Włoski projekt T3CHN0PH0B1A słynie z łączenia agresywnego cyber-punka z elementami horroru, a ich nazwa to bezpośrednie nawiązanie do lęku przed postępem technologicznym i dominacją maszyn.
Singiel "I.N.R.I.” to z kolei genialny pokaz ich bezkompromisowej gry słów i prowokacji.
Klasyczny religijny skrót I.N.R.I. został tu zredefiniowany jako "In Necro Reality Interactive” tworząc zderzenie mrocznego futuryzmu z motywami sakralnymi.
Co ciekawe, na tej konkretnej EP-ce zespół połączył siły z legendami sceny alternatywnej, oficjalne remiksy przygotowali dla nich m.in. kultowy norweski artysta Mortiis oraz synth-popowa formacja Syrian.
Label: Kold Finger
Album: The Dancefl-Horror: N.A.S.A. Vs. I.N.R.I.
Wykonawca: T3CHN0PH0B1A
Utwór: I.N.R.I. [In Necro Reality Interactive]
Kraj wydania (label): Włochy
Kraj pochodzenia: Włochy
Wydany: 2005
Gatunek: Electronic, Rock
Styl: Industrial, Heavy Metal
Deathstars powrócili w 2023 roku po ponad ośmioletniej przerwie wydając album "Everything Destroys You” i udowadniając że wciąż są królami skandynawskiego death glamu.
Wokalista Whiplasher Bernadotte przyznał, że tekst jest bezpośrednim brudnym zapisem dekadenckiego stylu życia i całonocnych, destrukcyjnych imprez w klubach Sztokholmu, które zespół regularnie odwiedzał. Sam proces staczania się i kilkudniowego imprezowania bez snu podsumował krótko: "Chcieliśmy podkręcić tempo upadku moralnego do prędkości al dente”
Z utworem idealnie współgra teledysk, w którym muzycy Deathstars wcielają się w rolę publiczności oglądającej na scenie, swój własny kobiecy cover band.
Label: Soyuz Music
Album: Everything Destroys You
Wykonawca: Deathstars
Utwór: Midnight Party
Kraj wydania (label): Rosja
Kraj pochodzenia: Szwecja
Wydany: 05.05.2023
Gatunek: Rock
Styl: Industrial Metal, Gothic Metal
Ło matko, ale mnie nostalgło, szukałem pewnego utworu i mi się przypomniało #anime które kiedyś mi się nawet podobało.
Ciekawe jak bym je odebrał dzisiaj. (strach sprawdzać)
Choć prowokacyjna nazwa zespołu kojarzy się z nowoczesną kulturą klubową i narkotykami, muzycy (bracia Dorian Deveraux i Chai Deveraux) wielokrotnie potwierdzali w wywiadach, że zaczerpnęli ją wprost z klasyki amerykańskiego reportażu, inspiracją stał się fragment książki "The Electric Kool-Aid Acid Test” Toma Wolfe’a, opisującej kulturę hippisowską lat 60..
Label: Irond
Album: Holy Beauty
Wykonawca: Jesus on Extazy
Utwór: Assassinate Me
Kraj wydania (label): Rosja
Kraj pochodzenia: Niemcy
Wydany: 30.03.2007
Gatunek: Electronic, Rock
Styl: Alternative Rock, Industrial, Electro
Cześć, dzisiaj chciałbym zacząć wrzucać tutaj co jakiś czas moje - nie wiem jak to nazwać, może "wypociny" na temat muzyki czy powstawania konkretnej odmiany i gatunku.
Piszę to jednak z mojej własnej perspektywy, tak jak ja to widzę i czuję, więc nie każdy musi się z tym zgadzać.
Planuję co jakiś czas coś wrzucić, ale nie mam pojęcia w jakich odstępach, dlatego że jest to dość czasochłonne - samo zbieranie i szukanie konkretnych materiałów, które mnie interesują, a potem pisanie z tego i sklejanie wszystkiego w całość zajmuje sporo czasu.
Do tego każdy z nas ma przecież swoje życie prywatne, rodzinę i pracę, więc ten czas jest mocno ograniczony.
Co parę tygodni może uda mi się jednak coś wrzucić.
Zanim powstał synth-pop
To prawdopodobnie pierwszy elektroniczny hit w historii, przy którym nasi dziadkowie i babcie tańczyli dokładnie tak jak my dzisiaj, nie w parach a każdy osobno, dając się porwać mechanicznemu rytmowi.
Utwór "Pop Corn” skomponowany w 1969 roku przez Gershona Kingsleya (którego prawdziwe imię i nazwisko to Götz Gustav Ksinski) stał się światowym fenomenem.
Choć wielu z nas kojarzy późniejszą wersję zespołu Hot Butter z 1972 roku, już pod nazwą "Popcorn" to właśnie oryginał z albumu "Music To Moog By” przecierał szlaki dla całej dzisiejszej muzyki tanecznej.
Warto pamiętać, że ta rewolucja nie była dziełem jednego człowieka. Niemal cała wcześniejsza droga Kingsleya to ścisła współpraca z francuskim pionierem, Jean-Jacques Perreyem. Jako legendarny duet Perrey and Kingsley wydawali w latach 60. ciekawe, wyprzedzające epokę albumy, na których wspólnie przecierali szlaki dla muzyki pop granej na syntezatorach Mooga. Bez ich wspólnych, laboratoryjnych eksperymentów z dźwiękiem, surowy oryginał "Pop Cornu" prawdopodobnie nigdy by nie powstał.
Co ciekawe, Kingsley stworzył ten klasyk na legendarnym syntezatorze Mooga. Choć dzisiaj w serwisach takich jak Discogs album ten jest kategoryzowany jako synth-pop, w tamtych czasach nikt nie używał tego określenia.
Był to zaledwie "proto-synth-pop”.
Ludzie nie mówili wtedy, że słuchają elektroniki czy muzyki elektronicznej, mówiło się raczej o "Płytach Moogowskich” "Moog Popie” lub po prostu "Moog Music”.
Muzyka tworzona na tych pierwszych, pionierskich maszynach dopiero definiowała swój własny język.
Od Techno-Popu do Synth-Popu
Zanim narodziła się nazwa którą znamy dzisiaj, terminologia przeszła ciekawą ewolucję:
W 1978 roku japoński krytyk muzyczny Yuzuru Agi użył sformułowania techno-pop (nie od muzyki techno, tylko od technologii) w swojej recenzji przełomowego albumu "The Man-Machine” zespołu Kraftwerk.
Termin ten błyskawicznie przyjął się w Japonii i zaczął służyć do opisywania tamtejszej, dynamicznie rozwijającej się sceny.
Do dziś zresztą w wielu encyklopediach muzycznych techno-pop i synth-pop są traktowane jako synonimy.
Przełom lat 1979–1980 przyniósł rewolucję technologiczną, na rynku pojawiły się tanie syntezatory polifoniczne oraz kultowy automat perkusyjny Roland TR-808.
Do 1982 roku nowa estetyka została w pełni zaakceptowana przez prasę głównego nurtu i słowniki co ostatecznie ugruntowało pojęcie synth-popu jako osobnego, pełnoprawnego gatunku.
Wszystko zaczęło się jednak dekadę wcześniej, od niewinnego mechanicznego podskakiwania w rytm kompozycji Kingsleya.
Podziękowania dla użytkownika @bscoop za cenną, merytoryczną uwagę w komentarzach i rzucenie światła na duet Perrey and Kingsley - dzięki Tobie ten wpis jest teraz kompletny! :)
@koszotorobur Szczerze mówiąc, przekopując internet i historię do tego postu trafiałem na te zestawienia z ewolucją i różnymi wersjami ale odrzuciłem to dlatego że od początku interesowała mnie wyłącznie ta pierwsza wersja.
Oryginalne wydanie od Kingsleya z 1969 roku i surowe brzmienie jego szafy Mooga, bo to jest prawdziwy fundament.
Ale dziękuję za ten link i uzupełnienie, super ciekawostka 🙂
@Zyxx w granicach 2014 ten pan nawet miał założone konto na soundcloud i wchodził w interakcje z użytkownikami. Pamiętam dobrze, bo akurat wtedy zakładałem tam konto.
W temacie warto jeszcze wspomnieć o Jacquesie Perrey , innym znanym przedstawicielu muzyki syntezatorowej z przełomu lat 60-70. Na youtubie można znaleźć kilka jego wspólnych występów z Kingsleyem.
@bscoop O kurde, dzięki wielkie za to uzupełnienie.
O tym, że Kingsley w okolicach 2014 roku jako 90-paro latek był na SoundCloudzie to szczerze nie wiedziałem, niesamowita historia.
A widzisz nawet nie pomyślałem żeby o nim wspomnieć, za bardzo skupiałem się na Kingsleyu, a przecież Perrey i ich wspólny projekt Perrey and Kingsley to oczywiście absolutna elita i fundament.
Bez ich wspólnych eksperymentów z Moogiem w latach 60. ta scena w ogóle by nie ruszyła.
Okładka "Cosmic Machine" którą wrzuciłeś, idealnie tu pasuje, potężny zestaw kosmicznego "podziemia" z tamtych lat.
Super komentarz, bardzo dziękuje że o nim wspomniałeś tutaj i za taką dawkę wiedzy pod tagiem 🙂
Niyaz to fantastyczny projekt na czele którego stoi irańska wokalistka Azam Ali. Ich muzyka to mistyczne połączenie sufickiego mistycyzmu, poezji Bliskiego Wschodu i nowoczesnej elektroniki.
Tekst to oryginalna XVIII-wieczna ghazala napisana przez ikonę poezji urdu i sufickiego mistrza duchowego dla którego miłość (Ishq) była drogą do boskości.
Utwór pochodzi z albumu Nine Heavens, który został wydany w nietypowej, dwupłytowej formule, pierwszy krążek zawierał wersje elektroniczne, a drugi te same utwory w wersjach w 100% akustycznych.
Label: Six Degrees Records
Album: Nine Heavens
Wykonawca: Niyaz
Utwór: Ishq - Love and the Veil
Kraj wydania (label): USA
Kraj pochodzenia: Iran / USA / Kanada
Wydany: 24.06.2008
Gatunek: Electronic, Folk, World, & Country
Styl: Folk, Ottoman Classical, Persian Classical
Deine Lakaien to unikalny duet, w którym spotkały się dwa światy, awangardowa elektronika Ernsta Horna oraz niesamowity głęboki wokal Alexandra Veljanova, to macedoński artysta który stał się jedną z najbardziej ikonicznych postaci europejskiej sceny gothic/darkwave.
Mimo że utwór brzmi jak nowoczesny chwytliwy synth-pop, kompozytor Ernst Horn przemycił w nim elementy muzyki klasycznej i awangardowej z której słynie ten niemiecki duet.
Over and Done to jeden z największych sukcesów komercyjnych w historii zespołu, który pozwolił albumowi April Skies dotrzeć na bardzo wysokie 12 miejsce ogólnej niemieckiej listy przebojów.
Label: Capitol Records
Album: April Skies (Special Edition)
Wykonawca: Deine Lakaien
Utwór: Over and Done
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: Niemcy / Macedonia Północna
Wydany: 14.03.2005
Gatunek: Electronic
Styl: New Wave, Synth-pop
Qntal to pionierzy gatunku medieval electronic, którzy genialnie połączyli surową elektronikę z muzyką dawną i gotykiem. Palästinalied (Pieśń o Palestynie) to ich absolutny klasyk.
Tekst utworu to oryginalna XIII-wieczna pieśń napisana w języku średnio-wysoko-niemieckim przez najsłynniejszego minstrela tamtej epoki, Walthera von der Vogelweide opisująca wyprawę krzyżową.
Niezwykły operowy wokal w tym utworze należy do
Sigrid "Syrah” Hausen która studiowała muzykę dawną, flet podłużny oraz profesjonalny śpiew operowy.
Kompilacja Purpurea, na którą trafił ten numer, zawdzięcza swoją nazwę purpurze, kolorowi który w średniowieczu był symbolem najwyższej władzy, luksusu oraz duchowieństwa.
Label: Gymnastic Records / classX Records (wydanie oryginalne) / Drakkar Entertainment (reedycja)
Album: Qntal II (utwór dostępny również na kompilacji Purpurea)
Wykonawca: Qntal
Utwór: Palästinalied
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: Niemcy
Wydany: 09.01.1995 (album II), 31.10.2008 (wersja z kompilacji)
Gatunek: Electronic, Classical
Styl: Modern Classical, Electro, Medieval
Ludzie często pytają o sens życia. Niektórzy widzą ten sens w Bogu. Inni w pracy której się podjęli. Jeszcze inni w pragnieniu założenia rodziny albo walki za jakąś ideę. Ale być może ten sens życia życia jest też ukryty w prostych momentach jak napicie się zielonej herbaty, spacer po parku, spoglądanie na kwitnący kwiat, podziwianie księżyca w pełni czy zjedzenie sernika. Być może te magiczne chwile dają poczucie pewnej satysfakcji w tym chaotycznym i zimnym świecie. Być może nie. Nie wiem.
Być może sens życia dla każdego wygląda trochę inaczej i każdy postrzega go na swój sposób. Ostatnio sam dużo o tym myślałem i trafiłem na bardzo ciekawy trop związany z Marshallem Rosenbergiem- twórcą języka Porozumienia bez przemocy.
Po latach pracy nad psychologią, komunikacją i zgłębianiem różnych religii doszedł on do wniosku, że jednym z najgłębszych sensów życia może być empatyczne dawanie siebie innym i prawdziwe przyjmowanie drugiego człowieka. Bez oceniania, bez krytyki, bez walki o rację.
Jest niesamowicie trudno dla nas, nauczonych opierać się na ocenianiu innych i krytykowaniu wszystkiego, co nam nie odpowiada, osiągnąć taki stan, a jeszcze trudniej trzymać się takiego sposobu komunikacji i kontaktu z drugim człowiekiem.
Ale może jest coś bardzo prawdziwego w tym stanie, kiedy człowiek czuje, że może być sobą, robić to, co sprawia radość jemu i innym ludziom, i jednocześnie spotkać drugą osobę z empatią. Może właśnie w takich chwilach, niezależnie od religii czy światopoglądu, ludzie próbują dotknąć tego, co niektórzy nazywają Bogiem.
Książka składająca się ze wspomnień wszelkiej maści animatorów polskiej sceny metalowej u jej zarania. Mamy tutaj całą górę wypowiedzi nt. muzyków, zespołów, zinów, koncertów, mody i wszystkiego, co łączy się z tematem. Materiału jest ogrom a całości dopełniają fotografie. Uwielbiam takie wspominkowe wydawnictwa z nutką nostalgii. Jako stary punkowiec wszystko to pamiętam, tyle że z lat 90. i w punkowym wydaniu. Czyta się na prawdę przyjemnie ale... no właśnie. Wydawnictwo Kagra publikuje książki tak, jakby czas zatrzymał się jakieś 30 lat temu. Papier nieprzyjemny, słaba jakość zdjęć, rozumiem że sporo tu fotografii "z epoki" ale w dzisiejszych czasach na prawdę można się postarać, by to wyglądało po ludzku. Dodatkowo okropny skład, gdzie część tekstu jest w jednym miejscu a zaraz obok już jakaś inna wypowiedź kolejnej osoby wydrukowana na osobnym "pasku". Fatalnie to jest zrobione. Jednak jeśli skupić się na samych historiach opowiadanych przez rozmówców autora, to jest to lektura obowiązkowa dla metaluchów i nie tylko.
Acid Arab to francuski projekt, który zrobił furorę na światowej scenie klubowej mistrzowsko łącząc zachodnią muzykę techno/house z tradycyjnymi, acidowymi brzmieniami Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
W tym utworze gościnnie udziela się Cem Yıldız to słynny turecki muzyk, kompozytor i wokalista ze Stambułu.
Cały album Musique De France powstał po to, aby udowodnić, że kultura arabska jest integralną i niezwykle bogatą częścią współczesnej francuskiej sceny elektronicznej.
Label: Crammed Discs
Album: Musique De France
Wykonawca: Acid Arab feat. Cem Yıldız
Utwór: Stil
Kraj wydania (label): Belgia
Kraj pochodzenia: Francja
Wydany: 07.10.2016
Gatunek: Electronic, Folk, World, & Country
Styl: Electro, IDM, Raï, Synth-pop, Electro House, Dub, African