Zdjęcie w tle

Społeczność

Bojowonastawionaowca

2

Gotuje wodę na makaron

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru no lekko zmęczony życiem, ciekawe w którym momencie już się po prostu pogodził z faktem, że mu tak się będzie horyzont w górę i dół przesuwał do końca....

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ocet na skalę przemysłową można uzyskać na różne sposoby, jednym z nich jest wykorzystanie procesu rafinacji majonezu kieleckiego. W przypadku majonezu kieleckiego, jego produkcja opiera się na emulgacji składników takich jak olej, żółtka jaj, ocet oraz przyprawy. Gdy majonez staje się produktem ubocznym w trakcie jego wytwarzania lub przetwarzania, jego nadwyżki mogą być przekształcane w ocet. Proces ten polega na fermentacji składników majonezu, co prowadzi do przekształcenia kwasu octowego w bardziej skoncentrowaną formę.


Rafinacja majonezu do uzyskania octu wymaga zastosowania odpowiednich technologii, takich jak fermentacja alkoholowa, a następnie oksydacyjna. W wyniku tych procesów możliwe jest uzyskanie octu o pożądanej jakości i smaku, przy jednoczesnym zwiększeniu efektywności wykorzystania surowców. Takie podejście do produkcji octu nie tylko przyczynia się do minimalizacji odpadów, ale również wzbogaca rynek produktami o unikalnych walorach smakowych, bazującymi na tradycyjnych recepturach. Dodatkowo, przemysłowa produkcja octu w ten sposób może stanowić nowy segment rynku, który odpowiada na rosnące zapotrzebowanie na naturalne i ekologiczne produkty żywnościowe.

#ciekawostki #majonezkielecki

#chatgpt

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nitka praw własności do TV Rubelkliki prowadzi do samego skundolnego karła żoliborskiego. Odbieram materiały tego medium jako jego osobiste frustracje. Wesoło natomiast jest czasem wejść w komentarze pod ich materiałami i powkurwiać w0laczków robaczków

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Half_NEET_Half_Amazing @tomilidzons a taki lokalny folklor. Jest taka stara babuleńka, co jej sie już dawno ostatnia klepka odkleiła w mózgu i całe dnie tylko taszczy torby w te i nazad i sie ze wszystkimi kłóci. Dzisiaj wymyśliła sobie nową rozrywkę, a mianowicie napierdalanie jedzeniem z socjalnej lodówki w samochody.

@Felonious_Gru ja sotatnio też jakieś pomarańczowe gówno co się jak plastelina zachowuje mam na aucie, w takich krótkich kreskach wielkości paznokcia.

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru jak na konie to grosze ;)ta branża jest po⁎⁎⁎⁎na. Moje dziewczyny wydają 400zl miesięcznie tylko na głupie spraye na owady żeby konika muchy nie gryzły…


kask do jazdy 1200€…

Zaloguj się aby komentować

@Heheszki

Zawsze mi się śmiać chce, jak sobie przypomnę, że chłop "testowo" zarzucił sobie 250 mikrogramów kwasa i pojechał na rowerze do domu xD

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru sernik bajer, ale z tym picowaniem chaty to cały ten program to była jedna wielka mina. Wpadali do biednej rodziny, już pomijając, że na ich biedzie, a często tragedii robili kasę, to były właśnie dzieci. Dziecko tylko bąknęło, że chciałoby być nie wiem, lekarzem, to mu pokój przerabiają na salę operacyjną. Dziecko mówi że żaby? C⁎⁎j, zmieniamy pokój w jebitne terrarium, żaby-k⁎⁎wa-wszędzie. Dywan w żaby, ściany w żaby, sufit w żaby, meble w żaby, biurko przycięte w żabę, łóżko przycięte w żabę, wszelkie kołdry- żaby. A potem mija rok, dziecko rośnie, mija faza, a żaby zostają. Bo niestety myślenie w kierunku długofalowej pomocy w tym hurra-programie się nie sprzedaje, zamiast zrobić pokój, który przetrwa lata i będzie uniwersalny i rodzina nie będzie musiała nic z nim robić możliwie najdłużej, to nieee, robimy pokój w zielone żaby albo inne różowe barbie, minie rok-dwa i zaczyna się kwas. Mija 5-7 lat, dziecko staje się nastolatkiem, idzie do szkoły, pokój dalej jest jak dla małego dziecka , łóżko staje się za małe i nie ma jak zaprosić przyjaciół, bo byłaby wieś jak c⁎⁎j, niby do czego, do dziecięcego pokoju?


A w całym tym kurestwie granie kartą "spełniania marzeń dziecka" to i tak był czubek góry lodowej, bo oto nadchodzi: wysyłanie rodzinki na "wakacje życia". To taka utajona wiadomość, że po tych wakacjach już nic nie będzie wartego zapamiętania. Zamiast faktycznie im pomóc, zrobić wywiad i np znaleźć pracę, dzięki której mogliby poprawić poziom życia wysyła się ich na jakiś nie wiem, rejs, do hotelu, albo pod inne namioty. Nagrania, euforia, wielki szał, wzruszenia... a potem następuje powrót do smutnej rzeczywistości.


I tu już się zaczyna robić niefajnie. Przede wszystkim praktycznie każdy odcinek w fazie niszczenia starego domu to taki swoisty spęd wszystkich sąsiadów z ulicy/sąsiednich ulic. W teorii fajnie, bo oczywiście dużo akcji, aktywizajca sąsiadów, łzawo-szczęśliwe kolejne nagrania jak to sąsiedzi chętnie wybranej rodzinie "pomagają", tylko... potem wszyscy się dowiadują jaka była ich sytuacja, w jakiej biedzie żyli i nikt mi nie wmówi, że to nie zmienia postrzegania takiej osoby.


A na koniec jest już zupełnie niefajnie. Rodzinka wraca, nowy odjebany dom, nowy szał, często też nowe auta, gonienie, zachwycanie się, szczęście, wzruszenie, uściski, podziękowania... i finalnie zostawienie ich samym sobie. Parafrazując tego mema z orangutanami: where problem? Ano w tym, że amerykański podatek jest liczony od wartości nieruchomości (duh!) iiii jak się "przeprowadzili" z rozpadającej się rudery do praktycznie willi, no to rośnie i podatek. Taka niedźwiedzia przysługa dla ludzi, którzy już przed tą "pomocą" ledwo wiązała koniec z końcem. Zaczyna się klarować czemu mówiłem o tej pomocy w szukaniu lepszej pracy, nie?


I kiedy myślisz, że "nie no, gorzej już być nie może"... to jednak się okazuje, że może. Ojj może. Przede wszystkim wiele z tych rodzin było zmuszonych... sprzedać ten dom, bo zwyczajnie nie było ich stać na jego utrzymanie. Cała ta hucpa z totalnym sprzedaniem swojej prywatności na może pół roku lepszego życia, a potem powrót do biedy i szukania jak się utrzymać. Wszystko? Dalej nie Bo jak wspominałem- sprzedawanie swojej prywatności. Niestety, ale cała "okolica" i wszyscy ogarnięci złodzieje ogarniali GDZIE ten dom jest, dzięki programowi wiedzieli CO w nim jest, ba, mniej więcej nawet gdzie konkretnie w domu, plus jakie auta stoją w garażu... i któregoś dnia nagle dom zostaje wyczyszczony. Bo to też się zdarzało.

Zaloguj się aby komentować

@ErwinoRommelo kupiłem po drodze na grilla u kolegi jakąś mega paczke, z poltora kilograma miala, a kolega to wszystko ugrillowal dla czterech osob, a jeszcze były mięsa, sery i sałatki.

No a przecież dobrej kiełbasy nie wyrzucę

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru po moim przeżyciu z jebnietą baba której sprzedawałem mieszkanie, wiem, że takie rzeczy jak nie podpisanie aktu notarialnego się zdarzają...

@cebulaZrosolu Niestety to działa w obie strony. Byliśmy umówieni na podpisanie umowy przedwstępnej i sprzedający przestał się odzywać. Finalnie wyszło na to, że jednak nie chce sprzedać ale nie raczył o tym poinformować xD

Zaloguj się aby komentować