Pamiętam, jak raz nie było terapeutki do której zwykle chodziłam i dostałam jednorazowe zastępstwo - taką młodą babkę. Musiałam jej od początku wszystko opowiadać, co i jak i w ogóle, a ona siedziała i ziewała. Tłumaczyłam sobie, że 9.00 rano, a kobieta może noc miała ciężką. Niestety jakiś taki niesmak pozostał. Pomyślałam sobie wtedy, że w sumie to ja już nie mam ochoty opowiadać obcym ludziom o moich sprawach i gdy moja stara terapeutka oznajmiła, że odchodzi z poradni bo wysyłają ją na inną placówkę, zarzucilam terapię i stwierdziłam, że spróbuję sama się ogarnąć.

Ja wiem, że jest tu wielu zwolenników terapii i wielu osobom pomogła. Jednak ja kolejny raz nie za bardzo mam ochotę opowiadać ludziom, którzy sprawiają wrażenie znudzonych, o swoich doświadczeniach. Ziewająca psycholożka na zawsze odcisnęła piętno w moim zrytym umyśle i zwyczajnie "odstreczylam" się od terapeutów.

A mem mnie rozśmieszył, choć nie koresponduje z moimi przeżyciami

#memy #heheszki #psychologia #gownowpis #zalesie

d06b355f-36dd-4ddd-a6c5-a0b8a49edc94

Komentarze (40)

@vredo ja poopowiadam historię z taxi, które uświadomią Wam, że wasze złe wybory życiowe, wcale nie były takie złe jak spojrzeć na innych.

Śmieszny jest w ogóle pomysł zastępstwa w takiej sytuacji. Twoja już wie co i jak, a jaki jest sens opowiadać przez godzinę następnej osobie to samo, skoro już się nie spotkacie. Równie dobrze w wypadku twojej nieobecności ktoś mógłby pójść za ciebie i przez godzinę gadać coś tam o sobie xd

@Kaligula_Minus Nie wiem, czy czytałaś książkę „Radość życia” David D. Burns? Mnie sam tytuł trochę odrzucał, ale okazała się naprawdę świetną książką. Pomaga zrozumieć terapię poznawczą i — na tyle, na ile to możliwe — zastosować jej elementy samemu wobec siebie. Taka namiastka terapii dla osób, które nie chodzą do psychologa.

@Kaligula_Minus żyjemy w kulturze terapeutycznej. Do niedawna każdy wysyłał każdego na psychoterapię, z praktycznie każdą pierdołą. Jednak od pewnego czasu, nawet wśród samych terapeutów, widzę trend, że zaczynają mówić, że właściwie to nie tak znowu każdemu jest ta terapia tak niezbędna. Że często wystarczy jakaś jedna lub kilka konsultacji polegających na przekazaniu wiedzy na temat technik regulacji emocji i może jakiejś drobnej korekty dotyczącej sposobu myślenia.


Przez tysiące lat ludzie radzili sobie sami, co nie znaczy, że trzeba sobie radzić samemu bez pomysłu, bez planu, tylko wystarczy choćby przeczytać książkę i wdrażać w swoje życie techniki z przemawiającej do nas np. filozofii. To naprawdę może działać i potrafi być bardzo skuteczne.

Autorzy stoickich książek już od jakiegoś czasu zwracają uwagę na panującą kulturę terapeutyczną, w której wmawia się ludziom, że są słabi, krusi i nie mogą sobie sami poradzić, a jedynie przy pomocy terapii. No i czasem tak jest, ale tylko czasem. W moim przekonaniu duża część osób byłaby w stanie sobie samemu pomóc, samodzielnie robiąc autoterapię, tylko trzebaby zacząć dawać ludziom wędkę i jakoś zachęcić, że to może się udać.


Sam jestem po takiej autoterapii - będąc dalej w jej trakcie - którą to sobie sam zaaplikowałem i jej efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Także jakieś tam pojęcie mam o czym piszę. No ale ogólna narracja jest inna i przez nią mój komentarz może się wydawać kontrowersyjny. Ba, sam byłem w szoku, mając już za sobą sukcesy na tym polu, że jak to tak autorzy stoickich książek mogą krytykować ogólny trend zapędzania ludzi na psychoterapię. ¯\_(ツ)_/¯

@splash545 ja już aplikuję sobie autoterapie. Odcięłam informacje, te które do mnie dochodzą, bo siłą rzeczy jednak dochodzą, pomijam śmiechem/milczeniem/kąśliwym komentarzem. Kiedyś buzowalam się oglądając kanały informacyjne, ale gdy dostrzegłam pewne "subtelności" i klamstwa, którymi się nas karmi, manipulacje, socjotechniki, to skończyłam z tym. Odcięłam się od toksyków. Uczę się panować nad fantazjowaniem o tym co będzie, tworząc potencjalne scenariusze. Jedyne chyba, co mnie teraz zahacza i budzi mocne emocje, to rodzina, dzieci. Szkoła i przedszkole mnie łapie, bo nie podobają mi się sposoby w jakie te placówki funkcjonują. Że się dzieci wtłacza w ramki, a jak coś wystaje to trzeba uciąć bo dziecko nie może iść swoim tempem, bo nie może mieć swoich przemyśleń, bo nie może mówić swojego zdania, rozwijać się swoim rytmem. Wszyscy muszą być ociosani pod jeden schemat. To jest coś, co mnie triggeruje ale z tym też próbuję się ułożyć.

@Kaligula_Minus bardzo mądrze.

Niektóre rzeczy są takie, których przeskoczyć się nie da, bo funkcjonujemy w takim świecie i środowisku jakie jest i tyle. Jedyne co możesz zrobić, to rozmawiać z dziećmi i przekazywać im wiedzę o życiu równolegle do tego co próbują z nimi zrobić w szkole i tłumaczyć, że to nie wszystko jest tam jak powinno wygladać, ale trzeba przez to przejść.


Wiem z rozmowy z moją rodzicielką, że wchodzą np. przedszkola Montessori i jak na moje wygląda to lepiej od takiego klasycznego przedszkola. Ale wiem też, że nie są one wszędzie dostępne i często sami rodzice blokują ich powstawanie z powodu strachu przed nowym i nieznanym.

@Kaligula_Minus No tak, terapełtek od głowy pewnie jest więcej niż specjalistów od artroskopowej tenodezy głowy długiej mięśnia dwugłowego.. Ech.

@Kaligula_Minus byłem u jednej, w zasadzie dwóch, ale u jednej kilka razy. Powtarzanie pewnych kwestii co każdą wizytę pogłębiało to, że nie ma szans na realne zaangażowanie jak ona codziennie "mieli" po 8 osób, a widzimy się raz na 2 tygodnie.


111 innych osób coś jej gada między moimi wizytami


Sporo kasy poszło w błoto, bo realnie to nic z tego nie wyciagnąłem

@Kaligula_Minus mówiłem kiedyś majstrowi, że muszę przyjść później w którymś dniu bo idę do psychologa.


Majster żartował, że nie muszę, zawsze mogę pogadać z nim hehe

@Legendary_Weaponsmith możliwe, że rozmowa z majstrem o życiu przyniosłaby o wiele więcej pożytku, niż terapia u randomowej Juleczki ze znanylekarz

@Telezajaczek 

możliwe, że rozmowa z majstrem o życiu przyniosłaby o wiele więcej pożytku, niż terapia u randomowej Juleczki ze znanylekarz

A nie wiem. Akurat szedłem do babki wymiatacza. Różnie bywa z psychologami na pewno.

Pewnie nie szedłbym do nikogo przed 40.


I słyszałem o ludziach, którzy chodzili po kilka lat do tego samego psychologa bez progresu. Ludzie też nie są doedukowani i nie wiedzą, że psychologa trzeba surowo oceniać i nie bać się zmieniać.

@Kaligula_Minus ja jestem ogólnie za terapią bardzo mocno ale nie za wszelką cenę. Uważam że dobrze zrobiłaś, jeśli nie planujesz sobie radzić bimbrem i narkotykami.

Polecam zrobić sobie sesję w stylu spaceru i położenia się na trawie bez rozpraszaczy. Mózg potrafi wejść w specyficzny stan w taki sposób w stylu transu (podobne ale nie do końca). Medytacja też działa podobnie jeśli nie tak samo ale to Pan Pająk stoik wie xd mi to często pomaga w analizie przyczynowo-skutkowej. No ale to zależy od osoby i natury problemu oczywiście.

Przypomina mi mojego terapeutę na studiach xD chodziłem do gościa na NFZ, który prawie nic nie mówił, tylko patrzył się tępo i jak robiłem pauzę to się pytał "i co jeszcze pan powie?". Czarę przelało, jak mi kazał stanąć na parapecie i popatrzeć na salę z góry, żeby jakoś tam zobrazować sytuację z innej perspektywy czy coś xD Wtedy stwierdziłem, że sam sobie lepiej poradzę i faktycznie wziąłem się za siebie na kilka lat choć demony pozostały, ale to już inna historia.

Zaloguj się aby komentować