@Wagabundowy Gratulacje wyniku i szacun trasy, szczególnie w taką pogodę! Pokazujesz mi jaki jestem leń, że mi się nie chce kręcić bez słońca i poniżej 15 stopni - a dla Ciebie taki dystans, przy takiej aurze na filmie wygląda lajtowo
Co miałeś na sobie, nie było Ci zimno? Przez cały dzień jechałeś tylko na płynnych kaloriach, bez jedzenia? Sporo jeździłeś jesienią/zimą? I tak z ciekawości, ile masz lat i czym się zajmujesz na co dzień?
Szukam taniego gravela który ma służyć jako rower do jazdy po asfalcie teraz wiosną i późną jesienią gdy warunki są jeszcze trudne i szkoda niszczyć droższy sprzęt a na MTB po asfalcie lata się ciężko :). Ma też służyć do możliwych dłuższych wypraw z sakwami (nigdy tego nie robiłem) latem oraz okazjonalnych wypadów na szutry do sąsiadów Słowaków.
Podoba mi się nowy Kross 5 lub 6 gen2 i nowy Romet Aspre 2 2024. O ile tego pierwszego jest w internecie pełno, wyskakuje zewsząd, tak o tym drugim nic nie mogę znaleźć, żadnych materiałów, żadnych filmów na YT a Romet chyba też zmienił ramę w tym sezonie. Może źle szukam? Ktoś coś widział?
@def no właśnie na tej nowej ramie jest ich sporo. Gravel to nie ta półka cenowa, a najtańszy ma hamulce mechaniczne co go całkowicie dyskwalifikuje, a reszta blado wypada w swojej cenie. Za 8-9k można już dorwać giant revolt advanced 3 w carbonie. Co prawda na tiagrze 2x10 ale sama rama jest świetna i to dobra baza do ulepszania w przyszłości.
Ja mierzę w 5-6k, i będę liczył na obniżki ceny kross esker gen2. Na razie wszędzie ceny katalogowe, ale to się musi zmienić kiedyś
@dzangyl bo Romet składa asperki z czego ma i już widziałem je na innej ramie z innym napędem. Na zdjęciu jest 2022, póki co nic się z nim nie dzieje złego.
@dzangyl słyszałem podsmiechujki że pierwsze co się w romecie robi to zasłania malowanie marki, więc się nie dziw że tacy się nie chwalą, bo co ludzie powiedzą? Ci co to mają w dupie cieszą się rowerem i nie mają czasu na nagrywanie filmów.
Dla odmiany w AT pogoda do bani, niesłonecznie i raczej mokro i chłodno, przez co niełatwo trafić okno pogodowe. Więc jak już pykło, to od razu wykorzystałem i wyszła pierwsza w tym roku setka. Bardziej szczególna, ponieważ jakiś czas w przypływie zimowego optymizmu zapisałem się na UCI gravel series który za miesiąc odbędzie się niedaleko (28km) ode mnie. No więc najwyższa pora była na rekonesans trasy, która wyniesie 3 x owe 49km. I ten tego, hm, będzie ciężko. Skąd mi się ten optymizm przyplątał???. Tam i z powrotem + trasa wyszło właśnie 105km i było całkiem nieźle, ale jak pomyślę, że to ledwie 2/3 wyścigu…
@austrionauta No, jak jak widzę na stravie jak koledzy trzaskają 100+ a dla mnie ciągle 50 "robi tętno git" ... chociaż przyznaję, że już nie zdycham po każdym, także coś tam się kondycha z czasem podnosi i podnosi.
@pluszowy_zergling problem nie z dystansem, tylko tempem należy się zrobić pierwszą setkę (z 1300m przewyższeń) poniżej 4h30, bo inaczej się odpada, co jest spoko na szosie, ale niezupełnie gravelem po trawach i kamolach, i nie na początki roku. no cóż, chcącemu nie dzieje się krzywda
Pierwszy w tym roku post tutaj, ale dziś drugi raz na rowerze w tym roku. Pogoda dzisiaj dopisała, choć jeszcze nie wjeżdżam w teraz, raczej trzymam się asfaltów i lekkich szutrów, bo ostatnio trochę popadało.
Ogólnie wymieniłem buty, na większe i przy okazji trochę lepsze, bo z sh-xc300 na xc502 i są świetne, choć głównie zasługa rozmiaru. Już palce nie bolą, wszystko jest ok.
Dodatkowo testuje nadal koła, bo kupiłem na black friday i dziś dopiero 3 raz, ale no, w połączeniu z mlekiem (też u mnie nowość) to czuć różnicę - lżej podjeżdżać (prawie kg różnicy łącznie ze zmianą na mleko), łatwiej utrzymać wyższą prędkość, ale wiadomo, najważniejsze - bardziej cieszą oko i ładnie piastę słychać, co też dziś okazało się przydatne, bo wystarczyło przestać pedałować z piesi zchodzili ze ścieżki pieszo-rowerowej.
@pluszowy_zergling Wiesz co, niestety rower kupowałem jako jeden z pierwszych, bo trzeba było na niego trochę polować. Z racji tego, że wyszedł na nowej ramie nie wiedziałem jak wypada geometria itd. tym bardziej, że to mój pierwszy gravel. Ogólnie jestem zadowolony, ale niestety jest na mnie trochę za duży (r. 56 na 182/ 87-88 przekroku), przez co jestem wyciągnięty trochę za bardzo i trochę musiałem kombinować z mostkiem, kierownicą i sztycą. Teraz jest w miarę, ale chyba prędzej czy później będę musiał zmienić ze względu na ten rozmiar. Myślę, że to nie wina roweru, bo w każdym czułbym się średnio przy za dużym rozmiarze. Esker ma bardziej wygodną geometrię mam wrażenie, ale ten też nie jest wyścigówką, mogę polecić myślę
@pingWIN ja od końca lipca 2023 jestem posiadaczem gianta revolt 1 (2023) i powiem, rower jest wycieczkowy bardziej niż wyścigowy, ale nie żałuję Już natłuczone spokojnie 9k km na nim, zakochałem się w baranku, bo przez ostatnie 17 lat ciągle prosta kierownica Nawet mi rozmiar M/L siadł, chociaż może kiedyś zrobię fitting. Ciężko chyba się wstrzelić jak się całe życie na "góralu składaku" a później na crossie spędziło.
Teraz jak siadam na crossa to czuję się, jakbym jechał na krześle bo taka wyprostowana pozycja
Rano wybrałem się na narty, w końcu środek lutego, ale powiedzmy szczerze, przy tej temperaturze nawet najlepiej przygotowane stoki w południe robią się średnio przyjemne. Na dodatek jak człowiek wie, że tam na dole czeka wiosenna pogoda na kręcenie, to nawet szusować się odechciewa. Zmiana kresek na kółka zdecydowania poprawiła mi humor, Za ostatni tydzień dwa razy trenażer i dzisiejsze plenerowe 35km. W tle piękni się Mangart, jeśli kiedyś będziecie w okolicy, to bardzo polecam tam wjechać - jedna z fajniejszych, choć wymagających tras w Słowenii. jak co, to szczegóły na moim blogu
Chodź na rower, będzie zabawa, mówili. No to poszedłem...w sumie może i byla zabawa, ale taka specyficzna. Do tego zakupy wędlin w Rogożu i wyjazd można zaliczyć do udanych w sumie.
Opowiem wam historyjke, która przydarzyła mi się z rok czy 2 temu. Stwierdziłem, że zrobię sobie kółko wokół wyspy, jakieś 70km, wbiłem trasę w komputerek i sobie jadę solo, nagle słyszę z tyłu "siema", patrzę, a podjeżdża do mnie ziomek też na rowerze i pyta czy jadę wokół wyspy, bo on za fajna traske, mówię mu, że tak, to mówi dawaj ze mną, pokaże ci te traske, no i pojechalismy sobie, z 2h spędziliśmy na gadaniu o pierdolach nawet nie znając swoich imion xd pod koniec trasy się pożegnaliśmy i tyle żeśmy się widzieli, po powroce wrzucam trasę na stravke i git, a tu nagle ktoś mnie dodaje na stravie, patrzę, a to ten ziomek xd na początku się zdziwiłem, że jak on mnie wystalkowal, ale potem skumałem, że to pokazuje ludzi, którzy jechali te sama trasę, w tym samym czasie. Takie o niespodziewane zdarzenie, nigdy nic podobnego mi się nie przytrafiło. #gravel #rower pic rel z tego wypadu
i to jest słabe na stravie,że widzisz kto dzisiaj biegał,jeździł tą samą trasę co Ty. W endomondo tego nie było. Mało tego jak ktoś ma ustawiony publiczny bez wycinania początku i końca trasy można sprawdzić,kto gdzie biega,jeździ i jakich godzinach rozpoczyna trening.
A to nie jest tak, że pokazuje ci tylko jak ktoś pokonał te sama trasę w tym samym czasie, zeby dodac znajomego latwiej? Ja tam w sumie jakoś bardzo nie korzystam, więc nie wiem. Ja mam poczatek i koniec ucięty.
@StaryPijany wystarczy wystartować w zawodach,to z automatu stajesz się częścią grupy,która również startuje. Możesz te osoby na stravie dodać. wszystko zależy od ustawień prywatności.
W tym roku już nic nie dokręcę, bo d⁎⁎a zbita (na nartach) i trzeba chwilę odpocząć.
To trochę podsumowań:
Dużo więcej w górę (w '22 35km przewyższeń)
Zaliczony Glossglockner
Najfajniejsze trasy rowerowe wypadły w Słowenii: wjazd na Mangart i doliną Soczy na Vrsic. Jak ktoś chce detale to są na blogu austrionauta.com, bardzo te trasy polecam
Trenażer jest ok, godzinne treningi nie nudzą, a zawsze są pod ręką.
W przyszłym roku chciałbym zrobić Sellarondę albo Stelvio, no i zapisałem się na wyścig gravelowy w kwietniu (jeszcze nigdy nie próbowałem)
Życzę wszystkim równikowcom i rowerowcom wszelkich proweniencji wielu sił i chęci na nowe kilometry w trasie. Zrobimy 100k w przyszłym roku?
Zaległe 2 grudniowe przejazdy, jeden na #mtb po lesie i drugi na #gravel w Wigilię po Warmińskich drogach, częściowo oblodzonych.
Licznik w tym roku na #rower stanął na 3 730 km.
Kolejny rok wydłużyłem dystans pokonanych kilometrów ale 4 k nie udało się przebić.
Był to roku kilku naj.
Najdłuższy dystans pokonany na rowerze - 175 km (na MTB)
Największy podjazd w Górach Świętokrzyskich - 277 m w pionie, na Święty Krzyż (Łysą Górę).
We wrześniu mój park maszyn, rozrósł się o gravela. Póki co spokojne 433 km na nim przejechane. Pierwszy kontakt z barankiem W przyszłym roku planuję zmienić pedały z platformowych na wpinane. Całe życie na platformach, pewnie nie obędzie się bez paru gleb
Cel na 2024 to przekroczyć granicę 200 km podczas jednej wycieczki, wstępny plan na trasę już jest: Bydgosz-Gdańsk. Ale to pewnie gdzieś w 2 kwartale gdy zrobi się już cieplej i jaśniej.
Pięknie, moja pierwsza przygoda z SPD, podjeżdżam pod wjazd na Aleję Waszyngtona (W górę do Kopca Kościuszki, Kraków), 3 auta hamują przede mną, nie wypiąłem pedałów, dup gleba W 24h wtedy wywaliłem się 2 razy, później wyrobił się nawyk i gitara jest W SPD zrobione w tym roku kilka tysięcy kaemów, faktycznie stopa może odpocząć, powodzenia, baranek fajny
Zaległe trenażerowe kilometry + dzisiejszy ciasto-wypalacz na dworze, gdyż pogoda łaskawa. I powiem wam, że te trenażerowe kilometry robię różnicę, noga zdecydowanie mocniejsza, prawie jak w szczycie sezonu. Ale nie ma to jak słońce i świeże powietrze, nawet jeśli jest to wmordewind. Najważniejsze, że 1000kcal poszło, to mogę znów podpiąć się do lodówki:)
W końcu udało się coś zakręcić. Co prawda dziadkowie tempo na rozruszanie, do tego znienawidzony podjazd pod Rościsławice, ale za to powrót szutrami leśnymi po zmroku to jest czysta zajebistość na uspokojenie głowy.