#7ciekawostekprzyrodniczych

35
382

Z Argentyny do Arktyki Pochodząca z Ameryki Południowej moczarnica argentyńska (Egeria densa), znana też popularnie jako moczarka argentyńska, to kolejna roślina wodna, która wskutek działalności człowieka rozprzestrzeniła się poza naturalnym obszarem występowania i stała się gatunkiem inwazyjnym. Przy tym może poszczycić się niemałym osiągnięciem – zapędziła się tak daleko na północ, że dotarła aż do granic Arktyki.


W styczniu 2004 roku na południu Islandii, w jednym ze stawów wypełnionych ciepłą wodą ze źródeł geotermalnych, nieoczekiwanie odkryto skupisko moczarnicy argentyńskiej. Sądząc po tym, jak bujnie była rozrośnięta, musiała tam rosnąć już od jakiegoś czasu. W tym samym stawie kilka lat wcześniej odnotowano obecność popularnego ślimaka akwariowego – jest więc wysoce prawdopodobne, że moczarnica trafiła do zbiornika razem ze ślimakiem. Wydaje się, że ktoś po prostu wylał do stawu zawartość akwarium.


W ciepłych wodach termalnych islandzkich stawów moczarnica poczuła się zapewne jak w domu i zaczęła się rozrastać. Z czasem skolonizowała także inne lokalne zbiorniki wodne, w kolejnych latach rozprzestrzeniając się dalej i docierając aż na północ Islandii. W ten sposób stała się pierwszym obcym gatunkiem rośliny słodkowodnej, który dotarł w region Arktyki.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #botanika #islandia #akwarystyka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

ba9c4f0a-4c0b-49fd-826c-8a6329d2b84c

Zaloguj się aby komentować

Wodna zaraza Do popularnych roślin akwariowych, które z czasem rozprzestrzeniły się poza terenami, na których występują naturalnie i stały się gatunkami inwazyjnymi, należy między innymi moczarka kanadyjska (Elodea canadensis). Pochodzi z Ameryki Północnej, jednak bardzo szybko zadomowiła się także na innych kontynentach.


Podbój Europy zajął moczarce kanadyjskiej nieco ponad sto lat. Po raz pierwszy została odnotowana w 1836 roku w stawie w Irlandii, a w ciągu kolejnej dekady zaobserwowano ją także w Szkocji i w środkowej Anglii. Była również uprawiana w ogrodach botanicznych na kontynencie – a ponieważ w takich uprawach rozrastała się bardzo szybko, często ją przycinano, a następnie wyrzucano fragmenty przyciętych pędów do miejscowych rzek. Był to poważny błąd, ponieważ z takich fragmentów wyrastały później nowe rośliny.


W XX wieku moczarka kanadyjska rozprzestrzeniła się także w Europie Środkowej, stając się tam jedną z najpowszechniej spotykanych roślin wodnych. Ponieważ często zachwaszczała zbiorniki wodne, określano ją nawet jako „wodną zarazę”. Pomimo inwazyjności, na naszych terenach jest zwykle trzymana w ryzach przez inne gatunki roślin wodnych – dzięki czemu nie rozwija się na tyle masowo, żeby stwarzać poważne problemy.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #botanika #historia

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

b8691ce1-c622-4559-8497-648e002d9a60

Zaloguj się aby komentować

Rogatek w kosmosie Niektóre rośliny wodne miały już swoje pięć minut w przestrzeni kosmicznej, stanowiąc część przeprowadzanych tam eksperymentów. Należą do nich między innymi rogatki (Ceratophyllum) – pospolite wodne byliny o sztywnych, rosnących w okółkach liściach, spotykane w zbiornikach wodnych niemal wszystkich kontynentów.


Wydawałoby się, że niepozorny rogatek nie ma do zaoferowania człowiekowi zbyt wiele, bo chociaż świetnie sprawdza się jako roślina do akwariów i oczek wodnych, to poza tym nie ma specjalnie istotnych zastosowań.


Mimo wszystko to właśnie rogatki świetnie nadają się do badań nad roślinami wodnymi w warunkach misji kosmicznych – są wytrzymałe, szybko adaptują się do nowych warunków, łatwo się rozmnażają i nie potrzebują podłoża, a do tego sprawnie natleniają wodę i jednocześnie usuwają z niej zanieczyszczenia, działając jak naturalne filtry.


Jak dotąd, rogatki były wyprawiane w kosmos już kilka razy: najpierw w zaprojektowanym w latach 90. systemie C.E.B.A.S. (Closed Equilibrated Biological Aquatic System) przeznaczonym do długoterminowych eksperymentów z wykorzystaniem roślin i zwierząt wodnych, a później także w systemie Omegahab, który w 2013 roku został wysłany na orbitę w ramach misji satelity Bion-M1.


W tym drugim przypadku rogatek niestety nie przetrwał trwającej trzydzieści dni misji, ponieważ doszło do awarii urządzeń pokładowych – niemniej wszystko wskazuje na to, że przed awarią roślina radziła sobie dobrze.


Drugie zdjęcie: dwukomorowe akwarium systemu Omegahab, bioregeneracyjnego systemu podtrzymywania życia w warunkach mikrograwitacji, zaprojektowane przez badaczy z uniwersytetów w Erlangen i Hohenheim. Po lewej stronie widać rogatka. Źródło: DLR (Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki)


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #botanika #akwarystyka #kosmos #nauka #gruparatowaniapoziomu

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

335c1c57-f22b-48bd-8041-3633622fab89
80c22dcd-ced6-4811-bfe9-de49ab25e659

@WatluszPierwszy świetnie się sprawdzają do usuwania azotu. Wystarczy je przyciąć raz na jakiś czas jak szybko rosną i poziom azotu jest niski

Zaloguj się aby komentować

Z kontynentu na kontynent Niektóre rośliny, dopóki pozostają na swoich naturalnych terenach występowania, rosną sobie spokojnie i nie wadzą nikomu – ale kiedy już wyruszą na podbój nowych terytoriów, nie biorą jeńców. Do takich roślin należy wywłócznik (Myriophyllum L.), roślina wodna o charakterystycznych, pierzastych liściach. Na pewno znają ją miłośnicy akwarystyki, bo rozmaite gatunki wywłóczników to jedne z najstarszych i najpopularniejszych roślin akwariowych.


Wywłócznik rośnie szybko, obficie, łatwo się rozmnaża z oderwanych kawałków pędów i potrafi zadomowić się w większości wód stojących lub wolno płynących. Jego gałązki tworzą schronienie dla ryb, małych płazów i wodnych bezkręgowców, dodatkowo jest też ważnym pożywieniem dla ptactwa wodnego i natlenia wodę. Jednak jako roślina inwazyjna działa w zasadzie na odwrót: tworzy w pobliżu powierzchni zbitą gęstwinę, która nie przepuszcza światła głębiej i dławi inne rośliny wodne, a w skrajnych przypadkach blokuje przepływ wód w ciekach i kanałach. W takiej postaci staje się problemem także dla ludzi korzystających ze zbiorników wodnych.


Jest kilka gatunków wywłóczników, które poza obszarem naturalnego występowania mają status gatunków inwazyjnych. Wywłócznik kłosowy (Myriophyllum spicatum) naturalnie występuje w Eurazji i północnej Afryce, jest jednak gatunkiem inwazyjnym w obu Amerykach i południowej Afryce. Wywłócznik brazylijski (Myriophyllum aquaticum) pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej, ale został zawleczony także do Ameryki Północnej i na inne kontynenty. Podobnie inwazyjny jest wywłócznik różnolistny (Myriophyllum heterophyllum) z Ameryki Północnej, który rozprzestrzenił się w Ameryce Środkowej, Europie i Azji.


Można by więc rzec, że kontynenty wymieniły się swoimi lokalnymi wywłócznikami i teraz wszyscy mają problem. Nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach doszło do tej wymiany – ale przypuszcza się, przyczynili się do tego akwaryści oraz miłośnicy ogrodów wodnych, którym egzotyczne wywłóczniki „uciekły” z upraw.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #botanika #akwarium #akwarystyka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

5e67f242-95a4-44a3-ab73-916c4642e93e

@Apaturia ciekawe co sprawia, że raptem jakaś inna odmiana może być tak inwazyjna na krzyż. Spodziewałbym się, że na każdym kontynencie coś sobie z nimi radzi, więc i z tymi nowymi da radę

@radziol Niestety, to nie jest takie proste. Takie inwazyjne gatunki często nie muszą sobie radzić w nowych ekosystemach z tymi samymi zagrożeniami, z którymi musiałyby sobie radzić w swoich rodzinnych stronach (drapieżniki, patogeny itp.). Nie mając naturalnych wrogów, mogą rozwijać się i rosnąć szybciej niż ich lokalni krewniacy, a to już często wystarczy do zdobycia przewagi. Do tego rośliny takie jak wywłócznik są z natury wytrzymałe i dobrze adaptują się do nowych warunków, więc już na starcie dostają duży bonus.


Są też jednak gatunki, które "wprosiły się" do naszych ekosystemów, ale mimo wszystko nasza lokalna flora i fauna trzyma je w ryzach na tyle, że nie stanowią dużego problemu.

@Apaturia nie jest dla mnie niczym niezwykłym kiedy to idzie w jedną stronę, bo twardszy gatunek ma eldorado w nowym środowisku. Ale tu to idzie na krzyż.

Jak to się dzieje, że ani patogeny, ani roślinożerny nie potrafią sobie poradzić ani tu ani tam

Zaloguj się aby komentować

@michal-g-1 Niekoniecznie, bardziej o roślinach żyjących w zbiornikach wodnych Ale fakt, o nawadnianiu pamiętać trzeba, szczególnie latem.

Zaloguj się aby komentować

Cuttack – neolityczny pasażer na gapę Orkady to wyspy położone na północ od wybrzeży Szkocji, mniej więcej na granicy Morza Północnego i wód otwartego oceanu. Około dziewięć tysięcy lat temu, w środkowej epoce kamienia, dotarli tam tam pierwsi łowcy-zbieracze – a jakieś trzy tysiące lat później pojawili się tam także pierwsi rolnicy, którzy za pomocą łodzi przeprawili się przez morze i osiedlili się na Orkadach. Wraz z nimi na wyspy dotarła wiedza o uprawie roślin, o hodowli zwierząt oraz o wznoszeniu monumentalnych budowli kamiennych, których pozostałości do dziś można tam podziwiać.


Jednak jak wykazują ostatnie badania, na łodziach neolitycznych przybyszów przybył na Orkady także pasażer na gapę: nornik.


Jakiś czas temu badacze zaczęli dociekać, dlaczego nornik zwyczajny występuje na Orkadach – ale nie występuje naturalnie po sąsiedzku, ani w Wielkiej Brytanii, ani na dobrą sprawę nigdzie indziej na Wyspach Brytyjskich. Wszystko wskazywałoby na to, że tysiące lat temu w jakiś sposób przedostał się z kontynentu na Orkady i utknął tam, nie rozprzestrzeniając się dalej, a z czasem dał początek osobnemu podgatunkowi (Microtus arvalis orcadensis), większemu i prawie dwa razy cięższemu od norników zwyczajnych żyjących na kontynencie.


Skąd jednak przybył? Odpowiedź na to pytanie przyniosły badania genetyczne. Okazało się, że pierwsze norniki zwyczajne dotarły na Orkady z obszarów dzisiejszej Belgii. Szczegóły nie są znane, ale przypuszcza się, że ukryły się w zapasie paszy dla zwierząt hodowlanych – i w ten sposób, jako pasażerowie na gapę, przedostały się na łodzie neolitycznych osadników, a stamtąd na wyspy.


Orkady są całkiem dumne ze swojego nornika, który w lokalnym dialekcie jest nazywany cuttack lub peedie cuttack. Orkadzkiego nornika można nawet nabyć jako pamiątkę – niektóre miejscowe pracownie rękodzieła tworzą urocze norniczki szyte ze ścinków produkowanego lokalnie wełnianego tweedu lub dziergane z włóczki.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #archeologia

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

87b0b27b-8942-43ce-9bc0-d38c1784cd28
19f49062-c596-4660-b290-f810abeec4f6
f71c6ef2-0bcf-4f06-9687-a5e53478cb98

Zaloguj się aby komentować

Gdzie się zapodział chromosom Y? U większości ssaków schemat chromosomów płci jest jasny: połączenie dwóch chromosomów X daje potomstwo żeńskie, a połączenie chromosomu X z Y daje potomstwo męskie. U niektórych ssaków jednak na jakimś etapie ewolucji coś dziwnego stało się z chromosomem Y - przykładem może być tu nornik oregoński (Microtus oregoni), niewielki gryzoń żyjący na zachodzie Ameryki Północnej.


Kiedy w latach 60. po raz pierwszy opisano genetykę tego gatunku, nornik oregoński wprawił badaczy w zdumienie. Okazało się, że gdzieś po drodze, w ciągu ostatnich dwóch milionów lat ewolucji, ten gatunek gryzonia... stracił chromosom Y. Samce tych norników mają dwa chromosomy X (czyli zestaw XX), natomiast samice tylko jeden chromosom X (czyli zestaw X0 - X i zero). Odkryto również, że chromosomy X zarówno u samców, jak i u samic norników oregońskich zawierają w sobie fragmenty informacji genetycznej, która kiedyś najwyraźniej znajdowała się na chromosomie Y.


Niezły bałagan. Mimo to jednak norniki oregońskie rozmnażają się zupełnie zwyczajnie: samce rozwijają biologiczne cechy męskie, a samice rozwijają cechy żeńskie. Na pojedynczym chromosomie X u samic znajduje się informacja genetyczna, która teoretycznie powinna u nich warunkować rozwój męskich cech płciowych - jednak organizmy samic w jakiś sposób "wyciszają" te konkretne geny. Jak to robią? Jeszcze nie do końca wiadomo.


Nie wiadomo też, gdzie dokładnie zapodział się nornikowy chromosom Y. Badacze przypuszczają jednak, że w przeszłości podczas procesu mejozy, czyli podziału komórki, doszło do jego pęknięcia i od tego wszystko się zaczęło.


Jedynymi zidentyfikowanymi jak dotąd innymi ssakami, które nie mają chromosomu Y, są ślepuszonka górska (Bramus lutescens), również gryzoń spokrewniony z nornikami, oraz dwa rzadkie gatunki kolcoszczurków: amamijski (Tokudaia osimensis) i japoński (Tokudaia tokunoshimensis).


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #nauka #genetyka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

e5df22cf-c894-4169-896f-4b30aaf7fdb8

@Apaturia W przypadku ludzi, chromosom Y jest uwsteczniony i zawiera do 200 genów (w zależności od klasyfikacji). W toku ewolucji zmniejszył się znacznie, i w tej chwili jest takim kadłubkiem, który koduje niewiele funkcji metabolicznych, a przede wszystkim odpowiada za determinację płci. Być może kiedyś zniknie i przejdzie w formę obserwowaną u norników, bo jest ona odporniejsza na błędy.

W przypadku norników prawdopodobnie ekspresja genów męskich jest wprost zależna od ilości kopii. Na zasadzie dalekiej analogii, region nie rekombinujący NRY w ludzkim chromosomie Y, nie rekombinuje z Y i daje wzmacnia własną ekspresję, jeśli jest obecny.

@ataxbras U wielu zwierząt innych niż ssaki Y nie jest niezbędny do rozwoju samca i samicy, więc może rzeczywiście coś w tym jest. Z tym że ewentualny zanik chromosomu Y to pewnie kwestia milionów lat.

Zaloguj się aby komentować

Nornik, który przytula na pocieszenie Nornik preriowy (Microtus ochrogaster), gatunek małego gryzonia żyjącego w centralnej części Ameryki Północnej, już od dziesięcioleci budzi zainteresowanie badaczy. Norniki te są pod wieloma względami interesujące: wykazują zachowania społeczne i tworzą monogamiczne związki. Para wspólnie dba o gniazdo, razem wychowuje młode i spędza ze sobą bardzo dużo czasu, a przy tym dochowuje sobie wierności. Podejmowane jak dotąd badania nad nornikami preriowymi i ich kuzynami pomogły badaczom między innymi w lepszym zrozumieniu, jaką rolę w tworzeniu więzi pełnią hormony oksytocyna i wazopresyna.


Norniki preriowe wykazują się również rodzajem empatii i pocieszają swoich partnerów lub krewniaków, którym przytrafiło się coś nieprzyjemnego. Przeprowadzone eksperymenty wykazały, że jeśli na jakiś czas rozdzielało się blisko związane ze sobą norniki i wystawiało się jednego z nich na stresujące bodźce – to po ponownym połączeniu nornik, który nie doświadczył stresu, szybko próbował pocieszyć i uspokoić tego zestresowanego, przytulając się do niego, przeczesując i czyszcząc mu futerko.


Ponadto, jeśli nornik widział zestresowanego partnera lub krewniaka, ale nie mógł zbliżyć się do niego, żeby go pocieszyć, to on sam również zaczynał się stresować. Zdaniem badaczy, za tego rodzaju zachowania norników preriowych odpowiada działanie oksytocyny, często nazywanej „hormonem przywiązania”.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gryzonie #urocze #nauka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

922a9916-53ea-4d56-a010-3bae098c7b51

Co ciekawe, jeżeli dobrze pamiętam ze studiów ten sam gatunek ale żyjący w innych rejonach, (gdzie występuje izolacja geograficzna między dwoma populacjami), wykazuje mniejsza ilość oksytocyny i ten gatunek już nie wykazuje monogamii. Taki troche poszlaka jak bardzo jesteśmy niewolnikami naszych hormonów

Zaloguj się aby komentować

Brokatowe przekąski dla karczowników Karczownik ziemnowodny (Arvicola amphibius), zwany też szczurem wodnym, to średniej wielkości krewniak chomika i nornika, który jako miejsce do życia upodobał sobie brzegi zbiorników i wolno płynących cieków wodnych. Karczowniki zwykle są samotnikami - trzymają się swojej nory i przylegającego do niej terytorium, prowadząc raczej skryty tryb życia i chowając się wśród nadbrzeżnej roślinności.


U nas te gryzonie są objęte jedynie częściową ochroną gatunkową, jednak w niektórych częściach Europy są zagrożone. Jest tak między innymi w Walii, gdzie karczowniki miejscami już niemal zupełnie wyginęły.


Wiosną tego roku dzięki staraniom Initiative for Nature Conservation Cymru rozpoczęto nowatorski projekt, który ma wspomóc działania na rzecz ochrony karczowników w Walii. Polega on na podrzucaniu dziko żyjącym karczownikom przekąsek - kawałków jabłka posypanych jadalnym, niegroźnym dla lokalnej flory i fauny brokatem. Pozostawiane po takich przekąskach brokatowe odchody są łatwo dostrzegalne w terenie, co powinno ułatwić badaczom oszacowanie, jak przemieszczają się walijskie karczowniki i jaki zasięg mają ich terytoria.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gryzonie #walia

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

919d1af7-1f3f-4391-9454-764298a20f26

Zaloguj się aby komentować

Uroczy szkodnik W zależności od warunków środowiskowych, populacja norników cyklicznie wzrasta lub spada - ich zagęszczenie przeciętnie nie przekracza 100-500 osobników na hektar, jednak niekiedy ta liczba wzrasta kilkukrotnie, nawet do 1500-2000 osobników na hektar. Taka "plaga norników" zdarza się zwykle raz na 3-5 lat i w skrajnych przypadkach bywa poważnym zagrożeniem dla upraw.


Jedna z takich plag miała miejsce w Szkocji w 2011 roku. Populacja norników, przeciętnie licząca tam w przybliżeniu 60 milionów osobników, w ciągu jednego roku urosła do kilkuset milionów - była to najwyższa liczba norników notowana tam od co najmniej dwóch dekad. Podobna plaga nawiedziła w 2007 roku region Kastylii i León w Hiszpanii, powodując poważne szkody w lokalnych uprawach. Szacuje się, że populacja norników wzrosła tam wówczas do co najmniej 700 milionów, wyrządzając szkody w uprawach o powierzchni 500 tysięcy hektarów. Straty oszacowano wówczas na około 15 milionów euro.


Na szczęście dla ludzi, nawet tak niespodziewanie duże "plagi norników" nie przeciągają się poza jeden sezon i do jesieni wygasają. Populacja reguluje się naturalnie, w czym wydatnie pomagają drapieżniki żywiące się nornikami - przede wszystkim ptaki drapieżne, takie jak sowy, myszołowy czy pustułki, dla których lata norniczej plagi to lata obfitości.


Norniki, choć dla ludzi są często szkodnikami, stanowią ważny lub wręcz podstawowy pokarm dla wielu gatunków zwierząt. Ich zupełne zniknięcie spowodowałoby załamanie całych ekosystemów.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gryzonie

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

d13cf1a0-9fd4-4d6d-b4c5-d954bd68c74f

Zaloguj się aby komentować

Nadzwyczajne norniki Powszechnie spotykany na większości terytorium Europy nornik zwyczajny (Microtus arvalis) osiąga maksymalnie 12 cm długości, jednak jakiś czas temu zaobserwowano, że osobniki zamieszkujące wyspy są przeciętnie większe niż osobniki z kontynentu. Norniki zwyczajne z Orkadów i z wyspy Guernsey w archipelagu Wysp Normandzkich osiągają długość ciała przekraczającą 13 cm, a największy odnotowany dotąd osobnik mierzył bez ogona 13,6 cm.


Dlaczego norniki z wysp są takie duże? Ma to najpewniej związek z tym, że na wyspach nie mają tylu naturalnych wrogów, co ich krewniacy z kontynentu. Mogąc żyć we względnym spokoju, rosną większe – bo selekcja naturalna nie musi już u nich premiować mniejszych rozmiarów ciała, żeby zwiększyć ich szanse na przetrwanie.


Norniki zamieszkujące wyspy mają też przeciętnie mniej liczne potomstwo niż norniki z kontynentu, żyją dłużej od nich i w mniejszym zakresie wykazują instynktowny strach przed drapieżnikami. To cechy, które często rozwijają się w populacjach izolowanych na wyspach.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gryzonie #nauka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

69e0773d-2cb9-4cd9-bd3e-3b4fe9e40e76

Zaloguj się aby komentować

Ewolucja norników Mogłoby się wydawać, że nornik (Microtus), zwany też czasem norniczkiem, to jeden z najnudniejszych gryzoni, jakie można sobie wyobrazić. Może i wszędzie go pełno, bo bardzo szybko osiąga dorosłość i szybko się mnoży, ale nie bardzo zwraca czyjąkolwiek uwagę – chyba że jako ofiara lub jako szkodnik upraw. Niespecjalnie wyróżnia się wyglądem. Na co dzień jest często mylony z nornicą lub z myszą, a większość jego kuzynów, jak chomiki, piżmaki, lemingi czy szczury, jest bardziej popularna od niego.


Co więc może być ciekawego w ewolucji norników?


Otóż, jak wykazują badania, norniki w pewnym sensie ewoluowały w przyspieszonym tempie. Jako rodzaj wyodrębniły się niecałe dwa miliony lat temu – czyli, jak na procesy ewolucyjne, całkiem niedawno – a obecnie są jednym z najbardziej zróżnicowanych taksonomicznie rodzajów ssaków na świecie, liczącym przeszło 60 gatunków. W dużym uproszczeniu. to trochę tak, jak gdyby norniki „wytwarzały” w obrębie swojego rodzaju nowe, przystosowane do różnych warunków środowiskowych gatunki od 60 do nawet 100 razy szybciej niż większość przeciętnych kręgowców.


Poszczególne gatunki norników są podobne lub wręcz identyczne pod względem wyglądu, jednak mimo to są bardzo zróżnicowane genetycznie, a ich genetyka jest miejscami pełna niespodzianek. Wszystko to sprawia, że norniki budzą zainteresowanie badaczy i są bardzo przydatne w badaniach dotyczących ewolucji ssaków i ich mechanizmów adaptacyjnych.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gryzonie #nauka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

abf7a3a4-f479-49c2-a32d-7231e567dda2

@przemoko90 Może trochę. Ale tak dla sprawiedliwości - kiwi wcale nie są grube Wyglądają jak wyglądają przez strukturę kości i mięśni, mają bardzo mało tkanki tłuszczowej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nieoczekiwane kolory Wśród jaszczurek spotykane są niekiedy mutacje w rodzaju melanizmu lub albinizmu, które powodują, że dotknięte nimi osobniki mają odpowiednio czarne lub białe ubarwienie – jednak to nie wszystko, na co stać naturę.


Cyjanizm to rzadka, interesująca anomalia kolorystyczna powodująca, że dotknięte nią jaszczurki są całkowicie niebieskie choć normalnie powinny mieć inne ubarwienie. Mutacja ta nie jest dobrze zbadana u gadów – przyjmuje się, że odpowiadają za nią czynniki genetyczne i być może nadmierne namnażanie się w skórze cyjanoforów, czyli komórek barwnikowych zawierających barwnik niebieski. Co ciekawe, u niektórych jaszczurek, jak na przykład u zwinki, obserwuje się czasem cyjanizm pośmiertny. (fot. 1 – jaszczurka żyworodna z cyjanizmem)


Aksantyzm to rzadka mutacja recesywna polegająca na braku żółtego i czerwonego barwnika, przez co dotknięte nim gady mają ubarwienie znacznie ciemniejsze niż normalnie, niekiedy prawie czarne. Osobniki z aksantyzmem mogą wyglądać podobnie do osobników melanistycznych, jednak zwykle odróżniają się od nich wyraźnie widocznymi, jaśniejszymi plamami. (fot. 2 – padalec z niekompletnym aksantyzmem).


Erytryzm to mutacja polegająca na nadprodukcji czerwonego i pomarańczowego barwnika i niekiedy wpływa nie tylko na kolor łusek, ale także oczu u dotkniętej nim jaszczurki. Prawdopodobnie ma podłoże genetyczne. Dotknięte nim gady mają intensywny, czerwonopomarańczowy lub pomarańczowy kolor, czasem całościowo, czasem jedynie w formie przeplamień. (fot. 3 – padalec z erytryzmem)


Hypomelanizm to anomalia powodująca znaczne obniżenie poziomu melaniny, wskutek czego jaszczurka zyskuje mniej intensywne ubarwienie niż normalnie. Podobnie jak albinosy, jaszczurki hypomelanistyczne mają wrażliwe oczy, często słabiej widzą i są bardziej widoczne dla drapieżników. (fot. 4 – hypomelanistyczny młody padalec)


Piebaldyzm lub częściowy albinizm to rzadka mutacja związana z dysfunkcją melanocytów. Dotknięte nią osobniki mają jasne łaty pozbawione pigmentu, nieregularne i różnej wielkości, wyraźnie odcinające się od normalnie ubarwionej skóry. (fot. 5 – padalec z piebaldyzmem)


Zdjęcia za: S. J. R. Allain et al., Taste the Rainbow: A Review of Color Abnormalities Affecting the Herpetofauna of the British Isles, 2023.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gady #jaszczurki #nauka #biologia

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

8b2d26c6-510e-4cce-bdfc-d9c10b0e5153
5e2e45cd-c506-427b-ac1e-b0090977d691
f8e5dc69-dac8-48f0-83b3-7040265549c1
5b911311-359d-4984-9652-5d8dc02b2caf
527e65a3-b1e5-4a4e-8006-bb2747b21b4c

Zaloguj się aby komentować

Kolorowe brzuszki Murówka zwyczajna (Podarcis muralis), zwana też jaszczurką murową, od niedawna jest zaliczana do jaszczurek, które mają swoje siedliska w Polsce – chociaż jak na razie odnotowano u nas jedynie pojedyncze populacje tego gatunku zlokalizowane na Dolnym Śląsku. To niewielka, owadożerna, ciepłolubna jaszczurka chętnie zasiedlająca kamieniste nieużytki, winnice, a nawet mury budynków, spotykana przede wszystkim w południowych regionach Europy Środkowej.


Murówka to przykład gatunku, u którego zaobserwowano wewnątrzgatunkową zmienność koloru. Wyróżniono jak dotąd sześć podstawowych form kolorystycznych, które można rozpoznać po ubarwieniu gardła i podbrzusza jaszczurki. Trzy z tych form mają jednolite kolory: biały , czerwony lub pomarańczowy oraz żółty . Trzy pozostałe natomiast to kombinacje kolorów: białego i żółtego, białego i czerwonego, oraz żółtego i czerwonego.


Nie wiadomo dokładnie, czemu służy taka zmienność koloru u tego gatunku, ale prawdopodobnie jest powiązana z przystosowaniem do życia w konkretnych niszach ekologicznych. Dotychczas przeprowadzane badania wykazały, że poszczególne formy kolorystyczne murówki zwyczajnej różnią się między sobą pod względem długości ciała, wskaźników przeżywalności czy odporności na zakażenia pasożytnicze, mają też nieco inną komunikację wewnątrzgatunkową i strategie reprodukcyjne.


Na przykład jaszczurki o pomarańczowych brzuchach są średnio większe i mają lepszą zdolność do fizycznej rywalizacji, ale są bardziej podatne na infekcje pasożytnicze – z kolei murówki z białym „podwoziem” są przeciętnie mniejsze, ale za to ich układ odpornościowy jest lepiej przystosowany do radzenia sobie z infekcjami. Samice o żółtych brzuchach produkują więcej mniejszych jaj w jednym lęgu, stawiając na liczebność potomstwa – natomiast samice o białych brzuchach produkują mniej jaj, za to większych pod względem rozmiaru, co zwiększa szansę przeżycia potomstwa w trudniejszych warunkach środowiskowych.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gady #jaszczurki #nauka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

8d2a4f33-2e00-42d2-b27d-b822a1d08840
8dca73b5-41f6-4117-8b72-c86edb7e5d2d

Zaloguj się aby komentować

Padalec premium W Polsce występują dwa gatunki padalców: padalec zwyczajny (Anguis fragilis) i padalec kolchidzki (Anguis colchica) - ubarwione zazwyczaj na szaro, szarobrązowo lub rdzawo. Niekiedy spotyka się jednak padalce wyróżniające się licznymi, okrągłymi, niebieskimi lub turkusowymi plamkami rozmieszczonymi wzdłuż grzbietu. To odmiana kolorystyczna padalca, często zwana odmianą turkusową.


Padalce turkusowe pojawiają się zarówno wśród padalców zwyczajnych, jak i kolchidzkich, i są to wyłącznie samce, często większe i cięższe od innych samców swojego gatunku. Badania wykazały, że na wiosnę niebieskie plamki nabierają u nich bardziej intensywnego koloru, co wskazywałoby na to, że takie ubarwienie może mieć jakieś znaczenie podczas godów - może podnosić atrakcyjność samca w oczach samic lub na przykład ostrzegać inne samce, że mają do czynienia z większym, silniejszym i trudniejszym do pokonania rywalem.


Z drugiej strony jednak badania wykazały, że padalec z niebieskimi plamkami jest bardziej narażony na ataki drapieżników. Tak więc - coś za coś.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gady #jaszczurki (szybkie przypomnienie - padalce to beznogie jaszczurki)

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

157f6dc9-da20-4952-8967-545d062a8af4
14f57699-fabe-4003-92b3-a5435191c4da

Zaloguj się aby komentować

Czarne jaszczurki Popularnie występujące w Polsce jaszczurki, takie jak jaszczurka zwinka (Lacerta agilis), jaszczurka żyworodna (Zootoca vivipara) czy padalec zwyczajny (Anguis fragilis), mają zazwyczaj brunatne, szarobrunatne lub brązowe ubarwienie, sezonowo z domieszką koloru zielonego w przypadku samców zwinki. Czasem jednak, szczególnie w górach, można natknąć się na całkowicie czarne jaszczurki i padalce – są to tak zwane osobniki melanistyczne, które mają genetycznie uwarunkowaną, zwiększoną zawartość melaniny w znajdujących się w skórze komórkach barwnikowych.


Melanizm jest szczególnie często spotykany u gadów żyjących w górach. Może to być rodzaj przystosowania do życia w bardziej wymagających warunkach – czarne ubarwienie sprawia, że skóra jaszczurki szybciej pochłania ciepło z promieni słonecznych, dzięki czemu jej ciało szybciej się nagrzewa. Ponieważ gady są zmiennocieplne, a ich aktywność i metabolizm zależą w dużej mierze od tego, czy uda im się odpowiednio wygrzać, ciemniejsze ubarwienie przynosi jaszczurkom pewne korzyści w tym zakresie.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gady #jaszczurki #gory

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

b497c595-9f15-4a7f-b98a-01ac72c41262

@Apaturia podobnie jest u żmiji zygzakowatej, w Welskim PK onegdaj taką zaobserwowałem.


Zdjęcie niestety nie moje - Żmijuche ukradłem z Nadleśnictwa Pisz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

c2d36fee-1ce4-4235-941a-1b81c1631473

@zuchtomek „Czarne żmije zygzakowate pojawiają się w wyniku melanizmu – genetycznie uwarunkowanej nadprodukcji melaniny. Ciemne ubarwienie pomaga im szybciej się nagrzewać, co jest korzystne w chłodniejszym klimacie, choć jednocześnie czyni je bardziej widocznymi dla drapieżników. Utrzymywanie się tej cechy w populacji wskazuje, że korzyści termoregulacyjne przeważają nad zagrożeniami wynikającymi z większej ekspozycji”

@zuchtomek Fajnie widać na tym zdjęciu ten lekko niebieskawy odcień - w odpowiednim oświetleniu czarne żmije mają ciemnoniebieski połysk, bardzo ładnie to wygląda

Zaloguj się aby komentować

Jeden moment i po ogonie Podobnie jak wiele innych jaszczurek, powszechnie występująca w Polsce jaszczurka zwinka (Lacerta agilis) potrafi odrzucić ogon, jeśli zostanie zaatakowana i schwytana przez drapieżnika. Jakby tego było mało, ogon po odrzuceniu zwykle jeszcze przez jakiś czas porusza się i drga, przyciągając uwagę napastnika i tym samym umożliwiając (byłej już) właścicielce bezpieczną ucieczkę. Zjawisko to nazywane jest fachowo autotomią. Zdolność do odrzucania ogonów jaszczurki uzyskały dawno temu – ślady tego mechanizmu zachowały się w materiałach sprzed co najmniej 150 milionów lat.


Jak dokładnie to działa? Autotomia ogona u jaszczurek ma dwie podstawowe formy: pęknięcie ogona może nastąpić pomiędzy kręgami lub, co jest znacznie częściej spotykane, w obrębie pojedynczego kręgu. Jest to możliwe dzięki temu, że niektóre kręgi w ogonie jaszczurki już w jej życiu zarodkowym rozwijają się odmiennie od pozostałych i mają osłabioną konstrukcję w części środkowej. W punktach, w których znajdują się kręgi autotomiczne, graniczą ze sobą dodatkowo segmenty mięśnia, a skóra powyżej jest cieńsza niż na reszcie ogona.


Odrzucenie ogona zachodzi błyskawicznie dzięki skurczowi mięśni. Następnie mięśnie w ogonie obkurczają się wokół tętnicy ogonowej, żeby zminimalizować krwawienie, a po jakimś czasie zwinka regeneruje odrzucony ogon. Nowy ogon różni się jednak od poprzedniego – zamiast kręgów ma struktury chrzęstne i nie ma już „stref podziału”, więc nie może zostać odrzucony.


Zdarza się, że w wyniku niekompletnej autotomii lub uszkodzenia tkanek regeneracja ogona przebiega z błędami. Zdaje się, że u jaszczurki zwinki takie anomalie są bardzo rzadkie, jednak mimo wszystko się zdarzają – na terenie Polski odnotowano jak dotąd osobniki, którym w miejscu odrzuconego ogona odrastały dwa, trzy, cztery, a nawet pięć nowych ogonów.


#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #gady #jaszczurki

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

9142ead0-2c1f-4b79-95b4-dbafc1625054

@Rozpierpapierduchacz Tak dla zupełnej ścisłości - to jednorazowa akcja tylko w wypadku, gdy jaszczurka odrzuci od razu cały ogon na raz


W obrębie ogona jaszczurka ma więcej niż jedną "strefę podziału". Więc jeśli na przykład jednorazowo odrzuci tylko połowę ogona, to ta zregenerowana połowa nie będzie już zdolna do odrzucenia, ale w części powyżej - czyli tam, gdzie jeszcze nie ma struktur chrzęstnych tylko normalny kręgosłup z kręgami autotomicznymi - wciąż zostanie jaszczurce jeszcze kilka "stref podziału", z których będzie mogła skorzystać w przyszłości.


Jeśli jednak ogon oddzieli się od razu na linii pierwszego kręgu autotomicznego, jaszczurka nie będzie miała już w przyszłości opcji odrzucenia ogona.

Zaloguj się aby komentować

@Apaturia Wczoraj widziałem traszkę karpacką. To jest gatunek endemiczny, a w mojej okolicy widziałem ją tylko w jednym, jedynym miejscu. Wyjątkowe znalezisko.

@Apaturia A powiedz mi przy okazji, czy można gdzieś wygenerować takie tabliczki z Heroesów: "Astrologowie ogłaszają coś tam"? Też bym coś ogłosił.

@Apaturia super. Byłem z synkiem ostatnio na Baraniej Górze i dosłownie co chwila przebiegały przy szlaku małe zwinki. Żaby też już skrzek złożyły

Zaloguj się aby komentować

Athelas, czyli królewskie ziele to jedna z roślin, która jest wzmiankowana w Legendarium Tolkiena w co najmniej kilku miejscach. Według Tolkiena, athelas nie ma swojego odpowiednika w świecie rzeczywistym. W jego opisach to wiecznie zielone, nisko rosnące ziele, które można znaleźć w zacienionych zaroślach w niektórych regionach Śródziemia. Ma szerokie, jak gdyby oszronione liście, które wydzielają charakterystyczny, słodki i zarazem cierpki zapach.


Athelas mieli przenieść do Śródziemia Numenorejczycy. Na Północy ziele to rosło tylko w miejscach, gdzie niegdyś żyli potomkowie Numenorejczyków - z czasem już tylko Dunedainowie, Strażnicy Północy, przechowywali pamięć o jego leczniczych właściwościach. Liście athelas miały przyspieszać gojenie ran i co ważniejsze, miały moc przywracania zdrowia tym, których owionął zgubny Czarny Dech Nazgûli. Szczególnie silnie objawiały swoje właściwości w rękach królów Gondoru, być może przez ich odległe pokrewieństwo z elfami.


We Władcy Pierścieni ziele athelas ratuje zdrowie i życie wielu bohaterów. Aragorn używa go, by opatrzyć ranę Froda zadaną ostrzem Nazgûla na Wichrowym Czubie, a także później, podczas opatrywania ran Froda i Sama po wydostaniu się z Morii. W Minas Tirith athelas przywraca zdrowie Faramirowi, Eowinie, Merry'emu i innym, których podczas walki z sługami Saurona dotknął Czarny Dech.


Jeśli chodzi o rośliny znane ze świata rzeczywistego, które mogłyby przypominać athelas, rozważano jak dotąd co najmniej kilka odpowiedników. Chyba najczęściej jest wymieniana bazylia (Ocimum basilicum), której łacińska nazwa również oznacza "królewską roślinę" - od greckiego basileus, "król". Podobnie jak Tolkienowski athelas, bazylia jest silnie aromatycznym zielem i ma właściwości lecznicze, jednak nie bardzo pasuje do opisu pod względem wyglądu liści czy preferowanych siedliska: ma intensywnie zielone liście i woli słoneczne stanowiska od zacienionych zarośli. Wśród innych propozycji na odpowiednik athelas pojawiają się też takie rośliny, jak żywokost (Symphytum), golteria (Gaultheria) czy pomocnik (Chimaphila).


Ziele athelas pojawiło się również w ekranizacjach Władcy Pierścieni i Hobbita, gdzie jako jego odpowiednika użyto najprawdopodobniej bakopy (Chaenostoma cordatum). Bakopa to bylina z Afryki Południowej, w naszych stronach uprawiana jako roślina ozdobna. Ma małe, zielone liście i drobne białe kwiatki.


#ciekawostki #tolkien #wladcapierscieni #lotr #hobbit #rosliny #botanika #fantasy #fantastyka

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

fc4c5057-3edf-4541-bfce-8aaaa38c0918

Ja na podstawie opisu stawiałbym na pięciornik gęsi. Że względu na zawartość garbników na siłę mógłby działać bakteriobójczo i przeciwkrwotocznie w celu uratowania Froda.

@ruhypnol O, rzeczywiście, też brzmi obiecująco Nawet liście ma lekko "oszronione" od spodu (pokryte srebrzystymi włoskami). Nie jest jednak chyba zbyt wonny - ale przyznam, że nie pamiętam, żebym kiedyś go wąchała, więc nie wiem.

Zaloguj się aby komentować