Rozwiń żeby przeczytać całość #niewiemjaktootagowac

Rozwiń żeby przeczytać całość #niewiemjaktootagowac

@Felonious_Gru @razALgul typ/typiara z tej fundacji też nieźle reprezentuje polskie januszostwo. Zamiast normalnie odpisać, to oczywiście musiał rzucić złośliwością "to nie piekarnia", zaczynając pyskówkę. Siebie równi, imho fundacja powinna coś sobą reprezentować, więc w tym przypadku, wypadają jeszcze gorzej.
@madhouze obserwuję tą fundację na fejsie od lat. Czasem coś wpłacę. Mają i tak mocno przej*bane, więc jak takie patusiarstwo im pisze takie roszczeniowe wiadomości co chwilę, to można nie wytrzymać. Zwłaszcza tekst, że "to nie piekarnia", nie jest jakimś absolutnym wyrazem chamstwa. Przypominam, że to właśnie ta fundacja zajęła się psem, którym jakiś patol rzucał o kaloryfer, aż pękł mu kręgosłup. Było o tym głośno parę lat temu.
@razALgul nie, to jest typowe polskie buractwo. Jeżeli nie wytrzymują ciśnienia, to niech coś zmienią, bo to oni zaczęli w tym przypadku eskalację i ja osobiście po takim tekście sprowadziłbym tę osobę na ziemię. Tak samo lekarze rzucający "a co ja mam rentgen w oczach" czy inne codzienne uszczypliwości ludzi na różnych stanowiskach, nie są niczym normalnym i na zachodzie, nikt cię tak bez powody nie potraktuje, więc absolutnie nikt nie powinien sobie pozwolić na takie traktowanie.
@razALgul w sumie tym postem oraz swoją postawą, skutecznie przekonaliście mnie, żeby od takich fundacji trzymać się z daleka. Widzę, że się odpala tryb boga i poczucie wyższości nad innymi. "takie patusiarstwo im pisze takie roszczeniowe wiadomości", sorry ale o ile ich post nie był "przykładem absolutnego chamstwa" to Twoje słowa, jak najbardziej. Pokazałeś tu niestety bardzo niespójny obraz, ludzi miłosierdzia, co pomagają zwierzakom, ale gardzą ludźmi.
@madhouze Miałem ofertę pracy na studiach w TOZie, przy interwencjach. Odbiór psów i kotów oraz innych zwierząt (bo o tym rozmawiamy), od różnego rodzaju patoli. Odmówiłem, bo nie nadaję się do takiej pracy. Tam trzeba być twardym jak andriu duda. Tam się widzi takie rzeczy, po których są koszmary. Zmierzam tylko do tego, że każdy ma prawo stracić cierpliwość i uważam, że tekst "to nie piekarnia" (od którego cała ta konwersacja się rozwinęła) nie jest czymś chamskim i nieobyczajnym lub niedopuszczalnym. Ta fundacja ratuje zwierzęta, w 90% przypadków od ludzi, którzy czują się bogami i mogą je krzywdzić. Każdy ma prawo do własnej opinii, ja mam swoją, Ty swoją. Jak już wspomniałem i Ty i ja, życzę miłego dnia
@madhouze a ty adoptujesz psa, czy typa który odpisuje na SMSy? xD
Procedura adopcyjna z wywiadem to normalna sprawa, a nie że se napiszesz że wsiadasz w auto i odbierasz. To nie jest pokazywanie wyższości nad innymi, to jest użeranie się z intelektualnymi amebami które mimo że odpiszesz, mimo że oficjalna droga jest mailowa, to napierdalają dalej wiadomości, bo widocznie nie mają nic lepszego do roboty. Dla ciebie to normalne, mnie takie coś okropnie wkurza.
@madhouze Ty jeszcze raz przeczytaj rozmowę od początku. Gdyby chętna napisała:
"Dzień dobry, jestem zainteresowana adopcją pieska Shi Tzu, którego ostatnio państwo odratowali. Czy mogłabym się dowiedzieć jaka jest procedura adopcyjna i ilu jest chętnych?" to nikt by jej tak nie odpisał. Natomiast ona napisała:
"Dzień.dobry. jork.przyjeżdżam jutro.jest to mozliwe"
i w kolejnej wiadomości
" .dwojke dzieci.jestem z lodzi.wsiadam w samochód i jestem."
Ja bym nawet nie pisał czy to piekarnia tylko wysłał link do internetowego dyktanda i powiedział, że do wniosku adopcyjnego należy dołączyć zrzut ekranu wyniku przekraczającego 80%.
@razALgul To jak pracownika schroniska prowadził rozmowę to jedno. Druga kwestia, że po fakcie uznał swoją postawę za dostatecznie poprawną by wrzucić rozmowę do internetu. Puściły mu nerwy - OK. Jednak nawet tego nie dostrzegł - jak widać nie uważa ani swoich uszczypliwości ani eskalowania konfliktu za coś nagannergo i stawiającego schronisko w złym świetle.
@razALgul nie to po prostu egocentryk jak mój ojciec. Wyobraża sobie jak powinien świat wyglądać i co ta babka może znosić itd. przykładowo " Jeżeli nie wytrzymują ciśnienia, to niech coś zmienią", sam jednak wali, że buractwo itd. Od siebie nie oczekuje nic, ale od reszty 200% i do tego masz się domyślić a jak sam coś walnie głupiego to masz wiedzieć, że on źle nie chciał a jak mu zwrócisz uwagę to się na to obrazi bo nie wiesz z automatu, że on źle nie chciał.
@MrBean Historia z dzisiaj, w sumie wczoraj. Koleżanka mojej różowej robi w TOZie. Dzwoni kobieta, że chce ładnego białego pieska z ogłoszenia. Pies jest chory i wymaga zwiększonej opieki i leczenia, Ogólnie jest spoko, ale to nie jest pies samowystarczalny. No i po rozmowach TOZ odmówił adopcji... no i sraka, że jak to, że przecież pies jest do oddania, że czemu nie... No i później psy wracają do schronisk, bo nowym właścicielom "ciężko"... stąd te procedury.
@madhouze Narzekają, że ludzie nie sterylizują zwierząt, ale jak ktoś chce wziąć zwierzaka to miliard warunków. Zamiast tego można po prostu pójść do sąsiada, chłopa na wsi i dostać kota czy psa za darmo bez żadnych pytań. Więc on tym bardziej nie zawraca sobie dupy sterylizowaniem, bo wie, że "zawsze ktoś weźmie".
@razALgul Ja to rozumiem, ale w przypadku kotów to co te baby wyprawiają to szok. Wizyta (kontrola mieszkania) przedadopcyjna, losowa poadopcyjna, bezwzględne osiatkowanie wszystkich okien, balkonów i założenie blokad przeciw-uchyleniowych, i bóg wie co jeszcze.
Parę lat temu chciałem adoptować kota, na nic się zdały moje tłumaczenia, masz mieszkanie przerobić na klatkę i chuj.
W końcu się wkurwiłem, pojechałem na wieś, i wziąłem kociaka od chłopa, z pocałowaniem ręki dał.
Jeszcze lepiej: Teraz szukam domu dla jednego kota, to piszę gdzie się da. Na niektórych grupach na Pejsie musisz wypełnić formularz zanim cię zaakceptują.
Jak w polu "czy jesteś za bezwzględnym okratowywaniem okien" (czy jakoś tak) wpisałem że nie do końca, to mnie bez słowa kurwy zbanowały na trzech grupach.
Wariatki popieprzone.
@Opornik mieszkam na wsi...to jest kobieta, która jest dla okolicznej ludności zasłużona, długo by pisać, ale podejście do zwierząt ma takie, a nie inne. Nie można się do niej przyje*ać, bo to ja będę ten zły. Nie wysterylizuję tej kotki, bo przez jakiś czas trzeba się kotem zajmować, a ona ma to w dupie. Ja tego nie zrobie, bo mam dwa psy, które kazdego innego kota, niż swój rozszarpią...trochę patowa sytuacja...
@MrBean u mnie to wyglądało tak, że wpadła babka z typem, wypili kawkę, pogadali pytając o takie podstawowe rzeczy jak czy ktoś jest w domu, czy pies będzie siedzieć sam, etc., zobaczyli że pies ma miejsce i warunki i tyle. Może gdzie indziej jest inaczej, w Krakowskim schronisku było sprawnie i miło.
Z drugiej strony to co pisze @Opornik brzmi rzeczywiście jak przegięcie, chociaż też trzeba pamiętać że dzikiego kota ciężko będzie przyzwyczaić do mieszkania, koty niewychodzące są zupełnie inne, zawsze jak przychodzę do ciotki która takie ma to mnie trochę dziwią, od małego w mieszkaniu, inne zachowania niż moje podmiejskie koty. Ale wciąż chyba lepiej żeby taki niechciany koteł wyskoczył z okna jak braknie mu instynktu samozachowawczego, niż żeby gnił resztę życia w klatce.
@MrBean zawsze mnie to rozwala xD ja bym nie chciala, zeby mi obcy czlowiek po domu myszkowal i sprawdzal czy dom sie nadaje dla psa xD wolalabym wziac z hodowli lub od osoby prywatnej byle sie nie bawic w takie cyrki. Nigdy nie rozumiem co oni chca w ten sposob zweryfikowac? To, ze ktos dzis wezmie psa i bedzie udawal, ze zadba dobrze to nie znaczy, ze ten pies na starosc nie wyladuje przywiazany w lesie…
@Opornik w moim odczuciu to jest bardziej sprawdzenie czy to nie jest instalowanie psa w kawalerce z dwoma rozwrzeszczanymi bachorami, gdzie cała rodzina śpi w jednym pokoju i pies nie będzie miał nawet swojego kąta. Albo czy nie będzie się nim opiekować osoba która sama ma problemy z poruszaniem, i nie zapewni mu ruchu. Oczywiście zgadzam się, że, jak to mówią, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu i też bez przesady, koniec końców to tylko pies (czy wręcz kot który w sumie sam się sobą zajmie). Ale z drugiej strony rozumiem, jakaś weryfikacja musi być. Ktoś te psy wyrzuca z samochodu, czy wręcz pozostawia przywiązane do drzewa na pewną śmierć.
@Opornik Te babki serio jak dla mnie kwalifikują się na jakąś jednostkę chorobową psychiatryczną. To jest jakieś chorobliwe uzależnienie od opiekowania się i pomagania biednym kotkom, uzależnienie od atencji zbieranej na wrzucaniu filmików do internetu, coś jak zastępczy zespół Munchausena. A kolejne głupie pizdy udostępniają, lajkują, komentują ojejku jaki biedny słodki kotek. W mieszkaniu kilkadziesiąt kotów, w tym część sparaliżowanych, z padaczkami, ślepych, z jakimiś innymi ciężkimi chorobami. Myją im dupy, zmieniają pieluchy, narobione długów na kilkadziesiąt tysięcy, po dziesięć tysięcy miesięcznie kosztów utrzymania, jęczą że nie dają już finansowo rady, że rodzina i znajomi się odwrócili (ciekawe dlaczego), proszą o datki. Wpłacanie kasy takim ludziom to podtrzymywanie tylko ich problemów psychicznych, uzależnienia, równie mądre jak datki dla alkoholika albo narkomana, żeby miał za co robić to, od czego jest uzależniony.
Oczywiście w jej dwupokojowym mieszkaniu w bloku kilkudziesięciu kotom jest najlepiej, jak się odezwie ktoś, kto ma dom z ogrodem to oczywiście kota nie odda, bo najlepiej żeby siedział w 5 kotów na 1 m2 niż wychodził się poszwędać po okolicy. Pomijając że ja np. w życiu bym kota od takiej wariatki nie wzięła, żebym ją do domu jeszcze miała wpuszczać...
@GazelkaFarelka A widziałaś jakie epistoły wypisują? Pełne emocji, wyciskające łzy, w pierszej osobie "Ja, biedna, skrzywdzona prze ludzi, blask mi gaśnie w oczach z każdym dniem, ale jeszcze tli się iskierka nadziej.. bla bla."
A potem lista wymagań i jeb., dziecko łatwiej adoptować.
Jeszcze jakoś tak śmiesznie na siebie mówią w tych wyciskaczach łez, w sensie że jak niby kot je nazywa...
Muszę sobie przypomnieć.
@Opornik Oczywiście. Zapoda filmik pokiereszowanego kota, im bardzej brudny, chudy, chory, zawszony i połamany tym lepiej, łzawy tekścik i kolejne idiotki lajkują, sharują, w komentarzach się rozpływają, a babka dostaje swoją porcję dopaminy i endorfimy do mózgu oraz przelewy na konto. Dla mnie to jest pojebane, bo typiary dosłownie karmią swoje ego i układ nagrody na cierpiących zwierzętach.
Dobrzy są też ci, którzy piszą, że jak nikt nie adoptuje kota w ciągu tygodnia, to wróci on na działki/na ulicę. Ale jak chcesz wziąć tego kota, to dadzą go tylko do domu niewychodzącego, osiatkowanego i ochujowanego. Bo lepiej wyjebać kota po prostu na dwór, niż dać komuś, kto da mu dach nad głowę, michę i opiekę. Dlaczego? Bo jebać logikę, oto dlaczego.
@GazelkaFarelka to i tak jest nic w porównaniu do tych skurwysynów z Azji co specjalnie pakują koty w tarapaty żeby je ratować, nagrać filmik i ciągnąć kasę z reklam YouTube. a hołota to lajkuje. kiedyś miałem fazę że zgłaszałem to do YouTube na lewo i prawo potem już nie miałem siły zwłaszcza kiedy patrzyłem jak niektóre koty umierają specjalnie.
@Felonious_Gru no i takie są właśnie realia. A jak nie daj Boże schronisko posiada rasowego szczeniaka/kota do adopcji to w chwilę dzwoni pół miasta. I te pół miasta nie nadaje się do adopcji bo zwierzak to nie zabawka a tak wielkie zainteresowanie rasowymi przy jednoczesnym zerowym zainteresowaniu mieszańcami jednoznacznie określa stosunek tych ludzi do zwierząt.
@Felonious_Gru rodzice chcieli adoptowac kota z takiej fundacji bo ich kotka zmarla, dom przygotowany wszystko maja, 12 lat kota wychowywali a w tej smiesznej fundacji im jakas Julka mówi ze procedura ze najpierw musza kota odwiedzić kilkanascie razy czy sie z nimi pollubi, i maja zla transportowke i karmę zla, a pozatym to kotek nie lubi takich zabawek jak moja matka przyniosła xD
Chodzilo o zwyklego dachowca, ojciec sir wkuril, powiedział jej zeby sobie tego kota w pizde wsadzila i tego samego dnia adoptowali wioskowego kotka z ogłoszenia
J⁎⁎ac te pseudo fundacje
@Sweet_acc_pr0sa wypuszczasz kota samopas?
Co do procedur, to chyba normalne ze zanim się adoptuje zwierzaka trzeba go poznać, on powinien się czuć dobrze w waszym domu. Nie wiem jaka liczba wizyt jest odpowiednia, ale to nie jest tak że przychodzisz i go bierzesz.
Karma i jej jakość to kluczowa rzecz w posiadaniu jakiegokolwiek zwierzęcia, więc jeśli ktoś twierdzi że karma jest zła to warto sprawdzić, może akurat tutaj mają racje. To nie jest świnia, że zeżre wszystko. Znacyz jest, ale mnóstwo chorób można wyeliminować stosując odpowiednią dietę.
@Pawelvk matka kupuje karme po ponad 100 zeta za kilo, jej kot je chhyba lepiej odemnie wiec na 100% wie co robi, ja kota nie wypuszczam rodzice tez nie. Ale gdybym mieszkal w domu a nie bloku to bym wypuszczał, kilku miesieczny kotek lubi kazdego z saszeta wiec tez inwalidzki argumeny, jeszcze jakies?
@Pawelvk jak kot nie trafi do domu, w którym kota traktuje jak kota to potem siedzi w fundacji wieki. Koty zostały udomowione by koło domu było czysto.
Ja pierdzielę, MOPS nie zabiera dzieci patologi mieszkającej na pokoju, w grzybie, ze starymi ciuchami i bez pracy „bo nie ma podstaw", ale kot nie może być wypuszczany bo ptaszki
@Sweet_acc_pr0sa No to chyba te kilka wizyt adopcyjnych pozwoliłoby twoim rodzicom stwierdzić czy to mądry kotek czy dureń którego nie warto adoptować. Oczywiście żartuję bo wydaje mi się, że naprawdę tak nie myślisz tylko ci nerwy puściły. Zdarza się nieraz że któraś fundacja przesadza - tam też działają różni ludzie, czasem mądrzy, czasem nie. Ale to nie powód żeby negować całą ogromną pracę, którą ci ludzie robią, często kosztem własnego czasu, często i własnych pieniędzy. To że sprawdza się różne rzeczy mnie nie dziwi, nieraz na to pod jakim kątem sprawdza się potencjalnych chętnych na zwierzaka mają wpływ nieudane adopcje z przeszłości. To że ktoś miał kota przez X lat nie znaczy że był dla niego dobrym właścicielem (nie mówię tu o Twoich rodzicach ale fundacja nie zna osobiście starających się więc do każdego jest nieufna). Może się zgłosić ktoś kto miał 10 lat kota na podwórzu, nigdy nie był z nim u weta, nigdy nie odrobaczał, nie szczepił a jeść dawał jak mu coś z obiadu zostało bo kot ma być łowny i uważa że nestępny kot mu się na podstawie tego że miał kota należy.
Kiedyś miałam kotkę do adopcji i zadzwoniła kobieta, tydzień po Sylwestrze, że ona miała kotkę ale przestraszyła się petard i zginęła to ona chce adoptować następną. Tydzień!!! Nawet jej pewnie nie szukali. Można wziąć nową - sztuka jest sztuka.
Druga sprawa jest taka, że jak jakiś kot czy pies trafia do fundacji czy stowarzyszenia to najczęściej jest już skrzywdzony przez życie, nieraz chory, trzeba z nim jeździć po weterynarzach, ktoś musi się nim opiekować, podawać leki, nieraz zarywając noce, do maluchów które jeszcze nie potrafią jeść trzeba wstawać co 3 godziny. I wyobraź sobie że zainwestujesz w takiego zwierzaka, mnóstwo czasu, nieraz pieniędzy, emocji, dla ciebie nie jest to już anonimowy zwierzak, i miałbyś go oddać pierwszej lepszej osobie? Podejrzewam że z tych osób co się zgłaszają bo są chętne to może i połowa nie nadawać się na właścicieli zwierząt. A taka fundacja ma ograniczony czas żeby tych ludzi poznać i odsiać jakieś totalne ameby. A nie jest to łatwe - bo niektórzy potrafią być przemili i czarujący dopóki sprawy idą po ich myśli. Mogłabym tu sypnąć garścią anegdot ale nie w tym rzecz, kto interesuje się tematem i zagląda na strony organizcji prozwierzęcych ten wie. Nieraz lepiej przesadzić niż zwierzaka wyratowanego z jednego gówna wsadzić w kolejne gówno. Znam osobę która "ratuje" psy z łańcucha a potem oddaje je pierwszej lepszej chętnej osobie. Tu też mogłabym przytoczyć anegdoty.
A ja wsadzę kij w mrowisko i powiem, ze dobrze, ze tak sprawdzają i szkoda, ze nie wszystkie funfacje /schroniska robią taki wywiad środowiskowy.
Znam przypadki gdzie pies całe życie siedział w kojcu nigdy nie wypuszczany albo skrany przypadek gdzie pies w bloku nigdy nie wyszedł na dwór i wydalał odchody i mocz na balkonie. (Spółdzielnia informowana i nie reaguje bo to patusy i się wszyscy ich boją).
Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo część społeczeństwa jest patologiczna i jak popierdolone warunki potrafi dać zwierzęciu.
Zaloguj się aby komentować