To zdjęcie przypomnialo mi tragiczna historię z mojego życia. Parę lat temu na drodze spotkałem mocno starszego pana w Nissanie Bluebird Grand Prix, automat, niebieski welur w środku. Pogadaliśmy, powiedział, że w tym tygodniu jedzie go złomowac. Nawet zaśmiałem się, że go odkupię. I na tym skończyłem. Pan odjechał, po dniu czy dwóch dotarło do mnie co odwalilem. Trzeba bylo mu dawać 2 tys i brać. Jeździłem potem w okolice gdzie miał mieszkać ale niestety nie znalazłem...
Zaloguj się aby komentować
Patrzcie co upolowałem. Niemiecki aparat Agfa Karat z 1936 lub 1937 roku. Aparat z niemal 90 letnią historią - ciakwe, jakie historie "widział". #fotografia #historia




@Alembik no to jest trochę pojebana akcja 😉 Kosztował mnie... 20 zł. W wiosce koło sporego miasta mieszka moja teściowa. Tam jest ogromny śmietnik i na sortowni pracuje taki typek, który to stortuje i wie, że zawsze jak coś ciekawego znajdzie, to to może śmiało przywieźć i albo ja albo szwagier coś kupimy. Masę antyków, starych fajnych rzeczy etc. I co najlepsze, to mój szwagier, który jest tam częściej, za każdym razem coś tam od niego bierze - nawet jak nie ma nic ciekawego, ale żeby się nie zniechęcił. Gość dostaje w sobotę na flaszkę i jest zadowolony a jak nie tym, to następnym razem przywiezie coś ciekawego. A zdarzały się naprawdę ciekawe rzeczy od bardzo starej broni i białej, przez świeczniki po aparaty czy stare zegary i zegarki. Generalnie typ nie robi noc złego, zmniejsza ilość śmieci na śmietniku 😉
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Nocne gorcowanie w #piechurwedruje
---------
Szczyty: Suchora, Groniki (Gorce)
Data: 12/13 września 2025 (piątek/sobota)
Staty: 14.8km, 4h15, 560m przewyższeń
Trasa zrobiona z tatą z okazji jego urodzin - bez spiny, z długimi przerwami, żeby nacieszyć się atmosferą.
Informacje praktyczne:
Samochód zostawiliśmy przy przystanku autobusowym , na żwirku. Nie wiem, czy można tam parkować, ale na mapach widziałem jakieś stojące auto - miejsca jest na może 4-5 samochodów.
Na Suchorze, na małej polance, znajduje się obserwatorium astronomiczne - wyglądało na zamknięte dla turystów.
W drodze między polanami Suchora i Pudziska, na trasie zielonej ścieżki dydaktycznej, jest źródełko.
Schronisko PTTK na Starych Wierchach jest otwarte dla strudzonych turystów również w nocy - można sobie zrobić herbatę lub skorzystać z toalety.
Co było fajne:
Na tym odcinku zobaczyliśmy aż 12 salamander! Warunki były idealne: świeżo po deszczu, chłodno, noc, czyli ich pora żerowania.
Przy schronisku zrobiliśmy z tatą dłuższą przerwę na kawę, której parzenie należy do rytuałów taty. Zrobiłem tacie niespodziankę, bo wziąłem ze sobą napoleony, które obydwoje uwielbiamy, także mieliśmy sporo radochy z tego wspólnie spędzonego czasu.
Tęskniłem już za nocnym łażeniem - warunki były idealne, cisza, spokój, delikatny wietrzyk, klimat pierwsza klasa.
Co było mniej fajne:
Trasa do polecenia - wysokość zdobywa się spokojnie czerwonym szlakiem spacerowym. Jest miło i przyjemnie. Po drodze schronisko, przy którym można odpocząć. W drodze na dół kilka polanek z ładnymi widokami. Ech, kocham Gorce.
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #fotografia #gorce





Zaloguj się aby komentować
334 672,15 - 3,0 - 2,0 - 9,0 - 4,0 - 8,0 - 8,5 - 7,0 - 7,5 = 334 623,15
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer #fotografia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
ładne? #tworczoscwlasna #fotografia


Zaloguj się aby komentować
Dzisiejsze powitanie dnia, gdzies na ścieżkach Monte San Petru #korsyka #mojezdjecie #fotografia #gory


Zaloguj się aby komentować
Wrocławski Mordor.
#wroclaw #fotografia #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Siemka.
Bylem robic zdjecia drogi mlecznej w gorach, a ze teraz juz dosyc wczesnie i krotko jest widoczny "core", to na miejscu stwierdzilem, ze zrobie tez zdjecia galaktyki Andromedy. Niestety moj najdlozszy obiektyw jaki mialem ze soba to 28-75mm F2.8 ale pare klatek udalo sie zlapac. Udalo sie nawet uchwycic M110 (mala galakatyka orbitujaca)
#fotografia #astronomia #astrofotografia #mojezdjecie

Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

Zaloguj się aby komentować
Emin Özmen, Mężczyzna podejrzany o dawanie pieniędzy rządowym szpiegom torturowany w szkole przez żołnierzy FSA, Lipiec 2012. Solidnie skomponowana fotografia. Nie widać twarzy żołnierzy i cień wymierza karę od iluzorycznego bytu jakim jest państwo.
#historia #starszezwoje #fotografia

Zaloguj się aby komentować
Antonio Turok, Zaćmienie słońca, Chiapas, Meksyk, 11 lipca 1991 roku.
#historia #starszezwoje #fotografia

Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wczorajszy Wrocław.
#wroclaw #fotografia #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
A tu widok na most Tysiąclecia Państwa Polskiego przez Odrę w Sieradzu o poranku.
W prawym dolnym rogu widoczne żurawie stoczni jachtowej im. Kapitana Borchardta. W lewym górnym baszty gotyckiego zamku krzyżackiego przeglądające się w toni jeziora Świteź.
#hydepark #fotografia

Zaloguj się aby komentować
Pamiętacie słynną latarnię we Wrocławiu, która nocą straszyła przechodniów? Roślina pokryła ją w taki sposób, że całość po zmroku przypominała przerażającą garbatą postać ze świecącymi oczami. Ciekawe w sumie, co u niej teraz słychać...
No to ja ostatnio odwiedziłem, że tak to nazwę "Coś podobnego".
Buka, z Doliny Muminków, była to tajemnicza i samotna istota, która budziła strach i przerażenie u mieszkańców doliny. Taka właśnie Buka znajduje się w niewielkiej miejscowości Krobusz na Opolszczyźnie, ale jest zupełnie niegroźna.
Utworzona jest z zielonych liści bluszczu, które zostały na słupie tak uformowane, aby przypominały bajkową postać. Potocznie wszyscy nazywają ją Buką z Krobusza i jak widać, bardzo przypomina postać z Muminków. Właściciel zarządzający terenem zamieścił nawet dwie żarówki przypominające oczy, które ponoć świecą w nocy.
#szaryburekfoto <----mój tag
#fotografia #podroze #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Powrót do Azji część trzecia i ostatnia...
Ostatnim przystankiem był Singapur. Planując podróż do Kuala Lumpur wiedziałem, że nie mogę pominąć tego miasta-państwa, które jest oddalone o zaledwie godzinę lotu.
Dotarłem tam liniami AirAsia, które są takim azjatyckim RyanAirem. Po raz pierwszy od dawna mój bagaż podręczny był sprawdzany pod względem wagi (dozwolony limit to 7kg) ale nie było żadnych problemów. Malezja i Singapur mają nieco inne zasady na lotniskach.
Nasz bagaż podręczny przechodzi przez skaner dwukrotnie. Z czego drugi skaner a więc właściwy security check jest dopiero pod naszą bramką, podczas boardingu. Jest on tylko dla pasażerów tego konkretnego lotu, co powoduje że nie ma kolejki wszystkich odlatujących pasażerów do jednego security. Nie trzeba niczego wyjmować z torby.
Lotnisko Changi to niesamowite miejsce. Tutaj nawet hala odbioru bagażu jest pięknie zaprojektowana, z zielenią i nie wygląda jak jakiś magazyn tak jak na innych lotniskach. Wylatując stamtąd można zobaczyć wiele imponujących miejsc. Mają nawet mały ogród z motylami. Changi to nie jest tylko lotnisko. To jedna z atrakcji Singapuru. Nic dziwnego, że od wielu lat zgarniają nagrody dla najlepszego lotniska w Azji i na świecie.
Sobotnie popołudnie w Singapurze przywitało mnie pięknym słońcem. Było opresyjnie gorąco i duszno. Nic dziwnego. Jestem przecież tylko 137 km na północ od równika. Tutaj lato trwa 365 dni.
Przed przylotem warto zainstalować sobie apkę Grab. To taki Uber dla południowo-wschodniej Azji. Przejazd taksówką do hotelu trwał jakieś 15 minut. Singapur jest bardzo kompaktowy ale za to wszędzie jest dużo ludzi bo 6 milionów tłoczy się na wyspie dwukrotnie mniejszej od Londynu. Na świecie tylko Monako i Macau mają większą gęstość zaludnienia.
Zatrzymałem się w dzielnicy Katong, która mi się bardzo podobała. Fajna architektura (kolorowe budynki) i klimacik. Centra handlowe, knajpki, 7-Eleven, stacja metra wszystko było blisko. Być może niektórzy wolą być gdzieś bliżej centrum ale tutaj było spokojniej i mniej ludzi. Pokój w moim hotelu (Indigo) był pięknie udekorowany w stylu Peranakan (grupa etniczna, potomkowie chińskich osadników z 16-17 wieku).
Wybrałem się metrem do centrum. W Singapurze nie trzeba karty transportowej. Można się odbijać zwykłą kartą typu VISA czy Mastercard. Na początku pobierze nam jakąś niewielką opłatę a potem nie będzie niczego ściągać z karty. Dopiero po jakimś czasie ściągnie całą sumę za wszystkie przejazdy.
Metro nadal się rozbudowuje. Planowane są kolejne odcinki. Gdyby linia, którą obecnie przedłużają była ukończona, to miałbym bezpośredni dojazd metrem z lotniska do hotelu.
Jako że była sobota, to Marina Bay było zatłoczone miejscowymi i turystami. Niesamowita architektura tego miejsca to jeden z dowodów osiągniętego przez Singapur sukcesu. To miasto-państwo na każdym kroku pokazuje, że tutaj są duże pieniądze. Oczywiście, to oznacza że ceny też są wyższe. Trzeba się przygotować, że nie będzie tak tanio jak w innych państwach Azji Południowo-Wschodniej.
Po przejściu przez most nad rzeką Singapur jest duża hala koncertowa. Jest też miejsce do występów na zewnątrz i akurat grał tam jakiś lokalny zespół z żeńską wokalistką. Całkiem fajne jest patrzeć na te wszystkie wieżowce z muzyką na żywo w tle.
Stamtąd już niedaleko do obserwatorium SkyPark na 56 piętrze. Rzecz jasna, tutaj też obowiązkowo trzeba kupić bilet z wyprzedzeniem.
Nocny widok na Singapur jest niezapomnianym doświadczeniem. Do tego o 20:00 i 21:00 (i 22:00 w Piątki/Soboty) jest jeszcze Spectra, czyli 15 minutowe show z muzyką, laserami i fontannami.
Na drugi dzień wybrałem się na wysepkę Sentosa. Pogoda była kiepska, padało już od godzin nocnych ale potem deszcz się uspokoił. Warto dodać, że deszcz w tej części świata nie przynosi jakiegoś ochłodzenia tak jak u nas. Nadal jest duszno i gorąco. Sentosa to miejsce stworzone pod turystów ale ja ominąłem te wszystkie parki rozrywki i pojechałem prosto na plażę. Jeśli ktoś liczy na rajską plażę, to może się zawieść bo Singapur to jeden z największych portów świata. To oznacza duży ruch statków na pobliskich wodach. Mimo to fajnie jest odwiedzić Sentosę, bo można na chwilę uciec od tłumów.
Co do tłumów, to centra handlowe są pełne ludzi. Jest tam klimatyzacja, która pozwala odpocząć od duchoty jaka panuje na zewnątrz.
Obowiązkowa wizyta w Gardens by the bay. Pogoda znowu deszczowa, więc kupiłem bilety tylko na Cloud Forest i Flower Dome bo tam jest wszystko pod dachem. Cloud Forest był zrobiony na styl z Jurassic Park. Natomiast Flower Dome był w stylu alpejskim. Naprawdę fajne atrakcje.
W Little India (hinduska dzielnica) mają taki dom towarowy, Mustafa Centre. Jest tam mydło i powidło tylko że strasznie ciasno pomiędzy półkami. Dosłownie wszystko tam można znaleźć na kilku piętrach ale jest chaotycznie. Ja miałem plecak i na wejściu ochroniarz założył mi plastikową trytytkę na zamek w plecaku. Takie zabezpieczenie przed kradzieżami lol. Po zrobieniu zakupów kasjer zakłada swoją trytytkę na reklamówkę z naszymi zakupami. Po wyjściu poprosiłem ochroniarza żeby mi ją przeciął.
Singapur, podobnie jak Malezja to kraj bardzo zróżnicowany kulturowo. Wszystko jest przetłumaczone na 4 języki: angielski, malajski, mandaryński i tamilski.
Tak jak napisałem jest drogo ale panuje porządek, jest bezpiecznie, czysto, wszystko jest utrzymane w dobrej kondycji.
Raz skorzystałem z czynnej 24/7 pralni na monety i tam był plakat ze zdjęciem jakieś miejscowej baby, która podobno przychodzi wieczorami żeby sobie spać na krzesłach i chlać. Prosili żeby dzwonić na policję jak ktoś ją tam zobaczy.
Znalezienie w Singapurze kogoś palącego na ulicy lub używającego e-papierosów, to niełatwe zadanie. Wszystko dlatego, że Singapur zabronił używania e-papierosów a wyznaczonych miejsc do palenia zwykłych papierosów nie ma zbyt wiele. Można zwiedzać miasto bez smrodu i jako niepalącemu bardzo mi się to podoba.
Co mi się jeszcze podobało? Maszyny wyciskające świeży, zimny sok z pomarańczy albo z trzciny cukrowej. Przykładasz kartę (kosztuje to jakieś 2 dolary singapurskie, czyli 5-6 zł) i za chwilę patrzysz jak twój sok jest wyciskany.
Podobało mi się też jak pomimo tego wszechobecnego betonu i szkła jest miejsce na zieleń. Dużo biurowców ma ogrody na dachu, jakieś rośliny obrastające fasadę budynku itp.
W tym roku mija 60 lat odkąd Singapur został niezależnym państwem. Porównując go z sąsiednią Malezją z której został 'wyrzucony' w latach 60-tych jasno widać, że niezależność przyniosła Singapurowi ogromny sukces ekonomiczny. Dzięki strategicznemu położeniu, mądrym decyzjom, dobremu gospodarowaniu i wykorzystaniu pieniędzy stał się kosmopolityczną potęgą i jednym z najzamożniejszych państw świata. Przy tym jest miastem-państwem bezpiecznym, czystym, łatwym i przyjemnym do zwiedzania. Jedyny mankament to opresyjna pogoda no i dużo ludzi.
#podroze #singapur #azja #hobby #chwalesie #fotografia





Zaloguj się aby komentować