@moll zyskać nic się nie da. Szeregowy pracownik ma za zadanie przełożyć teczkę z lewej strony na prawą, po prawej stronie ma być jakieś pismo, albo notatka w sprawie. I teraz ten szeregowy pracownik, to osoba niedoinwestowana, bez wiedzy. Gdy się zatrudniałem w US dostałem komputer, dostęp do lexa i zadanie żeby sprawy mi się nie piętrzyły. A sprawy generalnie są przecież proste i wymagają zazwyczaj odpowiedzi Tak lub Nie. Ale po czasie, z nieograniczonym dostępem do lexa, pojawiają się wątpliwości, spytać nie ma kogo, a ambicje osobiste już zaczynają buzować. Więc wychodzi pismo naładowane parfrafami, przywołaniami wyroków NSA, gdzie meritum już dawno jest zatracone. I ta prosta sprawa zaczyna wyglądać jak mowa wojenna Marka Aureliusza. Idzie do dyrekota, ten czyta, wszystko jest spójne i logiczne, tyle że nawet największe kłamstwa też są koherentne.
Problemem jest to, że sprawy w polskich urzędach prowadzone są przez osoby bez wiedzy (często nie jest to ich wina), a dodatkowo niektóre sprawy nawet nie powinny rozpoczynać swojego biegu administracyjnego.