Musimy więc wyjść na wolność. Jedyny sposób zdobycia jej to obojętność wobec Losu:
narodzi się wtedy owo nieocenione dobro, spokój i wzniosłość umysłu całkowicie już zabezpieczonego, i po zniweczeniu błędów wielka i trwała radość z poznania prawdy oraz życzliwość i pogoda ducha, które mu będą źródłem przyjemności nie dlatego, że same są dobrem, lecz dlatego, że wynikają z jego własnego dobra.
Dawno już nie było, a może się przyda ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba tę serię sonetów pisze mi się najlżej i mam z niej największy fun. Zapraszam więc do kolejnego utworu konkursowego #diriposta do najnowszej edycji bitwy #nasonety . Tu podobnie do @Piechur zachowałem prawie do końca ilość sylab co w sonecie di proposta. Nie udało mi się to jedynie w przedostatnim wersie.
(...) szczęście nie leży na łasce żadnych rzeczy zewnętrznych (żadnych rzeczy niezależnych). Radość stoików nie wynika z tego, że to lub tamto im się udało osiągnąć, nie wynika z tego, że to lub tamto mają czy zdobyli, nie z tego, że to czy tamto robią, i nie z tego, że przestają z takimi, a nie innymi ludźmi. Nie. Stoicy są szczęśliwi dlatego, że umieją dobrze żyć, umieją nabrać właściwego stosunku do siebie, innych i świata. (...) Stoicy umieją się dobrze ułożyć ze światem - ale to nie dlatego, że są szczęśliwi. Są szczęśliwi dlatego, że potrafią się ułożyć sami ze sobą.
Mistrz grozy może być tylko jeden, a jest nim Słowak - Jozef Karika. Twórczość pana Kariki znam i szanuję, w szczególności za genialną Szczelinę.
Głód jest jedną z nowszych książek Słowackiego pisarza. Jest to zbiór pięciu opowiadań, z jednej strony różnorodnych, a z drugiej podobnych do siebie. Na pewno to co je łączy to magiczny, mistyczny klimat słowackich gór, smog duszący małe górskie miasteczka i wszeogarniające poczucie beznadziei. Karika potrafi tworzyć klimat.
To co jeszcze łączy te opowiadania to znane czytelnikom Kariki schematy. Z jednej strony jest to wada, bo można powiedzieć, że jak przeczytałeś jego jedną książkę to jakbyś przeczytał wszystkie. Z drugiej ta jego konsekwencja tworzy legendę ze słowackich gór i tego co może nas tam spotkać. Ja jak zwykle po przeczytaniu jego książki mam chęć pojechać na Słowację i pochodzić po tamtejszych górach. Jeśli ktoś lubi górskie klimaty, polecam.
Opowiadania tak naprawdę są prostymi historiami grozy. Nikt tu nie próbuje wymyślić koła na nowo. Historie te, jednak są poprowadzone w mądry sposób i też sama forma narracji jest inteligentna i może się podobać.
To co mi się szczególnie podoba jest to, że autor potrafi nawet głupią decyzję bohatera odpowiednio uargumentować i nadać jej realności. Same postacie posiadają jakąś głębię, na tyle, na ile da się to okazać w tak krótkiej formie. A te proste schematy horroru są podlane sosem, w którego skład wchodzi metafizyka, filozofia, szaleństwo i stare legendy. W każdym z opowiadań znajdziemy przynajmniej jedną z tych rzeczy, a czasem i wszystkie na raz.
Nie każdemu ta książka podejdzie przez jej wtórność, ja jednak bawiłem się świetnie. Daje ocenę 8, bo mimo wszystko to tylko proste opowiadania oraz dlatego, że książka ma ledwie 205 stron. Reszta rzeczy, które ktoś może odebrać jako wadę, dla mnie wadą nie są. Dla mnie robi to klimat tworzenia nowych legend za naszą południową granicą i podoba mi się ten styl.
Ze stoickim spokojem odcinek 79 - Konflikty rodzinne
Proza życia rodzinnego przeplatana jest lepszymi i gorszymi okresami. Niekiedy jednak sytuacja ulga zaognieniu, przybiera postać ostrych kryzysów, których ceną jest cierpienie, frustracja i uczucie bezradności. Prawda jest taka, że takim scenariuszom niekiedy nie sposób skutecznie przeciwdziałać – generuje je dynamika relacji międzyludzkich. W dzisiejszym odcinku wyjaśniam jak w tej sytuacji po stoicku zatroszczyć się o siebie i wyjść na przeciw wyzwaniu. Tomasz Mazur
W odcinku o stoickich strategiach radzenia sobie w sytuacji konfliktu rodzinnego, a także dlaczego warto porzucić nadzieję dla dobra naszej psychiki.
Powinniśmy wszakże działać tak, jak postępujemy w przypadku podróży. Co mogę zrobić? Mogę wybrać kapitana, załogę statku, dzień i sposobność. Potem nadchodzi sztorm. O cóż jeszcze mam się troszczyć? Zrobiłem, co w mojej mocy. Teraz sprawy leżą w rękach innych ludzi, w tym kapitana.
@Statyczny_Stefek Nie taki jest sens. Jest napisane wcześniej zadbaj o to co możesz, a jak już się zaczną dziać rzeczy od Ciebie niezależne to nie przejmuj się tym. Ty już zrobiłeś co się dało, a przejmowanie się tym co od Ciebie nie zależy do niczego Ci się nie zda. Tu nie ma nic o zaufaniu bogom, a jedynie o zaufaniu swoim uprzednim przygotowaniom
@splash545 Zgadzam się, ale mi chodziło konkretnie o "i kapitana". No, i akurat o przykład ze sztormem, który mi się kojarzy jednoznacznie z bogami cudownie ratującymi podróżnych.
Pomyśl tez, że to nic wielkiego odgrywać bohatera, kiedy wszystko dobrze, kiedy życie przebiega szczęśliwym torem: spokojne morze i posłuszne wiatry nie dają sternikowi możności okazania swej sztuki; aby sprawdzić odwagę człowieka, zdarzyć się muszą jakieś przeciwności.
Znów mi przypadło ogłoszenie wieczornego konkursu #naczteryrymy , zaczynam się już przyzwyczajać. Może by mi ktoś etat dał czy coś? No ale mniejsza. Wczoraj wygrałem na spółe z @PaczamTylko i wspólnie ustaliliśmy taką treść dzisiejszego zadania:
"Zdradź tajemnicę, którą skrywasz". Nie zrobię tego, gdyż jest ona czymś nad czym mam kontrolę. "Ja zakuję cię jednak w łańcuchy". Człowieku, o czym ty mówisz? Mnie w łańcuchy? Możesz skrępować moją nogę, ale mej woli nie zdoła przezwyciężyć sam Zeus. "Wtrącę cię do więzienia". Masz na myśli moje biedne ciało. "Utnę ci głowę". A w którym to momencie powiedziałem, że mojej głowy nie da się odciąć?
¯\_(ツ)_/¯ Na pewno byli tacy co znosili i dawali radę. Tu powyższemu Panu chodziło o pewien mocny przykład, nie wiem czy chciał, żeby to było odbierane dosłownie. On sam znosił niewolę i wygadany był, no nie jest to to samo co tortury, fakt.
Natomiast znam 2 przykłady kiedy ktoś szedł na śmierć i do samej śmierci był wygadany a są to:
1. Sokrates, którego też Epiktet będzie wielokrotnie sam podawał za przykład. Co prawda Sokrates typowo stoikiem nie był, ale często podają go za wzór.
2. Seneka to już typowo stoik i idąc na śmierć do samego końca był wygadany
Znam jeszcze jeden przykład stoika, nie pamiętam już jego imienia. Dla mnie samego jego postawa jest niezrozumiała i nie lubię go wspominać, no ale jako odpowiedź do Twojego komentarza by pasowała.
Pewien stoik wyszedł żywy z pogromu w jego rodzinnym mieście gdzie zabili jego żonę i dzieci, a jemu odebrali majątek. Pierwsze co powiedział jak stamtąd wyszedł było to, że żadna krzywda mu się nie stała, bo dalej może myśleć i nikt na jego poglądy nie wpłynął. A śmierć bliskich i utrata majątku to taka tam niedogodność ¯\_(ツ)_/¯
Także byli tacy co po dupie dostali i się nie dali. Jednak są to wyjątki i ten ostatni pan to nie wiem czy był taki oświecony, czy miał psychopatyczne skłonności charakteru. Moim zdaniem Epiktet napisał tak, żeby dać dosadny i mocny przykład i pewnie też wierzył w to, że tak się da. Jednak pewnie powiedział tak bardziej, żeby pobudzić umysły słuchaczy w sposób mocny niż żeby odbierać to aż tak bezpośrednio. Dla Epikteta prawdziwą wolnością było to co ma się w głowie i że jeśli tylko chcemy to nikt nie może na to wpłynąć o czym myślimy i jakie poglądy mamy. Prostszy przykład to, że zawsze można skłamać, że myślimy inaczej a dalej można myśleć swoje i nasze myśli i przekonania to jest wartość nadrzędna bo zależna tylko od nas.
No powiem Wam, że wczoraj konkurencja była tak zaciekła i było tak gęsto od wierszy, że myślałem, że to pierwsze miejsce to zajmiemy ex aequo w 10 osób. No ale bo długim i ciężkim boju pierwsze miejsce przypadło mi i @Moose owi. Już dłużej nie przedłużając zapodaje nasze wspólne zadanko:
Temat: na stołówce
Rymy: skalam - bywa - spalam - pływa
Mam nadzieję, że dzisiejsze zainteresowanie zabawą będzie równie wysokie jak wczoraj, lub jeszcze wyższe. xd
Dobra jak co to ostrzegam, że historia prawdziwa. Pracowałem kiedyś chwilę w gastro jako dostawca i widziałem taką scenkę. Dwóch kucharzy dyskutowało i wiersz pisany z perspektywy jednego z nich:
Dyskutując nad posiłkiem w niego parskłem, tak go skalam.