#dietadlaopornych

1
11

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejsze kręcenie, w weekend miałem gości więc nie było jeżdżone ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#rower #dietadlaopornych

Pozostało 1884.2 km - 8.9 km = 1875.3 km.


W tym tempie skończe za jakiś rok xD

Zaloguj się aby komentować

@edantes #dietadlaopornych jest 11.06, prawie połowa miesiąca, a ty zrobiłeś jakieś 54 km na rowerze. Ostatni rower 5 dni temu. To jest kompromitacja panie. Widzę, że żenada z #kredafredachallenge @Kredafreda zostanie powtórzona.


Po c⁎⁎j robicie te żebroplusy, jak później brakuje wam samozaparcia do czegokolwiek?

@rain xD jakbyś zobaczył, ot mój żebraczy wpis jest kopią poprzedniego żebraczego wpisu xD


Ludzie zawsze będą łapkować takie wpisy, nawet jak one są bez sensu.

Zaloguj się aby komentować

Dajesz chłopie, może nie w czerwcu ale z końcem wakacji wrzucisz zdjęcie wyrzeźbionych ud i stalowych łydek i będzie git!

Zaloguj się aby komentować

Lecimy dalej #rower #dietadlaopornych

Pozostało km 1919.9 km - 14.9 km = 1905 km

W tym tempie bardziej realny niż koniec miesiaca wydaje się koniec roku xD no nic pedałuje dalej

Zaloguj się aby komentować

Mamy 3 czerwca czyli 3 dzień jeżdżenia na rowerze xD jak do tej pory wyniki raczej mizerne, sobota gradobicie i ulewy, w niedzielę podobnie (już się nawet ubrałem w kask i spakowałem sakwę, ale jak wyszedłem to zaczęło lać xD). Dziś w końcu coś pojeździłem. Waga trochę w dół, to cieszy.


Więc staty są takie:


  • waga - 100 kg

  • trasa dzisiejsza - 18.1 km

  • pozostało do przejechania - 1938 km - 18.1 km = 1919.9 km


Szanse przejechania całego dystansu w czerwcu oceniam marnie, ale żeby nie było defraudacji piorunów to będę jeździł ile się uda. Jutro wyjazd, więc pewnie znowu nie nie będzie


#dietadlaopornych #rower

@tyci_koks no liczyłem tak na 300-500 stówek i to już wydawało się wyzwanie xD obawiam się, że w miesiąc wszystkiego nie wyjeżdże ale postaram się to zrobić tak szybko jak to możliwe xD

@tyci_koks no liczyłem tak na 300-500 stówek i to już wydawało się wyzwanie xD obawiam się, że w miesiąc wszystkiego nie wyjeżdże ale postaram się to zrobić tak szybko jak to możliwe xD

Zaloguj się aby komentować

Matko co ja narobiłem xD


Na wstępie dziękuję za tą motywację, choć mam wrażenie że większość z was po prostu próbuje mnie zabić xD Po przeliczeniu wszystkich piorunów i komentarzy wychodzi 1938 km, to tylko trochę mniej niż przejechałem w ubiegłym roku xD. Czerwiec ma 30 dni więc średnio ~65 km dziennie.


Wyzwanie szalenie trudne, ale nie niemożliwe. Będę co kilka dni wrzucał aktualizacje.


 #dietadlaopornych #rower #odchudzanie

aa0cbc28-4095-4186-a5ae-9aa4beb15b19
2adcc947-9ff3-43fa-b202-0e5d1691c3fb

Zaloguj się aby komentować

Dawno nie pisałem nic o mojej diecie, #dietadlaopornych . Muszę przyznać, że ostatni tydzień był najgorszym od kilku miesięcy - stres w pracy i inne niepokojące wydarzenie sprawiły, że sporo podjadałem i nie byłem w stanie zebrać się w sobie aby ugotować zdrowe jedzenie. Higiena snu też totalnie się wywróciła. Koniec końców jest to chyba pierwszy tydzień w tym roku, kiedy nie udało się utrzymać założonego deficytu. I wiecie co? To nic, trzeba tylko się zebrać i wrócić do roboty dochodzę do wniosku, że w każdym przedsięwzięciu - zwłaszcza takim, które ma trwać przez miesiące albo lata - raz na jakiś czas zdarzy się potknięcie. Ważne jest, aby zebrać się w sobie i ogarnąć, a nie brnąć w błędy.


Ogólnie uważam, że sporo grubasów to perfekcjoniści. Albo jest dieta na 100% albo nie ma jej wcale. Jedno potknięcie prowadzi do kolejnych, bo skoro już się podjadło to po co w ogóle się starać? W takich chwilach ważne jest, aby mieć przygotowany protokół na powrót na dietę u mnie ten protokół zakłada po prostu znalezienie czasu na zrobienie jedzenia na następne dwa dni. To pozwala odbić się i wrócić do założeń.

#dieta

(...) gdy już się raz upadnie i zwątpi, nie należy tego upadku i zwątpienia przedłużać ponad konieczność. Jeden fałszywy krok nie oznacza, że nasza droga jest mylna - oznacza tylko tyle, że ten jeden krok był fałszywy. Jeżeli zboczymy z drogi, to musimy na nią wrócić, a nie dalej brnąć na manowce. Musimy na to uważać, bo łatwo nam przychodzi uwierzyć, że jeden błędny krok przekreśla tysiąc wcześniejszych kroków prawidłowych.(...)

Nasz cel jest bardzo prosty: nie wolno nam dopuścić, by ta chwilowa porażka przerodziła się w rejteradę z pola walki. Dwa miesiące nie paliliśmy, a potem w chwili zdenerwowania pozwoliliśmy sobie na jednego papierosa. Trudno - ale na tym jednym poprzestańmy. Nie wypalajmy od razu całej paczki. Przeciwstawmy się odważnie pokusie pójścia za słabością aż do końca. Owszem, przeżyliśmy chwilę słabości, ale teraz nastała nowa chwila. Tamta należy już do przeszłości. Nie brnijmy w błąd, nie pogarszajmy niepotrzebnie sytuacji. Upadliśmy, ale teraz pora wstać i znowu stanąć twardo na nogach.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików


A i jak coś to ja jestem na diecie prawie 2 lata Bardzo dobre masz podejście.

@splash545 świetny cytat :)! Aż sobie zapisałem książkę na liście do przeczytania. Te podejście to pewna nowość, przedtem byłem dużo bardziej skrajny i to prowadziło do wycofania i koniec końców efektów jojo.

@edantes Książkę polecam, jak najbardziej

 A co do diety też to przerabiałem, zbijanie wagi 15-20kg w 2-3 miesiące, a później w następne 2-3 miesiące powrót.

Teraz kompletnie zmieniłem podejście, bo na 'diecie' zamierzam być już zawsze, a nie zamierzam do końca życia się katować. Jem to co lubię, tylko liczę kalorie, ale pozwalam sobie na złamanie diety. Kiedyś częściej, teraz już coraz rzadziej, i im dłużej jestem na diecie tym mi łatwiej i już wcale się nie czuje jakbym na jakiejś diecie był

Czyli po prostu powolna lekka zmiana nawyków żywieniowych i trochę świadomości i samokontroli. Wyeliminowałem z diety tylko te rzeczy za którymi nie będę tęsknić, a były mocno kaloryczne.

Aha no i teraz przez te niecałe 2 lata, były okresy, że chudłem szybciej inne, że wolniej, ale konsekwentnie do celu. I w tym momencie mam 42kg w dół

Zaloguj się aby komentować

chciałem wam się pochwalić, że po wielu latach zmagania się z otyłością w końcu w wieku 30 lat poczyniłem jakieś sukcesy związane z odchudzaniem xD jestem jeszcze daleko od zamierzonego celu, ale pierwszy raz od lat zobaczyłem dziś dwucyfrowy wynik na wadze. Tzn. to nie jest pierwszy raz, gdy udało mi się zrzucić wagę ale tym razem jest inaczej mam poczucie, że robię to dla siebie, i że wiem co robię. Będę sobie tu czasem coś pisał pod tagiem #dietadlaopornych może kogoś zmotywuję do podobnego działania.

a2aa90a6-c94d-4707-b512-e80651f96a0e

@ytilibuuun schuść XD jakie piękne słowo. Jem głównie pełnoziarniste, ciemne nie jest dla mnie. Chleb tostowy to pieczywo awaryjne.

@edantes GRATULACJE!!! Tak trzymać, powolutku i do skutku!


Ja walczyłem z byciem "pączusiem" z naście lat swojego życia. W szczytowej "formie" miałem 146 kilo, teraz 77, ale tak 78 ostatnio trzymam, w najbardziej dociętej chwili 66-67 kilo (za mało), wzrost 176. Trzymam za każdą osobę, która walczy z otyłością i nadwagą gorąco kciuki !!!!! \o/

@pluszowy_zergling dzięki! takie wsparcie dużo dla mnie znaczy u mnie przy podobnym wzroście dobiłęm do 110 długo już trzymasz te ~77kg?

@edantes No już taką w miarę docelową wagę to z 4 lata, po prostu eksperymentuję ze sportem i siłownią, więc trochę nabudowałem ostatnio mięcha.

Śledzę na Cronometerze od 2020, jak uznam, że się troszkę zalewam od kalorii to znów troszkę przytnę, ale teraz to nie mam za bardzo z czego.

0e314e7d-d76a-48e9-9ee5-61c105486c05

Mam dokładnie tak samo jak Ty, życzmy sobie wytrwałości. Szczerze, jedyne co mnie napędza to to że widzę efekty na wadze. Jak mi ktoś powiedział: dieta cud - seks i głód! Na razie -10 i jadę dalej z ta robotą.

@mortas Powodzenia, nie zawsze ta waga chce "drgnąć" w tę stronę, do której dążymy. Zdarzają się przestoje, ogólnie przy cięciu jest potencjał by zbudować też trochę mięśni, ale z głową do treningów trzeba podejść.


Ja zaczynałem naprawdę spokojną gimnastyką i tak sobie progresuję, teraz już jednak więcej siłowo, HIIT, keetle/trxy/kółka gimnastyczne, bo sam z ciężarem własnego ciała dobrnąłem do pewnego rodzaju asymptoty i wprowadzenie intensywniejszych treningów w grupie popchnęło wózek z wydolnością do przodu, poza tym na mnie akurat działa, jak na mnie ktoś wrzeszczy by "robić"


Fajne z tym "fitnessem" jest to, że z roku na rok będzie Cię stać na więcej, byle by nie za szybko, bo większość z nas to nie ma potencjału na zostanie atletami szczerze powiedziawszy, ale ambitni amatorzy też potrafią być kozakami

Zaloguj się aby komentować