśleli bo ten spryciarz zamiast przed nimi uciekać to biegał za nimi, tak że nie mogli go zobaczyć ale obserwując to z boku, doskonale to było widać. Próbowali w niego rzucać butelkami ale skończyło się tak że ten spryciarz wszystkich ograł, pokradł im plecaki, wyciągnął kiełbase, chleb a dokumenty z portfela jednemu typowi porozwlekał po lesie. I zrobił to przy nich xD tylko co chwilę było widać jak się zakrada z różnych kierunków. Prawda to że lisy są niesamowicie sprytne a łyse nasterydowane karki niekoniecznie xD
I był tak taki Uber koks, typ na klatę wyciskał 140 kg i miał świniomase xD jakieś 2m wzrostu, czyli musiał reszcie koksów tym imponować No i ten gość był agresywny, miał zryty łeb od tych sterydów. Lubił czasami komuś przyłożyć dla zabawy. Ale pewnego raz upatrzył sobie na ofiarę takiego niepozornego chłopaczka, gdzieś tam go sklepał... Normalna sprawa w tej szkole. Ale ta sytuacja była dość inna. Bo gostek miał starszego brata, ale takiego co tam walczy w klubach walki sportowo i ma jakieś super osiągnięcia. I ten brat przyszedł się rozliczyć z największym koksem w naszej szkole. Ten duży się na niego zamachnął cepem ale nasz karetka zrobił unik jak Bruce Lee. Wypierdzielił mu z półobrotu w ucho po czym kilka szybkich ciosów, nie wiadomo jak ... i nasz kinkong leżał na ziemi. Widziałem tylko jak idzie z twarzą siną i poobijaną do kibla zmyć krew, ale wygladał jak mongoł. Po tym upokarzającym dla łysego karka akcie sprawiedliwości, nasz antagonista już nigdy nie pojawił się w szkole i przestał odzywać się do kolegów z siłowni xD jego świat się skończył xD #historia #niewiemjaktootagowac
Pierwszą rzeczą, z której słynie Cerne Abbas, jest oczywiście kredowy gigant na zboczu wzgórza. Ma około 55 metrów wysokości i jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych figur tego typu w Wielkiej Brytanii. Przez wiele lat uważano, że pochodzi z czasów celtyckich lub rzymskich, ale współczesne badania wskazują, że najprawdopodobniej powstał między VIII a XI wiekiem. Mimo wielu badań nadal nie wiadomo, kogo przedstawia. Jedni historycy uważają, że jest to Herkules, inni sądzą, że była to lokalna postać związana z okresem anglosaskim. Z gigantem związana jest również stara legenda mówiąca, że przynosi szczęście i płodność parom starającym się o dzieci.
Sama miejscowość Cerne Abbas jest znacznie starsza, niż mogłoby się wydawać. Jej rozwój rozpoczął się pod koniec X wieku, kiedy w 987 roku założono Cerne Abbey, klasztor benedyktynów.
W średniowieczu klasztory pełniły znacznie większą rolę niż tylko religijną. Były centrami edukacji, rolnictwa, medycyny i administracji. To właśnie dzięki opactwu Cerne Abbas stało się zamożną i ważną osadą.Przez ponad pięćset lat klasztor rozwijał okolicę, aż do czasów króla Henryka VIII. W 1539 roku, podczas likwidacji klasztorów w Anglii, opactwo zostało zamknięte. Większość budynków rozebrano, a kamień wykorzystano do budowy domów w okolicy. Do dziś zachowała się między innymi brama opata oraz kilka budynków należących kiedyś do klasztoru.
Spacerując po wiosce, można zauważyć, że większość zabudowy pochodzi z XVII i XVIII wieku. Wynika to z tego, że w XIX wieku linię kolejową poprowadzono z dala od Cerne Abbas. Miejscowość ominął rozwój przemysłowy, ale dzięki temu zachowała swój historyczny wygląd.W XVIII wieku Cerne Abbas było znane z warzenia piwa. Działało tutaj podobno aż czternaście pubów, co jak na tak niewielką miejscowość było imponującą liczbą. Piwo produkowane w Cerne Abbas trafiało nie tylko do Londynu, ale było również eksportowane.W centrum wioski znajduje się średniowieczny St Mary’s Church, który przez wieki był związany z opactwem. W pobliżu znajduje się także źródło nazywane Studnią św. Augustyna, z którym wiąże się lokalna tradycja, choć nie ma dowodów, że sam św. Augustyn rzeczywiście odwiedził to miejsce.To właśnie połączenie tajemniczego giganta, tysiącletniej historii opactwa i dobrze zachowanej historycznej zabudowy sprawia, że Cerne Abbas jest jedną z najciekawszych i najbardziej autentycznych historycznych wiosek w hrabstwie Dorset.
Zawsze mnie to zastanawia - jak oni byli w stanie namalować tak wielkiego i proporcjonalnego giganta? Przecież nie mieli drona do nawigacji, a wyszedł super. Co więcej - po co? Przecież i tak nie byli w stanie zobaczyć tego dzieła w całości...