Badania rok temu w przychodni X:
krew rano, zapraszamy innego dnia do placówki 20 km stąd na psychotechnikę (do prawa jazdy, bo niby mogę używać pojazdu służbowego) i ogólnego znachora. Wyszedł podwyższony cukier i nie dało się wytłumaczyć, że dzień przed badaniem, na jakieś 12 h przed, opędziłem całą pizzę. Pan 75+ dał MP na rok. Dwa dni później krzywa glukozowa wyszła malina.
Badania w tym roku w przychodni Y:
Na psychotechnice dostałem najpierw po oczach i słyszę głos niezadowolenia od strony pulpitu sterującego (pewnie coś się klikło). Teraz mam powiedzieć co widzę...
Cukier zmierzony glukometrem, bo już po 15, to nie biorą z żyły (uprzedzająco na śniadanie wszedł twaróg, nie dam się łatwo), wyszło super.
Pan okulista zasłonił mi oczęcia, kazał czytać z tablicy, zajrzał na dno oka i nic nie mówiąc wypuścił.
Pan znachor za to najpierw kazał mi położyć papiery "na róg stołu", usiąść. Wzrokiem zbeształ za podjęcie interakcji kiedy pisał (pisał ciągle). Chyba za karę powiedział "nie no, ja tak pana nie mogę puścić. Proszę wstać.", coś tam obadał, kazał usiąść i elo.
Przeciwwskazań brak, ale dostałem MP na dwa lata.