Myślenice, 92 km w nogach. Plan minimum wykonany z zapasem. Muszę przemyśleć, czy chcę to kontynuować, bo nie mam żadnej radochy na ten moment, tylko niesamowicie bolące stopy
Edit: Postanowione, kończę przygodę. Myślałem, że się uda, ale nie chcę się zajechać.
@Piechur Z 3 lata temu zrobiłem z kolegą MSB, ale w trzy dni i max jednego dnia zrobiliśmy 60 km co uważam za wystarczający wyczyn xD Może gdybyśmy mieli inne buty, a nie takie do biegania… xD
Jak coś to zachęcam do obejrzenia filmu, chyba całkiem spoko nawet wyszedł
@Piechur ja po tym jak zrobiłem jednego dnia 33km,potem 28km po Bieszczadach stwierdziłem że nie ma sensu się zajeżdżać. Teraz max robie 25km po górach dziennie i starczy. Szkoda kolan .To nie wyscigi,szczególnie że raz do roku a nie trenuje regularne chodzenie po. Górach.
Podwoziłem tatę rano na jego tegoroczną setkę, a niedaleko znajdowała się trasa, którą kiedyś zaplanowałem do odhaczenia, więc postanowiłem spróbować tego całego biegania po górach. Było spoko.
Informacje praktyczne:
Samochód zaparkowałem w Bogdanówce pod szkołą , ale większy parking jest chyba pod OSP , dosłownie kilkanaście metrów wcześniej.
Moja trasa uwzględniała zbieg do Bieńkówki niebieskim szlakiem, ale zrobiłem to tylko po to, żeby móc odhaczyć ten fragment. Był fajny, tylko w Bieńkówce nie ma w bliskiej odległości od szlaku dostępnego parkingu, żeby zrobić z niej punkt wypadowy albo na Babicę, albo na Parszywkę czy Koskową Górę. Szkoda.
Co było fajne:
Fragment żółtego szlaku bardzo ładny, fajny las, super widoki. Wydaje mi się, że cały odcinek od Makowa Podhalańskiego do Pcimia może być świetną opcją na wycieczkę, - dam znać, jak to przejdę.
Wschód słońca zastał mnie akurat przy punkcie widokowym, kawałek za Parszywką.
Sam bieg poszedł całkiem nieźle. Część ostrzejszych podbiegów wchodziłem, to samo przy bardzo błotnistych odcinkach niebieskiego szlaku, ale ogólnie nie było źle.
Co było mniej fajne:
Wspomniane błoto na niebieskim szlaku. Część czarnego szlaku prowadziła też asfaltem i utwardzoną drogą, ale tym razem nie przeszkadzało mi to, bo biegłem.
Podsumowując, zarówno na spacer jak i na bieganie (choć bardziej na krótkie bieganie) mogę polecić tę trasę, a raczej tę jej część , czyli pętelkę z Bogdanówki do Bogdanówki.
W Tatrach zamarzł turysta - dzwonił, że jest mu zimno i nie ma siły, szedł z Kondrackiej na Giewont. Ciało bez oznak życia znaleziono na grani między kopą a przełęczą w stroju biegowym (!!!). Tymczasem warunki pogodowe vid rel:
@Zielczan wybrał się w jakichś lekkich ciuchach, a potem przy takim wietrze dzwonił, że "zimno mu było"... ja j⁎⁎ie, w takim wietrze jak do nich dzwonił to już pewnie mało co czuł. A podobno szczytem debilizmu są te lampucery co się wybierają w góry w klapkach...
@Zielczan Na Słowacji podliczono by go na dość wysoką kwotę za akcję ratunkową, dlatego tam jest mało takich debili. Ale w Polsce ratowników opłaca państwo, czyli nikt, więc nie trzeba być odpowiedzialnym.
Samochód można zostawić na dużym bezpłatnym parkingu w Ochotnicy Dolnej, zaraz przy kościele .
W sezonie letnim na Lubaniu funkcjonuje baza namiotowa. Na samym szczycie jest wieża widokowa, na której dostępna jest pieczątka.
Od strony zachodniej pod sam szczyt można podejść na dwa sposoby: trasą, którą biegną szlaki czerwony, zielony i niebieski, lub drogą, którą prowadzi żółty szlak. Ta pierwsza jest ostrzejsza i usiana luźnymi kamieniami, więc jak ktoś nie ma ochoty na coś takiego, to polecam wejść drugą (żółtym szlakiem).
Co było fajne:
Widoki ze szczytu: Pieniny, Tatry, Gorce, Beskidy - widać wszystko.
Niebieski szlak do Ochotnicy Dolnej bardzo ładny, po wyjściu z lasu do parkingu mało asfaltu.
Pierwszy raz widziałem na żywo samicę głuszca (taka duża kura ze śmieszną miną).
Co było mniej fajne:
Zielony szlak z Ochotnicy Dolnej trochę rozczarował - stanowczo za dużo asfaltu. Cały ten odcinek to asfaltowa droga (ok. 4 km; wliczam też część, którą musieliśmy przejść z parkingu, aby dołączyć do trasy).
Trochę źle przewidziałem czas przejścia i na wschód przyszło nam czekać ponad godzinę, a było nieco zimno.
Gdyby ktoś chciał wchodzić na Lubań z Ochotnicy Dolnej, to raczej namawiam na wybór szlaku niebieskiego. Sam szczyt bardzo ładny, lubię na niego wracać.
Dłuższa pętla zahaczająca o Gorce i Beskid Wyspowy. Wybraliśmy się na nią z tatą, żeby zobaczyć wschód słońca na Jasieniu - i zdążyliśmy dosłownie na styk.
W tym miejscu, idąc na Kudłoń czarnym szlakiem z Lubomierza, trzeba przejść przez dość szeroki potok - kładki brak, a jego rozmiar zależy pewnie od pory roku. Da się jakoś brzegiem pokombinować.
Nieco ponad ostatni kilometr podejścia na Kudłoń może sprawić kłopot w zimie, lepiej mieć raki i kijki.
Co było fajne:
Czarny szlak na Kudłoń z Lubomierza całkiem mi się spodobał. Na ostatnich odcinkach były przygotowane drewniane stopnie, trochę już sfatygowane.
Skala Kudłoński Baca (drugie zdjęcie) - znajduje się niedaleko szczytu, jest oznaczona, trzeba do niej zejść trochę ze szlaku. Była dużo większa niż się spodziewałem. Podobnych, ale nieco mniejszych ostańców, było po drodze jeszcze kilka.
Ładna, rozległa polana pod Łopieniem, z której rozpościerał się piękny widok na Beskid Wyspowy, Gorce i chyba nawet Pieniny i Tatry.
Ogólnie: warunki. Było mroźno, ale niebo było praktycznie cały czas bezchmurne, podeptaliśmy ostatni śnieg, wszystko siadło jak złoto.
Co było mniej fajne:
Nasza głupota - mimo, że wzięliśmy ze sobą raczki, to stwierdziliśmy, że zostawimy je w aucie, a kijki powinny wystarczyć. Przy schodzeniu z Kudłonia tata wywinął orła trzy razy, z czego ostatni już wyglądał groźnie i skończył się rozwaloną wargą i obitym biodrem. Mogło być znacznie gorzej. Raczki ważą ok. 400-500g, więc to żaden ciężar.
Podsumowując, polecam wejście z Lubomierza na Kudłoń. Ogólnie, polecam Gorce, jakoś mi to pasmo bardzo przypadło do gustu.
Ostatnie podsumowanie #piechurwedruje w ramach #poradnikpiechura - będę wrzucać już tylko posty z trasami.
---------
115. Wpis: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Wnioski:
Zawsze sprawdzać jaki procent trasy to asfalt, żeby się nieprzyjemnie nie zaskoczyć.
116. Wpis: Lubomir
Wnioski:
Zawsze sprawdzać jaki procent trasy to asfalt, żeby się nieprzyjemnie nie zaskoczyć.
117. Wpis: Babica Zachodnia, Krowia Góra
Wnioski:
ZAWSZE SPRAWDZAĆ... No, taki jest już urok Beskidu Makowskiego.
Bywa, że na szczytach leżących niedaleko szlaku znajduje się coś ciekawego (tu np. Krowia Góra z fajnie zagospodarowanym miejscem na ognisko, altaną itd.).
118. Wpis: Kamionna
Wnioski:
Wieże widokowe są ekstra.
119. Wpis: Stare Wierchy, Maciejowa
Wnioski:
Warto popróbować chodzenie nieoznakowanymi drogami (jeśli ma się mapy, GPS itd.), zwłaszcza zimą - taka trasa może się okazać ciekawsza niż ta prowadząca szlakiem.
Dobry warun trzeba wykorzystać - wolne na żądanie i jazda w góry.
Spokojna i krótka trasa, na którą zabrałem Robalka celem przygotowania do sezonu nosidełkowego.
Informacje praktyczne:
Samochód można zostawić na parkingu w Krzywaczce naprzeciw kościoła.
Co było fajne:
Przede wszystkim pogoda i okazja do wyrwania się. Od pewnego momentu trasa była całkiem ładna, choć trochę ascetyczna ze względu na porę roku (zeschłe i zgniłe liście, nagie drzewa).
Co było mniej fajne:
Błoto w dużych ilościach na początku i na końcu trasy. Poza tym było po prostu trochę byle jak.
Na Lisiej Górze nie było ani jednego lisa.
Trasa raczej bez szału, może teraz, gdy zrobiło się zielono, jest tam fajniej. W każdym razie do celu, do którego jej potrzebowałem, nadała się w sam raz.
Tamta droga mnie pokonała w ub. roku zaraz po zrobieniu tego zdjęcia i to tak, że moto na lawecie powieźli, mnie, hrabiego, helikopterem. Kulas się ułamał podczas gleby na winkielku. Jeszcze raz - szerokości i przyczepności! Ja wracam tam w lipcu.
PS. Od niedzieli zmiana pogody, ale to pewnie wiecie.
Zastanawiałem sie nad Instinct 3 ale prócz mini zmiany wyglądu i większej efektywności panelu nie warto dopłacać. Wersja Amoled znowu nie ma solara wiec nie dla mnie....
Mi bateria trzyma minimum miesiąc a w ciepłych miesiącach nawet 45+ dni więc upgrade niezbyt potrzebny.
Będąc w Hiszpanii na urlopie na dzień mialem jakies +1% baterii więc teoretycznie ladowanie było by zbędne.
Zaległy urodzinowy wypad w góry z żoną. Tempo bardzo niespieszne z długimi przerwami w schroniskach - ale po co się spieszyć, jak warunki takie piękne?
Informacje praktyczne:
Samochód można zostawić w Ponicach na parkingu za remizą strażacką (zachęcał do tego jeden ze strażaków).
Po drodze schronisko PTTK na Starych Wierchach oraz bacówka na Maciejowej (moja ulubiona).
Część trasy prowadzi nieoznakowaną drogą.
Co było fajne:
Pogoda dopisała: rano mroźno, prawie bezchmurnie, świetna przejrzystość, a w poprzednich dniach poprószyło śniegiem, który drobnymi iskierkami opadał z gałęzi drzew. Klimat był magiczny, w komentarzu dodaję film pokazujący namiastkę tego, jak to wyglądało.
Najfajniejszym odcinkiem trasy (przynajmniej w tych warunkach) była właśnie nieoznakowana droga łącząca szlak zielony z niebieskim, na końcu której czekał piękny widok na Tatry.
Nareszcie spędziliśmy z żoną wspólnie trochę czasu nie związanego z obowiązkami domowymi...
Co było mniej fajne:
Trochę błota przed samymi Ponicami podczas schodzenia z Maciejowej.
Polecam tę trasę: była bardzo sympatyczna, niespecjalnie wymagająca, oferująca ładne widoki i przytulną leśną atmosferę. Żona, która często w górach nie bywa, twierdziła, że długość i ilość przewyższeń były w sam raz. Dodatkowo, jeśli ktoś jedzie w stronę Krakowa, można zahaczyć o zajazd Wilczy Głód - pyszny kotlet i golonko, a sezonowo genialne zsiadłe mleko.
co to za apka? nakłada linie szczytów na zdjęcia? fajna. też chcę. w tym przypadku musiałbyś te linie rozciągnąć 3x w osi płn-płd żeby Ci się nałożyły poprawnie. z gorca chociażby nie widać zalewu czorsztyńskiego, bo właśnie pasmo Lubania zasłania.
a na zdjęciu OPa widać że ruszyli z odbudową tego schroniska (niestety). w lecie jest tam baza namiotowa i jest ok. bazę zwijasz i dalej jest dziko.
Cześć, wielkanocna Orła Perć, całkiem udany wypad, owca znaleziona a przełęczy Zawrat, pod słupkiem drogowskazowym, wiecie co to za akcja? W innym miejscu w dolinie pięciu też znalazłem pomalowane kamienie...