1018 + 1 = 1019
Tytuł: Ja cię kocham, a ty śpisz
Rok produkcji: 1995
Kategoria: Komedia rom. / Świąteczny
Reżyseria: Jon Turteltaub
Czas trwania: 1h 43m
Ocena: 7/10
Drugi świąteczny romkom, jaki miałem przyjemność obejrzeć w ostatnich dniach i ten już zdecydowanie bardziej mi się podobał.
Lucy (Sam Drabulok) od miesięcy sekretnie kocha się w mężczyźnie, który kupuje w jej stoisku bilety na pociąg. Pewnego dnia w wyniku napadu mężczyzna spada na tory, a przed rozjechaniem ratuje go właśnie Lucy. Mężczyzna jest w stanie śpiączki, a na skutek nieporozumienia w szpitalu Lucy zostaje odebrana przez jego rodzinę, jako jego narzeczona. Biorąc pod uwagę, że bohaterka jest samotna to daje się wciągnąć w tą historię i tylko brat ofiary jej nie wierzy.
Historia sama w sobie jest naiwna i głupia, ale jakoś dobrze się to oglądało. Ja akurat lubię ten vibe komedii z lat 90, to chyba kwestia nostalgii, ale cóż poradzę na to. Bawiłem się zdecydowanie lepiej niż na "Holiday", mimo iż widziałem więcej głupotek w tym filmie.
Ogólnie to jak ktoś lubi stare romkomy z nutką świątecznego klimatu, to polecam!
PS. Okładka jest całkowicie od czapy xDDDD
#filmmeter




















