Mnie też rozbawiły (później zażenowały) notatki, jakie kalecznie skrobał Obajtek. Przypominam jednak, że wczorajsze posiedzenie komisji z Obajtkiem jako świadkiem była totalną farsą - świadek czuł się tam jak u siebie w domu, na dobrą sprawę żaden z członków komisji nie potrafił merytorycznie uświadomić Obajtkowi, jakich świństw i kombinacji dopuścił się m.in. w Orlenie. Od wczoraj jest mi tak potwornie wstyd za całą tę komisję, oraz wszystkie osoby, które dopuściły do tego, co wydarzyło się tam wczoraj - ścigano faceta miesiącami, był OGROM czasu na to, by przygotować się do tego posiedzenia koncertowo, w takim stopniu, oraz z takim zespołem ekspertów, że wczorajszy świadek zapadłby się sześć pięter pod ziemię.
Zamiast tego mamy "Kąsalting grub" - jest karuzela śmiechu, a Daniel Tourette-Obajtek lekką ręką wybrnął z potencjalnie jedynej szansy na pokazanie społeczeństwu, jaki z niego człowiek.