
splash545
- 4074wpisów
- 21372komentarzy

Zaloguj się aby komentować
467 051,0 - 25,0 = 467 026,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Zainspirowany komentarzem @myoniwy postanowiłem zrobić ten wpis, bo widzę potencjał na wiele ciekawych historii.
Opiszcie proszę sytuacje, w których #omalywlos udało Wam się uniknąć śmierci.
#smierc #mementomori

Jako czterolatek bawiłem się na podwórku. Mieliśmy tam studzienkę, która nie miała pokrywy, tylko nalozoną jakąś blachę i na to kamień żeby jej nie zwiało. Postanowiłem się od tego kamienia wybić żeby zrobić ultra długi skok, no i wpadłem do środka. Nie wiem jak, ale udało mi się chwycić brzegu studzienki i tak trzymając drżeć o pomoc.
Następnego dnia studzienka już była profesjonalnie zabezpieczona
@splash545 W piątej klasie podstawówki założyłem się z kolegami, że położę się na torach jak będzie jechać pociąg i przejedzie nade mną. Gdyby coś tam od spodu bardziej wystawało to by było po mnie, zakład wygrałem ale była taka inba że ja pi⁎⁎⁎⁎lę. Pociąg zatrzymał się w końcu, wezwali policję, jakiś jełop z bloku obok który wszystko widział gonił nas a ja w swoim geniuszu uciekłem prosto do siebie na chatę i udawałem że nikogo nie ma xD Rodziców nie było jeszcze więc nie otwierałem, ale kutasiarze nie dali za wygraną i po prostu czekali pod drzwiami. Jak rodzice wrócili, to ojca policjanci musieli uspokajać bo chciał mnie zamordować, krzyczał że jak tak bardzo chcę to może mnie przez okno wyrzucić, nie muszę się kłaść na torach. Długo wesoło było, nie powiem. MIałem szlaban na wszystko, nie mogłem nawet tv oglądać, wszystkie moje oszczędności zostały zarekwirowane, na wakacje mnie nie zabrali i wzięli tylko siostrę a ja musiałem z babcią siedzieć całe dwa tygodnie.
@splash545 Taka refleksja mnie naszła. Cud, że te dzieciaki z lat 80. i 90. przetrwały. Pamiętam, jak mając siedem lat biegałem sam z kolegami po osiedlu, gdzie połowa bloków była jeszcze w budowie. Wchodziliśmy do wykopów, biegaliśmy po jakichś górach śmieci wywalanych z budowy. Budowaliśmy "domki" z krawężników (raz taki domek się zawalił i połamał nogę jakiemuś chłopakowi). Łaziliśmy sami, bez jakiegokolwiek nadzoru niemal po całym mieście. Trzeba było sobie dawać radę z bandami chłopaków z innych osiedli, którzy chcieli nam nakopać. Pamiętam, jak mnie chcieli skroić z kasy ale szczęśliwie ktoś z bandy tych chuliganów powiedział, że mnie zna z widzenia i żeby mnie zostawili.
Kilka razy uciekałem przed owczarkiem niemieckim sąsiada. Raz mnie złapał i zaczął szarpać i... dusić jakiś koleś, który twierdził, że teren na który weszliśmy z kolegą jest jego i nie mamy prawa tam być. Ucieczki przed cygańskimi dziećmi, które mieszkały niedaleko i rzucały w nas zawsze kamieniami, to była niemal codzienność.
Zaloguj się aby komentować
Inny wariant negatywnych wizualizacji można określić mianem prospektywnej retrospekcji. W tej technice co jakiś czas odrywasz się od bieżących zajęć i zastanawiasz, czy kiedyś w przyszłości będziesz żałować, że nie możesz cofnąć się w czasie dokładnie do tej chwili. Być może robisz akurat coś zupełnie przyziemnego, na przykład jedziesz do sklepu, by kupić coś na obiad. Jednak z biegiem lat może przyjść taki moment, kiedy zatęsknisz za wykonywaniem nawet tak prozaicznej czynności.
Wyobraź sobie, że udało ci się uniknąć śmierci na tyle długo, że dzieci oddały cię do domu opieki. Siedząc w świetlicy, gdzie ryczy rozkręcony na cały regulator telewizor, możesz z nostalgią rozmyślać nad starymi, dobrymi czasami, kiedy jeszcze prowadziłeś samochód i miałeś dość sił, żeby przyrządzić sobie posiłek. Tamte dni wydadzą ci się światem marzeń. Dokonując prospektywnej retrospekcji, przypominasz sobie po prostu, że w danej chwili, niemal bez względu na to, czym się właśnie zajmujesz, z perspektywy przyszłej wersji siebie prawdopodobnie wiedziesz wymarzone życie. Więc ciesz się nim!
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm


@pushack może niekoniecznie złą, ale można docenić zwykłe proste czynności (spacer, granie, czytanie) i to, że może? w tej chwili mamy względny spokój w zyciu, choć może wydawać się nudne. A co do przyszłości, to nigdy nie wiadomo, może będzie lepsza, może będzie gorsza, a może nie będzie jej wcale, dlatego warto korzystać z tego co jest, jakie by nie było.
A co do samej techniki to tak, polega ona na wizualizacji tej gorszej wizji przyszłości, lecz należy pamiętać, żeby robić to w ścisłych ramach czasowych - od kilku do kilkunastu minut dziennie. Nie należy wpadać w jakieś wielogodzinnego czarnowidztwo.
Zaloguj się aby komentować
Zwycięzca się nie zgłosił, więc wyjdę przed szereg i poratuję Was zadankiem.
Temat: kazanie
Rymy: cholera - strzela - ambona - kona
GL&HF
#zafirewallem #naczteryrymy

Zaloguj się aby komentować
24 914 495,0 - 200,0 = 24 914 295,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi
Zaloguj się aby komentować
467 086,0 - 15,0 = 467 071,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
(...) Jedną z nich można nazwać kontemplowaniem ostatnich razów. Polega ona na uznaniu faktu, że jako istota śmiertelna każdą rzecz zrobisz kiedyś po raz ostatni. Ostatni raz włączysz światło, ostatni raz zjesz kolację i ostatni raz pożegnasz się z rodzicami, małżonkiem, dziećmi i przyjaciółmi. Niektóre ostatnie razy masz już za sobą: istnieje duże prawdopodobieństwo, że już nigdy nie wykręcisz numeru na telefonie z tarczą obrotową, nie skorzystasz z maszyny do pisania ani nie podejdziesz do egzaminu z matematyki. W którymś momencie ostatni raz przyłożysz głowę do poduszki i ostatni raz nabierzesz powietrza do płuc.
Stosując tę technikę, od czasu do czasu przerywasz zwykłe codzienne czynności, żeby pomyśleć o tym, że być może wykonujesz je po raz ostatni w życiu.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Jeśli ktokolwiek z was (...) zwraca się ku własnej woli, by ćwiczyć ją i rozwijać za sprawą podejmowanej pracy, by czynić ją zgodną z naturą, wzniosłą, wolną, nieskrępowaną, niepowstrzymaną, niezawodną i skromną; (...) jeżeli w każdej napotkanej kwestii pracuje nad swoimi najważniejszymi zasadami tak jak biegacz robi to w odniesieniu do biegania, a osoba rozwijająca głos czyni to w stosunku do swojego głosu - oto człowiek, który naprawdę czyni postępy, a jego podróż nie poszła na marne. Jeśli jednak ograniczył swoje działania do praktyki czytania książek (...) powiem mu by natychmiast wrócił do domu i nie zaniedbywał spraw, które tam na niego czekają, ponieważ rzecz, z powodu której wyruszył w podróż, nie jest nic warta.
Epiktet, Diatryby
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Trening odporności powinien obejmować również ćwiczenia fizyczne. Oczywiście ich rodzaj będzie zależał od twojej obecnej kondycji, wieku i stanu zdrowia. Niektórzy ograniczą się do spaceru po okolicy; inni wybiorą się na długi bieg. Prawdopodobnie na początku treningi będą się wiązały z pewnym dyskomfortem fizycznym, nie tylko w trakcie ćwiczeń, lecz także po nich. Być może przez cały dzień będziesz zmęczony, a następnego ranka obudzisz się obolały.
Na tym etapie możesz odnieść wrażenie, że trening odporności nie podnosi twojego komfortu życia, wręcz przeciwnie – obniża go. Musisz jednak pamiętać, że trenujesz nie po to, żeby każdy moment upływał ci w komforcie. Chodzi o poszerzenie twojej strefy komfortu, byś czuł się swobodnie w wielu różnych okolicznościach. Trzeba za to zapłacić przejściowym dyskomfortem, ale ogólnie rzecz biorąc, zyski przewyższą koszty.
Jeśli wytrwasz w swoim programie treningowym, po pewnym czasie odkryjesz, że po ćwiczeniach nie masz już zakwasów, a twoja kondycja fizyczna się poprawiła. Być może przed rozpoczęciem treningów dostawałeś zadyszki, spacerując albo wchodząc po schodach; teraz poruszasz się z nową energią i lekkością. Zyskasz też kojącą świadomość, że dzięki ćwiczeniom twoje ciało jest lepiej przygotowane na wszelkie sytuacje, które mogą wymagać wysiłku fizycznego.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm


Każda aktywność jest lepsza od jej braku. Ale z perspektywy czasu myślę, że najlepiej jest trenować od młodości jakieś sztuki walki. Nie typowe mordobicia dla patusów, tylko coś ogólnorozwojowego, karate, aikido, judo, nawet jakaś capoiera. Zapewnia to i sprawność fizyczną i pewność siebie, a i w 98% przypadków podbramkowych będziemy mieć zdecydowaną przewagę nad innymi. Osobiście żałuję, że kiedyś aikido odstawiłem. Sporty czysto wydajnościowe typu bieganie, kolarstwo mają tę wadę, że w późniejszym wieku mogą się objawiać zwyrodnieniami stawów kolanowych i biodrowych.
Zaloguj się aby komentować
Witam wszystkich wierszokletów i innych poetów, a dla Waszej podniety rozpoczynam LXXXIII edycję bitwy #nasonety !
Podobnie jak mój poprzednik, utwór, który zaprezentuje nie będzie sonetem lecz 20 wersowym wierszem. Każdy chętny, podług swego upodobania, może zarymować do 14 - 16 - 18 bądź 20 wersów. Tematem obecnej edycji - który oczywiście można mieć między pośladkami - być może będzie morze, lub zwłoki w jeziorze, stawie lub bajorze, badź też w rzeki nurcie, może być to też bez życia ciało, śmierć, lub coś w tej okolicy. A skąd taka tematyka? Bezpośrednio z wiersza #diproposta pana
Bolesława Leśmiana
o tytule
Topielec
W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,
Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie,
Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.
Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem
Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,
I kusił coraz głębiej — w tę zieleń, w tę zieleń!
A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,
Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,
Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany,
W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,
W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask głuchy,
W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,
Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,
Cienisty, jak bór w borze — topielec zieleni.
Mam nadzieję, że tematyka jest odpowiednio odstręczająca, gdyż liczę na niską frekwencję, bo nie mam ochoty pisać długiego podsumowania. Proszę więc bawić się dobrze, choć powściągliwie. GL&HF
#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować
24 919 400,0 - 200,0 = 24 919 200,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
467 216,0 - 25,0 = 467 191,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
W ramach treningu odporności będziesz wystawiał się nie tylko na dyskomfort psychiczny, lecz także fizyczny. Latem możesz spędzać czas na zewnątrz, zamiast chronić się przed upałem w klimatyzowanym pomieszczeniu. Zimą możesz wychodzić na mróz w zbyt lekkim ubraniu. Sam trenuję odporność, pozwalając sobie trochę zmarznąć w październiku: gdy wszyscy wokół noszą swetry, ja chodzę w samej koszuli. Odkryłem, że dzięki temu w styczniu jest mi ciepło w samym swetrze, podczas gdy inni trzęsą się w kilku grubych warstwach ubrań.
Twój trening odporności może objąć również dietę. Spróbuj zrezygnować z przekąsek między posiłkami i jeść mniejsze porcje. Owszem, ogarnie cię głód, ale być może pierwszy raz w życiu będziesz miał szansę zbadać to zjawisko. Przy okazji prawdopodobnie dokonasz ciekawych odkryć – na przykład, że twoje ciało jest w stanie przyzwyczaić się do nowego stylu odżywiania. W rezultacie będziesz odczuwał mniejszy głód niż wcześniej, mimo że ograniczyłeś liczbę spożywanych kalorii. Być może uświadomisz sobie wtedy, że to, co uważałeś za głód, w rzeczywistości nie było zjawiskiem fizjologicznym, tylko psychologicznym – mieszaniną nudy i niezadowolenia.
Żywieniowy aspekt treningu odporności może przynieść nieoczekiwany skutek uboczny w postaci utraty zbędnych kilogramów. Możliwe też, że jedzenie zacznie sprawiać ci większą przyjemność niż dotąd.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm


@splash545 oj tak, do głodu a raczej do nie jedzenia w ciągu dnia da się łatwo przyzwyczaić.
Nie raz miałem tak że rano jadłem jakieś śniadanie a potem w trakcie całodniowego zapierdolu nie czułem głodu. Dopiero kolejnego dnia rano.
No wczoraj rano zjadłem 100g twarogu, a potem dopiero o 21 (tak wiem, za późno) 4 kanapeczki z ogórkiem. Ale to chyba dlatego że było w ciul gorąco i organizm domagał się tylko wody a nie żarcia. Wypiłem łącznie z 5l wody i elektrolitów.
Z tym chłodem też mam podobnie, zwykle spodnie, jakaś podkoszulka oraz bluza i mogę śmigać po mrozie.
@myoniwy ja jak byłem w trakcie zrzucania kilkudziesięciu kilo, to moim dużym odkryciem było to, że jedynie kilka pierwszych dni było trudnych - max tydzień. Później okazało się, że uczucie głodu wcale nie jest takie straszne, co w połączeniu z pierwszymi sukcesami widocznymi na wadze sprowokowało mnie, żeby się tym bawić. No i robiłem sobie raz lub dwa razy w miesiącu głodówki 24-36h właśnie dla zabawy, żeby się sprawdzić.
@splash545 Tak, ja również zauważyłem, że istnieją tak jakby dwa stadia głodu gdy zrzucałem zbędne kg. Pierwsze stadium to stadium psychologiczne, które polega na tym, że wydaje Ci się, że jesteś głodny. Żołądek się kurczy, bo brakuje mu jedzenia, ale tak naprawdę to uczucie jest tylko w Twojej głowie, bo w organizmie masz wszystkie niezbędne do życia substancje i ten głód to zwykły dyskomfort związany z przyzwyczajeniami. Gdy uda Ci się przezwyciężyć pierwszą fazę, co zazwyczaj trwało u mnie maksymalnie 2-3h organizm wchodzi w jakby tryb spoczynku i zaczyna korzywtać z własnych rezerw. Dopiero później pojawia się druga faza, czyli ten głód właściwy, gdy żołądek rzeczywiście jest pusty. Wtedy dopiero rozpoczynałem jedzenie czegoś niewielkiego i lekkiego, tak aby pobudzić trawienie. Ciekawy jeat nasz organizm
@gedzior84 @splash545 To akurat fizjologiczny spadek poziomu glukozy we krwi, czasami tak nawet jest, że w ogóle nie jesteś głodny ale już trzęsą się łapy jak alkoholikowi rano pod sklepem i "trzeba coś zjeść". Jak opuścisz ten glukozowy rollercoaster to okaże się, że jeść można kiedy faktycznie jest się głodnym a nie kiedy wymuszone przez pragnienie kolejnej dawki używki dla mózgu, jaką jest glukoza.
Zaloguj się aby komentować
24 919 860,0 - 200,0 = 24 919 660,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi
Zaloguj się aby komentować
Aby zahartować się emocjonalnie, musisz zmierzyć się ze swoimi lękami – czyli rozprawić się z istotą, którą możemy nazwać twoim wewnętrznym tchórzem. (Dodam, że twój wewnętrzny tchórz mieszka w twojej podświadomości i jest sąsiadem twojego wewnętrznego lenia). Zrobisz to, celowo konfrontując się (w umiarkowanych dawkach) z tym, co budzi w tobie strach. Na przykład jeśli boisz się przemawiać publicznie, część twojego treningu odporności może polegać na szukaniu okazji do występów przed niewielką, przyjazną publicznością. Kiedy się do tego przyzwyczaisz, możesz zwiększyć liczbę słuchaczy. Możliwe, że dzięki procesowi desensytyzacji, czyli odwrażliwiania, któregoś dnia ku swojemu zdumieniu wystąpisz bez strachu przed setkami ludzi.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm


No to teraz zagadka. Załóżmy hipotetycznie, że problemem jest szybkie odpalanie się w sytuacji konfrontacji słownej, czy tam wydawanie się w sprzeczki. Wygląda na to, że jako stoik powinienem się często pakować w sytuacje konfrontacyjne żeby ćwiczyć opanowanie. Czy stoicyzm przewiduje jakieś inne strategie na takbardzo e okazje. Hmmm?
@totengott pchanie się specjalnie w tego typu sytuacje nie jest zbyt mądre, lecz gdy będziesz już przygotowany nie należy się ich bać ani ich unikać.
Stoicyzm na tego typu sytuacje przewiduje strategię polegająca na wyobrażaniu sobie takich hipotetycznych sytuacji, bądź jeszcze lepiej analizie wstecznej takich sytuacji, które kiedyś nastąpiły, a nie zachowałeś się wtedy tak jakbyś tego chciał. Siadasz, wyciszasz się i przypominasz sobie taką sytuację, starając się zrobić to już bez emocji, żebyś znów nie przeżywał jej w myślach, tylko patrzysz na to jakby z boku, jakby wydarzyło się to komuś innemu - twojemu przyjacielowi - a Ty chciałbyś dać mu radę jak powinien się wtedy zachować. Analizujesz co było i co na Ciebie najbardziej zadziałało, w jakim momencie się odpaliłeś i dlaczego, myslisz jak mógłbyś temu zapobiec. Następnie wyobrażasz sobie co by się stało jakbyś zachował się inaczej, tak jakbyś tego chciał. Wyobrażasz sobie co by się stało z jak największą liczbą szczegółów, myślisz dlaczego byłoby lepiej gdybys się nie odpalał i starasz się poczuć tę satysfakcję i zadowolenie z siebie, że zachowałeś się tak jak tego chcesz.
Dla mózgu istnieje niewielka różnica między tym co dzieje się naprawdę, a tym co sobie wyobrażasz. Dlatego gdy raz, drugi i piąty wyobrazisz sobie, że zachowujesz się w pożądany sposób, to przy kolejnej tego typu sytuacji istnieje duża szansa, że zachowasz się w pożądany przez Ciebie sposób. W tym momencie jesteś już w jakiś sposób przygotowany i następnym razem nie dasz się zaskoczyć, czynnik zaskoczenia często jest kluczowy.
Taką analizę najlepiej robić wieczorem, tego samego dnia kiedy taka sytuacja wystąpiła, lecz można też wrócić do dużo wcześniejszych sytuacji.
Tylko głupiec nie czuje strachu. A sam strach i strach to są tak różne rzeczy, że ciężko to porównywać ze sobą. Przed wystąpieniem publicznym życia nie stracisz, wspinając się po ścianie w górach jak najbardziej możesz.
Ja bym bardziej powiedział, że te pierdostrachy to przezwyciężanie nieśmiałości po prostu.
@splash545 Aby zahartować się emocjonalnie, musisz zmierzyć się ze swoimi lękami – czyli rozprawić się z istotą, którą możemy nazwać twoim wewnętrznym tchórzem.
ja się wyborców pisu boję, chociaż hartuję się od dziecka. jak ja się z tymi istotami mam rozprawić? jak ich jest dziesięć milionów.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować