Godny uwagi jest tylko najdłuższy spacer, częściowo po małym, ale bardzo ładnym parku Bethmannpark. Park ma już kilkaset lat. W 1783 roku nabyła go rodzina bankierów von Bethmann i ukształtowała zgodnie z ówczesną modą. Od 1941 roku park należy do miasta. Znajduje się tu dużo interesujących i egzotycznych roślin, z których część zimuje w oranżerii. Część parku stanowi ogród w chińskim stylu o nazwie Ogród Niebiańskiego Spokoju, w nawiązaniu do masakry na Placu Niebiańskiego Spokoju. Bardzo polecam ten park wszystkim odwiedzającym Frankfurt. Można chwilę odetchnąć od zgiełku miasta, a przy okazji zobaczyć coś ciekawego i nieoczywistego w mieście drapaczy chmur.
Większość spacerów to wykorzystanie przerwy obiadowej w pracy na mały rozruch.
Warta odnotowania jest wycieczka z rodziną do dzielnicy Frankfurtu Bergen szlakiem źródeł (Quellenwanderweg). Jest to oficjalny oznakowany szlak turystyczny, a z profilu miasta na komoot można nawet pobrać odpowiedni ślad GPS. Szlak ma 7 km i prowadzi przez kolejne źródła, mające swój początek w Bergen, i kończy się przy Zamku Szelmów. Trasa całkiem przyjemna, częściowo przez tereny zielone, częściowo przez wąskie uliczki Bergen z uroczymi starymi domkami. Okazało się jednak, że w części źródeł nie było wody. Zapewne woda pojawia się tam tylko okresowo, po deszczach, a my trafiliśmy na okres posuchy.
Na zdjęciu część zaprojektowanych kaskad dotkniętych brakiem wody. Pozostaje siła wyobraźni lub wizyta w innym terminie.
Na dodatkowych zdjęciach znalezisko motoryzacyjne (prawdziwy oldtimer) oraz widoczek z okolic Seckbacher Ried.
@MiernyMirek szkoda że nic się nie zmieniło. O takich rzeczach słyszałem jeszcze w szkole, w filmie (chyba na podstawie lektury) "My, dzieci z dworca zoo"
@MiernyMirek dobrze napisany reportaż, najbardziej kłuje w oczy podejście miasta Frankfurt. Po pierwsze porównanie Hesji do Bawarii mocno naciągane, bo Bawaria ma ponad 2x więcej ludności. Poza tym temat jest trudny, ale luźne podejście nigdy się nie sprawdzi w takich przypadkach i będzie powodować, że problem będzie trwać dłużej niż powinien. Ogólnie Frankfurt jest chyba najgorszym niemieckim miastem pod wieloma względami
Wyszło tego więcej niż się spodziewałem. Wszystkie spacery we Frankfurcie, ale spora część to dzielnica Höchst, gdzie bywam rzadko, ale miałem tam w weekend do załatwienia parę spraw okołozawodowych i przy okazji trochę pochodziłem po okolicy.
Na zdjęciu ujście Niddy do Menu, który trochę prześwituje po lewej stronie zdjęcia. Biała wieża na środku w tle to baszta zamku Höchst.
Bonusowe zdjęcia to ulica Bolongaro oraz kaktusy na klombie w mojej dzielnicy.
Drobnica to jazdy do pracy i z powrotem oraz wyjazd na turniej piłkarski drużyny syna (trzecie miejsce na 8 drużyn). Dwie dłuższe jazdy to szybki wypad do Heiligenstock (17 km) i rundka do Hanau, wyjazd południowym brzegiem Menu i powrót po północnej stronie (46 km).
Zdjęcie pochodzi z tego pierwszego wyjazdu. Nazwa Heiligenstock pochodzi od średniowiecznej kapliczki. Kapliczki zamontowane na słupie nazywają się Bildstock albo właśnie Heiligenstock. Jest to ważny przyrodniczo i chroniony teren w dzielnicach Preungesheim i Seckbach składający z łąk, sadów, pól i nieużytków. Fajne miejsce na spacery.
Ostatnia porcja zaległości sportowych, czyli jazdy od 22. do 30.04.2024.
W końcu udało się zaliczyć dwie ciut porządniejsze jazdy przekraczające godzinę. Wybrałem się do Enkheim, a następnego dnia z dziećmi do Offenbachu, a potem, po odstawieniu ich do domu, już samotnie dalej do dzielnicy Heddernheim, żeby pozaliczać trochę nowych dróg na wandrer.earth. Wjeżdżając do Heddernheim mogłem obserwować piękny zachód słońca nad górami Taunus. Zdjęcie niestety nie oddaje w pełni światła i bajecznych kolorów.
Na drugim zdjęciu widok z mostu kolejowego Main-Neckar na elektociepłownię i Port Zachodni we Frankfurcie. Nazwa mostu pochodzi od trasy kolejowej łączącej Frankfurt z Heidelbergiem, a więc też właśnie rzeki Men i Neckar.
Kolejne biegi z planu treningowego na półmaraton od Polaru. Biegało się fajnie, forma chyba rosła, ale niestety nic z tego tym razem nie będzie. Na 2 tygodnie przed końcem dostałem jakiegoś zapalenia zęba, a raczej dziąsła pod zębem, i jestem zmuszony zaniechać męczących treningów, żeby nie pogorszyć stanu zapalnego. Mogę tylko obserwować na zegarku jak wykres formy z dnia na dzień spada. :( Dostałem antybiotyk i jest już znacznie lepiej, więc może wznowię za 2-3 dni jakieś małe truchtanie, a na razie pozostają rekreacyjne jazdy na rowerze.
Jak trochę wydobrzeję, to chyba cofnę się tak ze 4 tygodnie z planem i spróbuję pobiec ten półmaraton w czerwcu.
Na zdjęciu ponownie górka Lohrberg we Frankfurcie i chyba jedyna winnica w mieście, zresztą należąca właśnie do miasta.
O, ja dużo miałem jajc z NFZ i z zębami, generalnie nauczyłem się myć 2x dziennie i bardzo Ci polecam jak doleczysz nitkowanie... ja troszeczkę przegiąłem bo jeszcze stosowałem z rok post przerywany, w moim wypadku kilka eksperymentów ale najdłużej pociągnąłem na 16h bez żarcia 8h z, bardzo to wyprostowało zęby, dosłownie Pani Periodontolog nie mogła uwierzyć, ze z taką liczbą wypełnień da się mieć tak zdrowe dziąsła (a to było w 2021 roku), do dziś nitkuję rano i wieczorem, postu już nie stosuje (za duże ataki podjadania były, bez sensu), ale od tego czasu ni zapalenia dziąseł ni bólu zębów (sporadyczny, ale to jak np wrząca kawa + lody wlecą no to potem sobie człowiek myśli #byćidiota), polecam!
Okazało się, że na raz można dodać maksymalnie 30 aktywności, więc jazdy od 14.03. do 17.03.2024 dodaję oddzielnie.
Jest to sama drobnica, ale parę kilometrów udało się przejechać.
Na zdjęciu Katedra Cesarska pw. św. Bartłomieja.
Kościół ma bardzo bogatą historię. Podobno już ok. 500 roku istniała tu (być może drewniana) kaplica przy palatium Merowingów, ale nie zdołano znaleźć namacalnych dowodów na jej istnienie. Wykazano za to istnienie kolejnej kaplicy przynależącej do palatium Karolingów z końca VIII w. Obecny kościół jest gotycki i neogotycki. Świątynia była od 1562 roku tradycyjnym miejscem koronacji niemieckich cesarzy.
Tym razem udało się pojeździć trochę więcej niż standardowa trasa dom-praca-dom. Było kilka powrotów z pracy okrężną drogą, jeden wyjazd w przerwie obiadowej, a w sobotę, 10.02.2024 pokręciłem się parę godzin po Frankfurcie, konkretnie w dzielnicach Bergen-Enkheim, Fechenheim i Oberrad. Na więcej nie było czasu, ale dobre i to.
Na zdjęciu głównym Bergeńska Strażnica (Berger Warte). Stażnica znajduje się w najwyżej położonym miejscu Frankfurtu (212,4 m n.p.m.). Strażnica istniała tam już co najmniej od 1340 r. i była pierwotnie drewniana. Służyła miastu do obserwacji i nadzorowania drogi na północ od miasta (Hohe Straße), która była ważnym szlakiem kupieckim. Pierwsza strażnica została spalona w 1552 r. przez wojska margrabiego Albrechta Alcybiadesa, które oblegały Frankfurt w czasie drugiej wojny margrabskiej. W 1557 r. strażnica została odbudowana, tym razem z kamienia.
Około 1500 r. wzniesiono w sąsiedztwie strażnicy szubienicę. Szubienicę rozebrano w roku 1844, a uzyskane z rozbiórki kamienie wykorzystano do budowy widocznych na zdjęciu schodów strażnicy. Wcześniej można było się do niej dostać jedynie po drabinie.
Na pozostałych zdjęciach widok na Men w kierunku zachodnim z Kładki Holbeina i Pałacyk Holzhausenów (Holzhausenschlösschen).
Kontynuacja planu treningowego na półmaraton. Kolejno dwa biegi średnie 40 i 45 min, długi 90 min, średni 45 min i krótkie interwały 30 min. Te dzisiejsze interwały trochę mnie zaskoczyły, bo były tylko dwie serie (po 4 min w strefie 4-5 i po 2 min w strefie 3).
Na zdjęciu dzielnica Frankfurtu Seckbach, odwiedzona w czasie niedzielnego długiego biegu: ulica Wilhelmshöher Straße i wieża Kościoła Mariackiego. Zdjęcie dość dobrze oddaje charakter dzielnicy: sporo starych, wręcz zabytkowych domków, przy wąskich, stromych uliczkach. Wilhelmshöher Straße jest akurat jedną z szerszych, jest nawet wygodny chodnik po obu stronach.
Same dojazdy do pracy i powroty do domu. Pogoda nie sprzyjała dłuższym wyjazdom.
Na zdjęciu widok z Końskiego Targu (Rossmarkt) na pomnik Gutenberga i drapacze chmur. Po lewej najwyższy budynek Frankfurtu - Commerzbank Tower. Wysokość 259 m, z anteną 300 m.
Nadal uważam, że ładnie tam masz u siebie Miłego turlania, ja się nie bawię w stravę ostatnio rowerowo, ale da się spoko w taką pogodę kręcić, tylko te 5 warstw cebuli troszkę męczy już któryś miesiąc z rzędu. Za to "w pół do wiosny" mamy, będzie tylko lepiej (oby!).
@pluszowy_zergling Dzięki i wzajemnie! Frankfurt ma sporo ładnych i ciekawych miejsc oraz terenów zielonych. Kiedyś mieszkałem parę lat w Berlinie i Frankfurt podoba mi się bardziej. Są parki, lasy, góry i rzeki. Tylko jezior nie ma, jedynie stawy albo jeziorka sztuczne, po starych żwirowniach itp.
@Aleksandros Nie wyobrażam sobie przestrzeni miejskiej bez dostępu do parku, naprawdę idzie się w tej betonowej pustyni udusić, w Wawie jak odwiedzam Żoliborz, to też Kępa Potocka, Cytadela, Wisła, trzeba gdzieś ruszyć tyłek inaczej strasznie smętnie.
Kolejny tydzień planu treningowego na 10 km od Polaru. Kolejno: tempo run 45 min, easy jog 30 min, interval 40 min, medium run 35 min oraz long run 70 min. Czy forma rośnie, to ciężko mi ocenić, ale nawet polubiłem te biegi. Nawet długi bieg w drugiej strefie pulsu już mnie nie irytuje, jak na początku.
Na zdjęciu głównym Men we Frankfurcie, widok na Stary Most.
Na pozostałych fotografiach staw w Parku Wschodnim i były ratusz Bornheimu, dziś dzielnicy Frankfurtu.
Spacery od 18. do 23.09.2023, wszystkie we Frankfurcie.
Na zdjęciu serce mojej dzielnicy (Bornheim). Jest to fragment głównej ulicy Bornheimu, czyli Berger Straße. Nazwa pochodzi od miejscowości Bergen, w kierunku której biegnie ulica. Dziś Bergen jest również częścią Frankfurtu (dzielnica Bergen-Enkheim). Właśnie wcielenie Bornheimu do Frankfurtu upamiętnia widoczna na pierwszym planie fontanna. W tle widać wieżyczkę z zegarem. Od tej wieżyczki z kolei pochodzi nazwa tego placu (Uhrtürmchenplatz), choć chyba nie jest to nazwa oficjalna. Dwa razy w tygodniu w tym miejscu odbywa się targ.
Na drugim zdjęciu kot napotkany na sąsiedniej ulicy. Można poczuć się jak na safari . Google podpowiedział, że ta rasa nazywa się kot bengalski.
Dojazdy do pracy i powroty do domu, często okrężną drogą. Ciekawszym akcentem był wyjazd bezpośrednio z pracy na urodziny szwagierki w Walldorfie (ok. 20 km od Frankfurtu) i powrót ciemną nocą przez las. Fajnie się jechało, bo noc była dość ciepła, a niebo bezchmurne, więc dobrze było widać gwiazdy.
Na zdjęciu widok z mostu Osthafenbrücke na Men. Samotny drapacz chmur to budynek Europejskiego Banku Cenralnego. Na horyzoncie widać też główną grupę drapaczy chmur.
Zdjęcie nr 2: fragment pomnika Mostu Powietrznego koło lotniska we Frankfurcie.
Spacerkiem po lotnisku we Frankfurcie udało się zdobyć kwadrat robiący dotychczas wyrwę w mojej mapce.
Na zdjęciu odwiedzona wieczorową porą strażnica Friedberger Warte, która strzegła niegdyś Frankfurtu od strony Friedbergu. Budynek pochodzi z 1487 r., poprzednia strażnica stała w tym miejscu jednak już w połowie XIV w. Obecnie w strażnicy mieści się restauracja z wyszynkiem wina jabłkowego. Takie lokale nazywają się Apfelweinlokal (albo w miejscowym dialekcie Ebbelwoilokal) i są charakterystyczne dla Frankfurtu i okolic. Może kiedyś poświęcę tym knajpkom i winu jabłkowemu oddzielny wpis.
Miało być 10 km, ale się zagapiłem i źle skręciłem w jednym miejscu, przez co musiałem zrobić triumfalną rundę przez ogródki działkowe w Seckbach. :)
Udało się zaliczyć kilka nowych kilometrów na wandrer.earth. Tempo trochę szybsze od spaceru (5:53/km), ale nie forsowałem, bo czułem w nogach jazdę rowerową z poporzedniego dnia (86 km).
Na zdjęciu rezerwat przyrody Seckbacher Ried. Ried oznacza po niemiecku szuwary, sitowie, bądź teren porośnięty taką roślinnością.