#dobrenawyki

1
463

Odpuszczam dzisiaj bieganie. Obudziłem się bardzo sztywny, obolały- ogiń na wczorajszym treningu zrobił swoje.

Miałem wielki dylemat, czy dzisiejszego treningu nie przesunąć na jutro- ostatecznie zjadłem dobre śniadanie, wypiłem kawę, walnąłem przedtreningówkę (rzadko biorę) i jak już się przygotowałem to trzeba było pójść. I nie żałuję chociaż było dosyć ciężko- rekordów dzisiaj nie miałem szans bić ale i tak jestem zadowolony, było ładnie. Jedyne co odpuściłem mocno (zwykłe serie z zapasem) to barbell shrug bo czuję napięcie w tym mięśniu oraz zamieniłem testowo dzisiaj face pull na chest supported rear delt fly bo cholernie nie lubię tych face pull i nie miałem na nie dzisiaj głowy.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 150 kcal

  • Spalone: 2 900 kcal

  • Kroki: 14 000

  • Trening: pull na siłowni+ cable crunch (to akurat mocno 2 serie do upadku)

  • Rozciąganie: mam zamiaru jeszcze zrobić więc może tak z 80-90 kcal spalonych wejdzie)

  • Norweski: już robię chociaż krótkie ćwiczenie

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Generalnie dzisiaj fizycznie czułem się zmęczony. Chyba w końcu powinienem zrobić sobie dzień odpoczynku zwłaszcza, że całodzienna opieka nad dziećmi- a będzie zaraz drugi tydzień jak prawie wszystko jest na mnie- mocno mnie też męczy psychicznie.


Chociaż taki plus, że nie jestem już w deficycie więc delikatnie rygor żywieniowy jest luźniejszy, chociaż... co rano czuję bardzo przeraźliwe zimno. Nawet tak jak dzisiaj jest te kilka dobrych stopni na plusie to po prostu się trzęsę. Dopiero jak zjem śniadanie (tak 9³⁰), a zwłaszcza jak wyjdę z treningu (około 11⁰⁰) to mogę funkcjonować nawet bez kurtki. Może to jednak deficyt? Ciężko oszacować z taką ilością kardio.


#adelbertthemighty

Edit: pokonsultowałem się z czatami i w d⁎⁎ie, dorzucam 500 kcal lekko bo się zajadę przy takiej obfitości treningu.

Zaloguj się aby komentować

Się na treningu dzisiaj wydrenowałem z energii ale też dałem maxa (wpadł jeden pr w incline dumbell press), aż się dziwiłem, że wieczorem na biegu tak nogi niosły.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 700 kcal

  • Spalone: 3 400 kcal

  • Kroki: 15 300

  • Trening: push na siłowni+ 2x leg press+ 2x weighted crunch & russian twist

  • Bieg: 5 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Powinienem się rozciągać ale nie mam już siły.


#adelbertthemighty

31eca1d3-f06b-4e6f-b2e4-8285a5b97eba

Zaloguj się aby komentować

Ile czasu dziennie spędzacie korzystając z telefonu?


#rozwojosobisty #ankieta #dobrenawyki

Statyczny_Stefek userbar

Ile czasu dziennie spędzasz korzystając z telefonu?

235 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Odwiedziłem dziadka, zrobiłem PR na 10 km, to był spoko dzień.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 100 kcal (± 100 kcal bo mogłem jakiegoś paluszka u dziadka nie policzyć czy co, ale spokojnie powinienem dojeść jeszcze za wczoraj;) )

  • Spalone: 3 700 kcal

  • Kroki: 21 100

  • Bieg: 10 km

  • Spacer: 5.5 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Idę spać, późno jest, a jutro pracowity dzień się zapowiada.


#adelbertthemighty

d915cdf7-b0fd-47c6-b97e-ecf116f99422

@AdelbertVonBimberstein byczku masz dziadka, ja tez miałem, nawet dwóch. Jeden zawsze ugoscil kieliszeczkiem czegoś dobrego a drugi miał taką cierpliwość do ludzi że to się w pale nie mieści że tak można funkcjonować. A ja ich wtedy nie rozumiałem bo byli z innej epoki

@mk-2 no ten dziadek robił najlepszą śliwowicę na świecie, ale ja już dwa lata nic nie piję a po tym jak alkohol jednej z jego córek wyłączył mózg, a zięciowi się od niego zmarło (a przed śmiercią skurwysyn był utrapieniem dla wszystkich) to dziadek rozumie moje podejście i ma rigcz i nie nalega.

A drugiego to pamiętam jak gęsi pasł - w ogóle to moje najwcześniejsze wspomnienie, miałem może max 3 lata- a potem następne 8 lat leżał sparaliżowany po wylewie i wziął i umarł więc go nawet nie poznałem.

@AdelbertVonBimberstein mój nigdy nie nalegał, nigdy nie było presji. On musiał wiedzieć jak to działa i co robi z ludźmi, on nie nalegał a ja nie wołałem, w sensie nie gadałem ej dziadek co tam trzymasz w kredensie nalej pół szklanki bo szuszy

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem, powinienem zjeść coś jeszcze się już mi się nie chce. Zostawię na jutro i wtedy dobiję.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 300 kcal

  • Spalone: 4 350 kcal

  • Kroki: 30 000

  • Bieg: 21.37 km

  • Spacer: 3.5 km

  • Rozciąganie: już robię

  • Norweski: też zrobię jeszcze

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jak mi znowu karzełki wstaną o 6⁰⁰ i będą darły jape jutro to po prostu zaduszę.

Już dostali ostrzeżenie- jak będzie za głośno to żadnych bajek i gier (a tylko w weekendy mają granie po pół godziny każde, albo mogą złączyć w godzinę, najmłodszy chce zawsze bajki) a rano jest okres próbny bo telewizor włączamy dopiero od 8⁰⁰.

Będę nieugięty.


#adelbertthemighty

c92696d0-5c9e-431c-bed2-9c92a3287a49

Zaloguj się aby komentować

Myć, spać, wstać, jutro dłuższy bieg by się przydał.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 300 kcal

  • Spalone: 4 000 kcal

  • Kroki: 24 200

  • Bieg: 12 km

  • Trening: pull na siłowni+ cable crunch

  • Norweski: był

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Ech, następny tydzień też się zapowiada szalony- będę z dziećmi do 21 siedział, więc znowu tydzień nocnego biegania. Trzeba się przyzwyczaić, nie ma co narzekać na sprawy ode mnie nie zależne.


#adelbertthemighty

d841926f-9f35-4c11-a91f-2a9587cb23d3

Zaloguj się aby komentować

#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 000 kcal

  • Spalone: 3 550 kcal

  • Kroki: 19 700

  • Spacer: 7 km

  • Trening: push na siłowni + machine press+ knee raises (bardzo dobry, mocny, intensywny trening)

  • Rozciąganie: 30 minut

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Dzisiaj nie biegam bo już za późno, jutro idę na siłownię- może walne z 5 km po siłowni, a jak nie to dopiero jutro po 21 będę miał czas...


Na sobotę planuję longasa w godzinach przedpołudniowych.


#adelbertthemighty

4d071adb-7278-4654-b8c5-eb67b31dc202

Zaloguj się aby komentować

Prawie skończyłem wszystko w domu. Znowu ku po roboty, sprzątania i w ogóle a do tego dzieciaki na głowie.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 650 kcal

  • Spalone: 3 150 kcal

  • Kroki: 17 900

  • Bieg: 5.25 km

  • Norweski: zrobię w kąpieli

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jutro pewnie znajdę czas aby uderzyć na siłownię.


#adelbertthemighty

@madhouze no i muszę więcej bo chudnę.

No ale dzisiaj siłownia + wieczorem bieganie więc się spali co nieco, a w domu też nie siedzę bez sensu tylko sprzątam, ogarniam, dzieci, pranie ech.

Zaloguj się aby komentować

Krótki wpis-podsumowanie dotyczący #medytacja

Obrałem go w miarę możliwości ze skojarzeń związanych z #buddyzm #zen i starałem się zostawić samo #mindfulness tak, żeby mogło się to przydać większej ilości osób.


Będzie to trochę o #rozwojosobisty i trochę o #dobrenawyki i też trochę o #rozwojduchowy


Punktem wyjścia było doświadczenie, które zrobiłem sam na sobie: mocno zwiększyłem dzienną ilość czasu poświęconą na medytację. Z 10-30 minut z niewielkimi odchyleniami w górę - do stabilnego ~90 minut dziennie, a często więcej. Dlaczego i po co? Ciekawość badawcza. Wiele moich decyzji życiowych dotyczących zmiany nawyków zaczęło się od "a spróbuję i zobaczę jak to zadziała". W tym wypadku zadziałało, zapraszam.


Struktura będzie następująca: krótkie, ogólne wprowadzenie, wnioski, a dopiero w kolejnych akapitach przejdę dopiero do tego jak to można ogarnąć czasowo (bo wiem, że samo jednorazowe półtorej godziny to dla wielu osób już ekstremum).


W ogólności samo mindfulness (tłumaczone, chociaż imho trochę koślawo, jako "uważność") polega - pozwolę sobie na uproszczenie - na byciu "tu i teraz". Wśród jego plusów wymienia się: poprawę koncentracji, uspokojenie, redukcję stresu, rozszerzenie percepcji, radzenie sobie z myślami (również natrętnymi), lepsze radzenie sobie z emocjami i poprawę ogólnego stanu psychicznego (tu ważne zastrzeżenie: sama praktyka medytacyjna nie zastąpi wizyty u terapeuty, ale może pomóc w trakcie i po terapii).


Nasze umysły ciągle sobie pracują, przeliczając i knując niezależnie od naszej woli. Sterują różnego rodzaju chemikaliami, które wpuszczają nam do krwi, włączają różnego rodzaju zwierzęce mechanizmy (z których bardziej znanym jest "walcz lub uciekaj") i ogólnie zachowują się jak małpa w pokoju sterowania, odrywając nasze myśli do rozpatrywania nierealnych scenariuszy zagrożenia lub ryzyka, analizowania przeszłych sytuacji albo np. tworzenia zmyślonych scenariuszy przyszłości. Nie wszystko z tego jest nam potrzebne, nie wszystko jest potrzebne codziennie, za to często przeszkadza albo wręcz przeciwnie, oszukuje nas swoją pomocnością (choćby strzały dopaminy po dobrym skrolowanku Hejto). Uważność pozwala nam m.in. na śledzenie tych procesów: złapanie momentu uciekania w oglądanie "filmu" z sobą samym w roli głównej podczas spaceru, zidentyfikowanie automatycznej reakcji na jakieś bodźce albo uchwycenie uciekania w jakieś myślowe - zbędne - labirynty. Nie jest to łatwe i wymaga cierpliwości, a w kontekście medytacji nie bez powodu używa się określenia "trening medytacyjny", bo liczba podobieństw jest zaskakująco duża: nasze możliwości zmieniają się na plus w miarę kolejnych sesji, regularność zawsze popłaca, a nawet można się "przetrenować", jeśli ktoś za bardzo pójdzie na żywioł.


Jakie zauważyłem u siebie zyski po miesiącu?

  1. Lepsze wejście w medytację. Czasem potrzebowałem kilku minut, które poświęcałem na liczenie oddechów, by mieć "kotwicę", która mnie utrzyma pośród wody rwących myśli, dopóki one się nie uspokoją. Teraz praktycznie w każdym momencie z "hehe" do "not hehe" przechodzę dosłownie z sekundy na sekundę.

  2. Identyfikacja natrętnych myśli dowolnego rodzaju. Zauważalnie szybciej (a w większości od razu) zauważam, że myśli gdzieś uciekają w bok (często zanim w ogóle uciekną) i mam chwilę na to, żeby każdą myśl obejrzeć i zastanowić się, czy należy jej poświęcić czas.

  3. Brak "walki" umysłu, gdy zabieram mu "zabawkę": żadnego "no weź, chodź jeszcze chwilę sobie o tym pomyślimy, to było fajne" albo "nieee, ja chcę jeszcze chwilę, to było satysfakcjonujące, znowu będziemy się nudzić bez sensuuuu".

  4. Identyfikacja różnego rodzaju automatycznych reakcji, w większości zanim poirytowanie lub cokolwiek innego wyjdzie na zewnątrz. Zauważam nietypowe zachowanie i analizuję. Na (uproszczonym) przykładzie poirytowania: czy konkretnie mam jakiś powód do bycia zirytowanym [czymś?] - Nie. Czy wobec tego coś, co się wydarzyło wyzwoliło jakąś automatyczną reakcję utrwaloną przez jakiś nawyk? - Ano nie. No dobrze, czy wobec tego w kupie mięsa, w której mieszkam, dzieją się jakieś chemiczne rzeczy i potrafimy je zidentyfikować? - O, coś się da, pomyślmy. No dobra, mamy wynik: jesteś głodny, zjedz coś i nie marudź.

  5. Zmniejszenie czasu poświęcanego na internety. Nigdy nie było tego wyjątkowo dużo (chociaż nie wiem, nie porównywałem sobie długości z nikim), nie mam na telefonie apek społecznościowych, ale tak czy inaczej udało mi się zauważalnie ograniczyć czas, który poświęcałem na mniejsze lub większe "zombie scrolling" albo delikatne FOMO.

  6. Więcej zadowolenia z prostych czynności. Użyję daleko idącej analogii "jeśli idę zdobyć dwa szczyty w górach, cieszę się dwa razy, jeśli idę przejść się po górach przez dwa szczyty - dobrze się bawię cały dzień". W codziennym życiu mówimy o prostych rzeczach takich jak chowanie naczyń, pranie, spacer do sklepu - gdzie punkty docelowe "powieszone pranie", "jestem w sklepie" przetykane są nudną "drogą do sukcesu", którą można (przecież) poświęcić na myślenie o "lepszych rzeczach". Nie oznacza to, że szczerzę się z radości jak idiota, bo los skierował mnie do wyrzucenia śmieci, bo to przecież kolejna przygoda życia, ale wyrzucenie śmieci to po prostu wyrzucenie śmieci: rzecz do zrobienia, jest, jaka jest (tutaj trochę rozrabia Zen wskazując, że wartościowanie dobry/zły nadajemy świadomie i nie jest ono zawsze potrzebne).

  7. Mniej dni "życiowego idlowania" - takich, które się kończą i w sumie nie wiem co w nich robiłem, ale jestem zmęczony i nagle jest wieczór. Wiąże się to z punktem 6 powyżej: jeśli dzień składa się praktycznie wyłącznie z drobnych, "nieistotnych" czynności, to zauważając je po kolei mam świadomość tego, co się działo i dzień jest "zakończony" pozytywnie, bo wiem, co konkretnie robiłem i że to "coś" nie było nieistotne i pomijalne.

Jak to wszystko pogodzić z zegarkiem i życiem?

Rzadko ktoś ma czas na to, żeby poświęcić na robienie "niczego" półtorej godziny i nie jestem tu wyjątkiem. Na szczęście nie ma obowiązku ogarniania tego w jednym rzucie, nikt tego nie sprawdza. Możemy sobie podzielić to na krótsze sesje w miarę możliwości i dostępnego czasu.


Poniżej przykład tego, jak zrobiłem to ja.


Podstawowe założenia takiej pojedynczej rundy praktyki mam trzy:

  1. Określony czas: od-do. Nie ma "będę siedział aż się nasiedzę", tylko zawsze jest to określony z góry czas. Czasem na stoper, czasem pamiętam godzinę startu.

  2. Zamiar i zdecydowanie: teraz, konkretnie teraz zaczynam. Nie "o, przypadkiem siedziałem bezmyślnie 20 minut".

  3. Przynajmniej 10 minut. Wiem, że niektóre wprowadzenia do medytacji proponują "chociaż trzy minuty" albo "pięć minut dziennie" - i nie ma w tym nic złego - ale dla mnie te 10 minut to taki na tyle długi czas, żeby mieć formalną pewność, że nie zrobię niczego po łebkach.

Mając powyższe na uwadze zejdziemy sobie (ale tylko powierzchownie) do Zen, który wyodrębnia trzy podstawowe rodzaje praktyki: zazen (medytacja siedząca), kinshin (medytacja chodzona) i samu (medytacja poprzez pracę).

O ile dwa pierwsze są w miarę oczywiste, o tyle trzeci - praktyka poprzez pracę - wymaga zastrzeżeń z punktów 1 i 2, żeby nie była po prostu "uważnym" wypełnianiem obowiązków. Tutaj sam dokładam sobie jeszcze jedno obostrzenie: zajęcie musi być proste, powtarzalne, nie pochłaniające myśli i uwagi.


Jak to wygląda czasowo? Różnie. Najwięcej czasu poświęcam na medytację siedzącą i chodzoną (a jestem człowiekiem, który jak może gdzieś podjechać autem, to idzie z buta, bo tak do godziny to nadal "krótki spacer"). Pilnuję za to, żeby codziennie przynajmniej jedną rundę przesiedzieć, bo medytacja siedząca jest filarem, który wymusza pełnego uspokojenia umysłu; chodzona (nawet po sali albo pokoju) poprzez zmienność tego, co mamy przed oczami daje mózgowi jakiś bodziec, który go satysfakcjonuje w swej zmienności i uspokaja. Siedzenie wpatrzonym w podłogę lub - tak jak Bodhidharma - w ścianę, wymusza większe skupienie i czyni praktykę zarówno trudniejszą, jak i bardziej efektywną (i satysfakcjonującą).


Podsumowując: <głosem Walaszka> warto było.

Nie potrzebowałem szukać czasu kosztem innych aktywności (no, poza zyskami z mniejszego używania telefonu/laptopa), wystarczyło po prostu wykorzystać ten czas, który już poświęcam w ciągu dnia na proste zajęcia (lub który spędzam "bezczynnie").

Warto zacząć w ogóle, warto spróbować wydłużyć. Niestety, jest to trening, więc efekty są widoczne po jakimś czasie, ale zyski są zdecydowanie warte "cierpienia".


W komentarzu załączam (z krótkim omówieniem) film przygotowany przez szkołę Kwan Um, który troszeczkę omawia ten temat. Nie linkuję go tutaj, bo nie chcę, żeby "odstraszał" jako miniaturka.

Statyczny_Stefek userbar

Linkuję film, który na pierwszy rzut oka jest nie na temat, bo mówi o dwóch aspektach praktyki Zen: samadhi i pradżni. Sądzę, że na potrzeby moich wypocin z posta powyżej można go "ześwieczczyć" i wykorzystać jako omówienie narzędzia, którym jest medytacja.


O ile omówienia z punktu Zen i tak bym się nie podjął, o tyle na uproszczenie mogę sobie pozwolić (zawsze ceniłem sobie swoją ignorancję xD ).


Użyte w filmie terminy (przyda się mieć pod ręką):

- samadhi: stan świadomości i głębokiej koncentracji podczas medytacji

- pradżnia: mądrość, która jest efektem regularnego treningu medytacyjnego.


Wykład wskazuje, jak te dwa byty zależą od siebie i jak potrafią wpłynąć na nasze życie. A także jak poprawny trening medytacyjny i życie poza nim pozostają (lub mogą pozostawać) w równowadze.


Na koniec cytat (wymieniony w filmie) z mistrza Zen Bojo Chinula, który wskazuje, jak wykorzystać trening medytacyjny w codzienności:

Niespokojny umysł pokonaj samadhi [treningiem-praktyką]

Otępiały umysł pokonaj pradżnią [świadomością i mądrością wynikającą z praktyki]

Zaloguj się aby komentować

Trudny dzień, narobiłem się w domu i jeszcze nie skończyłem. Tylko na łażeniu z dużego pokoju na przedpokój nabiłem z 5 000 kroków.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 250 kcal

  • Spalone: 3 900 kcal

  • Kroki: 21 500

  • Bieg: 15.01 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jutro córka w domu więc nie wiem kiedy co zrobię, no i robota do skończenia.


#adelbertthemighty

27e28043-dd70-4436-b3de-4440fa5cf5f0

@Opornik Ty żeby Ci nie wpierdolił młody

widziałeś co 0n trenuje?

Tu niby wąsaty Marek Kondrat hoho, a to jest Tomek Oświęcimski XD Pokażę Ci co mi wysłał to z szoku nie wyjdziesz

Zaloguj się aby komentować

Szybko, dojadam Twaróg i idę spać.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 150 kcal

  • Spalone: 3 700 kcal

  • Kroki: 23 700

  • Trening: pull na siłowni+ cable crunch

  • Bieg: 6.66 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Byłem z dzieciakami na diabelskim młynie,


#adelbertthemighty

340e5214-f293-4fec-80ed-2eccb5e9e7cb

Zaloguj się aby komentować

Pieruńsko ślisko. Babcie uwięzione w domach (serio, znowu dzisiaj jedną odprowadziłem), ja ostrożność level 1000 i spacer z raczkami na butach bo bym sanek nie uciągnął.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 300 kcal

  • Spalone: 4 000 kcal

  • Kroki: 21 100

  • Spacer: 2.69 km (z obciążeniem )

  • Bieg: 14.15 km

  • Rozciąganie: zrobię jak dzieci będą w łóżkach

  • Norweski: zaraz też zrobię

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jutro będę miał tyle na głowie, że ja nie wiem czy, jak i kiedy znajdę chociaż godzinę na jakąś aktywność...


#adelbertthemighty

01d52ae1-bec2-4268-aad8-4d6e3644314f

Zaloguj się aby komentować

Byłem na jarmarku. Pobiegałem rano. To był udany dzień.

Pojechałem z synem kupić mu trochę ubrań bo rośnie jak szalony.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 050 kcal

  • Spalone: 3 800 kcal

  • Kroki: 27 600 kcal

  • Bieg: 12 km

  • Spacer: 5 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Chodzenie i bieganie dzisiaj to było wyzwanie. Po prostu lodowisko.

Zbierałem babcie z chodnika i odprowadziłem pod dom. W sumie dałem d⁎⁎y bo nie doszła do sklepu a mogłem jej te zakupy zrobić. No nie pomyślał człowiek- następnym razem będę już pamiętał.


Kupiłem Twarogu Hajnowskiego dwa ostatnie klinki.


#adelbertthemighty

2126ee9b-57f9-4c6c-9caa-13401d00b34c

@Peter_Mountain w sumie nie mam innych dni ostatnio. Sprawdziłem i (tyle chciało mi się przejrzeć w fitatu) przez ostatnie 15 dni zjadłem ponad 65 500 kcal co daje mi średnio 4 300 kcal i schudłem...

@AdelbertVonBimberstein pytanie od laika. Czy codzienny trening tych samych partii mięśniowych (bieganie) jest dobry?

Czytałem opinie, że mięśnie nie mają wtedy czasu na regenerację i przez to nie rosną a nawet dochodzi do ich degradacji.

@Ihooj biegam w różny sposób czasami krócej, czasami dłużej, czasami szybciej a czasami jeszcze w ogóle wolno regeneracja. To angażuje inne włókna mięśniowe.

Generalnie codzienne ćwiczenie tych samych mięśni DO UPADKU nie ma sensu. Czyli jakbym codziennie walił sprinty do odcinki albo maraton.

Tak samo jest z treningiem siłowym, jak ćwiczysz lekko, zapasem powtórzeń powiedzmy 5-6 to mięsień nie musi się regenerować bo się nawet nie zmęczył. Ale jak ćwiczysz każdą serię w każdym ćwiczeniu do upadku- wtedy potrzebny jest ten czas (u mnie to dwa dni pomiędzy kolejnym treningiem: push - pull- dzień przerwy (mocniejsze bieganie albo co jakiś czas trening nóg) - push- pull.

@AdelbertVonBimberstein To może nawiążę do tematu, bo zawsze mnie to ciekawiło. Kiedy mówimy o upadku mięśniowym? Jak zaczyna boleć, jak mamy na drugi dzień zakwasy czy jak wykonujemy ćwiczenia "w bólu"?

Zaloguj się aby komentować

Jak na dzień w podróży- bardzo dobra kontrola!


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 000 kcal

  • Spalone: 3 550 kcal

  • Kroki: 19 000

  • Bieg: 10 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jutro coś sobie pobiegam w końcu na dworze.


#adelbertthemighty

Zaloguj się aby komentować

Podejrzewam, zobaczymy w domu na wadze, że chyba jednak ostatnio... Niedojadam. Możliwe, że w pracy spalam więcej niż zakładam. Stąd ten gorszy nastrój.

Dzisiaj wpadło więcej kcal przez tę czekoladę. Trudno.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 5 500 kcal

  • Spalone: 4 500 kcal

  • Kroki: 18 600

  • Rower: 12 km po zakładzie w pracy

  • Trening: push na siłowni+ ab wheel

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Miałem najcięższy, pod względem pracy, dzień tej rotacji. Nie zawsze buduję, dzisiaj wypadło mi noszenie, podawanie i wciąganie materiału liną (z kołowrotkiem) do góry, a do tego deszczowa pogoda więc z góry do dołu ubrany w sztormiaki- pod spodem sauna.

Myślę, że mogłem spalić nawet te 2k kcal, a może więcej bo miałem takie ssanie w żołądku, nawet po kolacji, że opędzlowałem całą czekoladę.


Nie ukrywam- jestem wykończony. Zrobiłem ten trening najlepiej jak mogłem ale z bieżni zszedłem po dwóch minutach bo to nie miałoby sensu. Pobiegam jutro jak się wyśpię.


#adelbertthemighty

8407899a-0b2f-415a-ba62-0ea9fadb8661

@ostrynacienkim i możliwe, że chudnę bo nie czuję się bardziej... Pełny.

No i sporo kardio wchodzi do tej mojej pracy fizycznej jednak i trening siłowy. Wczoraj mi pykło w sumie ponad 200 km w tym miesiącu w bieganiu.

Zaloguj się aby komentować

Dobrze, że mam już w miarę opanowaną self-awareness to wiem, kiedy nadchodzi to wstrętne anxiety (polskie słowo- lęki, nie bardzo oddaje sens problemu), bo gdzieś podskórnie czuję wewnętrzny niepokój... To wynikowa braku/małej ilości słońca, średniej pogody i niecierpliwości (adhd ty łajzo) bo zaaplikowałem do Norwega bezpośrednio. Kurde, byłaby to fajna szansa na stałe zatrudnienie i rozwój, ale jak się nie uda to trudno. Będę dziobał to co sobie zaplanowałem dalej.

Na razie zrobiłem ze swojej strony wszystko, co mogłem- pogadałem z przyjacielem u góry i jak chcecie możecie też potrzymać za mnie kciuki.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 200 kcal

  • Spalone: 4 400 kcal

  • Kroki: 25 800

  • Rower: 10 km po zakładzie w pracy

  • Bieg: 12 km na bieżni

  • Norweski: był i włączam słuchanie

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Założenia na 2026: dalej pracować nad norweskim (Jeg snakker norsk bedre hver dag.), trochę podszlifować angielski w konwersacji, ruszyć temat z norweskim fagbrev, tj. takie jakby uprawnienia czeladnicze.


Napisałem - więc teraz musi się stać.


#adelbertthemighty

09921ecf-3708-4796-b45c-61aba38a22b7

anxiety (polskie słowo- lęki, nie bardzo oddaje sens problemu, bo gdzieś podskórnie czuję wewnętrzny niepokój

Doskonale znam to uczucie tak wyglądała moja epilepsy aura


Trzymam kciuki za aplikacje!

@AdelbertVonBimberstein anxiety słabo tłumaczy się na polski, na pewno nie uważam że mam "lęki" gdy czuję anxiety.


Powodzenia & dobranoc.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj jestem naprawdę zmęczony. Wracając z siłowni trochę wolno mi się szło. Dosyć aktywny dzień w pracy.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 400 kcal

  • Spalone: 4 600 kcal

  • Kroki: 21 600

  • Rower: 10 km po zakładzie w pracy

  • Trening: pull na siłowni+ weighted crunch + seated leg press

  • Bieg: 5 km

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Trochę mi brak tych longasów na świeżym powietrzu, a jutro ma padać więc nic tu nie zdziałam. Odbiję sobie w domu.


#adelbertthemighty

Ja na bieżnie ostatecznie wskoczyłem. Zbyt mnie wkurw złapał na tiktokerów, żeby realnie mi coś wyszło. Cieszę się że chociaż mogłem cikokwiek zrobić :)

Zaloguj się aby komentować

Dużo dzisiaj ogarnąłem, odpocząłem, chyba choróbsko się odczepiło, ale kolejnego dzisiaj na zwolnieniu widziałem, to już będzie... szósty.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 4 700 kcal

  • Spalone: 4 600 kcal

  • Kroki: 37 200

  • Spacer: 24.68 km

  • Trening: push + cable crunch (spokojnie, nie przemęczać po marszu)

  • Norweski: zrobię za chwilę

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jutro do roboty, jeszcze 3 dni pracy i do domu.


#adelbertthemighty

917442d2-c871-4485-a3ad-cd3e333058b9

@kopytakonia błąd, zdychasz ćwierć dnia, a potem ubierasz się ciepło i idziesz na lekki spacer. Wracasz, bierzesz gorący prysznic i do łóżka.

Nic lepiej nie napędza odporności niż aktywność.

Zaloguj się aby komentować

Robię ten wpis, obejrzę odcinek The Office i idę spać. Mam nadzieję jutro czuć się dobrze i ruszyć już do pracy.


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 980 kcal (jak będę czuł głód to dobiję jeszcze ze 300 z bananów)

  • Spalone: 3 900 kcal (myślę realne)

  • Kroki: 26 200

  • Spacer: 15.86 km (po górkach)

  • Trening: leg + cable crunch

  • Rozciąganie: 30 minut

  • Norweski: zaraz zrobię

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Jakbym leżał w łóżku cały dzień to by mnie rozłożyło, bo był już taki moment, w którym czułem, że jak się nie ruszę to już tak zostanę... Ubrałem termo z merino, na to gruby sweter wełniany, kurtkę przeciwdeszczową bo dobrze od wiatru chroni i poszedłem na spacer. Chciałem jeszcze z 5km i wejść tam gdzie jeszcze nie byłem ale zrobiło się już ciężko. Spociłem się jak diaboł, trochę na powrocie bolały mnie mięśnie w udach i stawy- ale to efekt zmęczenia i infekcji.

Wypiłem kawę, mocną, dwie w sumie, umyłem się ładnie i walnąłem bardzo fajny trening nóg i rozciąganie po tym. Z siłowni wyszedłem jak młody Twaróg. Jednak aktywność pomaga w początkowym stadium infekcji.


Generalnie to był piękny dzień.


#adelbertthemighty

58e8ee22-b359-40cd-ace9-b05941a32879

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj szybciej bo coś mnie rano trzymało, jakieś wirusy czy czort wie. Pewnie Łotysz co chory do roboty chodził - biały jak duch i głos stracił (ratowałem go octeanginem i jakby co to dla siebie nie mam ) coś roznosił- koledze pół wargi zimno wyskoczyło (tak to nazywa xd).


Więc dzisiaj zrobiłem chorobowe, wyspałem się fest, zjadłem potem, a jak mi przeszło trochę to poszedłem zrobić boost systemu odpornościowego: spokojnie 5 km na bieżni w ciepłym, przy zamkniętych oknach a potem rozciąganie. Pogoda jest do d⁎⁎y bo bym poszedł nad fiord na spacer...


#galaretkanomore


  • Zjedzone: 3 300 kcal

  • Spalone: 3 000 kcal

  • Kroki: 10 000

  • Bieg: 5.22 km

  • Rozciąganie: 30 minut

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki


Zobaczymy jak rano będę się czuł, jak spoko to idę do roboty bo można jajo znieść w pokoju.

Surplus kaloryczny w mało aktywny dzień i wpadnie jeszcze kilka kcal z herbaty z miodem, bo nie trzymam się tak mocno założeń jak choroba krąży. Trzeba dać organizmowi energię dla tego nakręconego układu immunologicznego.


Zjadłbym twarogu ale dwie ostatnie kostki mi zostały na jutro... Ech...


#adelbertthemighty

8691be5f-f472-444d-b9f4-e10296251f23

@AdelbertVonBimberstein Jeszcze chwila, daj się nacieszyć w braku grzybów, przed powrotem do sajgonu w robocie. Master And Commander fajny film.

Zaloguj się aby komentować