Robisz w korpo jesteś "grzecznym korpusiem". It ain't much but it's honest work.


Masz robotę full remote bo covid etc, wszystkim podoba się taki stan rzeczy, robota idzie, hajsik płynie na konto - jest fajnie.


Po jakimś czasie dostajesz info, że korpo chce częściej ludzi widzieć w biurze bo takie wyznaje wartości. Proponują 1 dzień, więc nie ma tragedii, ok "będziem" tak chodzić.


Mija pół roku, korpo decyduje się na zmianę wartości które wyznaje i teraz ich "wartościami" jest 3 dni w biurze.

xD

xDDD


Ludzie się wkurzają, managerowie obsrali zbroje, bo ludzie zaczynają gadać o odejściach. Finalnie proponują 2 dni jako kompromis, ludzie biorą to na klatę, "ale nie są szczęśliwi".


Mijają kolejne 2-3 kwartały i nagle wszyscy widzą dziwnego maila w skrzynce odbiorczej.


KIM w ogóle jest ten pajac co wysłał tego maila? I DLACZEMU coś pisze o 5 dniach pracy w biurze? O BOŻE, O KU..A to CEO (standardowe gotowanie żaby: 1-> 3 -> 2 -> 5).


No 5 dni to już chyba totalne przegięcie, idziesz do managera pogadać o tym, co tu się odjaniepawliło.

Manager tłumaczy, że oni też zaskoczeni, że też nie podoba im się to, ale nic nie mogą zrobić, bo to przyszło od CEO zza oceanu.


Próbujesz urwać coś dla siebie skoro jednostronnie kolejny raz mocno zmieniają warunki umowy i zadajesz pytania:

Kierowniku złoty, kolejny raz siłą zmieniacie zasady. Dajcie chociaż coś w zamian. To coś może być np podwyżką na ten przykład. Od prawie 3 lat przecież nie dawaliście to teraz jest idealna pora.

NOPE


Hmmm ej no weźcie nie róbcie se jaj, mam bombla w drodze i niedługo delivery, no przecież nie mogę 10h być poza domem i żonie na garba zrzucić starszą córkę i nowego bombla, bo mi padnie z wyczerpania/ze zmęczenia. Dajcie te 2-3 dni z biura przez rok, a potem będziemy rozmawiać co dalej.

NOPE


No dobra, tego się nie spodziewałeś, mówisz dzięki za rozmowę i do zobaczenia.


2 tygodnie później leci wypowiedzenie do alfonsiarni.


Alfonsiarnia robi Pikachu Face. Ale jak to? Mamy rozumieć, że straszysz tylko żebyśmy pogadali z klientem o twojej sytuacji?

NOPE. Dostaliście szmatę, bo rozmawiać chciałem ale 2 tygodnie temu. Teraz to już nie chcę, bo podpisałem umowę z nową firmą i mam tam lepsze warunki. Stawka identyczna, ale 3x mniej czasu na dojazd do biura, 1-2 dni pracy z biura, a nie 2 jak w obecnej (a za chwilę 5).

Pikachu face x2: ej ale jak to tak szybko? Rynek teraz jest jaki jest, nie myśleliśmy, że tak szybko zmienisz.

Nie mój problem, elo.


Info o wypowiedzeniu dostaje "klient".

Pikachu Face x3: Ale jak to? Czemu to robisz? Przecież pracujesz w niezwykle ważnym dla firmy projekcie, zawalisz nam deadline'y i w ogóle. Czy możemy jeszcze porozmawiać o tym co się stało?

NOPE, umowa podpisana, chciałem gadać wcześniej, ale wy nie chcieliście. Mogę jeszcze robić do końca okresu wypowiedzenia, a potem mówimy sobie cześć.


Jak powiedział tak zrobił, i po okresie wypowiedzenia poszedł do nowej firmy.


Mija pól roku, nagle odbierasz telefon z propozycją nowego projektu. Ambitny, fajne wyzwania, fajny stos technologiczny, ogólnie spoko ale odmawiasz, bo nie lubisz tak skakać po projektach (słabo w CV wygląda jak się 3-6 miesięcy w firmie siedzi i idzie w inne miejsce).


Firma składająca ofertę okazuje się twardym zawodnikiem w negocjacjach i nie daje za wygraną. Rzuca "garniec złota" (podwyżka 4k na łapę), proponuje zapisy w kontrakcie o 1 dniu z biura, możesz sobie wybrać kompa na jakim pracujesz + parę innych bonusów.


Hmm no dobra, chyba jednak mogę zmienić robotę... Negocjacje trwają jeszcze 2-3 tygodnie żeby dograć wszystkie punkty ale w końcu podpisujesz nową umowę, a w obecnej firmie składasz wypowiedzenie.


Mija 30 dni, wchodzisz do nowego biura i jest jakoś tak dziwnie: wszyscy się uśmiechają na twój widok, zbijają piąteczki, klepią po plecach, pytają jak było w poprzedniej robocie itd.


Da FUQ? Gdzie ja jestem?


Rozglądasz się po biurze i jakieś ono takie dziwnie znajome, ten układ pomieszczeń, te kolory, nawet logo jakieś takie znajome....


Nagle dostajesz olśnienia: minęło 9 miesięcy i wróciłeś do starego korpo...


I finalnie: bądź mną więc chyba trochę #chwalesie , bo "olśnienie" miało miejsce w tym miesiącu.


PS: jestem na b2b, więc przepisy uop nie mają dla mnie zastosowania i muszę mieć "twarde" zapisy w kontrakcie.


#pracbaza
#korposwiat

Komentarze (68)

@damw bombel do lat 4 to karta-pułapka, aktywuje możliwość full remote dla jednego rodzica. Korzystam, bo moja firma między podpisaniem umowy a 1. dniem pracy zapowiedziała zmianę z 1 na 3 dni w biurze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@serel firma w której pracowałem nie zamierzała respektować tego xD dostałem nieoficjalnie ale dobitnie info, że mogę se w dupe wsadzić ten wniosek, a jak mi się nie podoba to idźmy do sądu i tam będziemy wyjaśniać. A w ogóle jak się nie podoba to nie jesteśmy pewni czy chcemy to stanowisko utrzymać. Poza tym gdzieś wtedy chodziły słuchy że w sadach pracodawcy potrafią wygrywać powołując sie na jakies tam problemy logistyczne po swojej stronie. Warto dodać, że moje stanowisko było dość istotne. Poszedłem na całość rzucając papierami, aczkolwiek dla mnie też to była wtedy turbo trudna decyzja bo dziecko i kredyt na mieszkanie wleciał w jednym czasie. Finał taki ze jednak obsrali zbroje bo jak byłem na wypowiedzeniu to się okazało że jednak nie mają pojęcia czym się zajmowałem i jednak ich to mocno zaboli xD przeszedłem wtedy na full remote I b2b (sporo więcej do łapy co mi pasowało)

@PerszingKing jeśli dają możliwość okazjonalnej pracy zdalnej, to full remote jest do wygrania w sądzie bez mrugnięcia. Druga sprawa czy warto się szarpać, bo to nie jest tydzień czy miesiąc, a do wyroku mogą robić co chcą...

Ale szacun za zagranie va banque

xD spaniała historia.

Jedna sprawa odnośnie zapisów na uop dot. pracy z biura i ilości remote, bo byłem u prawnika w tej sprawie. Te zapisy prawnie nie mają żadnego znaczenia, bo pracodawca może je zmienić jak mu się podoba..

@Czokowoko na uop masz określony wymiar (np 40h/tydzień) oraz miejsce wykonywania (np biuro firmy). Więc faktycznie ten zapis o 1/3/4 dni z biura mało znaczy, bo pracodawca może zaraz powiedzieć, że będzie 5 i jako pracownik masz mało do gadania (no są wyjątki, ale większość dotyczy posiadania potomstwa w pewnym wieku)

@Czokowoko przy b2b jeszcze przez murzynownie to zmiana kontraktu, 5 dni w biurze ma już znamiona stosunku pracy więc można podjebać do pipu

@wielbuont owszem, ale jak przychodzi taki wymysł z korpo a jest kontrakt b2b i chce im się dojebać to wysyła się podjebkę do pipu. Zagraniczne korpa szczególnie amerykańskie mają prawa pracowników jak u siebie gdzieś.

@Czokowoko Tak, jeśli są to zapisy regulaminu firmy. Jeśli ma się na umowie, albo nawet w liście intencyjnym ilość dni z biura to jest do wygrania jako jednostronna zmiana warunków umowy.

@Czokowoko jeśli się która strona wycofa- to tak, ale skoro umowa była podpisana i obowiązuje to jej warunki są ważne z listu intencyjnego. Tak czy inaczej walka z pracodawcą często jest na straconej pozycji i jak zaczynają wymuszać bezsensowne zmiany to wiadomo jak się to skończy

@damw no to wiele zmienia. A jeśli wcześniej nie miałeś w kontrakcie miejsca wykonywania pracy, to równie dobrze mogłeś ją robić z chatki w Bieszczadach i formalnie do przyjazdów nie mogliby Cię zmusić. Bo kontakt jest na wykonaną usługę a nie pracę w danym czasie i miejscu, jak na UoPie.

Ale wiem, prawo prawem, a korpologika swoje ¯\_(ツ)_/¯

@serel miałem niestety zapis (kontrakt przez alfonsiarnie):

zdalnie lub w biurze u klienta

A teraz korpo wpisało ten 1 dzień w umowie między korpo a alfonsiarnią, więc alfonsiarnia mogła mi dać ten sam zapis do mojej umowy

@damw business as usual w korpo. Zakładałeś że to są normalni ludzie z którymi da się racjonalnie rozmawiać, ale już więcej nie popełnisz tego błędu.

@ten_kapuczino czasem zapomina się o tym z jakimi kosmitami się pracuje wyżej, jak przez X lat pracujesz (najgorzej) zamiast pić kawkę w kuchni albo chodzić na bezużyteczne spotkania które ci wrzucają.

@pawel-4 o, nie, ludzie przyzwyczajają się do komfortowych warunków pracy i nie pasuje im kiedy zmieniają się na gorsze, no co za pokolenie

@pawel-4 ej wyobraź sobie, że przed covidem niektórzy mieli już part time remote. Ja np musiałem być tylko 2 dni w biurze już w 2017. Dodatkowo do jakiego miejsca pracy? Chciałeś chyba napisać: świadczyć usługi. Do pracy to idziesz na UoP

@pawel-4 właśnie. Przed COVIDem. COVID jednak udowodnił jaki durny i niepotrzebny jest to pomysł (na tak wielu płaszczyznach, że ciężko to zliczyć - od work/life balance po takie bzdury jak koszt prądu, który ponosi firma). CEOsy, które twierdzą, że czas wrócić do starych przyzwyczajeń to zwykle leśne dziady, albo zadufani w sobie idioci. Nic tylko zwiewać.

@Gausharan praca zdalna jest super( sam tak pracuje,w centrali jestem 2x w miesiacu)- ale niestety nie wszyscy pracuja wydajnie( mala czesc,ale zawsze)- dlatego wylewa sie dziecko z kapiela,wiec po tylku dostaja wszyscy. Inna sprawa,ze firmy maja czesto dlugoletnie umowy najmu powierzchni biurowej- wiec jak zaplacone to trzeba korzystac :) Sprawa nie jest taka jednoznaczna- to co nam sie wydaje durne z perspektywy kadry kierowniczej juz takie byc nie musi.

@ostrynacienkim nie da się też, jak jest się odpowiedzialnym za system energetyczny dużego rejonu jako operator systemu. Nie mierz wszystkich swoją miarą 🤷🏻

Nie mierz wszystkich swoją miarą

@pawel-4 no ale sam zrobiłeś to samo. Twoja praca nie pozwala na pracę zdalną, ale wyśmiałeś osoby które mogą tak pracować i o to walczą

@damw Bo mam wśród znajomych paru programistów. I praktycznie całość przyznaje że odkąd poszli na zdalne, to przynajmniej połowa ich czasu pracy to przysłowiowe walenie w h..ja a wydajność mniejsza bo jest masa rzeczy w domu odciągających uwagę. Wiem że mityczne IT się rządzi swoimi prawami. Tylko biorąc pod uwagę ich płacze że muszą wrócić do biura, jest to trochę żenujące. Ja po prostu się dziwię że niektórzy z nich płaczą że pracodawca wymaga od nich tego, za co im płaci, czyli pracy.

I wiem że ogólnie generalizuje , bo pewnie jest to jakiś promil, ale jak się człowiek nieraz nasłucha to jakoś tak głupio się robi patrząc na to że osoby które naprawdę nieraz ciężko pracują, siedzą obok i nie jęczą.

Fakt że może w takich gówno korpo (slynne korpo na CG i podobne) jak ich (duża część pracuje na UoP) to norma.

A że nieraz człowiek ma już dość tego ich stękania 😂 to mi się ulało 😂

I choć może niemiłe to było, to nie była to personalna wycieczka jak kolegi od magazynów. I nie uważam by kolega na wózku widłowym lub jeżdżący w oczyszczaniu miasta na ten przykład wykonywał mniej ważną pracę od innych zawodów.

@pawel-4 no ale opisujesz tutaj sutuacje, o której wspomniałem też w innych komentarzach gdzieś tutaj niżej - o lecieniu w 8===o. Tutaj zgoda, walić po łbie i do biura jak nie umie pracować zdalnie. Problem jest taki, że wśród osób krzyczących, są też osoby które robią uczciwie i ich wydajność z domu jest podobna albo i lepsza niż w biurze (bo w biurze hałas, kawka, plotki i inne rozpraszacze). I jak tu teraz zdecydować komu pozwolić zdalnie a kogo do biura?

@damw myślę że się nie da zweryfikować. Można liczyć jedynie na uczciwość ludzką. A w dzisiejszych czasach niestety to jest bardzo niepewne kryterium. Jako operator i mistrz zmianowy który ma zespół pod sobą, powiem tak, często gęsto przychodzą ludzie którzy mówią wprost "przyszedłem do pracy, a nie pracować" I wtedy ręce opadają, bo wiesz że wyszkolenie takiego pracownika jest bez sensu. Tracę wtedy czas, a nie jest łatwo pozbyć się pracownika, który ma umowę na czas nieokreślony.

@pawel-4 W moim na ten przykład przypadku praca jest 80km od domu. Wziąłem ją właśnie ze względu na full remote. I nie tylko ja tam pracuje mając daleko do pracy. Więc faktycznie byłoby trochę dziwne, jakby pozatrudniali ludzi wiedząc jak daleko mają do firmy, a potem nagle kazali im przyjeżdżać codziennie do biura, bo tak.

@damw No i elegancko A B2B to najlepsza karta na full remote, bo większość firm nie ma tyle biurek, żeby każdy miał gdzie siedzieć, więc osoby na B2B pierwsze dostają 100% remote.

@PanNiepoprawny no wygląda podejrzanie, ale akurat prawdziwa jest. Robota mi się wcześniej podobała, ale ryzyko 5x w tygodniu po 1.5-2h dziennie dojazdow spowodowało chęć zmiany. Finalnie skoro dali mi w umowę ten 1 dzień + nowy fajny projekt, to zgodziłem się wrócić zwłaszcza, że jeszcze dorzucili sporo hajsu


A miałem spory lewar bo im ten nowy projekt grozi katastrofą, bo dali to ludziom z łapanki z ulicy, i nagle się okazało, że bez znajomości procesów, logiki i zależności nie da się tak prosto napisać tej aplikacji. Nie mogli nikogo znaleźć w środku bo te co bardziej kumate i ogarnięte osoby z doświadczeniem łatają inne pożary w "strategicznych" projektach. A te mniej kumate ale z doświadczeniem to robią onboarding innym zespołom bo firma stwierdziła że zatrudnienie nagle 50%-100% więcej ludzi w IT to super pomysł, bo będziemy robić projekty 2-3 razy szybciej. Ktoś tylko nie podumał, że osoby bez znajomości domeny i firmy to mają wydajność mocno poniżej 1.0


Finał jest taki, że najbardziej doświadczone zespoły zostały rozmontowane, a pojedyńcze ludziki powrzucane do nowych teamów jako "mentorzy", ale brakło trochę tych mentorów by każdy nowy team dostał swojego I tu wróciłem ja, żeby jeden z teamów "zaopiekować".

@PanNiepoprawny jeszcze 3-4 lata temu bym też nie wrócił. Ale teraz mam 2 kredyty na głowie, 2 bombli, a tutaj ta podwyzka pozwoli mi duzo szybciej pozbyć się kredytów.


Ale tak, przyznaje - sprzedałem honor i jestem sprzedajną szmatą xD

@damw u mnie ściągnęli jednego dnia wszystkich do biura i pikaczy fejs: nie ma miejsca dla wszystkich, wszystkie salki i akwaria zajęte, kible zatkane. Przy okazji wjechało parę kwitów, to szybko zrezygnowali z tego pomysłu.

jak rozmawiam z różnymi managierami czy dyrektorami to jedyny argument za powrotem do biur jaki potrafią przekazać to że inne wielkie firmy z USA tak robią, to my też musimy, bo taki jest trend XD

@ZohanTSW - puste biura nie wyglądają dobrze a trzeba dalej za nie płacić, fundusze inwestycyjne poinwestowaly kupę kasy w powierzchnie biurowe, menadżerowie muszą udowadniać swoją przydatność, lepiej kontroluje się pracownika patrząc mu ba ręce - to główne ale nie jedyne powody.

@koszotorobur jakby zainwestowali w dobre samopoczucie pracowników zamiast w biura to by im się coś stało? zamiast płacić gruby hajs za puste biura to mogliby organizować więcej eventów, a może jakieś dodatkowe benefity


takie rzeczy chyba tylko w skandynawskich firmach

@ZohanTSW @koszotorobur jeszcze overemployment. Niektórzy cisną na 2-3 "etaty". Przy full remote da się to wykryć, ale trzeba troche pracy w to włożyć, jak wszystkiie firmy wymuszą 3 dni z biura, to nie ma opcji zrobić 2-3 etatów, bo brakuje dni w tygodniu.

@damw tak naprawdę dopóki pracownik dowozi to, czego się od niego oczekuje to chuj komu do tego ile etatów ciśnie. Ewentualne przecieki danych wrażliwych powinny być pokrywane karą umowną.

zamiast płacić gruby hajs za puste biura to mogliby organizować więcej eventów, a może jakieś dodatkowe benefity

@ZohanTSW umowy na biura podpisujesz często na 5-10 lat. Jeśli ktoś miał pecha i negocjował nową umowę np w okolicy 2019-2020, to mogli liczyć, że pandemia się skończy i będzie powrót do "business as usual". A tutaj lipa, bo ludzie polubili pracę zdalną, część zaczęła lecieć w c..ja i robi overemployment, bioro stoi puste i generuje koszty. Nie da się tak łatwo wypowiedzieć umowy na część biura i kasę rzucić w inny koszyczek. Do tego dochodzi budżetowanie i koszty stałe.


Z tego powodu między innymi firmy wolą wziąć kogoś na b2b do ratowania zagrożonych projektów, niż zatrudnić kogoś na uop. Bo uop to koszty stałe (a firmy tego nie lubią) a b2b to koszt który ładujesz w koszty, wykazujesz w innej komórce excela a finalnie możesz zrezygnować w ciągu miesiąca

tak naprawdę dopóki pracownik dowozi to, czego się od niego oczekuje to chuj komu do tego ile etatów ciśnie

@ZohanTSW tu się zgadzam, ale sporo tych "overemployment pacjentów" to właśnie nie dowozi tylko udaje głupka, że już kończę, dorzucam testy, muszę coś sprwadzić, tutaj analiza nie gotowa itd. I przeciągają w każdej firmie w ten sam sposób aż wylecą, i wtedy następuję "rolowanie pracodawców".

Gdyby było dowiezione na czas, to niech se nawet i 10 etatów i faktur trzaska

@damw no tak jest, jest też bardzo dużo ludzi którzy są wykuci wiedzą, której nie potrafią użyć (bo rozmowy techniczne to często głupie wypytywanie o wiedzę, którą można znaleźć w internecie) i oni będą wyglądać tak jak ci co rolują pracodawcami. Jest też tyle sposobów żeby się dowiedzieć po dwóch tygodniach że pacjent się nie nadaje, że po prostu nie kupuję powrotu do biur jako panaceum

@ZohanTSW - nie musisz przekonywać czy udowadniać, że większość zachodnich korpo to patologia co pracownika ma za niewolnika - to wiedza powszechna

@koszotorobur potrzebuję się po prostu upewnić że moje obserwacje są zbieżne z obserwacjami innych ludzi xD a nóż spotkam w końcu kogoś mądrego kto poda rzeczywisty i sensowny powód który zmieni moje zdanie. Niestety nie spotkałem póki co, a wydaje się że taki powód nie powinien być jakąś tajemnicą.

@damw Jako biurwa z budżetówki, jest dla mnie istną abstrakcją praca 4 dni w tygodniu na HO. Dodatkowo, jako że każdą komórką swojego ciała nienawidzę swojej roboty, o niczym innym nie mażę jak o przejściu na HO.

Anyway, fajna historia.

@SpokoZiomek kilka razy w komentarzach pojawiło się info, że HO zależy od konkretnej roboty. Są zawody gdzie się da, są takie, których nie ogarniesz zdalnie. Najlepiej by było, żeby osoby które pracują wydajniej z domu (jeśli ich zawód na to pozwala) mogły nadal tak pracować, a osoby które nie potrafią (bo się rozpraszają) niech sobie idą do biura.

Zazdroszczę podejścia. Moja praca zdalna też zaczęła nagle przeszkadzać pracodawcy, ale na zasadzie że nie ma czasu ani chęci żeby mnie zdalnie wdrażać w nowe projekty.

Pikachu face x2: ej ale jak to tak szybko? Rynek teraz jest jaki jest, nie myśleliśmy, że tak szybko zmienisz.

Czytaj: rynek teraz nie jest w dobrym stanie i wykorzystalismy to, zeby wywrzec presje na pracownikach, a tobie sie udalo z tego wybrnac?


Jezu, jak to zle brzmi xD

@solly-1 dokładnie tak było. W IT teraz mało ciekawa sytuacja jest, bo firmy masowo zwalniają z powodów:

  • oszczędność kosztów, bo za COVID to brali na pokład wszystkich co potrafili klikać w klawisze

  • bańka AI, więc może tą samą robotę da się zrobić mniejszą ilościa pracowników

Pojawiło się więc na rynku dużo ludzi którzy szukają pracy, a projektów jest mało, bo firmy czekają co będzie z tym AI calym. A ponieważ jest nadpodaż programistów na rynku, to sobie firmy pomyślały, że obetną stawki.


No i tu się pojawia problem: średniakowi nie uda się (no dobra, jest szansa, ale mała) obecnie wyszarpać sensownych stawek jak będzie chciał robotę zmienić, więc będzie się trzymał obecnego stanowiska. Jeśli jest na bezrobociu to weźmie cokolwiek żeby tylko zarabiać (więc zgodzi się na niższą stawkę). Ale mocne osoby spokojnie sobie poradzą na rozmowach i im się uda coś sensownego znaleźć (z widelkami podobnymi do obecnych, albo nawet wyższymi). I o tym niektóre alfonsiarnie i firmy do których alfonsiarnie dostarczają tych devów zapominają.

@damw To Ci powiem lepiej. Jeśli Twój pracodawca próbuje Cie ściągnąć na 5 dni do biura gdy jesteś na b2b, to ja bym mu powiedział że w takim wypadku to pachnie stosunkiem pracy i trzeba to skonsultować z PiPem. Na b2b mogą Ci naskoczyć a nie ściągnąć do biura.

@Jarasznikos to jest tylko i wyłącznie kwestia jak umowę masz zbudowaną. W niektórych branżach bez problemu b2b na 5 dni w biurze przejdzie i nikt się nie będzie czepiał. Dla przykładu: finanse i bankowość. Dadzą jako argument bezpieczeństwo i po "ptokach".


Jest sporo takich kruczków. Mogą też tak skonstruować robotę, że twój bezpośredni przełożony nie pracuje w danej firmie tylko też jest na b2b, ty masz "elastyczne" godziny i zaczynasz o której chcesz, dadzą sprzęt z alfonsiarni a nie swój i już nie ma to znamion uop

@damw tyle akcji, zabawy, kombinowania, za 4k na b2b. Pozdrawiam serdecznie, widzimy się za jakiś czas z nowym wpisem "jak mi źle, wyprowadziłbym się, ale bombelek" xd Wzięli chłopa, żeby dociągnął projekty, bo wdrożenie więcej kosztuje, a ten nową dobrą robotę porzucił, żeby to im odhaczyć i za chwilę na tym b2b będzie niepotrzebny. A "obwarowania" na umowie tego rodzaju są jak postawienie drzwi antywłamaniowych obok dziurawego płotu.


Pozdrawiam serdecznie xdd zjebałeś z tym powrotem. Bo jeszcze nie wiesz, że jesteś na zadaniówce i wypierdalasz.

Bo jeszcze nie wiesz, że jesteś na zadaniówce i wypierdalasz.

@onomatorychu może tak, może nie. Tego się dowiem za jakiś czas. Obecny projekt jest przynajmniej na rok planowany - kilka innych projektów ciągle jest na etapie analizy i ktoś je będzie musiał robić. Uda się na nie przeskoczyć to spoko, jak nie też dobrze - taki urok b2b i kontraktów. A na b2b byłem tam już wcześniej przez kilka lat więc z mojego punktu widzenia wiele się nie zmieniło, bo i tak mogli mnie wywalić wcześniej gdyby chcieli.


Wzięli chłopa, żeby dociągnął projekty, bo wdrożenie więcej kosztuje, a ten nową dobrą robotę porzucił, żeby to im odhaczyć i za chwilę na tym b2b będzie niepotrzebny

w tym korpo 95% ludzi na b2b jest, na uop siedzi zdecydowana mniejszość. Jak wywalą to nic strasznego się nie stanie - znajdę sobie po prostu nowy projekt w innej firmie i tyle ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

nową dobrą robotę porzucił

robotę którą porzuciłem i tak traktowałem jako przystanek tymczasowy. Nauczyć się tam chciałem paru rzeczy, w międzyczasie doszlifować pewne inne skille, a później lecieć dalej.


Pozdrawiam serdecznie, widzimy się za jakiś czas z nowym wpisem "jak mi źle, wyprowadziłbym się, ale bombelek" xd

to ile czasu twoim zdaniem mam? Bardzo ciekawy jestem twojego zdania. Jak już napisałem wyżej - na rok jest robota, potem już mniejsze feature'y. Mam wołać za jakiś czas jak to się skończyło?

Zaloguj się aby komentować