Zdjęcie w tle

Społeczność

Góry

55

Społeczność dla ludzi chcących dzielić się swoimi trasami, zdjęciami i przemyśleniami dotyczącymi gór i wędrówek po górach.

Siema,

Zapraszam na ósme już wyciąganie wniosków z tras opisanych w #piechurwedruje w ramach #poradnikpiechura

---------

43. Wpis: Czupel

Wnioski:


  • Idąc w góry trzeba zawsze sprawdzać prognozy pogody i nawet, jeśli pokazywane jest tylko zachmurzenie, to dobrze wziąć ze sobą na wszelki wypadek coś przeciwdeszczowego.

44. Wpis: Turbacz

Wnioski:


  • Jak to zwykle bywa, znalezienie szlaku na początku trasy bywa najtrudniejsze, dlatego dobrze mieć przy sobie nawigację.

  • Planując częstsze nocne eskapady dobrze pomyśleć o lepszej czołówce. Najtańsza oczywiście da radę, ale komfort chodzenia przy dobrym oświetleniu zwiększa się ogromnie.

  • Nie wszystkie schroniska są otwarte w nocy - jeśli planujemy postój warto sobie to wcześniej z nimi sprawdzić.


45. Wpis: Chełm, Uklejna

Wnioski:


  • Szlaki dość często prowadzą po asfaltowych drogach i jeśli nie lubi się takich klimatów albo chce się jak najbardziej zminimalizować długość takich odcinków, to jednak warto dobrze przestudiować wcześniej planowaną trasę.

46. Wpis: prawie Kamionna i Łopusze Zachodnie

Wnioski:


  • Czasami wyjście jest po prostu nieciekawe ¯\_(ツ)_/¯

47. Wpis: Czernic, Polica

Wnioski:


  • W poszukiwaniach śniegu zawsze warto celować w szczyty powyżej 1km.

  • Są różne rodzaje śniegu i w różny sposób mogą wpłynąć na szybkość z jaką przemierza się trasę - warto mieć to na uwadze na etapie planowania.

  • Zdarza się, że drogę spowije gęsta mgła, w której ciężko będzie odnaleźć szlak - po raz kolejny kłania się nawigacja, a więc sprawny telefon i powerbank na dłuższe wycieczki to raczej konieczność.

  • Nigdy nie wiadomo kiedy z lasu wyłonią się morsy.


48. Wpis: Ćwilin

Wnioski:


  • Warto mieć na wyposażeniu kijki, zwłaszcza niosąc dziecko w nosidle - środek ciężkości jest w zupełnie innym miejscu i łatwo o wywrotkę w przypadku potknięcia np. o wystające korzenie czy kamienie.

-------

W kolejnych wpisach m.in. kolejna wycieczka z Myszą i babcią, jakiś nocny wypad i Taterki. Zapraszam


#gory #podroze #wedrujzhejto #pasja

070cd019-621c-4ede-96c0-fe39ce760349

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechurwedruje , w którym przedstawię krótką trasę na bardzo fajny szczyt, o którym było już w jednym z wcześniejszych wpisów. Zapraszam i zachęcam do obserwowania tagu

---------

Szczyt: Ćwilin (Beskid Wyspowy)

Data: 15 sierpnia 2021 (niedziela)

Staty: 4km, 2h50, 400m przewyżyszeń


2021 rok otworzył przede mną nowe możliwości jeśli chodzi o wycieczki górskie - po czerwcowych przymiarkach do chodzenia z Myszą w nosidle, które zakończyły się sukcesem, wiedziałem już, że otwiera się przede mną nowy rozdział. Od tamtej pory mieliśmy już za sobą kolejne dwie wyprawy, a ja właśnie przymierzałem się do czwartej.


W połowie sierpnia warunki pogodowe sprzyjały wycieczkom. Po krótkich pertraktacjach udało mi się namówić moją babcię, żeby do nas dołączyła - początkowo próbowała się wykręcić, bo myślała, że chodzi o zwykły spacer, ale gdy wspomniałem o górach, to poszło już szybko. Zacząłem szukać odpowiedniego szczytu, który byłby dopasowany i do młodej, i do babci, i w ten sposób stanęło na Ćwilinie.


Naszą wyprawę rozpoczęliśmy z przełęczy Gruszowiec, gdzie zostawiliśmy auto na małym parkingu. Niebieski szlak, którym mieliśmy iść, przez chwilę prowadził przy ulicy, jednak szybko skręcał w stronę pobliskiego gospodarstwa, prowadząc chwilę przy polu, a następnie dając nura w las.


Do pokonania mieliśmy 400 metrów przewyższeń i 2 kilometry, także nachylenie nie było wcale małe, ale dreptaliśmy bez pośpiechu. Babcia, która podczas tej wyprawy miała 87 lat, co chwila zapewniała, że wszystko jest ok, i z lubością oddawała się eksploracji rosnących przy ścieżce krzaczków w poszukiwaniu malin, którymi częstowała Myszora.


Im wyżej byliśmy, tym bardziej musieliśmy uważać pod nogi, ponieważ trasę pokrywały gęsto wystające korzenie drzew oraz luźne kamienie. Wyglądało to bardzo fajnie, ale stwarzało jednak dodatkowy element potencjalnego ryzyka.


Powoli zbliżaliśmy się do szczytu. Przez chwilę oznaczenia szlaku stały się nieco nieczytelne i jakiś czas szliśmy nieoznakowaną ścieżką między powalonymi drzewami, dzięki czemu szybciej dołączyliśmy do żółtego szlaku prowadzącego na Ćwilin. Mysz miała dobry nastrój i całą drogę nawijała makaron na uszy.


Po kilku krokach naszym oczom ukazała się rozległa polana Michurowa i piękny widok na Gorce oraz leżące za nimi Tatry. Było tam też dostępne miejsce na ognisko, niedaleko którego znajdowała się mała kapliczka, czy może tablica pamiątkowa (albo jedno i drugie). Poszliśmy dalej w kierunku szczytu, który leżał już rzut beretem od nas, a z którego widać było także sąsiadującą Mogielicę.


Zrobiliśmy sobie zdjęcie przy tabliczce, a następnie weszliśmy do leżącego za nią lasu. Jest on dość znany ze względu na kształt rosnących w nim drzew, powyginanych w fantastyczne kształty przez smagający je wiatr. Zrobiliśmy w nim dłuższą przerwę, a właściwie to mały piknik, z najróżniejszymi smakołykami. Wszyscy byliśmy w świetnych humorach, pobudzeni słońcem i przebytą drogą.


Nadeszła jednak pora na powrót. Tym samym niebieskim szlakiem udaliśmy się znów w stronę przełęczy. Nie sprawił trudności, ale schodziliśmy ostrożnie, a ja dodatkowo asekurowałem się kijkami. W mgnieniu oka byliśmy już przy samochodzie i w świetnych nastrojach udaliśmy się w drogę powrotną do domu.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia

66b38c39-5082-4f56-8e1d-55dbad52d440
9bdf9b71-7bea-4322-9edf-5d20ee1c5ed3
1414e1a9-359b-4398-9b71-928278f61829
5b730a61-85fa-481a-8548-8e056621d830
6103c188-1fc2-4783-a2eb-8beaad478927

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dwa oblicza gór


W święta nadążyła się w końcu okazja na zimowy wypad w góry. Przed świętami wiało tak mocno, że decyzja zapadła w ostatniej chwili.

W sobotę wiatr trochę odpuścił więc ruszyliśmy na pętlę z Karpacza, przez Polanę, zielonym na Odrodzenie, grzbietem do Domu Śląskiego i powrót do Karpacza. Na Polanie plan trzeba było zmienić, bo zielony był nieprzetarty, a śniegu tyle, że nogi wpadały po kolana, czasem głębiej. Postanowiliśmy pójść żółtym na Słoneczniki, którym ktoś przed nami szedł. Postawiłbym tej osobie solidny kompot, bo po śladach szło się znacznie łatwiej. Im bliżej szczytu tym mocniej zaczynało wiać. Niestety nie miałem gogli i czułem jakby mi twarz przecinało tysiące kryształków lodu pędzących zdecydowanie za szybko. Po dotarciu na Słoneczniki skręciliśmy w lewo, ustawiając się tyłem do wiatru. Pierwsze osoby na szlaku spotkaliśmy dopiero przed Śląskim, dwóch strażaków w swoich niezniszczalnych uniformach na każde warunki. Współczułem im bo szli pod wiatr, a gogli też nie mieli, twarde chłopy. Latem żeby coś zamówić w Śląskim trzeba kilkanaście minut w kolejce postać. Tego dnia nie było prawie nikogo.

Śnieżkę, sobie odpuściliśmy bo tam zawsze wieje dwa razy mocniej, ale kilku śmiałków się znalazło. Schodząc minęliśmy półnagiego goscia udowadniającego, że niemożliwe nie istnieje. Trafiło się też kilka osób w trampeczkach, które pewnie wjechały wyciągiem na Kopę i się lekko zdziwiły.

W sumie wyszło jakieś 14 km, ale w tych warunkach liczę je podwójnie.


Po swietch w Karpaczu po śniegu zostały tylko wspomnienia, a na górze przestało wiać. Wybrałem się na pętlę przez Sowią przełęcz, Śnieżkę, Śląski, Strzechę Akademicką. Do Śnieżki było bardzo przyjemnie, prawie zero wiatru, mało śniegu, nie było slisko. Na Śnieżce oczywiście pizgawka i sporo ludzi. W plecaku rączki czekały na pierwszą okazję, ale do tej pory nie było takiej konieczności. W kilku miejscach na zejściu zakosami z Śnieżki jednak by się przydały, ale nie chciało mi się zakładać. Udało się zejść w jednym kawałku. Dobra pogoda automatycznie przełożyła się na ilość turystów. Dom Śląski znowu był oblegany, prawie jak latem. Droga przez Strzechę i w dół do Karpacza była już spacerkiem. Paradoksalnie największa szansa na wywinięcie orła pojawiła się na stromym odcinku już przy kościółku Wang.


Dwa wypady w ten sam region gór w przeciągu kilku dni i dwa zupełnie różne doświadczenia. Jestem zadowolony bo dawno nie miałem okazji zaznać gór w zimowej oprawie i dostałem zarówno wersję trudną, niedostępną oraz lekką i piękną.

Zabrakło mi jedynie aparatu bez funkcji kalkulatora.

Wybaczcie przydługi wpis, ale w pociągu nudno jest.

#gory #karkonosze #sniezka #podroze #trekking #zima

2ca7b30e-8c5c-47d4-8b9d-7aeb98452264
b7154b18-42b9-4685-9055-1fec29b1113a
4ee0b297-1b60-4ea1-9a4e-e045eadacad5
70860d0e-084b-4096-9ec1-cd9b1928f25d
b2c45434-d377-48c8-8173-6c1eeed42f0f

@nieinteresujsie  o ile się nie mylę, tego "minęliśmy półnagiego goscia" GOPR ściągał. Zamarzł pod szczytem idiota.

Zaloguj się aby komentować

Kojarzycie w których jeszcze schroniskach można zakupić tego typu kubki? W D5SP na pewno są, ale więcej już nie kojarzę.


#gory #zielczanwgorach

9e83b96d-d9ee-4742-a170-11ba7168097a
Zielczan userbar

Zaloguj się aby komentować

Przybyłem, zobaczyłem, zmęczyłem się wczorajszą kiełbaskę trzeba było spalić.


Glas Maol, Glenshee, Szkocja.

Wysokość 1,068 m n.p.m

Od parkingu do szczytu przewyższenie to jakieś 400m, przyzwoita wędrówka zatem.

Wcale mocno nie wiało śniegu mało, oszukali mnie, banda decydentów...

Daisy zadowolona, zmęczona i teraz śpi w aucie.


Miłego dnia i coś do końca tygodnia jeszcze odwiedzę.


#manwithmalamute #psy #pieskiezycie #szkocja

fdc12dbb-1c40-4eb1-879d-b15da5466bbc
b35c9327-6bd4-49a3-98b9-4241d614157e
dc6f5568-a4db-44b4-b702-a55bfda93053
9de3da9d-de81-4304-beb7-7bc8aaa6b0e2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dawno nie byłem zimą w górach. W święta chyba trzeba odświeżyć wspomnienia.

#podroze #gory #karkonosze #sniezka #trekking #fotografia

164004dc-82c8-472f-a45b-4e38a65578fa
5973e6bc-8031-42ca-a739-065cc7e596d6
429a7a1a-b16a-4bc3-93ee-1e04b3177568
9013e535-56d9-4698-ba8a-44837e2e5155
41f76ec0-d865-481a-ab00-f4197c2103f5

Zaloguj się aby komentować

Chwalę się!


Pobudka 4:30, 7:00 start, 31 km., 1500m. wzniosów, śnieg momentami do 50cm i dałem radę w 9g. 53m.!


Nie jest to imponujący czas, dla wielu nie są to imponujące liczby, ale jest to mój drugi najdłuższy dystans w górach i pierwszy tak długi zimą i mimo dwóch kryzysów na trasie jestem z siebie mega dumny że dotarłem do końca! :3 no i 13 godzinny sen po wszystkim również był fajną nagrodą


Co prawda plecy i kolano do wymiany, ale dla takiej atmosfery na szlaku i satysfakcji było warto!


#gory #wedrowki #chwalesie #dolnyslask

4ca33cba-3c80-4bd6-be2f-2c74637ce4df
78295638-df6c-4870-9135-0fbf1bb314f7
40703f66-f14e-4ea9-98ce-1d51a8a87d00
6b07c944-9274-4539-baa4-783aa42d2814
b3c763c8-dd56-448a-805e-eabdee022760

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry.

Po prostu.

Dzień dobry

W drodze na Ben Chonzie, 1345 m n.p.m.


Sorry za brak nsfw na drugim zdjęciu, ale może modzi nie zauważą


#manwithmalamute #psy #szkocja #pieskiezycie

7584de7f-16e0-494d-bc63-b70709390014
76daa28a-214d-4e90-ba49-bfce36ee6034
a97440f3-f071-4f45-b814-e39323f0cefe

@Zly_Tonari jak mam pewność, że już nie ma owiec, poza tym mijaliśmy 3 charty schodzące w dół z ludźmi ale już od 20 minut biega, a do szczytu jeszcze chwilę

9df26465-b5ea-43b8-b0ab-51d5493a6389

@Kahzad brat od dawna mnie męczy, by na Nevis go zabrać, nawet bym mu kupił bilety na samolot, ale zawsze mi albo jemu termin nie pasuje. A że gadaliśmy o wysokościach bo on zaliczył chyba już wszystkie szczyty w Sudetach to tak wyszło za późno na edycję

Zaloguj się aby komentować

Ale bym sobie połaził po takim trzaskającym mrozie. Marzy mi się tundrowy krajobraz. Szlak z widokiem na wodę. W plecaku termos z ciepłą herbatą. Zmarźnięta ziemia chrupiąca pod stopami. Twarz spierzchnięta od mrozu.


Chyba muszę zaplanować jakiś wypad do Norwegii w najbliższym czasie.


#hiking #gory #zima #pieszewycieczki

53d7954e-9695-428e-92ed-0456f94269f8

@lukmar Jak lubisz góry zrobione w połowie z lodu, w połowie z blota i w połowie z kamieni (tak, wiem, że to już 3 połowy), to polecam Spitsbergen. Piździ, wieje, można wpaść po pas w błoto, albo wy⁎⁎⁎ać się na lodzie, powinno Ci się spodobać xD

273c8426-63de-4265-bd48-25d1d7a26394

Zaloguj się aby komentować

@ciszej @Lubiepatrzec mam i ja !! Tylko mój śpi w czasie jazdy, jedziemy właśnie w beskid ślaski, może też załapiemy się na owce

a5179d81-e2d3-48ad-bf16-885618281f47

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Chciałbym rozpocząć tym wpisem serię wspominek z moich górskich wędrówek - mam nadzieję, że format Wam się spodoba

--------

Tag do śledzenia/blokowania: #piechurwedruje

--------

Szczyty: Kudłoń, Kiczora, Gorc (Gorce)

Data: 7/8 lipca 2023 (czwartek/piątek)

Staty: 34km, 9h30, 1.370m przewyższeń


Pomysł na wyprawę zrodził się rankiem - nosiło mnie już dłuższy czas, pogoda zapowiadała się fajna, córa zdrowa, ciężko było nie skorzystać. Zwykle proponuję taki wyjazd kilku moim znajomym i rodzinie, ale przeważnie na zew odpowiada tylko mój niezawodny tata, który we wpisach będzie przewijać się nie jeden raz.


Wystartowaliśmy z Rzek o 20:30 z planem, aby o 4:30 podziwiać wschód słońca na Gorcu. Czasu i dużo, i mało - nigdy nie wiadomo co się zdarzy po drodze, także przy wschodach zwykle uwzględniam ok. 1h buforu bezpieczeństwa.


Od około 21:30 zapanował mrok, więc musieliśmy odpalić czołówki i rozpoczęliśmy wspinaczkę na Kudłoń (szlak żółty). Trasa niewymagająca, miejscami nieco ostrzejsze podejścia, ale po drodze mija się kilka polan oferujących ładne widoki, także jest różnorodnie.


Z Kudłonia udaliśmy się do schroniska pod Turbaczem - zejście do przełęczy Borek i ponowne zdobywanie wysokości do samego schroniska, cały czas żółtym szlakiem. Tempo mieliśmy bardzo dobre i na miejscu byliśmy już o północy (od startu minęło 3h30, a przebyty dystans wynosił 13km).


Postanowiliśmy tym razem nie zdobywać samego Turbacza, zwłaszcza że w tym roku byliśmy już dwukrotnie, zamiast tego udaliśmy się na pobliską Kiczorę (szlak czerwony), opuszczając tym samym największą imprezownię w górach.


Z Kiczory na Gorc prowadzi szlak zielony, przebiegający przez polanę przy Jaworzynie Kamienickiej. Jest tam ładna kapliczka bielona wapnem w starym górskim stylu; świetnie komponuje się z dostępną za nią panoramą. Dodatkowo, można stamtąd zejść do Zbójeckiej Jamy - małej jaskini szczelinowej. My zeszliśmy, szału nie było.


Dalsza część trasy do Gorca była niewymagająca I w sumie niewiele z niej pamiętam, oprócz ostatniego odcinka jakiś czas za Średniakiem - w pewnym momencie szlak odbija w lewo i opuszcza szeroką leśną drogę, łatwo przeoczyć ten skręt i zamiast na szczyt trafić do bazy namiotowej.


O 3:40 dotarliśmy pod Gorc, więc do wschodu została prawie godzina. Pozostały czas wykorzystaliśmy na regenerację i podziwianie powoli rozjaśniającego się nieba. Wędrując nocą łatwo zapomnieć o tym, że istnieje coś takiego jak światło, tym bardziej docenia się eksplozję barw, którą dostarcza poranek.


Wieża na Gorcu oferuje przepiękny widok na Beskidy, Gorce, Pieniny i Tatry. Słońce przywitaliśmy z tatą w towarzystwie dwóch innych wędrowców, których gorąco pozdrawiam jeśli jakimś cudem czytają ten wpis.


No cóż, słońce wzeszło, czas wracać. Do Rzek poprowadził nas szlak niebieski, którego najładniejszą częścią jest zdecydowanie polana na Gorcu Kamienickim - wykąpana w ciepłych promieniach wyglądała baśniowo.


Trasę polecam wszystkim, dla których Gorce kojarzą się tylko z Turbaczem i uważają, że góry te nie mają za wiele do zaoferowania. Po kilku latach chodzenia zostały jednym z moich ulubionych pasm


#gory #wedrujzhejto #gorce #fotografia

f299b753-9db7-46c4-8126-57d683633e75
2e6882a8-0e29-49db-8c65-85a7ea23f849
0eb7158a-4458-4dad-9641-a3bf044af986
b9663166-025f-4af5-84e5-c511aaa300c0
3603d1a8-215c-42b3-ad67-5e25463325dd

Jako, że @Marchew zgadł skąd było zdjęcie to wrzucam wszystkie panoramy z wieży na Radziejowej. Bardzo porządną wieża, z każdej strony wyżej niż las i ma dobrze przygotowane wydrukowane panoramy, które są dobrze zorientowane względem rozpościerającego się widoku. Polecam


+- poludnie


#zielczanwgorach #gory

bf7dfc2f-8aac-450b-83db-78f301a330a8
b1b2f297-b923-4561-b3e5-d4b88e3bcde0
1ea3640a-01a6-4de1-b082-a243b06c5e7c
bbe3f790-48c9-470a-98ac-663b8e8f6d7b
Zielczan userbar

Poleci ktoś jakieś dobre jedzenie w Szczawnicy (ale może być i w całych Pieninach, przejdę się). Zrobiłem research w guglu, ale szukam opinii z pierwszej ręki ;D


#góry #szczawnica

Zielczan userbar

Nie jestem ekspertem, bo w Pieninach to kilka razy w życiu byłem, ale po jedzeniu w Szczawnicy, Jaworkach, Krościenku i paru schroniskach jedyne, co mogę z czystym sumieniem polecić, to są haluszki w knajpach po stronie słowackiej (na drugim brzegu Dunajca).

Zaloguj się aby komentować

Mówią że nie można pić kawy po 18.


Można tylko trzeba wstawać rano, na tym polega odpowiedzialność.


Pogoda dzisiaj absolutnie rozpieszcza, a Pieniny nadal przepiękne


#gory #aktywnehejto #pieniny

f12d74e9-9507-411f-bb3a-c8ff23590dc1
d0b81e63-c383-42da-b918-5629745b20b2
9a840aea-7a19-48e3-a1ff-23b26459fe8b
ciszej userbar

@ciszej Powiem Ci, że jak mam jechać nie wiem ile samochodem to mi się odechciewa. Jakikolwiek lasek w okolicy miasta to tłumy ludzi a prawdziwe lasy są daleko.

Zaloguj się aby komentować

W jakim terminie wyjechać w Pieniny, żeby zobaczyć jesienna szatę na drzewach (na drzewach, nie na ziemi)? #gory #pieniny


@ciszej może Ty poradzisz, bo to niedaleko

Zielczan userbar

Ciężko powiedzieć, zależy mocno od pogody.

Zazwyczaj w górach takich niższych (~1000 m) robi się jesiennie w drugiej połowie września, a najlepszy moment to początek października.


Ja jesienny wyjazd z reguły robię w pierwszy albo drugi tydzień października.

@Zielczan tak jak powyżej w odpowiedziach, przełom września i października.


Mam fotki dokładnie z 02.10.2021 na telefonie i wtedy było przepięknie. Będę może dzisiaj to wrzucę jak to wygląda aktualnie

314b1730-d5b7-4e35-94ad-6eef2af0d9f0
0a788527-9ea0-4100-94c9-b4539a41096a
6f846aa4-8984-4b38-957a-fddb762ca96a

Zaloguj się aby komentować

Pewnego dnia Tomisław wyszedł na halę i pomyślał:


-Krucafuks dość! Ile można wpierdalać oscypek! Ani to dobre, ani śwarne a jakie drogie jebane! No i sraczka murowana, toć to gołymi łapami ugniatane. Żeby to jeszcze z krowiego mleka było; a weź tu odróżnij barana od owieczki. Stąd ten słonawy posmak. Tfu, ohydne. Co te turysty w tym widzą - powiedział.


Podczas, gdy Bachleda zajadał się oscypkiem, smród baraniego nabiału niósł się po okolicy. Nawet po wiater jebało napletkiem hej! Bekasy nie wytrzymały. Fetor przepłoszył je z terenów lęgowych. Ryby w Morskim Oku zdechły, a w Czarnym Stawie, zdechły. Miś Gąsiennica obudził się ze snu zimowego i od razu poszedł pod prysznic. Lecz to nie od niego tylko tak popierdalaało. Niby smród bełta i gówna ustąpił, przez co woń octówy stała się jeszcze bardziej nieznośna.


Ale specyficzny zapach obudził nie tylko misia, ale też żądze, łobzydliwe homoseksualne żądze. Śnieżny Koczkodan, przez niektórych nazywany też Yeti dostaje smergla, gdy poczuje woń fiuta hej. Tak się składo, że oscypek pachnie tożsamo.


Bestia normalnie żywi się owocami, ale ocet budzi w niej zboczenie. Tamtej nocy zeszła z wierchu na hale wiedziona zapachem rozporka. Nieświadomy niczego Bachleda zajadał właśnie syr.

Pierwsze razy poszły w d⁎⁎e hej! Mały Little Boy Yeti rozdupcył Hiroszimę Bachledy.

Potem Koczkodan założył strapona ,,Big Ben" i dzwonił jajami o brodę Curusia.

Koszmar małpy trwał kilka dni. Bachleda nie chciał puścić.

Donosił tylko sprzęty, od których małpie robiły się wielkie łoczy!

Yeti nie wytrzymał, gdy Bachleda przyniósł słoik. A gdy słój pękł, a Bachleda zabronił wzywać karetkę, tylko kazał nagrywać dalej, małpa zwariowała.

I grasuje po okolicy po dziś dzień.

A film ze słoikiem dostępny jest w sieci.


KONIEC

#gory #walaszek #podroze

a70490d3-b992-4b68-a49b-8f0f8dbc35b0

Zaloguj się aby komentować