Uff. w końcu skończyłem sklejać film z rave'ów w kościele.
Wydarzenie odbyło się w ramach projektu "PR1VAT3 D4NC3R - project church" mającym na celu zbiórkę pieniędzy na renowacje Ewangelicko-Augsburskiego Negotyckiego kościoła w Mysłowicach.
Moich dwóch ziomków stanęło za deckami i organami kościelnymi (° ͜ʖ °) grając jako intro, klasyczne techniawki z lat 90tych.
Dziś artysta oczywisty i oczywista płyta Pierwsza płyta Marleya z jaką się zetknąłem. Nie lubię jakoś szczególnie jego późnych nagrań, ale tutaj mam ogromny sentyment. Mój ojciec wciągnął mnie w słuchanie muzyki i zawsze mocno wspierał moje zainteresowania. Gdy miałem jakieś 12 lat odkryłem Marleya dzięki audycji w Trójce, którą prowadził nieoceniony Sławomir Gołaszewski. W moim rodzinnym miasteczku kasety można było kupić w jednym sklepie. W tym samym miejscu kupowało się też... firany i zasłony. Nietrudno się więc domyślić, że wybór muzyczny był mocno ograniczony. Pojechałem więc z tatą do sąsiedniego miasta, gdzie był typowy sklep z kasetami. Ojciec poświęcił sobotę, żeby wsiąść ze mną w pociąg i szukać jakiegoś sklepu o którym nawet nie mieliśmy pojęcia gdzie jest. Po prostu pytaliśmy przechodniów i ktoś nam wreszcie powiedział. Była tam tylko ta jedna kaseta Marleya. Niestety chciałem ją przesłuchać przed zakupem, by się nie władować na jakąś minę. Sprzedawca okazał się niemiły i powiedział, że on oryginalnej kasety nie będzie odfoliowywał. Nie kupiłem... Oczywiście do muzyki Marleya i tak szybko znalazłem dojście. Inną kasetę kupił mi przy okazji jakiegoś wyjazdu oczywiście... mój ojciec.
@WatluszPierwszy Marleya nie mam ale jak lubisz early reggae / skinhead reggae , czyli te przedmarlejowskie, bez tego calego rastafarianizmu, to polecam Tobie Mango Wood
@FriendGatherArena Znam i bardzo lubię. Mam na półce debiutancki materiał w wersji CD. A early reaggae/skinhead reggae kocham miłością wielką i bywa, ze ślepą gdyż mam chyba z 10 składanek z Trojan Records z klasykami gatunku.
@ArmandoNumber5 mam po tacie ich winyl 'No mean city' okrutnie sie jarałem nazwą i okładką jak byłem mały. a potem muzycznie mnie rozczarowało spodziewałem się jakiegoś pierdolnięcia, mimo ze nawet nie miałem wczesniej kontaktu z mocniejszą muzyką. z tej płyty co ty masz to chyba ich najwiekszy hit pochodzi 'Love hurts' tak?
@FriendGatherArena Dokładnie to ta płyta. Co lepsze, nie cierpię tej piosenki ( ͡° ͜ʖ ͡°) A co jeszcze lepsze - to nawet nie jest ich piosenka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Anthem bohaterów kina akcji przełomu lat 80/90. Co ciekawe podobnie jak film, do którego został napisany przypada na okres schyłku popularności tego gatunku w kinie. Prosty, genialny wpadający w ucho riff i potężny tekst napisany na chwałę ikon akcji.
Największy hit w historii kapeli, zawierający w sumie wszystko za co jest ceniona.
Zespół jednak nie grywa tego kawałka na żywo. Wg Angusa dlatego, że to jeden z tych utworów, ktore lepiej wypadają studynjnie, ale w kuluarach mówi się, że to wina basisy, ktory nienawidzi grać utworów skomponowanych z poprzednikiem.
Alice In Chains - What the hell have I (1993r.) 3:58
Piosenka napisana przez Cantrella specjalnie dla Staleya, który już wtedy bardzo nie domagał zdruzgotany śmiercią swojej partnerki i popadajacy w coraz większą degradację heroinową. Pierwotnie był to utwór komponowany na solowy album Cantrella, ale tak spodobał się muzykom, że postanowili skorzystać z propozycji nagrania go na soundtrack. Tekstowo opowiada o sławie, osiągnięciach i oczywiście jak zwykle o tym, że Staley cierpi. Niesamowity klimat utworu podbija świetnie wykorzystane elektryczne sitario.
Rudy w najwyższej formie z czasów Countdown to extincion i Youthanasi. Piosenka powstała na potrzeby tego pierwszego gdy Dave był wkurwiony na wszystkich (co u niego chyba normalne). Napisał ją w jeden dzień słuchając przy tym "Should i stay or should i go" grupy The Clash.
Wpadający w ucho energetyczny kawałek ze wszystkim co najlepsze u Mustaina.
4. Queensryche/Michael Kamen - Real World (1993r.) 4:21
Utwór napisany na potrzeby albumu Promised land tejże kapeli, jednak znalazł się dopiero na jej wznowieniu. Opowiada o zagubieniu po utraconej miłości, ale daje się doskonale zinterpretować na potrzeby filmu. Balladę przepięknie uzupełnia orkiestra pod batutą Kamena. Duży zasłużony hit.
Napisany na potrzeby kompilacji "Retro Active" potwornie cringeowy tekstowo kawałek o stalkerze przeglądającym kobietę jeszcze nachalniej niż Sting w "Every breath you take".
Pomimo to bardzo doceniony i mający na koncie kilka nagród. Muzycznie to porządna ballada Elliotowa ballada.
Utwór był nagrany na "Sound of white noise", ale nigdy tam nie trafił. Przegenialny jak dla mnie i najlepszy w całym porrfolio kapeli, choć nie da się ukryć, że ma trochę komercyjne zakupy. Wspaniałe zmiany tempa, genialny wokal. Aż szkoda, ze chłopaki nie zrobili albumu w tym stylu. Wyczuwa sie tu trochę wpływ mezaliansu waglikowcow z Public Enemy. Monumentalny utwór.
Opus magnum kapeli Tylera i spółki nagrany na debiutancki album, ale doceniony dopiero po latach. Tu w wresji live. Piosenka o sile marzeń i konsekwęntnemu dążeniu do ich spełnienia.
Przepiękny utwór idealnie pasujący do filmu.
Joe Perry tak bardzo nienawidził tego utworu, że tylko cudem trafił do nagrań. Dziś to jeden z najważniejszych wkładów w muzykę rockową wogle.
8. Alice in chains - A little bitter (1993r.) 3:52
Kolejny wielki utwór Alicji, pochodzący z tej samej sesji co poprzednik i podobnie jak tamten pisany z myślą o solowym albumie Cantrella. Dołujacy jak zwykle. Szkoda, ze Staley się zaćpał bo słychać, ze kapela rozkreciła się już całkiem i tylko można marzyć jaki kolejny album studyjny wyszedł by spod ich rąk.
Hiphopowy rodzynek na albumie, w wykonaniu latynosów z cyprysowego wzgórza. Pierwotnie trafił na ich drugi album "Black Sunday", na którym wyróżniał się mrokiem, jaki stał się ich znakiem firmowym od trzeciej plyty dlugogrającej. Genialny basowy sampel pochodzący z utworu "Uri" brazylijskiej wokalistki jazzowej Flory Purim.
Dodany dźwięk burzy z ulewą i tekst o mordowaniu tchórzy idealnie wkomponowują się w jego mroczny klimat. Nijak ma się jednak do filmu.
Potężny metalowy utwór od funkującej kapeli będący jak dla mnie prekursorem grindcorów itp. Pochodzi z albumu grupy " Give a Monkey a Brain and He'll Swear He's the Center of the Universe”.
Dla fanów ciężkiego grania. Tekst mówi o płynięciu z muzyką metalową i co tu dużo mówić, po prostu się przy tym płynie.
Piosenka napisana dla kulminacyjnych scen filmu ostatecznie trafiła na napisy końcowe zaraz po AC/DC, więc znana tylko ze ścieżki dźwiękowej. Słychać, że to taki typowy szlagier na potrzeby filmu, choć sukcesu nie odniósł. Piosenka powstała bez udziału wokalisty, który po prostu zaspiewał to co kapela mu zaproponowała.
12. Michael Kamen - Jack the Ripper (feat. Buckethead) (1993r.) 3:43
Utwór instrumentalny.
Kamen w najwyższej formie. Piękna kompozycja pełna napięcia i niepokoju na cześć jednego ze złoli w filmie. Zdecydowanie zachęca do przesłuchania całej ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez Kamena.
Urodził się Gershon Kingsley (ur. Götz Gustav Ksinski); kompozytor muzyki elektronicznej, jeden z pierwszych twórców wykorzystujący syntezator Mooga, założyciel zespołu First Moog Quartet.
Kowboje z Piekła - moment, w którym Pantera wypracowała swoje charakterystyczne, potężne brzmienie. Krążek pełen jest agresji, technicznej precyzji i ciężkich riffów. Tematyka utworów typowa dla Phila - bunt i niezależność, ambicja i duma, gniew i konfrontacja, refleksja i strata, siła i energia. Swoisty manifest nowej Pantery.
Dla mnie to był 4. w kolejnosci album Pantery, który poznałem. Odbijałem się od niego wiele razy. Aż w końcu do niego dojrzałem i pokochałem go tak jak kocham Great Southern Trendkill. — heavy metal nigdy nie był moją bajką, a tutaj jest go pełno. Mimo to z czasem doceniłem energię i charakter tej płyty. Jest nawet kilka zaśpiewów w wykonaniu Phila, które uwielbiam.
@FriendGatherArena The Great Southern Trendkill oczywiście lepsze, ale kowboje z piekła też dobra płyta. Zawsze zdumiewa mnie przemiana, jaką zrobiła Pantera na przestrzeni swojej dyskografii.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta The Great Southern Trendkill za dzieciaka wywaliło mnie z kapci, najbardziej mroczna (szczególnie w warstwie tekstowej) i agresywna zarazem pozycja w ich dyskografii
Kazelot w wieku 62 lat dalej wypluwa tekst jak z karabinu, aż sam nie nadążałem momentami drzeć ryja - wyjątkowo dobra forma, wspaniałe wydarzenie, chciałbym napisać, że najlepszy na jakim byłem, ale zawsze są dobre i nawet najgorszego nie potrafię wybrać na przestrzeni jakichś 20 lat i kilkunastu, a może i ponad dwudziestu już wydarzeń na których byłem, a gdzie tu najlepszy próbować wybrać..
Support też niczego sobie, spodziewałem się standardowo Ziembula, ale warszawska ekipa Criminal Tango też nieźle zagrzała publiczność!
Co do samego wyjazdu to tak jak myślałem, mimo bycia 'frajerem', który podjął się organizacji i mimo, że ze starymi chłopami to gorzej jak z przedszkolakami - NIE ŻAŁUJĘ NICZEGO ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Sam bar również polecam - Beer & Bones - rockowy klimacik, 20 nalewaków na ścianie, każdy mógł znaleźć swój smak, na pewno wrócę.
Żal mam jedynie do niektórych, że nie poszli na afterkowe piwo tylko zostali jakieś 2h czekać w autobusie xD
A ja się zorientowałem dopiero w barze, że 5 osób mi brakuje..
Nie wiem, czy żal im było 25zł na piwo czy o co chodziło, ale nikt do alkoholu nie zmuszał i słabe to było dla mnie zagranie bo informowałem, że taki jest plan dwa tygodnie temu, a to miała być integracja w końcu - jeśli dojdzie do kolejnego wyjazdu to wyjście do baru będzie obowiązkowe, a jak się nie podoba to niech sami sobie organizują!
Byłem na #audioshow i wielokrotnie zbierałem szczękę z gleby po tym co dane było mi usłyszeć, szczególnie dobrze wspominam Duńczyka, który porównywał oryginalne płyty Beatlesów z ich współczesnymi reprintami (ten sam label) i nowe brzmiały znacznie słabiej, niestety nie dał posłuchać wersji ze streamingu. Kolumna w sumie niewielka za to spory sub
I generalnie mam wrażenie że w granicach 10k PLN da się kupić naprawdę fajne monitory.
Niemniej naszła mnie rozkmina że obecnie klasyczny model zestu hi-fi stracił rację bytu. Bo do pewnego poziomu audiofilskiego onanizmu wystarczą bardzo dobrej jakości kolumny aktywne z kilkoma najpopularniejszymi standardami i interfejsami
#muzyka
#warszawa
@WujekAlien jako amator po części się zgodzę. Vinyl ma urok i fajnie się słucha ale jednak jest uciążliwy, sporo zależy od igły i preampu, trochę jak gaźnik - może i działan ale musisz zestroić dużo rzeczy.
CD czy FLAC to jakość studyjna, tu bez dram ogarniesz świetne brzmienie bez problemu - oczywiście pomijam frustratów audiovoodoo od złotych kabli co muzyki cyfrowej nie uznają.
Największy pech to remastery pod współczesne gusta. Niby słuchasz Jacksona ale jest tak podbity basem żeby Sony czy Beatsy się bujały. Kolejna przewaga FLAC gdzie możesz mieć kilka wersji muzyki. Nośniki danych są tanie, 10TB dysk kosztuje tysiaka a pomieści 10 tys albumów.
@dremmettbrown tak datahoarding w obecnych czasach to jedyna sensowną metoda aby wybrać coś wartosciowego w tym zalewie wszystkiego bo szanujący się meloman kończy z 3-4 nośnikami "tej samej" muzyki choćby z powodu zmian technologicznych i świat cyfrowy potrafi to ogarnąć techniczne tyle o ile, bo kwestia czasu jest gdy technologia cyfrowa z powodzeniem będzie potrafiła oddać unikalne charakterystyki i smaczki jakie oferuje np winyl