Komentarze (94)

@UmytaPacha mordęga to była. I zawsze znalazł się debil, co z całej siły musiał szarpnąć za włosy. Nosiłam cały czas warkocz, inaczej były nie do ogarnięcia

@UmytaPacha rodziców. Dla mnie ulga po ścięciu, mamie już się nie chciało myć i czesać, za to tata nie odzywał się do mnie 2 tygodnie

@moll Yep, będę dokładnie takim starym jak Twój. Żona od 20 lat podcina końcówki w tajemnicy przede mną, córka jeszcze młoda, więc na razie się nie waży. Tak - jestem totalnie pierdolnięty na punkcie włosów u moich kobiet. Cieszy tylko że nie jestem jedyny.

@wiatrodewsi o podcinanie końcówek się nie czepiał - bez tego to w ogóle okropnie wyglądało, za to zejście z długości to była serio ulga, takie dłuższe niż do pasa to znęcanie się. Ani tego dobrze było umyć samemu, ani uczesać. Mocno się plątały, więc rozpuszczonych praktycznie nigdy nie nosiłam, a zawsze znalazł się jakiś debil co pociągnął, bo to przecież takie zabawne szarpnąć komuś za włosy z impetem

@moll Za to szarpanie włosów upierdalał bym ręce. Moja kobita ma włosy za dupę, niestety nie są one ani mocne ani grube, co wynika z genetyki, no i teraz już dodatkowo z wieku. Rozpuszczonych nosić już nie chce, bo twierdzi że przeszkadzają jej przy każdej niemal czynności, no ale o obcięciu nie ma mowy, bo mimo wszystko nie zamierza się na razie rozwodzić

Córka będzie miała pod tym względem też nie lekko, choć żona twierdzi że nie mogę jej wykopać z domu za ewentualne ścięcie włosów

@UmytaPacha Hmm.. W kolejności chyba:

1. Film "Piraci" Polańskiego

2.Jak miałem z 11-12 lat, to byłem na wycieczce szkolnej w Krakowie i tam szło takich dwóch kolesi w koszulkach Iron Maiden i mieli długie włosy (jeden był karłem, więc może nie były aż tak długie ) i uznałem, że spoko.

3.Słuchałem muzyki, której słuchały osoby z takimi włosami

@UmytaPacha oryginalny! XD może partiami robiła i nakładała?


No właśnie fajnie to wygląda, sama się zastanawiam

@UmytaPacha Lusterko było?


"Piękna Sisi miała we zwyczaju uczyć się greki podczas układania jej fryzury, co trwało do 2 godzin dziennie i nie było przyjemnością fryzjerki Jej Wysokości. Potrafiła być bardzo nieprzyjemna, gdy pokojowej ugrzązł grzebień w spadających do ziemi włosach, opowiadano też niemało o odszkodowaniach dla służby za ból pokojówek, które rozwścieczona cesarzowa biła po twarzy ręcznym lusterkiem…"


Dodam jeszcze, że to zupełnie jak dzisiaj z "panem z telewizji" (albo "panią"). Po pierwsze jest w TV, a po drugie pierdolą, że taki przystojny/ładna, że ludzie przyjmują, że tak jest itp itd - mechanizmu chyba nie trzeba tłumaczyć bardziej.

Już ta fryzjerka ciekawsza.

Chociaż doceniam dietę Sisi

34b8835c-8be7-4e97-a527-2836fa191589

@moll Nie jest rozbite ani powgniatane, ani nie ma śladów krwi, więc to jakaś podróba. Pewnie całe to muzeum to jakiś fejk

@moll Świetny przepis na babe, najpierw ten tego a później wrzucić w taką marynatę, myk do piekarnika i śniadanko na rano.

@moll Jak już wypróbujesz ten przepis, sięgnij po jej jedwabne maseczki na noc.

Wypełnione cielęciną. Ta dziewucha miewała naprawdę dziwne pomysły.

Ja kiedyś sobie jaja na głowę nakładałam, bo niby dobrze robią na włosie. Oczywiście tego cholerstwa nie dało się domyć. Nie wiem co mi do łba strzeliło, aby tego spróbować. XD

@moll weee czułam się z tym jajkiem jak ten gościu na filmiku co mu cały czas przy spłukiwaniu dolewali na łeb kolejną porcję szamponu. 😂 I też mi się chciało krzyczeć w pewnym momencie jak te gluty i biało w nich zaczynało się ścinać pod wpływem ciepłej wody. XDDD Kurde, jakie to było złe.

@Fafalala to Ty hard core byłaś, bo ja tylko o żółtkach słyszałam, a Ty poszłaś na całość, z białkiem xD

@moll weee no jajko to jajko, nie do określili w moim przepisiku z neta, a moja głowa nie dodała dwa do dwóch z tym białkiem i ciepła wodą i wyszło jak wyszło. Aleeee to było wieki temu, jak w zabawy z włosingiem zaczynałam. Teraz już jestem mądrzejsza, chyba. XD

@moll to był piękny jesienny wieczór, zaczełam o 18. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Brzmiało niewinnie, sernik na spodzie oreo z białą czekoladą i malinami. Easy pasy. Radośnie zaczęłam od oddzielania białego nadzienia od ciasteczek oreo, trwało to długo ale uśmiech nie schodził mi z buzi. Potem pierwsza zapowiedź serii błędów. Masa sernikowa lała się jak sraka, to odwalałam twarogu, przez co zamiast masy sernikowej miałam znowu twaróg, ale w innym pojemniku. Później roztapianie białej czekolady w śmietance, śmietanka się zważyła więc ruszyłam do sklepu by odnowić zapasy. Przy drugiej próbie jakoś się udało, wlałam do twarogu. Ni cholery nie było czuć słodyczy czekolady, wciąż tylko ten twaróg. Dobra, dzida po kolejne białe czekolady i śmietankę. Tym razem dodałam za dużo czekolad na ilość śmietanki, więc zrobiła mi się taka gęścinka, że mieszałam to z ponad pół godziny. Tutaj zaczynały lecieć mi pierwsze łzy, ale nie poddajemy się. Dolałam kolejne czekolady do mast, no i jakoś to smakowalo. Git. Rozkładam ciasteczka na blaszy, za mało, nawet nie miałam jak pokryć spodu. Jadę po ciasteczka oreo. Czuję sie źle, bardzo źle, znowu rozłączanie, skrobanie i kruszenie, ale spod pokryty. Wylewam masę, malinki na górę i do piekarnika. Czekamy na ciasto, co się może jeszcze popsuć, ano wszystko. Maliny się utopiły, masa sernikowa ni uja nie chciała się ściąć więc zamiast 40 min, trzymałam ponad 1,5h. Ja się nie znaju, ja robiu z przepisu, ale jak wszystko pływa w blaszce to chyba jednak nie gotowe. Już myślałam że spierdoliłam fest. Ale co zrobić. Wyciągam ciasto, daje chwilę aby ostyglo. Kroje mały kawałek, aby zobaczyć czy zjadliwe, a tam cuda się zadziały. Ten wymieszany krem z białej czekolady od dzielił się od twarogu i spłynął na dół. Pojebane. XD Skończyłam około 1 w nocy i nigdy więcej. Za cholere nie umiem w kuchnie, zero intuicji z mojej strony w tym temacie. :D

@moll może kiedyś to przerobię na pastę i wstawię na jakieś kulinarne fora, dając przestrzeń aby ktoś poczuł się lepszy od innych.

@UmytaPacha możesz brać udział, ale ostateczna decyzja czy się spotkacie czy nie należy do Was. Poprzednio też się jedna para nie spotkała

Zaloguj się aby komentować