Z pamiętnika lidera - #1 Awans

hejto.pl

Dzień dobry,
Ostatni wpis Bystrygrzes podsunął mi nowy pomysł na to czym mogę się z Wami podzielić. Jak pamiętacie mam ostatnio trochę więcej wolnego czasu, więc pomyślałem, że sprawdzę czy będzie zainteresowanie nową formułą i moimi wypocinami.


Na pracy w korpo spędziłęm ostatnie 15 lat, od stanowiska Juniora po Starszego Dyrektora i mam kilka przemyśleń, które mogą Wam ułatwić podjęcie decyzji, czy warto lecieć w ścieżkę menedżerską i czy warto piąć się po szczebelkach korpo kariery.


Pierwszy wpis będzie bardziej ogólny i skupiony na tym, co najbardziej ciekawi ludzi - o awansach, a później w zależności od Waszego odzewu będziemy bardziej zgłębiać inne tematy. Nalewamy herbatki, kawki, soczku czy wody do kubeczka i zaczynamy.


Temat 1 - Awans w korpo

Pozwolę sobie pominąć pisanie szef/szefowa i Twój/Twoja w domyśle pisząc szef będę mówił o obu płciach. Wydaje mi się, że tak Wam będzie to łatwiej czytać.


  1. Awans w korpo nie zależy od tego jak ciężko pracujesz
    Powiem więcej - im ciężej, tym szansa na niego jest mniejsza. Zostaniesz dzięki temu osobą nieawansowalną. Awans w korpo zyskujesz dzięki widoczności (visibility) i dzięki temu, że Twoje nazwisko (w pozytywnym sensie) słychać w pokoju, w którym Ciebie nie ma. O widoczność walczy się ciężko i głównie zależy ona od Twojego szefa, ale jeszcze lepiej, gdy o Twojej pracy wiedzą więcej ludzie z otoczenia Twojego szefa (peers) oraz szef Twojego szefa.

  2. Twoją rolą jest, żeby Twój szef nie trafiał na dywanik
    Może to nie jest takie oczywiste, ale ostatnie co Ci pomoże w awansie, to gdy szef zbiera za Ciebie/Twój zespół opierdol. To nie musisz być koniecznie Ty, ale jeśli Twój zespół tworzy problemy, zamiast je rozwiązywać, to odbije się to też na Tobie. W nawiązaniu do punktu wyżej - widoczność, której potrzebujesz musi być pozytywna. Tu nie działa zasada - "nie ważne co mówią - ważne, żeby mówili".

  3. Nie bądź niezastępowalny
    Może to będzie smutne, ale jeśli jesteś jedyną osobą, która potrafi robić to, za co Ci firma płaci, to utkniesz na swoim stanowisku na lata. Nie ma w tym nic złego, jeśli Twoją ambicją nie jest pięcie się po szczeblach korporacyjnej drabinki. Ale jeśli jest, to mam złą wiadomość.

  4. Zadbaj o plan sukcesji
    Jest to jedna z tych rzeczy, które korpo często pomijają, a są ogromnie ważne. Plan sukcesji jeśli już istnieje, jest owiany tajemnicą, a sami zainteresowani nie są świadomi jego istnienia i roli, jaką w nim odgrywają. W idealnym świecie Twój szef powinien mieć osoby gotowe do zajęcia jego stanowiska w 3 przedziałach czasowych: teraz, w ciągu 1-2 lat, w ciągu 2-3 lat. Ostatni próg czasami to 3-5 lat, ale moim zdaniem taki nie ma sensu. Taki plan pozwala nie tylko na ogarnięcie brakujących umiejętności, ale też na przygotowanie pracownika na zadania, jakich nie nauczy się w inny sposób niż przez praktykę. Taki plan musisz mięc i Ty i Twój szef. Nie oznacza on oczywiście, że stajesz się murowanym kandydatem, ale daje Ci większe visibility, plany na szczeblach C-level -2 są już jawne i każdy widzi/zna nazwiska - kolejne visibility.

  5. Angażuj się w to, co jest widoczne
    Firma na pewno ma mnóstwo aktywności w środku i na zewnątrz, w których możesz wziąć udział, a które Cię wypromują szybciej i łatwiej niż myślisz. Eventy organizowane przez firmę dla studentów/innych firm, międzynarodowy dzień świstaka, czy inne wydarzenia, które firma organizuje regularnie co rok i dadzą Ci szansę na pokazanie nazwiska na liście współorganizatorów - to dodatkowe punkciki do Twoje puli.

  6. Nie uciekaj od korpo polityki
    W każdym korpo jest polityka: kto z kim trzyma sztamę, kogo nie lubimy, kto dziś stoi na bramce za karę. Wszystko to, czego doświadczyliście za dzieciaka, ma odzwierciedlenie w korpo życiu, czy tego chcecie czy nie. Najlepiej być neutralnych i nie trzymać się żadnej ze stron, ale też żadnej nie odrzucać. Im lepiej słuchasz, tym więcej wiesz. Bądź człowiekiem, do którego ludzie przyjdą zwierzyć się z plotek i sekretów, albo słuchaj ich na fajce/kawce.

  7. Nigdy nie bądz posłańcem złych wiadomości
    Czasy superbohaterów w korpo się skończyły, sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Nawet jeśli porażka nie jest Twoim udziałem, to wystarczy, że Twoja nazwisko zostanie z nią skojarzone w roli posłańca - nie polecam. Może to brutalne, ale korpo nie lubią prawdy, szczególnie tej, która pokazuje, że krystaliczny obraz się rozbija na drobne kawałki. Jeśli widzisz błąd, daj mu urosnąć i wybuchnąc korpo w twarz samodzelnie, zanim zaczniesz krzyczeć, a nie mówiłem. Tego nikt nie lubi. Każde moje korpo było w paru miejscach sklejone srebrną taśmą i złapane na trytytki, nie moją rolą było tu naświetlić.

  8. Ciężką pracą nabawisz się wypalenia
    W nawiązaniu do punktu 1 - ciężka pracą co najwyżej się wypalisz. Będziesz robić nadgodziny płatne lub bezpłatne i zasuwać po nocach i w weekendy, czego nikt nie doceni, a już na pewno nie tak, jakbyś tego chciał. Co najwyżej zostaniesz nieawansowalną gwiazdą i bohaterem, ale tego też nie chcesz - uwierz mi.

  9. W czasach AI, najważniejsze skille to ludzkie skille
    Jedną z umiejętności, które się mega przydają i dadzą Ci dużą szansę ma awans jest bycie tłumaczem/proxy między Twoją działką, a innymi działami/biznesem. Jeśli umiesz w prosty sposób (czasem jak dziecku) wytlumaczyć na czym polega Twoja praca i jaki wpływ ma na inne działy - szansa na awans jest dużo większa. A przejście do innego działu może być dużo ciekawsze niż awans na stanowisko, które znasz jak własną kieszeń. Do tego jest to najczęściej jedyna opcja, żeby zrobić skok w inne rejony firmy, bez tracenia wypracowanych latami zarobków i zaczynania od zera. Dzięki awansowi poziomemu, czy oddelegowaniu na czas projektu, możesz porobić coś innego, a doświadczenie w innym obszarze może być wymagane do Twojego awansu, choć o tym Ci nikt nie powie.

  10. Miej zawsze Plan B
    Może to słabo zabrzmi, ale korpo może Cię przemielić i wyrzucić na bruk w każdej chwili. W czasach gdy firmy wydają mnóstwo kasy na zakupy i projekty, które się nie zwracają, człowiek jako koszt brzmi zbyt kusząco, żeby na nim nie zaoszczędzić, gdy nadarzy się okazja. Przygotuj sobie dodatkowe źródło dochodu, pozbieraj trochę urlopu, obserwuj co odpierdala się w firmie i jak zobaczysz, że statek tonie, wdrażaj plan B.

  11. Dokumentuj to co robisz
    Każdy awans wymaga podkładki, bez niej, będzie ciężko go uargumentować. Podobnie jak z oceną roczną, jeśli potrafisz uargumentować swoje osiągnięcia i to samo potrafi zrobić Twój szef, jesteś na wlaściwej drodze. Zawsze i każdemu rekomenduję prowadzenie tygodnika swojej pracy, w grubych punktach, bez wdawania się w szczegóły. Zrób sobie podsumowanie tygodnia w każdy piątek po lunchu, kiedyś Ci się przyda


I to by było na tyle, dajcie znać, co o tym myślicie, czy chcecie więcej takich artykułów, czy 1 wystarczy i mam spadać z tymi wysrywami


Tag do blokowania/obserowania - #zpamietnikalidera
#korposwiat #pracbaza

hejto.pl

Komentarze (52)

@WujekAlien zapomniałeś o najważniejszym: miej jasne argumenty, czemu cokolwiek się zjebało, to nie twoja wina - na wszystko dupochron! Nawet, a zwłaszcza, jeśli to twoja wina.

@eloyard to będzie w kolejnym: jak się opierdalać w pracy i upewniać, że dostajesz opierdol tylko za to, co jest Twoją zasługą, ale trafiasz na listę ojców sukcesu, jeśli się taki przytrafi

@WujekAlien - a traf na szklany sufit i cały misterny plan w pizdu

Niemniej ogólnie się zgadzam z zaprezentowanymi punktami - jak znajdę dłuższą chwilę czasu to może się nawet do nich odniosę.

@WujekAlien - zdecydowanie - niemniej niesamowicie taka sytuacja wkurwia bo nie zawsze taki szklany sufit jest oczywisty - do tego rynek pracy nie w każdym momencie kariery jest chłonny - wtedy trzeba przeczekać i spierdalać przy najbliższej okazji.

Podpinaj się pod wszystko w czym widzisz szansę powodzenia, nawet jak nie twój team, oraz kryj się, wypisuj, nie podpisuj, urlopuj, jak wiesz, że coś j⁎⁎⁎ie.


Ogólnie warto "dawać się zapamiętać" w odpowiednich momentach. Jak jest gówno, to cię nie ma, sraczka. Jak jest sukces, to nawet jak nie twój, ty gratulujesz przypadkowo będąc w pokoju, w którym cię nie powinno nawet być.


Masz się dobrze kojarzyć. Resztę zrobią podszepty i gadanina. To inni uznają cię za "ważnego", więc nie będą obgadywali czy rzucali na minę. A reszta ma nie wiedzieć co ty właściwie tutaj robisz. Dzięki temu spełniasz zarówno kryterium niezastępowalności - bo nikt nie wie czym się zajmujesz, oraz to, że nawet jak ktoś cię obserwuje i widzi, że w c⁎⁎ja grasz, to nie zaryzykuje, bo pewnie masz chody.


Korpo to sztuka niepracowania.


Nigdy więcej.

@WujekAlien fajny wpis!

Od siebie dorzucę, że warto sobie zadać pytanie: czy chcę awansować?


Bycie specjalistą to poruszanie się w dużo bardziej uporządkowanym świecie, gdzie szlak wyznaczają standardy, procedury, deadline-y. Wejście na ścieżkę people-leadera, to wkroczenie w świat emocji, improwizacji oraz mierzenia się z zupełnie innymi problemami niż wcześniej.


Kiedy zostajesz przełożonym zespołu, w którym pracowałeś, stopa koleżeńska z tymi ludźmi zaczyna zanikać. Ludzie z którymi się fajnie współpracowało, zaczną przychodzić i prosić o podwyżkę lub awans, a Ty, pomimo, że zasługują, musisz im tego odmówić, bo nie masz na to budżetu. Za pół roku przyjdą ponownie. Prędzej czy później przyjdzie ktoś i powie, że jakiś tam Kaziu z zespołu konsekwentnie daje ciała i trzeba go usunąć - i spada na Ciebie problem co z tym zrobić - zwolnić? Przenieść do innego zespołu i wrzucić im taką kulę u nogi? Często doskonale wiesz, że jakiś pracownik nie jest najjaśniej świecącą żarówką, ale będzie przychodził i listował zasługi, jakim to on jest filarem firmy, i nie można mu wprost powiedzieć "przestań pi⁎⁎⁎⁎lić od rzeczy".


W ogóle to wielu rzeczy nagle nie można mówić, bo każdy żart, każda dziwna uwaga zostanie zapamiętana i użyta przeciwko managerowi przez pracowników, jeśli poczują taką potrzebę.


Nie każdy się nadaje do takiej roboty i warto sobie zadać pytanie czy ja chcę się w tym babrać

@Spleen - niestety w niektórych korpo pójście w zarządzanie ludźmi to jedyna możliwość awansu/rozwoju i/lub dostania lepszej kasy.

Niektóre nowoczesne korpo utworzyły ścieżki awansu dla ludzi technicznych - ale te skostniałe dalej rządzą się zasadami z ubiegłego stulecia

@Spleen 100% racji, przejśćie w ścieżkę menedżera ma też sporo minusów, o których też będę pisał później. Jak napisał @koszotorobur, w niektórych korpo nie ma wyższych stanowisk specjalistycznych, czy nawet architekta, przez co albo decydujesz się na rolę menedżera, albo zostajesz na stanowisku specjalisty/inżyniera na zawsze.

Wiele zależy od struktury. Jeśli koroo jest małe szanse na awans są raczej nieduże. Dość dużym plusem jest mowa w języku ojczystym korpo wtedy jak pisałeś dużo łatwiej jest pogadać z jakiejs imprezie i zostać zauważonym (te visibility)


Nie szedłem ta ścieżka ale faktycznie mam trochę zwiększy staż w korpo i tak to mniej więcej wygląda.


Najbardziej chyba wkurwia polityka, to degraduje pracę i wprowadza wiele konfliktów i frustracji na niższych szczeblach.

@kodyak - jest negatywna polityka służąca do budowania na nepotyzmie i kolesiostwie wewnętrznych imperiów oraz pozytywna polityka służąca do promowania i wprowadzania potrzebnych zmian, modernizacji i promocji ludzi oraz zespołów, które faktycznie na to zasłużyli.

Oczywiście postrzeganie tej polityki zależy od punktu siedzenia

@koszotorobur problem w tym że pozytywną w zasadzie nie istnieje. Wystarczy jedna komórka która działa w ten sposób negatywny i masz już raczej przerypane. Wypracowanie pozytywne wymaga bardzo dużo wysiłku a negatywna zawsze ma gotowe rozwiązania bez wysiłku i w korpo się zawsze taka przebije bo to ona sciemnianiem ratuje sytuację inwestorów a to oni mają kase


Im większe korpo tym więcej przepychanek politycznych bo tam jest więcej kasy

@kodyak - zrobienie czegoś dobrego i porządnie wymaga energii - więc masz rację - na końcu i tak wygra polityka negatywna - więc dla kogoś z sumieniem ważne jest by spierdolić w lepsze miejsce zanim ta negatywa polityka wszystko zdominuje

@WujekAlien Dodam jeszcze: jak masz łatkę takiego a takiego, niekoniecznie sprawiedliwie przypisaną, bo inni są lepsi w korporacyjna grę, to praktycznie it's over - jeśli chcesz awansować, szukaj sobie innej pracy

@Tomekku @koszotorobur Seniorem w firmie zostaje się zostawiając za sobą trupy w szafie i podkolorowując rzeczywistość ;)
Nie wrzucasz nikogo pod autobus, to jest taktyka, która się nigdy nie sprawdza na dłuższą metę.

@WujekAlien - nawet jak Ci otworzą szafę w Twoim biurze i tam będzie szkielet człowieka to będziesz mówił, że z tym trupem nie masz nic wspólnego - prawdziwy dyrektor szkolony w korporacji

@WujekAlien Bardzo fajny korpo survivial guide!! Do poczytania nie tylko dla tych, ktorzy chca sie piac w gore ale tez dla tych ktorzy chca byc doceniani bonusami czy podwyzkami.

Pozwolilbym sobie na rozwiniecie albo lekka parafraze punktu 7:

Nigdy nie bądz posłańcem złych wiadomości

Nigdy nie mow o problemach nie podajac przy tym pomyslu na jego rozwiazanie.

Nikt nie lubi jak ktos przychodzi do niego z problemem bo wtedy taka osoba staje sie wspolodpowiedzialna za jego rozwiazanie. Mowiac ze cos jest zle, niejako prerzucasz na swoich przelozonych dodatkowe zadanie jakim jest znalezienie solucji. Nie komunikuj wiec "jest problem", tylko "oto rozwiazanie na problem ktory zauwazylem" - to odwroci karte i z narzekacza staniesz sie tym ktory chce efektywnie rozwijac firme. Nie masz rozwiazania, to nie wyciagaj problemu na wierzch - bo skoro problem jest nierozwiazywalny, to mowienie o nim niczego nie zmieni oprocz przypiecia Ci latki malkontenta - a nie o taka "widocznosc" z pkt. 1 Ci chodzi

@Mikel tak racja, jest tylko 1 wyjątek, gdy te złe wiadomości, które przekażesz i powiesz jak naprawić są spowodowane przez decyzje CIO, Prezesa, czy kogoś innego wyżej. Tacy ludzie nie lubią słyszeć, że podjęli złą decyzję i teraz przyszły jej negatywne konsekwencje.

Bardzo fajny wpis. Dużo z tego pokrywa się z tym co obserwowałem w moich korpo kołchozach. Brakuje jednak punktu nadrzędnego, swoistego głównego pierścienia mocy, a brzmi on tak.


  1. Wszystkie poniższe nie mają zastosowania jeżeli posiadasz odpowiednie znajomości w firmie, inaczej mówiąc masz mocne plecy. Awans po prostu dostaniesz tak czy siak. W przeciwnym wypadku czytaj dalej.


Ilu to ja widziałem leserów co nic nie potrafili i wszystko psuli dowalając roboty reszcie zespołu to nie zliczę. No, ale to były nietykalne święte krowy. Podwyżki i awanse dostawali, a jak ktoś na nich naskarżył to miał dwie drogi wyjścia. Zamknąć ryj i pracować ciężej, albo tam są drzwi. Niby korpo międzynarodowe, ale lokalne i globalne układziki zawsze biorą górę nad wszystkim innym, kozła ofiarnego zawsze się znajdzie.

@BoTak to prawda, znajomości sporo ułatwiają, bycie ostatnim ze starej gwardii też.
Niestety znajomości są jedną ze zmiennych, bo firma organicznie się zmienia i ludzie, którzy byli Twoimi znajomymi mogą być już w innym miejscu i nie pomogą.

A co wrzucę bo to niby o ostatnich ejajach ale to ogólnie jest bardzo prawdziwe o co chodzi w korpo. Wykres ma iść w górę i w prawo


- W zeszłym kwartale wdrożyłem Microsoft Copilot dla 4000 pracowników - 100 PLN za stanowisko miesięcznie - 48 miliona cebulionów rocznie - Nazwałem to „cyfrową transformacją" - Zarząd uwielbiał to sformułowanie - Zatwierdzili w jedenaście minut - Nikt nie zapytał, co to właściwie będzie robić - Łącznie ze mną - Powiedziałem wszystkim, że „zwiększy produktywność 10x" - To nie jest prawdziwa liczba - Ale brzmi przekonująco - HR zapytał, jak zmierzymy to 10x - Powiedziałem, że „wykorzystamy dashboardy analityczne" - Przestali pytać - Trzy miesiące później sprawdziłem raporty użycia - 47 osób to otworzyło - 12 użyło więcej niż raz - Jednym z nich byłem ja - Użyłem tego do streszczenia maila, który mógłbym przeczytać w 30 sekund - Zajęło 45 sekund - Plus czas na poprawienie bzdur - Ale nazwałem to „sukcesem pilotażu" - Sukces oznacza, że pilotaż nie zawiódł w widoczny sposób - Dyrektor finansowy zapytał o ROI - Pokazałem mu wykres - Wykres szedł w górę i w prawo - Mierzył „gotowość AI" - Wymyśliłem tę metrykę - Pokiwał z aprobatą - Mamy teraz „gotowość AI" - Nie wiem, co to znaczy - Ale jest w naszej prezentacji dla inwestorów - Starszy programista zapytał, czemu nie używamy Claude'a albo ChatGPT - Powiedziałem, że potrzebujemy „bezpieczeństwa klasy enterprise" - Zapytał, co to znaczy - Powiedziałem „zgodność z regulacjami" - Zapytał, z którymi regulacjami - Powiedziałem „ze wszystkimi" - Nie wyglądał na przekonanego - Umówiłem go na „rozmowę o rozwoju kariery" - Przestał zadawać pytania - Microsoft przysłał zespół od studiów przypadku - Chcieli nas pokazać jako historię sukcesu - Powiedziałem im, że „zaoszczędziliśmy 40 000 godzin" - Obliczyłem tę liczbę mnożąc liczbę pracowników przez liczbę, którą wymyśliłem - Nie zweryfikowali - Nigdy nie weryfikują - Teraz jesteśmy na stronie Microsoftu - „Globalne przedsiębiorstwo oszczędza 40 000 godzin dzięki Copilotowi" - Prezes udostępnił to na LinkedInie - Dostał 3000 polubień - Nigdy nie użył Copilota - Żaden z zarządu nie użył - Mamy zwolnienie - „Strategiczne priorytety wymagają minimalizacji cyfrowych dystraktorów" - Sam napisałem tę zasadę - Licencje odnawiają się w przyszłym miesiącu - Wnioskuję o rozszerzenie - 5000 dodatkowych stanowisk - Nie wykorzystaliśmy pierwszych 4000 - Ale tym razem „zwiększymy adopcję" - Adopcja oznacza obowiązkowe szkolenie - Szkolenie oznacza 45-minutowy webinar, którego nikt nie ogląda - Ale ukończenie będzie śledzone - Ukończenie to metryka - Metryki trafiają do dashboardów - Dashboardy trafiają do prezentacji zarządowych - Prezentacje zarządowe zapewniają mi awans - Zostanę wiceprezesem do trzeciego kwartału - Nadal nie wiem, co robi Copilot - Ale wiem, do czego służy - Służy do pokazania, że „inwestujemy w AI" - Inwestycja oznacza wydatki

- Wydatki oznaczają zaangażowanie - Zaangażowanie oznacza, że poważnie traktujemy przyszłość - Przyszłość to jest to, co ja powiem -Dopóki wykres idzie w górę i w prawo

@kodyak Ciekawy przykład. Moja firma podeszła do tego inaczej, robimy szkolenia co robi "darmowy Copilot", rozdajemy 300 licencji M365 Copilota, a każda dodatkowa wymaga approvala CIO.

Dodatkowo cały zarząd i C-level wysłaliśmy do Harvardu i MIT na tygodniowe szkolenia z AI. Przepierdoliliśmy na to mnóstwo kasy (loty prywatnym jetem, 5 gwiazdkowe hotele i diety), żeby się okazało, że żadne z nich nie odpaliło Copilota nawet raz. CIO wymyślił, że dodatkowe licencje dostaną developerzy, ale wyszło, że hindusi nie umieją z nich korzystać w pracy i utylizacja jest mała, a CIO zarządał dashboardu ze strony Microsoftu z utylizacją. Skończyło się na 1200 licencjach na firmę 30 000 ludzi i utylizacji na poziomie może 600-700.

Robiłem ludziom szkolenia z Copilota i okazało się, że większość z nich nie potrafi go nawet włączyć, a o zaawansowanym użyciu mogą pomarzyć

@WujekAlien ja to w ogóle ma teorie ze Microsoft specjalnie wyrzucił część pracowników żeby pozatrudniali się w różnych firmach i robili "ewangelizację stacka technologicznego" oczywscie za pomocą copilota ;). Nic tak energetycznie nie działa na zarząd jak obietnica zmniejszenia "kosztów operacyjnych"


Tak dla jasności to była pasta korpo

@kodyak ja znam firmę, która kupiła Copilota, a po 3 miesiącach zwolniła część ludzi, bo AI ich zastąpi, teraz próbują to odkręcać

@WujekAlien ciekawy wpis. Czekam na kolejne. Od siebie mogę dodać by w relacje za bardzo się nie zagłębiać. Stopa koleżeńska wystarczy i siatka plotek

@WujekAlien fajny wpis. Ostatnie 2 lata to moje pierwsze doświadczenie w korpo, jest to typowa polityka, im lepiej i częściej o tobie mówią tym większa szansa na sukces - nic poza tym. Mój dyrektor jest po samochodówce a jest dyrektorem, bo umiał się sprzedać PR’owo, i nie ważne że mogę wskazać 20 osób ciężej pracujących, o lepszych kwalifikacjach czy większej wiedzy - to się nie liczy.

Teraz zmieniam korpo, jeszcze mnie nie znają, więc chętnie poczytam więcej żeby móc użyć to w nowym miejscu pracy.

Punkt 3 jest w punkt.


Bycie niezastępowalnym to przekleństwo. Pół biedy, jeśli dobrze zarabiasz, cała bieda jeśli tylko średnio i to bez szans na podwyżkę.

@WujekAlien ja osobiście znam takie przykłady korpoawansu: 1. Lizanie rowa ile się da. 2. Zostanie przydupasem przełożonego, konkretnie jego uchem. 3. Rodzina żony wkręca na stanowisko żeby córka nie żyła w biedzie.

@WujekAlien Wpis z tego co widzę może mieć w sobie dużo prawdy i ma dużo politycznego sensu ale ciągle jestem idealistą w pracy, nawet w korpo. Nie mógłbym nie informować o potencjalnych problemach by nie być pośrednikiem złych wiadomości czy nie zadawać pytań by pozwolić żeby problem wybuchł kiedyś indziej przy kimś kto się tego nie będzie spodziewał.

Zaloguj się aby komentować