O c⁎⁎ju złoty. Jeszcze 3-4 miesiące temu budziłem się w nocy i miałem gonitwę myśli na temat swojego życia i jakaś taką panikę, że 32 lata na karku, a nawet się nie wzięliśmy za robienie potomka, mimo że plany takie były, choć trzeba przyznać, że bardzo niemrawe. Wiele jeszcze może pójść nie tak, ale muszę to zrzucić z siebie. Będą bliźniaki jednojajowe xD sam nie wiem, czy czuje bardziej stres, czy niedowierzanie, ale zapowiada się wesoło. Tak czy inaczej, jeśli wszystko pójdzie bez komplikacji, to decyzję czy jedno czy dwa mamy z głowy. Pijcie ze mną kompot lub napoje wyskokowe!
Człowiek się wyprowadził, pomału organizuje sobie życie, czyta nieregularnie i przez to zapuszcza się na tagu. A książkę wybrałem z dwóch powodów. Pierwszym to ostatnia rocznica, 3 października minęło dwadzieścia lat od wydania książki i uznałem, że po prostu odświeżę sobie po, ośmiu?, latach tytuł i sprawdzę, jak treść ma do czasów współczesnych. A drugi powód? Przy moim niesamowitym szczęściu to tylko kwestia czasu, aż zadzwonią do domofonu świadkowie Jehowy i zapytają, czy boją się wojny*. Ja już będę gotowy do Armagedonu. A przynajmniej na nich.
Tytuł zapewne wszystkim znajomy. Dawkins jako zadeklarowany ateista rozkłada na czynniki pierwsze religię oraz związki między nauką a wiarą, by przekonać czytelnika (wierzącego) do swojego stanowiska lub (ateistę) do odważnego wyrażenia swego zdania. Wbrew stereotypom Dawkins nie jest żadnym agresywnym ateistą. Złośliwym - bywa, ale wobec naprawdę dobrych, a głęboko wierzących ludzi, stosuje pewną taryfę ulgową i wyraża się o nich z jednoznacznym szacunkiem, nie zgadzając się jednocześnie z ich poglądami. Co innego z kreacjonistami, których Dawkins skrupulatnie rozbraja.
Czy ta książka zawiera coś odkrywczego? Prawdę mówiąc niewiele, ale to nie był cel tej książki. Dawkins napisał esej, gdzie porządkuje i uzupełnia argumenty przeciwko religii. Takie tytuły też są ważne. Jako historyk z wykształcenia widzę, że "Bóg urojony" bardzo po łebkach przedstawia historię powstawania religii, świętych ksiąg itd. Nie winię Dawkinsa, gdyż ten specjalizuje się w zupełnie innej dziedzinie.
Czytany przeze mnie egzemplarz książki został wydany w 2022 roku, ale wydawca zaznacza, że w sumie jest to I wydanie z 2007 roku. Gdzieniegdzie są przypisy z aktualizacjami, co doceniam. Szkoda tylko, że nie pokuszono się na pełne II wydanie, gdzie zostałyby wyłapane literówki, błędy językowe (wielokrotnie pojawiające się "a mianowicie") oraz sprawdzone adresy stron www .
*Prywata: ja tu się śmieje, a jednym z pierwszych miejsc, które odkryłem na nowym osiedlu, jest... zbór zielonoświątkowców. 200 metrów w linii prostej od mieszkania. Zaczepiali mnie już świadkowie Jehowy, adwentyści dnia siódmego, jeden baptysta, a także mormoni, zarówno telefonicznie jak i osobiście. Zielonoświątkowcom jeszcze się nie udało, ale jak w Gdańsku byłem na dworcu to trafiłem na jakąś ich akcje, podczas której ich lider wziął ulotki i od razu kierował się w moją stronę. Mając głupie wrażenie, że idzie do mnie, natychmiast się odwróciłem i wyszedłem z dworca okrężną drogą. Do dziś nie wiem, co mam wypisanego na twarzy, że przyciągam takich ekscentryków. Chyba mogę przyjmować zakłady, kto przyjdzie pierwszy: jehowi czy jednak pobliscy zielonoświątkowcy.
K⁎⁎wa mać. Byłem dzisiaj u fizjo. Z palcem u nogi, którym zakurwiłem w coś twardego z 2 miesiące temu. Drugi najmniejszy u prawej nogi. Zanim weszła do sali, to spróbowałem wskoczyć na takie drabinki co ma, ale spadłem xd i zakurwiłem stopą w jakiś podest. Lewą. Oczywiście przemilczałem to i ani się słowem nie przyznałem z mojego upośledzonego manewru, chociaż w duchu darłem się że boli.
W domu widzę, że mi ta stopa spuchła. Przydałoby sie żeby to jakiś fizjoterapeuta zobaczył.
@cyberpunkowy_neuromantyk raczej nic nadzwyczajnego. Taki nastolatek może chodzić na siłkę od 2-3 lat. Do tego oni mają więcej czasu i wszystko im szybciej rośnie, więc szybko mogą prześcignąć przeciętnego dorosłego.
Powiem wam, chyba Sobie za bardzo dopierdzieliłem psychicznie/fizycznie w wrześniu. W pracy ożywienie, po sezonie ogórkowym i nie wygląda, że odpuści do końca roku. Intensywnie dzieciakami, bo teraz już oboje w szkole, plus atak znajomych, czasem ma do 8 dzieciaków w domu. Na to wszystko jeszcze wzięliśmy się za Ogrodowe Rewolucje, gdzie jest od cholery kopania i dźwigania, w weekend przerzuciłem jakieś 2 tony wyrobów betonowych. W międzyczasie od sierpnia wziąłem się za odchudzanie, już poszło dobre 6kg, z 10kg, które planuje. Jako wisienka na torcie, na dzień chłopaka Sobie zamówiłem nowy samochód, niby na plus, ale akcja była na szybko, rabaty duże, a na decyzję tak naprawdę kilka godzin, więc też dało popalić. Biorąca na to wszystko korektę, że już jestem solidne #hejto40plus , to naprawdę dało mi to wszystko w kość. Mam nadzieję, że zima będzie spokojniejsza. Dobra, kończę te #zalesie, bo młody ma atak bólu nóżek, trzeba mu jakiegoś ibuprofena zapodać, ehh.