Moje korpo właśnie wpadło na genialny pomysł, żeby mnie przerzucić z B2B na "atrakcyjny" śmieciowy UoP. Normalnie świetny deal, nie? Już widzę jak się to opłaca komuś, kto choruje raz na dekadę. Po co mam płacić za coś, z czego nie korzystam? Rocznie biorę maksymalnie tydzień urlopu, a tu nagle ktoś chce mi na siłę wcisnąć 26 dni. Kto to niby wykorzysta? Multisport i Luxmed kompletnie mnie nie interesują – lekarza odwiedzam raz na rok prywatnie, a siłownię mam pod domem. Poza tym, jak już się trafi jakaś grypa, to wolę po ludzku napisać, że dziś nie pracuję, niż błagać lekarza o zwolnienie. Żadnych dzieci nie mam, więc prorodzinne benefity i inne takie cuda są mi całkowicie zbędne. Na B2B spokojnie optymalizuję koszty, a na UoP muszę oddawać fiskusowi połowę wypłaty. Zdecydowanie wolę mieć kontrolę nad swoją kasą, niż finansować biurokratyczny bałagan. Serio ktoś myśli, że UoP jest lepszy? Ktoś z Was też miał taki genialny pomysł u siebie w firmie czy tylko moje korpo odleciało? #pracbaza #pracait