Jakie mogą być plusy w pracy na open space? Serio pytam

U mnie w kołchozie wanna be korpo zrobili małą przeprowadzkę. Kilka działów wrzucili na jeden openspace. Od razu co zauważyłam, jest kurcze głośno. Wiecie, ja nie mam problemu z tym że ktoś sobie rozmawia w trakcie pracy, ale po prostu jest to dekoncentrujące, przynajmniej dla mnie jak słyszę inne bodźce.

Po drugie, co chwilę mam sytuację, że muszę się odrywać od bieżącej czynności. Bo skoro jestem te 30 metrów dalej to ten ktoś nie będzie czekał na odpowiedź 20 minut tylko załatwi mi oderwanie się już teraz. Zastanawiam się jak to mogę ugryźć, bo nagle wychodzi, że jedną czynność zamiast robić np 45 minut, robię dłużej.

Jakie macie opinie o open space? Poleci ktoś dobre słuchawki wygłuszające nie za miliony monet? xd

#zalesie #praca #kolchoz #korposwiat

Komentarze (25)

@Trypsyna u nas przeszliśmy do nowego biura i open space zaraz po pandemii. Horror. Ktoś, kto to wymyślił jest chyba zwolennikiem klatkowej hodowli kurczaków i cyrku w jednym. Żeby było śmieszniej dział w którym pracuję, gdzie robota wymaga skupienia, bo pracujemy np. nad raportami i analizami dla klientów jest na jednym openie z... działem handlowym. Przy okazji zero prywatności, bo każdy widzi, co robisz, co pijesz, jak się za uchem drapiesz.

Szczęśliwie przy pierwszej okazji zwiałem na home office i nie mam zamiaru wracać.

Taki ze latwiej niewolnikow miec na oku, no i niewolnicy sami sie obserwoja podswiadomie lipa wyciagnac tel i zobaczyc co erwinko napisal w komentarzu ja widzisz jak kasia i patryk napierdalaja w klawisze jakby pisali list milosny do 100pek salmy hayek.

słuchawki nauszne z dobrym wygłuszeniem, odwróć się d⁎⁎ą, udawaj że nie słyszysz.

ewentualnie - weź kredyt, zmień pracę /s

Sluchaweczki, odpowiednia muza odpowiednio głośno i niech spierdalają jak nie potrafią uszanować czyjegoś czasu - przełączanie kontekstu jest cholernie kosztowne.

@Trypsyna Oto kolejny przyklad jak mozna sie zrazic do czegos, co w zamysle bylo dobre ale zostalo zle wdrozone :)

Open space w swojej istocie (np. tym co wprowadzil DuPont w latach 60') nie jest takim tragicznym pomyslem - za to polska szkola przedsiebiorczosci pod szyldem Januszex wdraza ten koncept mylac go z chowem klatkowym kurczakow. Zapomina sie ze biuro sluzy pracownikom, bo wyznacznikiem coraz bardziej jest cena za metr. Zmniejsza sie przestrzen, upycha zespoly zeby wyszlo taniej - a jak jest tanio to nie moze byc wygodnie.

  • Jest glosno? Nie powinno. Open space, powinien miec wydzielone strefy ciszy i wspolnej pracy (collaborative area). Kultura powinna wymagac ze rzeczy wymagajace udzialu wielu osob nie powinny byc rozwiazywane przy biurkach ale w tych specjalnych strefach. Biuro powinno zyc, wykorzystujac miejsca ktore dostarcza to co w danym miejscu jest potrzebne. Chcesz posiedziec w ciszy? Idz do quiet area gdzie panele akustyczne odetna Cie od reszty i obowiazuje zakaz rozmow przy biurkach? Chcesz podebatowac z trzema innymi pracownikami? Idzcie do collab area gdzie rozwalicie sie na sofach a dostepna tablica z markerami pozwoli wam zapisac wasze pomysly.

  • Jest klaustrofobicznie? To znaczy ze aranzacja jest tragiczna. Rowne rzadki biurek, ustawione prostopadle do okien i kwiatki na koncach tych rzadkow - tak wyglada pewnie to co nasze biura nazywaja open spacem - gdzie to jest wlasnie ta abominacja, ktora nie powinna sie nazywac open spacem tylko chowem klatkowym. Dla dobrego designara to sztuka zapewnic prywatnosc, nie zamykajac przestrzeni i uwzglednic potrzeby danego zespolu - tak, bo biuro z openspace projektuje sie patrzac czego wymaga dany dzial i czym sie bedzie zajmowal! Dzial sprzedazy bedzie wisial czesto na telefonach - wiec bez sensu dawac ich na srodku, razem kolo IT ktore potrzebuje skupienia przy programowaniu. To sa rzeczy, ktore powinny byc uwzglednione juz na etapie projektu.


Mozna by jeszcze pisac i wymieniac to co w zamysle bylo fajne ale zostalo tragicznie wdrozone. Chcialem tylko przekazac, ze dobry open space moze byc naprawde fajnym miejscem do pracy - o ile zabralo sie za to dobre biuro projektowe, ktore rozumie potrzeby takiego biura. To z czym mialas doczynienia to sprzedaz miejsc przez biura nieruchomosci i upychanie tetrisa zeby zmiescilo sie jak najwiecej biurek bo kazdy metr to $$. To nie jest cos, od czego wychodzilismy ale koszt, ktory podle korporacje zaczely mininalizowac do granic mozliwosci .

W tym momencie, koncept designerow a korporacyjna rzeczywistosc laczy tylko nazwa "open space"

@Trypsyna Dla mnie open space to była tragedia. Dużo pomyłek miałem z tego powodu i spadek produktywności. Fajnie tylko jak chciało się pogadać ale to też zależy od ludzi.

@Trypsyna Historia standardowa - firma przenosi się do nowej siedziby. Nowe miejsce pracy - openspace w studiu graficznym/agencji reklamowej (januszex). Handlowcy, księgowe, kreacja, graficy - wszyscy w jednej kupie. Po dwóch tygodnaich takiej pracy zaadaptowałem sobie na "własny gabinet" nieużywany garaż. Był ładnie wykończony (+ okna i ogrzewanie), bo w planach było zainstalowanie tam drukarki wielkoformatowej, nigdy nie parkował w nim samochód. Borze! Jak mi się tam dobrze pracowało! Miałem tam kanapę, przychodziły do mnie księgowe i graficzki, żeby posiedzieć w ciszy.

@zed123 

Miałem tam kanapę, przychodziły do mnie księgowe i graficzki, żeby posiedzieć w ciszy.

W internecie są nawet zdjęcia tego "gabinetu" i tej kanapy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

9704b5e6-9809-4a84-8edf-6f704fb54e19

@Trypsyna ja tam nie narzekałem na OpenSpaca jak jeszcze do biura chodziłem. Co do przeszkadzajek, to u nas była „umowa”, że jak ktoś ma słuchawki na głowie, to mu się d⁎⁎y nie truje.

Słuchawki: ja mam Jabre Evolve2 75 i sobie chwalę.

@Trypsyna Dla mnie nie ma plusów. Po prostu. Open space wymyślił jakiś ekstrawertyczny księgowy dla którego zamknięcie wielu ludzi pracujących umysłowo na ciasnej przestrzeni wydało się znakomitym pomysłem optymalizacyjny.


Nie wiem jak można być wydajnym w pracy gdy połowa osób gada na słuchawkach, inni gadają ze sobą o d⁎⁎ie Maryny, Krzysiek chrupie orzechy, Marian siorbie kawę, Anetka walczy o pilota do klimy itd. Na ja pierdzielę, miałem absolutnie zero wydajności jak musiałem pracować w takim kołchozie.


Słuchawki wyciszające to rozwiązanie na problem który został absolutnie z d⁎⁎y stworzony. Miałem kiedyś fajne biuro z pokojami na 4 osoby - sami mogliśmy się dobierać gdzie kto siedzi. Spokój, cisza, fajna atmosfera. Ale przenieśli nas do open-space w zasadzie z d⁎⁎y - "bo tak". Na szczęście zaraz potem się zwolniłem xD

@Trypsyna jedyny plus to widoczność, Ty widzisz co robią inni, kto pracuje, a kto się opierdala i tak samo inni widzą Ciebie. Dla niektórych taka "widoczność" jest ważna. Z drugiej strony do pracy na OS da się przyzwyczaić, siedziałem obok laski, która non stop darła się na ludzi przez telefon i 2 biurka od gościa, który miał wybitnie donośny głos. Po 3 miesiącach mój mózg nauczył się ich traktować jak dźwięki tła i wycinać

Czytałem, że niby na openspace zderzają się pomysły i różne perspektywy. Jedno słowo może obudzić przypadkowy uśpiony geniusz pracownika, który wtedy wpadnie na genialne rozwiązanie problemu - dokładnie tak jak dr House wpadał na diagnozę po wypowiedzeniu przypadkowego słowa przez Wilsona. Dlatego trzeba zderzać ze sobą możliwie najwięcej ludzi z różnymi spojrzeniami, żeby wzajemnie prowokowali się do myślenia.

I cały problem w tym, że to niby działa na ekstrawertyków, a ten pomysł pakuje się do branży w której pracują introwertycy i potrzebują skupienia, by działać.

Po tym wszystkim dumny dyrektor który wszystkich wpakował w jedno pomieszczenie wykorzystując każdy centymetr kwadratowy idzie do swojego wyizolowanego, wygłuszonego gabineciku, bo akurat on to potrzebuje mieć spokój.

A za ładowanie call center i sprzedawców obok inżynierów to pomysłodawca powinien być publicznie batożony.

@Trypsyna Subiektywnie open space nie ma żadnych zalet. Dużo lepiej mi się pracowało w osobnym pokoju na ~8 osób.

@Trypsyna teoretycznie kolaboracja i elastyczność (masz biurko jakieś kiedykolwiek byś nie przyszedł do biura i jest rotacja), praktycznie oszczędność miejsca i pieniędzy dla pracodawcy. Ja pracuję w open space i jest ok, ale polegasz na kulturze innych ludzi wokół, dostępności pokojów na meetingi i pracy hybrydowej, tzn/ nie wszystkie biurka są zajęte cały czas.

Sporo zależy też od ludzi. My też sobie pogadamy i się pośmiejemy ale staramy się nie przeszkadzać innym. Więc staram się być wyrozumiały. A teraz mamy takie szczęście, że jeden zespół sporo większy od naszego, akurat pojawią się wtedy kiedy my. I wiecznie są głośno... jakby byli tam sami, jak przekupy na targu. I jeszcze słyszysz jak gadają jacy to oni są zajęci i zapracowani 😂 więc rozważamy pojawiać się w inne dni, kiedy ludzie są już spoko. Ale w razie draki słuchawki i dobry bass to jest to 😁

@Trypsyna xd 6 lat nie byłem w biurze, ale przed pandemia jak ktoś coś chciał fizycznie to 'napisz ml i to w maila' i założenie słuchawek załatwiali sprawę

Znowu jak słyszę jakie dramy odbywają się u mojej lubej w 2-3 osobowych pokojach, to jestem wielkim zwolennikiem open space: "ta z tą nie będzie, bo się nie lubią", "ta poszła popracować nad wspólnym projektem do innego pokoju, to na pewno pokłóciła się z tą od siebie" etc. Nie mowiac już o tym że ta chce klimę, ta otwarte okno a jeszcze inna czeska saunę

Zaloguj się aby komentować