Klasyk, co tu dużo mówić. Historię każdy mniej więcej kojarzy - grzeczny nerdzik szponci, a potem hula po mieście nie będąc sobą. Bez większych zaskoczeń.
To co fajne w tej książce to narracja, głównie z trzeciej osoby - z relacji, więc wiele szczegółów dotyczących pana J/H poznajemy powolutku. Jest więc zagadka, są zwroty akcji, są rozterki, dramy i takie tam.
Czerpiąc wiedzę o losach J/H z popkultury miałem raczej wrażenie, że Hydowość bardziej potworna miała być. A tu się okazało, że faktycznie był potworem, ale takim całkowicie ludzkim, nie Marvelowskim. Jak dla mnie to było bardzo na plus.
Kiedyś ktoś mi opowiadał, że ta powieść to studium alkoholizmu. Eeee, może... Ale ja tego tak nie odczułem. Może gdybym znał kontekst Powstania tego dzieła, albo znał cokolwiek z biografii Stevensona, to może inaczej bym też patrzył na książkę. Jak dla mnie, to dalej było raczej studium jasnych i ciemnych stron człowieka oraz walki między nimi. Co by nie było, książka jest bardzo warta polecenia. Zwłaszcza, że się ją wchłania w popołudnie.
A, no i na duży plusik dla mnie miał jeden fakt opisany w książce, który jest moim zawodowym konikiem, a który nie został tu w żaden sposób przeinaczony/zgwałcony, a był celnie wpleciony w fabułę. To rzadkość. Pogilgotało mnie to pieszczotliwie.
**Klienci Poczty Polskiej kupili w 2025 roku prawie milion książek. Łącznie w ofercie w punktach pocztowych dostępnych było około 700 tytułów.**
Jak wynika z podsumowania, klienci najczęściej wybierali książki obyczajowe i publikacje z zakresu literatury faktu. Do najbardziej popularnych pozycji należały: „Akuszerki” Sabiny Jakubowskiej, „Tajemnica bibliotekarki” Wioletty Piaseckiej oraz „Zima w Nałęczowie” Anety Krasińskiej. Wśród literatury faktu szczególne miejsce zajęły publikacje z nurtu ludowej historii Polski: „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”, „Służące do wszystkiego” Joanny Kuciel-Frydryszak i „Ziemianki. Co panie z dworów łączyło z chłopkami” Marty Strzeleckiej. Dużą popularnością cieszył się również zbeletryzowany reportaż George’a Orwella „Droga na molo w Wigan”.
W kategorii książek dla dzieci Poczta Polska oferowała dotychczas wyłącznie publikacje edukacyjne i aktywnościowe, a największe wzięcie miały książeczki dźwiękowe, łamigłówki i kolorowanki. Natomiast pod koniec roku Poczta rozszerzyła asortyment o literaturę dziecięcą. Do oferty trafiły popularne serie takie jak przygody Pucia, Kici Koci czy Jadzi Pętelki.
Serca klientów podbiła też seria książek „Klasyka literatury”, a w niej tytuły z kanonu polskiej i światowej literatury. Wśród klasyków największym zainteresowaniem cieszyły się „Wiersze wybrane” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, „Znachor” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, „Rok 1984” George’a Orwella, „Jądro ciemności” Josepha Conrada i „Przygody dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška.
Poczta rozwija także swój autorski projekt „Placówka Kultura”. Zorganizowano już kilkadziesiąt spotkań autorskich, a gośćmi byli m.in.: Agnieszka Lis, Anna H. Niemczynow, Marta Nowik, Kasia Bulicz-Kasprzak, Gabriela Gargaś, Justyna Jelińska, Katarzyna Majgier, Monika Wawrzyńska, Sławomir Koper, Teresa Godlewska Krystyna Mirek i Urszula Gajdowska.
W 2026 roku Poczta Polska planuje nie tylko zwiększenie liczby spotkań, ale również wprowadzenie nowego formatu tych wydarzeń.
Spółka zamierza też zaangażować się w przygotowanie wyjątkowej książki na temat własnej działalności.
Dodatkowo, w ramach wspierania czytelnictwa i integracji miłośników książek, planuje uruchomienie Pocztowego Klubu Czytelniczego.
Wydawnictwo SQN zapowiedziało wydanie książki "Kat Gaudiego" autorstwa Aro Sainz De La Manza, w tłumaczeniu Roberta Kędzierskiego i Anny Krochmal. Książka ta otwiera cykl: Morderstwa w Barcelonie z inspektorem Milo Malartem. Dostępne będą wydanie miękkie ze skrzydełkami w cenie 59,99zł i ebook w cenie 47,99zł. Data wydania to 14.01.2026.
Nie jest to pierwszy raz, gdy dostajemy tłumaczenie hiszpańsko-języcznej powieści po wyjściu jej ekranizacji - dostępnej na platformie Netflix pod tytułem Miasto cieni (2025).
Opis książki od Wydawcy:
Jego dzieło jest napędzane złem. I musi być doskonałe. Działa z precyzją artysty i okrucieństwem kata. Czy jego ofiarą może być… miasto?
Na fasadzie budynku Casa Milà w Barcelonie zawisa płonące ciało mężczyzny. Wszystko wskazuje na starannie zaplanowaną zbrodnię – bez śladów, za to z brutalnym nagraniem, które paraliżuje mieszkańców miasta.
Do śledztwa dołącza inspektor Milo Malart. Ma ostatnią szansę, aby udowodnić, że jego intuicja nadal działa jak skalpel. Z pomocą bystrej profilerki Rebeki Mercader, odkrywa kolejne elementy układanki. Znaki pozostawione przez sprawcę oznaczają jedno – miasto Gaudiego jeszcze długo spokojnie nie zaśnie.
Kat Gaudiego Aro Sainza de La Mazy otwiera cykl Morderstwa w Barcelonie. Mroczny klimat, precyzyjna intryga i bohater, który sam balansuje na krawędzi – to kryminał idealny dla fanów solidnych, klasycznych dochodzeń z pełnokrwistą psychologią i gęstą atmosferą miasta.
@bojowonastawionaowca z recenzji na GR zapowiada się na solidne 6-7/10, więc dokładnie tak jak pozycjonują się książki choćby Gomeza-Jurado czy Grange'a, które wciągam od razu po premierze
Zamówienie z Wydawnictwa IX, o którym pisałem TU, właśnie przyszło:
Tadeusz Miciński - "Xiądz Faust" - egzemplarz 239/250 (limitowana seria) z obwolutą
William Hope Hodgson - "Kraina Nocy"
Bartek Biedrzycki - "W cieniu drzew"
Do każdej książki dołączona jest zakładka z motywem z okładki, a do "Xiędza Fausta" dodatkowo 2 reprodukcje ilustracji (format pocztówki lub odrobinę mniejszy). Każda z książek ma też swój numer egzemplarza, ale tylko pierwsza pozycja ma oznaczenie, że jest to limitowana seria (do 250 sztuk).
#ksiazki #czytajzwujkiem #edycjalimitowana
@WujekAlien świetne te okładki. Jak lubisz cięższe tematy z pograniczna horroru i sf polecam Wojciecha Gunię. Można dostać depresji od pierwszego przeczytanego opowiadania
Tytuł: Opowiedzcie mi o miłości. Jak się zakochujemy i dlaczego się rozstajemy
Autor: Susanna Abse
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak Literanova
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324099108
Liczba stron: 320
Ocena: 3/10
13 historii z terapii par od terapeutki z wieloletnim doświadczeniem - wszystko po to, żeby pokazać jakie błędy niektórzy robią w związkach i w miłości. Wydawać by się mogło że banalny temat, wystarczy oddać głos pojawiającym się parom, odpowiednio zredagować, voilà, wyjdzie przynajmniej dobrze i nie da się tego zrobić źle.
No otóż się da.
Wystarczy co jakiś czas nawiązywać do Freuda (ha tfu na psychoanalizę), pytać o sny, by je analizować, w niektórych rozmowach skupiać się bardziej na sobie i swoich odczuciach niż na rozmówcach (co mnie obchodzi życie prywatne autorki czy jej nieprofesjonalne opinie o pacjentach). W miarę ciekawych rozmów była mniejszość, ale tak generalnie to niczego ciekawe się nie dowiedziałem. Na mały plusik fakt, że pokazała, że nie zawsze praca terapeutki kończy się jakimkolwiek postępem.
@bojowonastawionaowca obawiam się, że dodawanie tagu #bookmeter zaraz po numerze wpisu, w tej samej linii, psuje licznik bookmeter.xyz Według skryptu nowy wpis miałby numer 1792
Historia i kultura Korei zaprezentowana za sprawą życiorysów dwójki niezwykłych kobiet, matki i córki: Geumbok (mającej smykałkę do pomysłu na siebie i nieustannie prącej do przodu) i Chunhui (ociężałej i niemej). Wielorybem jak widać jest kino, mające być ucieleśnieniem marzeń o wielkości i osiąganiu niemożliwego - zbudowane przez matkę i domniemanie wysadzone przez córkę. Powieść budowana jest cegła po cegiełce (i to nie byle jakich) z całkiem sporą szczyptą realizmu magicznego. Świetne postacie drugoplanowe, włącznie ze słoniem (nie pytajcie skąd słoń w Korei, ale zdecydowanie znalazł tam swoje miejsce). Zdecydowanie polecajka
Mogę nie przepadać za powieściami s-f, ale za pomysł na "kontakt" z Obcymi, wejście wgłąb natury człowieka i przedstawienie fantastycznego świata aż do absolutnie najmniejszych szczegółów - głęboki ukłon Mistrzu.
Cholernie ciężko mi się czyta Lema, ale w końcu przychodzi ten moment w czytaniu w którym aż trzeba zatrzymać się z zachwytu nad tym, co ten człowiek był w stanie wymyślić. I ten moment jest w każdej książce którą czytałem do tej pory. W przypadku Solaris to np. moment wyjaśnienia co się dzieje na tej planecie.
Tutaj wrzucam fragment Cyberiady przy którym całkiem mnie rozjebało. Uważam że potrafię mieć bardzo dziwne skojarzenia, wejść w bardzo dziwne toki myślenia abstrakcyjnego, i nie tylko ja tak uważam, ale to jest pikuś przy Lemie, to jest tak abstrakcyjne że mogę się tylko zachwycać.
@ZohanTSW doceniam kunszt, wiedzę, pomysłowość i dar opowiadania tego wszystkiego zebranego w kupę. Ale Lema czytało mi się ciężko, często po 3 razy jedna stronę, aby mieć pewność, że ja to rozumiem.
To nie lektury po robocie, albo audiobook w drodze do pracy.
Tytuł: Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji
Autor: Maciej Zaremba Bielawski
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Biblioteka Gazety Wyborczej
Format: książka papierowa
Liczba stron: 432
Ocena: 6/10
Zbiór szwedzkich reportaży w wykonaniu polskiego reportera.
Każdy z reportaży jest wnikliwym opisem poważnych problemów trawiących Szwecję, od patologii w służbie zdrowia, poprzez mobbing, poprawność polityczną i upadek szkolnictwa. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Końcówka roku to u mnie zawsze próba dokończenie serii, które zacząłem. Na pierwszy ogień idzie drugi tom duologii Pasażera.
Alicię Western poznaliśmy już w "Pasażerze", ale tam występowała tylko we wspomnieniach/retrospekcjach brata Bobbyego. Tutaj trafia do szpitala psychiatrycznego Stella Maris i wspólnie z doktorem Michaelem Cohenem spróbuje sobie pomóc.
Ta książka jest pisana dialogiem, nie ma w niej żadnej akcji, a wszystkiego dowiadujemy się z sesji terapeutycznych doktora i Alicii, choć bohaterka prosi, żeby tak tego nie traktować. Alicja trafia do Stella Maris dobrowolnie, z dużą sumą gotówki, stąd może stawiać pewnego rodzaju wymagania. Z dialogów dowiemy się o wszystkim co napędzą ją do życia, o matematyce, fizyce, budowie bomby atomowej przez jej ojca, traumach dzieciństwa i dorosłości, w którą wkroczyla zbyt wcześniej. Usłyszymy o tym, dlaczego uciekła od tymczasowego życia, od najtrudniejszej decyzji, której nie chciała podjąć.
Każdy z rozdziałów jest kolejną rozmową z doktorem i z delikatnie zmienionym tematem przewodnim. Pierwsza rozmowa Alicii z dr. Cohenem to pojedynek intelektualny, nie wywiad. Alicia demontuje język psychiatrii, wyśmiewa testy psychometryczne i kwestionuje sens diagnoz. Dowiadujemy się o jej matematycznej karierze (topologia, teoria toposów), zerwaniu z matematyką i o bracie leżącym w śpiączce po wypadku. Już od początku wyraźnie widać, że Alicia nie przyszła po pomoc i diagnozę, lecz po wysuchanie, szansę na wyrzucenie z siebie tego, co sprawia jej ból i zalega głęboko w pamięci. To Alicia też głównie mówi, doktor raczej wtrąca kolejne pytania, przytakuje i dodaje trochę osobistych historii.
Ja traktuję Stella Maris jako klucz do lepszego zrozumienia "Pasażera", natomiast mam ogromny zarzut do formy i tego jak podzielone są te książki. Sprawia to, że ich odbiór jest niepełny, jako że 2 tom jest słowniczkiem pojęć, potrzebnym do zrozumienia 1 tomu, nie powinien być zamknięty w osobnej książce, powiem więcej, kolejne rozmowy Alicii i doktora powinny przeplatać rozdziały z "Pasażera". Wtedy miałoby to chyba więcej sensu. Historia z 2 tomu jest też zamknięta w 1 pomieszczeniu, nie ma znaczenia gdzie się znajdujemy, w jakim czasie, co się dzieje po za pokojem, z innymi pacjentami, z życiem prywatnym doktora, czy z Bobbym.
Po za formą kluczową różnicą między książkami jest narracja - Retrospektywna i żałobna vs teraźniejsza. Oraz czas - już po samobójstwie vs w zawieszeniu w czasie, w zamknięciu, bez jednoznacznego upływu czasu. Nie wiem czemu, ale znowu miałem vibe VanderMeera i nawiązania do "Anihilacji".
Żadna z książek nie powinna być czytana bez drugiej i jeśli sięgnęliście tylko po Pasażera, to zapraszam do przeczytania Stelli, nie obiecuję jednak, że warto sięgać po duologię, szczególnie jeśli nie czytaliście wcześniej Cormaca, bo ma kilka dużo lepszych pozycji, od których warto zacząć ("Droga" + "To nie jest kraj dla starych ludzi").
Osobiście uważam Alzheimera za jedną z najbardziej przerażających chorób. Jedną stroną jest pacjent, który zmaga się z zanikiem pamięci i nieodwracalnie dąży do śmierci - to dramat. Ale drugą stroną, o której czasem w tym dramacie się zapomina, jest rodzina, która moim zdaniem jest w o wiele gorszej sytuacji. Bo nie tylko trzeba zająć się chorobą, ale przede wszystkim tym, co nieświadomie zaczyna robić chory. Bo niby jest w pełni władz umysłowych (a przynajmniej tak może się wydawać całemu światu), a tu długie spacery kończące się zagubieniem, wydawanie dużych sum pieniędzy od razu, nieustanne spożywanie posiłków czy zapomnienie o odkręconym kurku w kuchence gazowej. A jakiekolwiek ograniczanie wolności może kończyć się oskarżeniami o kradzież, o zamykanie w domu, o głodzenie. I to wszystko przy świadomości, że tak naprawdę ta osoba tak nie myśli, tylko choroba na nim to wymusza.
O tym wszystkim i o wielu więcej rzeczach jest ta książka - o nie moim Alzheimerze, który jest jednak obecny 24h na dobę. Książka trudna, ale i zdecydowanie potrzebna, choćby dla większej świadomości społecznej, z czym zmagają się bliscy osoby chorej.
Podobną książkę w temacie polecałem na początku roku: https://www.hejto.pl/wpis/405-1-406-prywatny-licznik-4-1-5-tytul-skasowany-mozg-osobisty-portret-rodzinny-
Ponadto polecajka ode mnie paru wpisów od osób, które osobiście opowiedziały o swojej styczności z chorobą u bliskich:
Książka z kolekcji "Arcydzieła Literatury Światowej" - no tak średnio bym powiedział. Trójka bohaterów i pies z dnia na dzień decydują się na wypłynięcie łódką w podróż po Tamizie. I to w zasadzie tyle z fabuły - reszta to opisy przyrody i poszczególnych miasteczek (na plus) czy humor na poziomie kabaretów (hehe, komuś łódka uciekła, a ktoś inny wpadł do wody, boki zrywać - zdecydowanie na minus, okrutnie się to zestarzało). Nie polecam, chyba że ktoś akurat takie klimaty lubi.
Tytuł: Żadne tam Hollywood. Opowieści o odchodzeniu
Autor: Rafał Grądzki
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: WAM
Format: książka papierowa
ISBN: 9788327738318
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10
Autor, jedna z osób zarządzających Puckim Hospicjum, opisuje swoje rozmowy z umierającymi pacjentami. Bez straszenia, bez upiększania - po prostu oddaje głos osobom u kresu swojego życia i tyle wystarczy. Jeśli miałbym polecić jedną książkę o odchodzeniu, to byłaby ta - znakomicie się czytało.
Tytuł: Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie
Autor: Jenny Nordberg
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788380490888
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
Książka o temacie będącym skrzętnie skrywanym przed niepożądanymi oczami - czyli jak afgańskie dziewczynki w okresie dziecięcym bywają traktowane jako chłopcy, by wspomóc rodzinę zmagającą się np z niedoborem chłopców w rodzinie, dzięki czemu mogą również zażyć "normalnego" życia, z dala od bycia zamkniętymi w domu czy zdobyć chociaż elementarną edukację. Autorka pokazuje, że ten fenomen, będący jak się wydaje absolutnie wbrew tradycji i religii tamtego obszaru, był i jest wciąż zauważalny na każdym szczeblu hierarchii społecznej - jeśli tylko wiadomo czego szukać.
Temat niesamowicie fascynujący, szkoda tylko, że trochę niepotrzebnie wydłużony, bo z czasem losy kolejnych chłopczyc są powtarzalne i drugą połowę książki trochę się już przeskakuje. Niemniej polecam
Książka z rodzaju tych, które bardzo trudno jest zakwalifikować - niby to reportaż, ale tak naprawdę bliżej temu do książki podróżniczej, historycznej czy eseju. Opowiada o sercu Australii, którego najlepiej znanym symbolem jest skała Uluru, oraz o próbach odkrywania tego terenu przez Europejczyków. Jedną z postaci najczęściej pojawiających się przy okazji czytania przez autora historii o tym obszarze był Bill McKinnon. Autor śledzi przeszłość tego człowieka, który był oddelegowany do dbania o bezpieczeństwo w obszarze tej części Australii i za sprawą czego zyskał tam niemałą renomę. Na podstawie własnego śledztwa pokazuje jednak, że jego przeszłość zdecydowanie nie była tak piękna, że dopuścił się również wielu brutalnych czynów na ludności aborygeńskiej. Autor nie ukrywa, że dąży do oddania chociaż części sprawiedliwości tubylcom od wieków zamieszkujących te tereny.
Lubię książki o małych wycinkach świata, o których nigdy w inny sposób bym się nie dowiedział - i właśnie taka jest ta książka. Dobrze się to czytało, polecam jeśli jest na jakiejś promce
Sięgnąłem po tytuł bo to klasyk, który warto wciągnąć, zwłaszcza, że sam Frankenstein i jego potwór to już ikony kultury i na codzień mi służą jako metafory prowizorek i projektów prowadzonych tam gdzie pracuję. No.
Adaptacje filmowe i pastiże Brooksa widziałem, wszystkie były dość spójne w treści, a teraz na Netflixie pojawił się nowy twór, a że zbiera całkiem dobre noty to uznałem, że przeczytanie oryginału przed seansem będzie dobrym pomysłem.
Zobaczymy...
Ale do rzeczy.
Mając na uwadze, że historię pana F. znałem dość dobrze z filmów, to powiem szczerze, książka nieźle zryła mi beret. KSIĄŻKA NIJAK MA SIE DO FILMU! To są zupełnie odrębne dzieła, które łączy zbieżność nazwisk, fakt stworzenia potwora i kilka drobnych szczegółów... podsumowując, czytanie tego było dla mnie szokiem, bo musiałem przebudowywać swoją dotychczasową, mocno zakorzenioną wiedzę o tym uniwersum. Samo to daje +1 do subiektywnej oceny ogólnej dzieła. I tu w zasadzie nie mogę nic więcej powiedzieć o treści, bo każde słowo więcej byłoby spoilerem. A że książka jest fajna i krótka (te 320 stron poszło w dwa i pół popołudnia, bez ciśnięcia) to liczę, że każdy chętny sam się przekona co tam się w niej odjaniepawlało. Ale to co mogę o niej powiedzieć, to to że przez pryzmat domniemanego, spodziewanego obrotu akcji, książka targała mną jak sam potwór i na różnym jej etapie moja ocena o niej skakała od 2/10 do 10/10... ostatnio takie wahania to miałem przy Paragrafie 22. Czuć, że dzieło ma ponad 200 lat. Inny styl przedstawiania postaci niż przyjęło się dziś, inne realia. To nadaje jej osobliwego uroku.
Gdyby to była książka współczesna to dałbym jej sumarycznie 4/10.
Mając na uwadze, że to staroć, dałbym jej 5/10.
To, że wywracała mój światopogląd o historii pana F. i wykaruzelowała mnie pod tym kątem to dodatkowe +1.
No i to klasyk, +1.
Polecam, i żałuję że nie mogę nic opisać o treści bez spoilerowania
No i włączyłem Frankensteina na netflixie. Obejrzałem 30 minut z 2,5h i wyłączyłem. Już w 1 minucie filmu spierdolili pierwotnego ducha książki. Potem już było tylko gorzej...
Czyli znów, książka vs. film to tylko zbieżność imion bohaterów. Ale ich role, powinowactwa, motywacja, charaktery... eh.
Może i film byłby dobry, ale nieustanne darcie jap głównych bohaterów i ich maniery mnie odrzuciły. Wolę poczytać, coś w tym czasie. A czytam Lovecrafta teraz... wybór był oczywisty i to jeszcze przed seansem.
Taki sobie zestawik przywiozłem z świątecznego urlopu w PL. Muszę przyznać że dawno nie czytałem papierowej książki i kurde fajnie jednak mieć coś fizycznego w ręce a nie tylko plik na tablecie czy telefonie.
Muska kupiłem tak w sumie z czapy, bo zanim się święta skończyły to poprzednie dwie pozycje przeczytałem więc jak zobaczyłem objętość to stwierdziłem że no może wystarczy do końca urlopu :D
@Mr.Mars No dobrze sie to czyta. Nie lubię zbytnio biografii ale przez tą się przedzieram dość żwawo.
@Half_NEET_Half_Amazing Wiem że postać kontrowersyjna, ale gadać to on umie, a pisze tak samo dobrze jak gada więc nie traktując go jak jakąś wyrocznię to jest całkiem spoko czytadło.
Bartosiak to bardzo wątpliwy autor. Cofniecie uchylenia tytułu doktora ma tylko dlatego, że dopatrzono się błędów formalnych w pracach zarzucających mu plagiat, kradzież, błędy merytoryczne i błędy logiczne.
Nie kwestionowano w ogóle zasadności samych zarzutów, tylko to, czy osoby, które postawiły i podjęły decyzję miały do tego prawo.
Bartosiak to człowiek z niezakwestionowanymi zarzutami o nierzetelność.
@Dzemik_Skrytozerca Słyszałem o tej sprawie ale przynam że nie znałem dokładnie tematu. Niemniej tak jak napisałem wyżej czytałem tę książkę bardziej jako ciekawe political fiction niż jakąś rzeczywistą strategię którą bym chciał propagować czy coś.
Druga część sagi i robi się poważniej. Oczywistą kumulacją jest zjazd na Thanned, ale droga wszystkich postaci tam jest deczko rozlazła. Oczywiście jest kilka niezłych scen, ale jednak to nie sam zjazd, poprzedzony świetnymi konwersacjami na bankiecie, a to co później to perełka. Nawet podróż Ciri po zjeździe nie jest taka zła jak ją zapamiętałem. Ogółem trochę gorzej ale to nadal najlepszy Sapkowski.
Wreszcie przyszło mi napocząć kolejną serię wydawniczą - tym razem vesperowe Eony. Na start postanowiłem wykluczyć wielotomówki, co solidnie zawęziło pulę, a wybór ostatecznie padł na książkę, z której okładki klimat wylewa się już nawet nie hektolitrami, a po prostu cysternami.
Tom ten zawiera zestawienie kilkustronicowych opowiadanek, dłuższych (zapewne pierwotnie publikowanych w odcinkach) opowiadań oraz fragmentów dłuższych utworów. Traktują one o tytułowym Solomonie, pogromcy wszelkiego plugastwa - czy to w ludzkiej powłoce, czy też nadnaturalnej. W tułaczce bez przewodniego celu towarzyszy mu nieodzowny rapier, pistolety skałkowe, niekiedy muszkiet, do tego prosty kapelusz bez piór, ciemny płaszcz oraz pozbawiony granic upór. Mściciel ten wędruje po świecie nikomu nie wadząc - nawet zwierzętom - chyba że natrafi na nękanych w jakikolwiek sposób prostych ludzi, to wtedy biada prowodyrom, gdyż nic Kane'a nie powstrzyma przed wymierzeniem należytej kary - nawet ocean.
W pewnej mierze podoba mi się styl autora, który miejscami przypomina Lovecrafta (panowie tworzyli równolegle, a o inspiracji klimatem wychowanka Providence można mówić dopiero w przypadku późniejszych utworów), najzwyczajniej w świecie pasujący do konwencji - lekko grafomański, patetyczny, z nutą teatralnego dialogu. Jednakże w oczy kolą ciągłe powtórzenia - niestety na wielu płaszczyznach. Gdyby objawiały się one tylko w opisach i porównaniach, to jeszcze dałoby się to przeżyć, choć wciąż nie jest to zbyt fortunne, bo ile razy, w koło Macieju, można przyrównywać rzeczy wszelakie do wilka czy węża - pod tym względem repertuar autora jest dosyć ograniczony. Niestety bardziej zgrzytał mi recykling przebiegu historii: nawet jeżeli odbywały się one w różnych miejscach, mniej lub bardziej egzotycznych, stronę zła reprezentowała istota ludzka ze swoimi motywacjami lub nienaturalna ze swoimi wykoślawieniami, a dany utwór posiadał pewien twist, to rdzeń przebiegał niemal zawsze bardzo podobnie. Może i zanadto się czepiam i wymagam od pulpy nie wiadomo czego. Poza tym nie można zapomnieć, że teksty te (nie jestem pewny, czy wszystkie) były pisane w odcinkach, a przyswajane w taki sposób co jakiś czas z pewnością nie drażniły powtarzalnością, natomiast dla czytelnika w 2025 roku, obcującego ze zbiorem i czytającego go ciurkiem jednak rzuca się to w oczy.
Czego by jednak nie mówić, to należy jednak docenić kreację Solomona, pełną sprzeczności: na swój sposób pobożny i stroniący od bluzgów, a jednocześnie bezlitosny w pozbawianiu życia złoczyńców. Ubrany w ciemny, często poszarpany strój; o bladym, wręcz trupim licu, a jednak przychodzący potrzebującym w sukurs bez chwili wahania, nie oczekując nic w zamian. Nawet pomimo, mogłoby się zdawać, nadludzkich umiejętności, nie zawsze wszystko idzie po jego myśli, choćby wytężył siły ciała i ducha do granic pojmowania. I takie podejście do kreowania perypetii przekozaków odbieram pozytywnie.
Generalnie, czego by nie mówić, to jest to dosyć zjadliwy zbiór przygód mrocznego purytanina. Fale losu wysyłają go w ciekawe miejsca i stawiają przeciwko odmiennym oponentom, choć reszcie elementów odpowiedniej różnorodności brakuje. Myślę, że miłośnicy Lovecrafta i mrocznego klimatu odnajdą się tu lepiej niż inni.
@Cerber108 chyba już wiem jaka postać zainspirowała tych wszystkich gotyckich antybohaterów polujących na potwory (D z Vampire Hunter D, Caleb z Blood, Alucard z Hellsing).
Wydawnictwo Literackie zapowiada historyczną nowość. "Zagubiony wątek. Historia starożytności z uwzględnieniem kobiet" Daisy Dunn trafi na sklepowe półki 28 stycznia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 560 stron, w cenie detalicznej 99,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W cieniu wielkich mężczyzn, takich jak Homer, Cezar, Antoniusz czy Kserkses, rozgrywały się historie rzadko zapisywane w kronikach. Wśród bitew, intryg i politycznych manewrów pojawiały się kobiety, które swoją odwagą i pomysłowością potrafiły zmieniać bieg wydarzeń.
W książce spotykamy m.in. Enheduannę, kapłankę i autorkę najstarszych tekstów podpisanych imieniem; słynną poetkę Telesillę która w obliczu zagrożenia poprowadziła obronę Argos; Artemizję, dowódczynię floty Kserksesa; Lokustę, specjalistkę od trucizn, będącą na usługach cesarzy Klaudiusza i Nerona; oraz Fulwię, wpływową uczestniczkę polityki późnej Republiki Rzymskiej, która wywołała bunt przeciwko Oktawianowi.
Dunn prowadzi czytelnika przez niepełne i sprzeczne przekazy, proponując spojrzenie na starożytność, które poszerza tradycyjną narrację znaną z klasycznych dzieł historyków i kronikarzy.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach