Różowa zmieniła pracę, wysłali ją na badania lekarskie. Klinika w centrum Warszawy, pracodawca płaci za takie badanie 3 stówy. Żona do mnie dzwoni po badaniu i mówi że to był jakiś totalny żart. Lekarz lat 85 na oko, ledwo co trzyma długopis w ręce, wypisał zaświadczenie nawet się na nią nie spoglądając, wcześniej jakaś pielęgniarka sprawdziła ciśnienie. Dziękujemy do widzenia.
#medycyna #praca
Komentarze (40)
To jeszcze miała szczęście, bo mogła trafić na takiego, co się uja zna xD
Już tu kiedyś opisywałem kumpla po AWF, który poszedł na stanowisko trenera. I mu idiota od medycyny pracy nie chciał podbić, bo miał niskie tętno spoczynkowe.
[ja kiedyś byłem wysłany do dwóch lekarzy, "badania" polegały na tym, że każdy przez chwilę coś pisał, żaden się słowem nie odezwał, kwit, pieczątka, następny]
@Nemrod
[ja kiedyś byłem wysłany do dwóch lekarzy, "badania" polegały na tym, że każdy przez chwilę coś pisał, żaden się słowem nie odezwał, kwit, pieczątka, następny]
To chyba spotkałeś "dohtóra" którego miałem jak pierwszy raz robiłem medycynę pracy. Praca przy komputerze więc oczy i tego typu sprawy. Nie, gdzie tam- w dupie. Typ autentycznie przez całą "wizytę" się na mnie raz przelotnie spojrzał chyba tylko żeby zarejestrować, czy stoi przed nim faktyczny człowiek, czy ktoś mu podstawił miotłę z naciągniętą nań szmatą, nawet żadnych pytań nie zadawał, tylko w minutę wypisał ten swój świstek, a na koniec tylko powiedział "pan pójdzie do recepcji, uiści opłatę i przyjdzie z potwierdzeniem to wydam wyniki". Totalnie wyjebane na wszystko. Aż na końcu się go zapytałem, czy jednak jakieś badania nie byłyby potrzebne- "panie ja nie mam czasu na takie głupoty pan widział jaka kolejka jest?".
No tak, bo dwuminutowa wizyta i rejestrowanie pod korek to więcej obsłużonej klienteli, a więcej obsłużonej klienteli to więcej kasy, więc chuj tam z badaniami i bezpieczeństwem w pracy- piniondz musi się konowałowi-cieciembiorcy zgadzać. W sumie to jest ciekawe co by było jakby z tym przyjść do swojego pracodawcy i wprost zakwestionować pewność tych wyników.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu pracodawca potrzebuje papier, żeby nie odpowiadać za dopuszczenie do pracy osoby bez badań, na jakiej podstawie został wystawiony to sprawa lekarza i lekarz odpowiada. Te badania co przepisują też są tylko jako osłona odwłoka, chyba że specjalistyczne np. lotnicze, do pracy z promieniowaniem, dla kierowców zawodowych - tam są rozsądnie dobrane badania do zagrożeń w pracy. A do zwykłej jest cokolwiek byle podkładka była.
@mati3654 Medycyna pracy dla wszystkich to idiotyzm. Zostawić tylko dla tych zawodów, które rzeczywiście tego wymagają (ewentualnie pracy w szkodliwych warunkach, żeby weryfikować czy już nie pora to zostawić). Ganianie ludzi siedzących przy biurkach żeby stracili cały dzień na wysiadywaniu po świstek to idiotyzm.
@GazelkaFarelka Oj nie zawsze. Może to nie jest typowy scenariusz, ale u mnie zawsze jest porządnie, cały dzień badań. Praca w korpo, badania w znanej firmie abonamentowej na "L"
@Marcus-Aurelius-64
Masz całkowitą rację.Jak słyszę te narzekania lekarzy że brak profilaktyki, że ludzie się nie badają.Program 50+, , 40+, „moje zdrowie”…..,…
Wszystko tylko udawanie, że coś się robi, szum medialny.
Przecież wystarczy porządnie i konkretnie zrobić badania okresowe.Wszystko jak na tacy, pracownik przychodzi przykładowo co 2 lata jest przebadany konkretnie, według wcześniej wypełnionej ankiety ryzyka.
No ale to by było za proste i skuteczne.¯\_(ツ)_/¯
Są potrzebne. Dla niektórych to jedyny kontakt z lekarzem w ramach profilaktyki. Niby czyjeś zdrowie to jego sprawa, ale na leczenie składamy się wszyscy. Ale to musi byc porządnie zrobione. U mnie faktycznie teraz w robocie jest tak, że robią pełno badań z prześwietleniem płuc włączne, ale miałem też takie badania, że przyjeżdżał do zakładu jakiś dziadek siedział w kantorku i wszystkim pieczątki jak leci podbijał. Tak to wyglądać nie może.
@mati3654 Jak dla mnie powinien powstać jakiś jeden ogólny rejestr. Ja w ubiegłym roku odnawiałem badania na prawko na ciężarówki bo minęło 5 lat choć nie jeżdżę aktualnie, kolejne badania wypadły mi w pracy w której pracuję, kolejne na kurs instruktorski, wszystkie polegały prawie na tym samym ale wszystkie kosztowały oddzielnie. Tymczasem 80 letni dziadek który nie był na badaniach z 20 lat normalnie sobie śmiga autem.
Generalnie jest tak, że jeżeli któraś firma chce żeby badania były robione porządnie, to znajdzie taką medycynę pracy aby tak było. A jeżeli wysyła ludzi tylko po stempel, żeby było najtaniej, to również dobrze wiedzą wcześniej gdzie się zgłosić xD Odkąd pracuje to badania miałem zrobione już kilkanaście razy i tylko raz, przy pierwszej pracy na pełny etat trafiłem na konowałów od pieczątek. Wszystkie pozostałe wizyty to były rzetelne badania które faktycznie coś sprawdzały. Oczywiście, że muszą być robione bo jak tu już ktoś wspomniał, to jedyny kontakt z lekarzem dla wielu osób. Ludzie w tym kraju są dziwni i unikają wszelkich badań jak ognia, wizyta u lekarza jest gejowska i to symbol słabości xD Problemem jest, że istnieją takie bezprzewodowe badania i tym należy się zająć.
Badania rok temu w przychodni X:
krew rano, zapraszamy innego dnia do placówki 20 km stąd na psychotechnikę (do prawa jazdy, bo niby mogę używać pojazdu służbowego) i ogólnego znachora. Wyszedł podwyższony cukier i nie dało się wytłumaczyć, że dzień przed badaniem, na jakieś 12 h przed, opędziłem całą pizzę. Pan 75+ dał MP na rok. Dwa dni później krzywa glukozowa wyszła malina.
Badania w tym roku w przychodni Y:
Na psychotechnice dostałem najpierw po oczach i słyszę głos niezadowolenia od strony pulpitu sterującego (pewnie coś się klikło). Teraz mam powiedzieć co widzę...
Cukier zmierzony glukometrem, bo już po 15, to nie biorą z żyły (uprzedzająco na śniadanie wszedł twaróg, nie dam się łatwo), wyszło super.
Pan okulista zasłonił mi oczęcia, kazał czytać z tablicy, zajrzał na dno oka i nic nie mówiąc wypuścił.
Pan znachor za to najpierw kazał mi położyć papiery "na róg stołu", usiąść. Wzrokiem zbeształ za podjęcie interakcji kiedy pisał (pisał ciągle). Chyba za karę powiedział "nie no, ja tak pana nie mogę puścić. Proszę wstać.", coś tam obadał, kazał usiąść i elo.
Przeciwwskazań brak, ale dostałem MP na dwa lata.
Mnie zawsze rozwala jak idę na badania, które powinny mi zając według planu 1,5h, ale okazuje się, że lekarz się godzinę spóźnił, inny jest na L4 i ktoś go zastępuje, nie ma okulisty, więc z wielkiej łaski inny pozwoli mi odczytać 3 górne rzędy literek z tablicy. Dzięki czemu całośc trwa 4h, a w badaniu ciśnienia wychodzi mi podwyższone, więc jeb wpisują mi nadciśnienie i sugerują bedanie kontrolne - No shit sherlock xD
Parę miesięcy temu robiłem badania wstępne i poszedłem do najbliższej medycyny pracy a tam posadzili przed komputerem, szybka ankieta potem badanie wzroku "metoda jakiegoś tak gościa" pojawiało się koło podzielone na ćwiartki i któregoś brakowało i się wybierało, koło robiło się coraz mniejsze. Na koniec pytanie o ciśnienie- zapytałem się pani co tam pilnowała ile wpisać ;) Potem mailem przyszło zaświadczenie.
Zaloguj się aby komentować
