@redve
Ciekawe uczucie, doskonale wiesz jak bardzo jest to chore, ale i tak to robisz
No właśnie. Przemyślenie sobie minusów jest jednym elementem układanki wyjścia z nałogu, ale to za mało. Dlatego rzucałeś nie raz i dlatego sobie nieraz wmawiasz, że akurat teraz nie chcesz rzucić, to są mechanizmy działania nałogu.
Powinieneś się przygotować na to czym wypełnić czas, który przeznaczałeś do tej pory na jaranie - będziesz miał go baaardzo dużo. A wiadomo przecież, że na nudy najlepsze jest jaranko. Nie możesz dopuścić do tego, żeby się nudzić. Albo masz się tak wymęczyć, że będziesz szedł spać.
W innym wypadku zadziałają wyrobione przez lata automatyzmy i Ci się magicznie zachce ogarnąć - dla Twojej psychiki jest to tak łatwe i naturalne, że nawet nie odczujesz, że to robisz. Dzieje się tak dlatego, że masz wyryty bardzo głęboki ślad neuronalny w mózgu i teraz Twoja psychika zrobi wszystko, żeby Cię naprowadzić, żebyś wpadł w tę koleinkę, a reszta zrobi się sama.
Przygotuj się też, że po tygodniu możesz dostać pierdolca i będziesz się czuć bardzo źle. A jeśli nie to przy drugim albo trzecim możesz czuć się tak sprany z emocji, że aż wręcz odrealniony i to jest chyba jeszcze gorsze. Ale spokojnie to minie. Powinieneś być mentalnie przygotowany na te stany, bo jak zaatakują Cię znienacka, to się wyłożysz. Przemyśl sobie co wtedy chcesz robić - najlepiej coś fizycznego, bo umysł będzie słabo funkcjonował.
Tu masz taki lekki rys na pierwszy miesiąc. Po miesiącu, do półtorej będzie już lżej. Pamiętaj o tym i przypominaj sobie kiedy będzie chujowo. Jest taki i taki etap i to minie - powtarzaj w myślach jak mantrę.
Gdyby to było takie proste, żeby sobie racjonalnie wytłumaczyć, żeby nie brać. Tu się wszystko odbywa w podświadomości + neurologia mózgu i se te racjonalizacje możesz wsadzić w d. ¯\_(ツ)_/¯