Wczoraj wieczorem zmarła moja babcia. Ostatnie trzy miesiące były trudne, potrzebowała stałej opieki, więc jakoś
Wczoraj wieczorem zmarła moja babcia. Ostatnie trzy miesiące były trudne, potrzebowała stałej opieki, więc jakoś się liczyłem z tym że to kwestia czasu.
Była najlepszą babcią jaką można sobie wyobrazić. Nigdy nie wyszedłem od niej głodny, nawet jak już miałem dzieści lat, "najpierw jedzenie potem praca/gadanie". Zawsze się o mnie troszczyła, martwiła czy nie jestem chory, czy nie biorę za dużo na siebie, żebym uważał na siebie "żebyś się nie zakopał". Była cierpliwa jak dorastałem i miałem nawalone w głowie od dojrzewania.
Dzięki niej jestem dziś tym kim jestem, ona zaszczepiła we mnie wszystkie wszystkie najważniejsze perspektywy na świat.
Teraz już nie jestem "wnuczkiem".
Dziękuję ci babciu.
Dlaczego o tym piszę, w znaczeniu o śmierci? Bo nie potrafię/ nie lubię mówić o emocjach na żywo. Chciałem poczuć coś bardziej. Chciałem ją upamiętnić.