Co Wy na to? 09.01.2026


Ostatnie lata, mimo najlepszych w historii możliwości kontaktu z innymi ludźmi, przysparzają coraz więcej pytań o doświadczanie samotności. Chodzi nie tylko o zmniejszającą się liczbę relacji partnerskich (obecnie około 8 mln osób w Polsce jest uważanych za singli, zarówno z braku możliwości, jak i z wyboru), ale również o osłabianie się relacji pozapartnerskich: przyjacielskich czy sąsiedzkich. Według badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu 68 proc. dorosłych Polaków odczuwa samotność, natomiast do izolacji społecznej przyznaje się 23 proc. ankietowanych.


Nie jest to bynajmniej jedynie polska domena - w międzynarodowym badaniu, przeprowadzonym przez Gallupa, o ile osoby ankietowane z krajów europejskich na pytanie czy odczuwały poprzedniego dnia samotność, odpowiedziały twierdząco jedynie w kilku czy kilkunastu procentach przypadków, tak w krajach afrykańskich czy innych rozwijających się ten odsetek sięgał aż 48% na Madagaskarze.

Pytanie na dziś: Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


PS. Przy okazji zachęcam do obserwowania @SzukamLudzia , który pomaga w nawiązywaniu wszelkiego rodzaju relacji :)

#cowynato #samotnosc #relacje #ankieta

#owcacontent

Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

297 Głosów

Komentarze (32)

Jurajski_Huncwot

Czy grozi? Ten kryzys już trwa w najlepsze

lechaim

@Jurajski_Huncwot o to, to!

SzukamLudzia

@bojowonastawionaowca

Dziękuję za reklamę! : )

Umypaszka

@SzukamLudzia owca sam z sobą gada no tego jeszcze nie gralii xd

onpanopticon

@bojowonastawionaowca Oczywiście, że nie tylko grozi, ale ten kryzys już postępuje. Niemal na każdym poziomie te relacje się rozluźniają albo zrywają. A proteza w postaci łatwości kontaktu zdalnego, jeszcze mocniej te więzi pruje. Prościej jest udawać i tworzyć iluzję, podczas gdy koniec końców to są tylko znajomości. Rodziny też się rozbijają, ludzie swobodniej niż niegdyś rozjeżdżają się po kraju i świecie, widując się tylko od święta, albo i w ogóle.


Dla człowieka jako istoty z natury stadnej - jest to problem.


Sam tkwię w takim zawieszeniu. Choć chyba się już przyzwyczaiłem. W obu wersjach mi coś nie pasuje. Z jednej strony bycie sam, rodzina raczej na uboczu, przyjaciele się rozjechali po świecie, albo zdechło. Z drugiej, coraz częstsze zwykłe rozczarowanie ludźmi i wcale nie lepsze odczucia po tej całej próżnicy z nimi. Stąd to zawieszenie to obecnie stan w którym mi wygodnie. Trochę tego, trochę tamtego i skończę zapewne jako symbol rozpadających się relacji międzyludzkich, bo ani nie wypełnię swojego paska potrzeb towarzyskich, ani też nie przekroczę rubikonu i nie poczuję się samotny, bo te protezy w miarę dobrze na mnie działają. Dziwnie nie chcieć w sumie ani jednego ani drugiego, a jednocześnie chcieć i jedno i drugie. Poza tym człowiek tyle razy się sparzył, czy to w związkach, czy w rodzinie, czy przyjaźniach - że z wiekiem trudniej zbudować zaufanie do kogokolwiek i nawet jak kogoś lubię, to jest dla mnie jakby za szybą.

Belzebub

Ostatnio czytałem takie komentarze (kilka podobnie brzmiących i masowo Lajkowanych przez kobiety) „Kobiety dziś już same zarabiają,kupują mieszkania i samochody więc nie potrzebują już mężczyzn” xD czyli od początku było wiadomo o co chodzi tylko księżniczki nie mówiły tego wprost

GazelkaFarelka

@Belzebub Co za interes brać sobie kogoś, kto nic do twojego życia nie wnosi? Kiedyś wnosił kasę, więc wystarczyło ze był i się umył czasem (albo i nie). Dziś kobieta kasę już ma, więc oczekuje czegoś innego.

Belzebub

@GazelkaFarelka trochę rozmijasz się z sensem no chyba,że to potwierdzenie materialistycznej natury kobiet i przyznajesz rację że tak było. No nie wiem jak ja myślę żeby z kimś być to z miłości a nie z powodu jego wypłaty ale to,że mężczyźni myślą innymi kategoriami i są znacznie bardziej romantyczni wiadomo nie od dziś. Kobiety po prostu z wygody w taki płaszczyk ubrały temat a niestety większość tylko patrzy która małpa ma więcej bananów i hop na inną gałąź

GazelkaFarelka

@Belzebub Jeżeli chęć nieumierania z głodu nazywasz materializmem, to owszem XD


Spora część facetów w dawnych czasach miała partnerki wyłącznie dlatego, że kobieta nie miała wtedy innej alternatywy na życie. Nie miały możliwości samodzielnego zarobkowania, posiadania pieniędzy i pozycji społecznej pozwalającej na decydowanie o swoim życiu. Jeśli już, to wyłącznie jako wdowy - zatem jedyną opcją na życie, poza klasztorem i burdelem był ślub z kimkolwiek o maksymalnej pozycji społecznej jak się dało.


Małżeństwo przez większość historii człowieka było kontraktem - miłość romantyczna to stosunkowo nowy wymysł.


Dzisiaj kobiety mają własne pieniądze i prawo do samodzielnego życia, więc nie muszą brać jakiegokolwiek faceta - więc to właśnie dopiero dziś mogą sobie pozwolić na bezinteresowną miłość romantyczną. Mogą być z kimś, kogo pokochają, z kim ich życie będzie lepsze, albo być z nikim. Nie wezmą byle kogo, żeby tylko go za sobą ciągnąć, żeby tylko był hamulcem i obciążeniem w ich życiu, nie wnosząc nic w zamian.

Belzebub

@GazelkaFarelka zawsze miały prawo do samodzielnego życia. To już był ich wybór z kim chciały być i od wieków sytuacja była identyczna co dziś - byli różni faceci. Bogaci i dobrzy,bogaci i źli,biedni i dobrzy,biedni i źli. Ludzie się nie zmienili aż tak bardzo w gruncie rzeczy ale ich priorytety jak najbardziej. Wnoszenie czegoś w zamian dokładnie tak samo działało zawsze w obie strony jak i teraz. Moim skromnym zdaniem to pierdolenie i baby zamiast przyznać że szukają księcia z bajki nagle jak już mają co do gara włożyć i nie musi nikt ich utrzymywać to się okazuje,że 3/4 mężczyzn jest „hamulcami i obciążeniem w ich życiu” którzy nie zasługują na księżniczkę xD brednie


Jeszcze większa beka jak księżniczki pod materiałami o pladze samotności piszą - i dobrze tak facetom, niech będą samotni ! Zapominając tylko przy tym,że jeśli X facetów nie ma partnerki to i X kobiet też nie ale baby wtedy nie są samotne tylko „silne i niezależne” oczywiście do pierwszej randki na której chłop nie chce postawić obiadu tylko podzielić rachunek

GazelkaFarelka

@Belzebub "Zawsze miały prawo do samodzielnego życia. To już był ich wybór z kim chciały być"


Chyba na tym możemy zakończyć dyskusję, nigdy czegoś takiego nie było, przynajmniej w cywilizacji zachodniej do XX wieku. Ani samodzielnego życia, ani wyboru, z kim chcą być. Małżeństwo było kontraktem, a o tym, kogo kobieta poślubi, decydował jej prawny opiekun, czyli np. ojciec.


"Na mocy XIX-wiecznych przepisów kobiety nie mogły i.in.:

  • podejmować decyzji prawnych, 

  • sprzedawać i nabywać rzeczy

  • podpisywać umów 

  • zeznawać w sądzie bez asystencji mężczyzny, który je reprezentował np. ojciec czy inny członek rodziny, a potem mąż. 

W trackie małżeństw kobiety nie akumulowały własnego majątku. Ten majątek przechodził na ich męża - wyjaśnia badaczka. - Jedyne pieniądze w życiu każdej kobiety, przedstawicielki każdej z klas społecznych, to posag od rodziny. Jednak i ten majątek przechodził na męża. Pieniądze te były "przywiązane" do kobiety, ale do niej nie należały. "

Belzebub

@GazelkaFarelka ja patrzę na ten wątek szerzej to znaczy nawet kilka tysięcy lat wstecz bo jak stary jest świat tak stary jest temat związków,przetrwania i miłości. I poza wieloma patologiami które przytoczyłaś nie obalasz w żaden sposób mojej tezy,że mogły samodzielnie żyć - bo mogły choć wiązało się to z wieloma trudnościami. Tak samo z resztą jak i samotne życie mężczyzny w tamtych czasach. Anyway wracając do teraźniejszości i twierdzenie,że kobiety nie wiążą się z mężczyznami no nie chcą bylejakiego partnera to totalne urojenia i nieprawda. Takie podejście zakłada że grubo ponad połowa męskiego społeczeństwa nie nadaje się do niczego (w tym również mężczyźni będący w związku na których ich baby wiecznie narzekają)

GazelkaFarelka

@Belzebub

kobiety nie wiążą się z mężczyznami no nie chcą bylejakiego partnera to totalne urojenia i nieprawda

To przecież prawda. A ty byś chciał bylejaką partnerkę?


Takie podejście zakłada że grubo ponad połowa męskiego społeczeństwa nie nadaje się do niczego

Hard to swallow pill. You said that. Mężczyźni mocno zostali w tyle. Kobiety wyprowadziły się z zapadłych wsi do miast, bo chcą czegoś więcej od życia. Mężczyźni w tych wsiach zostali, bo nie mają potrzeby i ambicji w ogóle z nich wyjeżdżać. Tu są te brakujące setki tysięcy związków, które nie doszły do skutku. Samotne kobiety w wielkich miastach i samotnych panów na prowincji.

Belzebub

@GazelkaFarelka urojeniem jest to,że rzeczywiście mężczyźni są bylejacy. Bardzo dużo ciekawych ziomeczków jest z pasjami i zajawkami,obrotnych również - ale paniusie co za pieniądze od starych wyrwały się do wojewódzkiego czy do stolycy nie spojrzą nawet na takiego mężczyznę. Dla nich wartościowy mężczyzna ceniący kontakt z przyrodą,relacje z rodziną i przyjaciółmi na miejscu a nie daj Boże pracujący fizycznie jako mechanik czy budowlaniec (często zarabiający znacznie więcej niż pani korposzczurka) nie jest wartościowy w żaden sposób bo media społecznościowe wyprały im mózgi doszczętnie. I na to są badania konkretne jak mocno wpływają one szczególnie na dziewczęta i młode kobiety w tym te dorosłe - wiele wiele bardziej niż u przeciwnej płci.


Hard to swallow pill - epidemia samotności jest efektem kobiet co wyżej srają niż dupę mają i wmówiono im,że są bardziej wartościowe od swoich równieśników bo klepią tabelki w excelu,ukończyły zaocznie socjologię czy mieszkają w dużym mieście a nie jak te wieśniaki. Reszta opowieści z mchu i paproci jak to dziś znaleźć „prawdziwego” mężczyznę to tylko dowód na wygórowane oczekiwania oderwane od rzeczywistości i mierne wytłumaczenie pozostawania w samotności. Wszyscy fajni faceci 8-10/10 są pozajmowani a księżniczka 6/10 innego nie chce więc woli być sama z kotem. A wszystko w sumie sprowadza się do pogardy dla mężczyzn i mizoandrii tylko trzeba to wszystko tak przedstawić,że to wina mężczyzn że są sami.

GazelkaFarelka

@Belzebub Bo są. Tacy, których opisujesz, albo nie mają problemu ze znalezieniem partnerki, albo sami reprezentując ze sobą sporo, mają (zrozumiale) na tyle wysokie wymagania, że też nie jest im łatwo kogoś znaleźć. Też nie chcą byle kogo.


Jest jednak cała masa facetów na wsi, którzy albo siedzą i piją, albo mają jakieś ekstremalnie staroświeckie poglądy na związek. W internecie ich nie zobaczysz.

Belzebub

@GazelkaFarelka nie mówię o Internecie - pochodzę z małego miasteczka a aktualnie mieszkam na wsi. Mam widok na to z pierwszej ręki. Mam też kilka koleżanek,które „nie mogą” znaleźć faceta a w rzeczywistości jak się pojawił na horyzoncie jakiś lovelas co im naobiecuje żeby tylko je puknąć to potem one chcą z nim być pomimo tego,że gość nie reprezentuje sobą nic poza byciem 8/10. Mam też kolegów,którzy są zupełnie normalni i wartościowi ale nie udaje im się związać z nikim na dłużej bo kobiety mają dziś zupełnie nierealistyczne spojrzenie na swój własny temat i oczekiwania,które nie są nawet ich tylko jakieś szmule z instagrama je oszukały. To już nie chodzi nawet o facetów - dla większości kobiet dziś wszystko jest albo red flagiem albo mezaliansem

cyberpunkowy_neuromantyk

@bojowonastawionaowca

I tak, i nie.


Ostrzegam, że sporo prywaty. xD

Jestem osobą o raczej małych potrzebach socjalnych i w zupełności zaspokaja je moja dziewczyna + granie z kumplami i kumpelkami + pisanie na Discordzie również z kumplami + sporadyczne rozmowy telefoniczne z rodziną. Czy są to bardzo zażyłe relacje? Trudno powiedzieć, ale z niektórymi kumplami znam się już przynajmniej sześć lat i wiem, że w razie czego mogę na nich liczyć - zaoferują wsparcie emocjonalne czy cuś.

I trochę się dziwię, że w dobie bardzo popularnego internetu jest tylu samotnych ludzi. Jasne, sam w czasach szkolnych, mimo że posiadałem jakichś tam znajomych, to wiecznie czułem, że nie pasuję. I internet stał się remedium na to - poznałem masę ludzi, z którymi grałem w gierki. Potem dołączyłem do gierkowego klanu, z którymi spotykamy się co roku na zlocie, znalazłem kolejnych kumpli, z którymi założyliśmy serwer Discordowy i dzisiaj uważam, że mam zdecydowanie zbyt wielu znajomych, żeby znaleźć czas, żeby z każdym w coś zagrać i nie zaniedbywać swoich relacji oraz zainteresowań. ; )

Ale powtórzę się, jestem samotnikiem o małych potrzebach socjalnych.

Jednocześnie samotność jest bardzo wygodna. Moja mama na przykład - po dwóch nieudanych małżeństwach i przynajmniej kilku nieudanych relacjach z mężczyznami raczej nie nastawia się na stworzenie kolejnej. Jasne, że ma trudny charakter, sam się o tym dobrze przekonałem, jednocześnie ma tak uporządkowane i wypełnione życie, że trudno byłoby jej znaleźć kogoś, kogo mogłaby do tego życia dopasować. A tak to nikt jej się nie pałęta po mieszkaniu, nikt jej niczego nie przestawia, nie wyjada, nie narzeka et cetera. Bardzo to rozumiem.


Sam jak zostałem rok temu singlem, to paradoksalnie okropecznie się z tego faktu ucieszyłem. Nagle zyskałem ogromną swobodę. Mogłem robić, co mi się żywnie podobało. Siedzieć z kolegami do późna, grając w gierki, a potem spać przynajmniej do południa, a na obiad zamówić sobie pizzę albo coś niezdrowego i gnić cały dzień w łóżku, oglądając filmy czy seriale - coś wspaniałego. Oczywiście nie przez cały czas, ponieważ w końcu mi się to znudziło, ale bardzo wtedy odżyłem.

I jak moja dziewczyna powiedziała - dla niej wejście w związek jest trudniejsze niż bycie samej, z czym bardzo się zgadzam. Jednak trzeba patrzeć na drugą osobę, dostosować się do jej potrzeb, nawyków, harmonogramu et cetera.


Też dzisiaj nie ma takiego parcia na wejście w związek. Albo ludzie po prostu preferują bardziej swobodne relacje - chociażby (nie)sławni przyjaciele z korzyściami. Też to rozumiem, bo to po prostu wygodne. Każdy żyje swoim życiem i spotykamy się wtedy, kiedy nam oboje to pasuje. Mimo to sam preferuję „normalny związek”.

A_a

@bojowonastawionaowca ja już byłem samotny zanim stało się to modne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

cyberpunkowy_neuromantyk

@bojowonastawionaowca


Jeszcze dodam, że przez rok mieszkania w nowym miejscu poznałem tylko imię suczki sąsiadów. XD


Nawet nie wiem, jak nazywają się inni sąsiedzi.

serel

Miałem pisać wywód jak to wygląda u mnie, ale wyszłaby epopeja xD


Krótko - tak. Powody: złudzenie dostępności, rozpraszacze, wstyd (?).


Kiedy ostatnio napisałeś/aś do ziomeczka ze szkoły/osiedla? Takiego z którym byliście nierozerwalni, ale drogi się Wam rozeszły? Możesz to zrobić w każdym momencie, ale zamiast tego przewijasz socjale.


Weź napisz. Nie jutro, nie wieczorem. TERAZ JAK TO CZYTASZ. A co szkodzi? Że pomyśli że chcesz go w jakieś MLM wciągnąć? No niech myśli. A może też o Tobie myślał ostatnio, tylko głupio było pisać.

onpanopticon

@serel żeby napisać do dawnych przyjaciół najpierw musiałbym zostać konsultantem Avonu

Michumi

@bojowonastawionaowca Na 100% tak. Widzę to po dzieciakach (już dorosłych) moich znajomych, z resztą oni sami się na to skarżą. 16-18 latki bardzo często są kompletnie zryte psychicznie (niektórzy wskazują na efekty pandemii). Telefony, fobie, narkotyki (choć np mniej alkoholu - bo to w zasadzie narkotyk socjalizujący), propaganda w "mediach" i mainstreamowym showbiznesie. Żydowskie kręcenie korbą o psynkach i kocórkach, wykopowe spierdoliny i ich *pille.

to wszystko robi swoje, dzieciaki żyją na odległość.

Ringo

Przecież ten kryzys trwa od lat, podobnie jak ten demograficzny. Dogoniliśmy zachód aż nadto. I nie będzie żadnej poprawy, bo to wymagałoby zmiany obecnego konsumpcjonistycznego stylu życia a na to się nie zanosi. Sam nie znam imion sąsiadów ale kompletnie się tym nie przejmuję. Ja nie wysyłam nosa w nie swoje sprawy 🤷

Michumi

@Ringo no, kolejna sprawa że ja, kiedyś 3x w tygodniu z ludźmi na wypadach/knajpach, dziś dostaję torsji na myśl znalezienia się w zatłoczonym pubie ale to starość

Michumi

@Ringo no, kolejna sprawa że ja, kiedyś 3x w tygodniu z ludźmi na wypadach/knajpach, dziś dostaję torsji na myśl znalezienia się w zatłoczonym pubie ale to starość

Fulleks

Tak, dodatkowo maskowany jest powierzchownymi 'neo-relacjami' krótkoterminowymi i znajomościami internetowymi, które nie zastąpią bezpośrednich relacji.

GazelkaFarelka

Jest za⁎⁎⁎⁎sty kryzys samotności i to nie chodzi mi tylko o relacje damsko-męskie, ale szeroko rozumiana wspólnota jako rodzina, znajomi i sąsiedzi. Pomaganie sobie, przysługi, wspólne organizowanie czegoś, wpadanie do siebie bez zapowiedzi.


Jest to też jedną z przyczyn niskiej dzietności, bo tak jak kiedyś dzieci wychowywała cała wieś, tak rodzice są dziś całkiem sami, dzieląc się opieką 24/7. Dziadkowie daleko, bliska rodzina i zaufani ludzie typu twoje rodzeństwo czy ludzie, z którymi znasz się od dziecka też daleko.

Budo

@bojowonastawionaowca Nie grozi tylko już jest.

Stashqo

@bojowonastawionaowca jakby śmiesznie to nie brzmiało to od dobrobytu i internetu w dupach nam się poprzewracało. Kiedyś, gdy mobilność społeczna była znacznie niższa a internet nie istniał skazani byliśmy na swoje małe, lokalne wspólnoty. W ramach takich grup funkcjonowalo nie tylko nasze życie towarzyskie ale też jakość naszego bytu zależała często od sąsiedzkiej pomocy lub informacji. Glupi, mądrzy, poczciwi i chuje - z każdym trzeba było jakoś się ułożyć i żyć. Pula potencjalnych przyjaciół i partnerów też była bardzo ograniczona. Jak nie bylo z czego wybrać to w koncu i te grube i ci brzydcy znajdywali sobie partnerów


Teraz rozjechaliśmy się po świecie, lokalne wspólnoty i rodziny się rozluźniły, mieszkamy w wielkich aglomeracjach, ściana w ścianę a często w ogóle nie znamy swoich sąsiadów. Nie musimy, nie potrzebujemy ich, wszystko mamy, wszystko wiemy, nie potrzebujemy się z nikim zadawać.

Pula ludzi, z którymi możemy się spotykać jest praktycznie nieograniczona ale przez ten pozór wyboru i złudne przeświadczenie, że kiedyś znajdziemy idealnych znajomych czy partnerów nie potrafimy wybrać i zaangażować się w budowanie prawdziwych, głębokich relacji. W koncu łatwo jest wypuszczać kolejne ryby kiedy staw wydaję się być ich pełen i już za sekundę możemy złowić tę idealną.


Tymczasem najwięcej ludzi ma jedynie przyjaźnie sięgające szkoły, studiów lub wojska gdzie ludzi o często calkowicie odmiennych charakterach i statusach społecznych wsadzano razem do jednej grupy, w ktorej ramach musieli funkcjonować i konfrontować się przez dlugi czas.

Moze jest w tym metoda? Wszystkich na zetę! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

g0r0madska

Kryzys w zasadzie to trwa i ewoluuje, tak powiem jako socjolog.
Moim zdaniem (nie należę do żadnej partii) "problemy" (skoro zwać to kryzysem) zaczęły się od czasów rewolucji francuskiej.
Jednakże chyba wszyscy doceniamy ciepłą wodę, kanalizację i takie tam podobne.
Każdy kij ma dwa końce.
Kiedy wylęgarnie?
Raczej jako "ludzkość"* nie wymrzemy bym przypuszczał.

*a czymże ona jest, zobaczymy

dopiero będę czytał co tam napisano

EDIT:
„Nowy wspaniały świat” (ang. Brave New World) Aldousa Huxleya z 1932 roku.

"„Pielęgniarki rozłożyły książki, otworzyły je kusząco, ukazując barwne ilustracje zwierząt, ryb i ptaków. — A teraz przynieść kwiaty. […] — Przypatrzcie się — rzekł Dyrektor. — Teraz następuje warunkowanie. […] Niemowlęta uciszyły się, zaczęły pełznąć ku tym stosom barw, ku tym lśniącym na białych stronach kształtom. […] W tej właśnie chwili Dyrektor […] nacisnął dźwignię. Rozległ się ogłuszający wybuch. Syrena zawyła przeraźliwie. Dzwonki alarmowe dzwoniły natarczywie. Dzieci drgnęły, zakrzyczały; ich twarzyczki wykrzywił skurcz przerażenia. — A teraz — krzyknął Dyrektor (bo hałas był ogłuszający) — teraz utrwalimy lekcję lekkim uderzeniem prądu. […] Ich małe ciałka wyprężyły się sztywno; krzyki nagle zmieniły ton. Rozległo się w nich coś rozpaczliwego, niemal szalonego.”

Zaloguj się aby komentować