
splash545
- 4076wpisów
- 21375komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Gdy pomyślimy o złożonej naturze emocji i o tym, że każdy ma niepowtarzalną osobowość, w której powstają, może nam się wydawać, że stoickie zalecenie, by kontrolować swoje reakcje, jest zbyt uproszczone. Istnieje bardzo wiele zachowań nieświadomych, które napędzają emocje i wydawanie osądów. Rozwikływanie i neutralizowanie kłębowiska emocji i osądów, które zalecają stoicy, to kawał ciężkiej roboty. W tym obszarze stoicyzm utwierdził mnie w przeczuciu, które wcześniej miałam na jego temat: a mianowicie, że wysoko stawia poprzeczkę – dla wielu z nas zbyt wysoko – ale też przedstawia nam ideał, do którego należy aspirować i dążyć.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wielka część ludzi sama sobie sprawia przykrości i stwarza powody do żalów bądź przez to, że żywi fałszywe podejrzenia, bądź przez to, że wyolbrzymia drobnostki. Często gniew do nas przychodzi, częściej my przychodzimy do gniewu.
Seneka, O gniewie
#stoicyzm

Dla jednego drobnostka, dla drugiego czubek góry. Dla Elona Straship kaboom to drobnostka, dla Kowalskiego kaboom chałupy, to tragedia.
Posiadanie krótkiego lontu to wypadkowa charakteru i temperamentu, a te się kształtują w dzieciństwie.
Ergo nie każdemu jedna miara służy, a nerw ze stali, o ile za młodu nie wyuczony, wymaga lat treningu kontroli emocji.
@kitty95 "wymaga lat treningu kontroli emocji". Z tym raczej Stoik by się nie zgodził. Stoik raczej by powiedział że to wymaga lat refleksji i zdobywania wiedzy. To, że ktoś się złości nie znaczy że powinien tłumić złość, a raczej że powinien przede wszystkim zaakceptować pierwszy impuls(Chryzyp mówił o dwóch poziomach osądu, pierwszy jest nawykowy, a drugi pojawia się gdy do gry wkracza "racjonalny umysł") i nie przyzwalać na to żeby w myślach utrwalał się dalej błędny osąd. Raczej konieczna jest tutaj refleksja i zastanawianie się nad emocjami a nie lata treningu kontroli. Tak jak mawiał Sokrates "Poznaj samego siebie".
Oryginalnie starożytni Stoicy nigdy nie mówili o kontroli. Emocji i myśli nie da się kontrolować. Można zrobić nawet test osobiście. Wystarczy spróbować usiąść do medytacji i skupić uwagę na oddechu. Od razu zauważymy że nie da się pstryknięciem palca skupić myśli na jednym obiekcie, a tak by było jakby dało się je kontrolować. Tak samo jak człowiek jest gniewny nie może pstryknąć palcami żeby usunąć gniew. Stoicy podchodzili do tej kwestii w taki sposób, że nie uczyli się kontrolować tylko starali się dopracować osądy i zmieniać wzorce myślowe, edukować się w filozofii, dokonywać refleksji.
@Dan188 ale ja nie piszę, co filozofia na ten temat sądzi, tylko jak wygląda praktyka dla zdecydowanej większości ludzi. Kazda świadoma zmiana behawioralna wymaga treningu.
A propos medytacji, to na pewnym poziomie zaawansowania - przychodzącym po x dniach, tygodniach, miesiącach, czy latach treningu, potrafisz się całkiem wyłączyć. Zero myśli. To akurat wiem z praktyki, bo kiedyś medytowałem.
Teksty filozofów są ciekawe, bo dają różne wskazówki. Ale niczego za nas nie zrobią.
Zaloguj się aby komentować
25 085 800,0 - 200,0 = 25 085 600,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi
Zaloguj się aby komentować
Potomku Żbików, coś uczynił!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Osądy są niezwykle ważne, ponieważ decydują o naszych działaniach. Posługując się rozsądkiem, możemy jednak zapanować nad falami emocji. Codziennie przebiega nam przez głowę ponad sześćdziesiąt tysięcy myśli. Niektóre są ważne, ale wiele z nich to „śmieci”. Dlatego przed podjęciem decyzji musimy uruchomić zdrowy rozsądek i uporządkować myśli. Często „wałkujemy w głowie” sprawy, które nas niepokoją (na przykład nadchodzące spotkanie z szefem), jednak nie zmieni to ich faktycznego przebiegu. Przygotowanie się – owszem, przesadne rozstrząsanie – nie. Obsesyjne myślenie na jakiś temat jest jak śmieciowe jedzenie: niezdrowe, pozbawione wartości odżywczych i niedające energii potrzebnej do realizacji celów. Podobnie jak unikasz napychania się śmieciowym żarciem, nie wałkuj w głowie śmieciowych myśli.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


To jest wypadkowa wrażliwości i empatii. Osoby wysoko wrażliwie i empatyczne mają skłonności do nadmiernego przejmowania się rzeczami na które nie mają wpływu, działaniami innych, etc.
I to nie jest takie proste, że siup pstryczek i już przestajemy roztrząsać. Generalnie opcje są trzy: albo odcinamy się od świata absurdu i żyjemy w bańce, amputujemy sobie empatię, a wrażliwość maskujemy np. szorstkością, czy wręcz chamstwem lub trenujemy wyuczoną obojętność.
Każde z rozwiązań jest i trudne w realizacji i słabe w efektach.
@kitty95 fakt nie jest to proste. Wymaga to wielu dni, tygodni czy nawet lat treningu. Lecz z tymi jedynymi dostępnymi opcjami wymienionymi przez Ciebie i tym, że jest to słabe w efektach nie jestem w stanie się zgodzić. Można nauczyć się w dużym stopniu kontrolować swoje myśli i być przy tym pogodnym i zadowolonym z życia człowiekiem. Jest tu pewna doza obojętności na rzeczy niezależne w sensie, że się nimi po prostu nie przejmujemy. W każdym razie nie jest to żadna bańka, nieczułość, czy obojętność w rozumieniu apatii.
Ja się w tym ćwiczę i po półtorej roku widzę duże zmiany w moim podejściu do życia, że coraz większą liczbą rzeczy się nie przejmuję i dodatkowo coraz bardziej lubię życie, chce mi się rano wstawać i w końcu naprawdę doceniam to co mam.
@kitty95 nikt nie mówi przecież że to polega na pstryknięciu palcami. Jeśli chodzi o Stoików to Epiktet przykładowo w Dyskursach mówił o tym żeby zaczynać od małych rzeczy i że nie da się osiągnąć "mądrości " w tydzień. Jeśli ma się jakieś wzorce myślowe to nie są one niezmienne
Ale to że się da pracować nad osądem to jest de facto prawda. Sam przez lata stresowałem się na zapas wieloma sytuacjami albo bałem się pewnych rzeczy. Ostatecznie dzisiaj wiele tych wad pokonałem, ale swoją przygodę z duchowością itd. zaczynałem gdzieś z 5 lat temu.
Zaloguj się aby komentować
25 087 605,0 - 200,0 = 25 087 405,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi
Zaloguj się aby komentować
476 797,0 - 25,0 = 476 772,0
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wiemy, że według stoików charakter był jedną z niewielu rzeczy, na które ma się w życiu wpływ (a ich życie było często trudne i nieprzewidywalne). Dlatego też nakładali na siebie obowiązek budowania i utrzymywania najlepszego charakteru, na jaki było ich stać. A dobry charakter to taki, w którym na wysokim poziomie stoją cztery stoickie cnoty: odwaga, samokontrola, mądrość i sprawiedliwość.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm


@splash545 hmmm nie wiem, chyba się nie zgadzam. Tak naprawdę mamy niewielki wpływ na własny charakter (osobowość?), wychowanie, geny i doświadczenia życiowe mają o wiele większe znaczenie. Często nie zauważamy zmian naszego charakteru. Wydaje mi się, że znacznie większy wpływ mamy na nasze nawyki i to, czy walczymy z przeciwnościami i problemami czy się poddajemy.
@HolQ Tylko czy umiejętność walki z przeciwnościami losu czy też nawyki to też nie jest nasz charakter? Czy poddawanie się nie świadczy właśnie o słabym charakterze czasami?
Ostatnio sporo czytam o zespole nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) gdzie osoby mające to zaburzenie mają inną biochemikę mózgu, więc ciężko czasem zrobić dany nawyk, wytrwać w celach o odwleczonej nagrodzie itd. bo inaczej działa dopamina. Takich osób nie jest wcale tak mało, a istnieje przecież wiele innych takich rzeczy, na które nie mamy wpływu i o których często nawet nie wiemy, więc nawet wspomniane nawyki nie są takie oczywiste i zależne od nas. Natomiast to jak do tego podchodzimy, a więc próba właśnie dopasowania się pod problemy, jakieś obejścia problemów, próba znalezienia rozwiązania - te rzeczy już są w jakiś sposób od nas zależne i to o nich jest mowa raczej. Nie jest napisane, że mamy pełen wpływ na swój charakter, bo jak piszesz jest on składową wielu niezależnych od nas elementów, ale jakiś wpływ mamy, a przecież na nic chyba całościowego wpływu nie mamy.
@pingWIN "...Tylko czy umiejętność walki z przeciwnościami losu czy też nawyki to też nie jest nasz charakter? Czy poddawanie się nie świadczy właśnie o słabym charakterze czasami?..." - wydaje mi się, że każda odpowiedz jest prawidłowa, zarowno Twoja i moja bo jest to tak rozmyte xD. Jednak wolę chemię od filozofii..... xP
Zaloguj się aby komentować
460 + 1 = 461
Tytuł: Ojciec chrzestny
Autor: Mario Puzo
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
ISBN: 978-83-6751-263-3
Liczba stron: 612
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 7/30
Książka zawiera znaną i wyrytą mocno w popkulturze historię. Opowiada o losach sycylijskiej rodziny Corleone i o tym jak zawiązywali struktury mafijne na terenie Stanów Zjednoczonych w czasach powojennych. Historia dosyć prosta i napisana prostym językiem.
Książka dosyć nierówna mająca wątki dopracowane w każdym calu, oraz takie z pewnymi niedociągnięciami. Jeden wątek był praktycznie zbędny, przeseksualizowany i był właściwie jak tani harlequin, miałem wtedy takie wtf co ja czytam.
Postacie wykreowane przez Puzo są wyraziste i choć niekoniecznie je polubiłem to ich losy nie były mi obojętne i byłem ich ciekaw (oczywiście znałem je wcześniej to podejście było jedynie odświeżeniem). Powieść miała zadatki, żeby być wybitna, ale taka nie jest. Za to jest dosyć solidna i czyta się ją dobrze i szybko.
Przy tym podejściu spojrzałem trochę inaczej na postać don Vito Corleone i dostrzegłem w nim wzorcowego stoika. A historia jego syna Sonnego może być traktowana jako pouczenie o negatywnych skutkach gniewu. Seneka approved. :upside_down_face:
#bookmeter #dwanascieksiazek

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować