18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna

18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Ech, to znowu ja. Taki trochę bezczynny tydzien mam bo mi w domu kaloryfery zakładają a jak dobrze pojdzie to i elektrykę zaczna rozkładać (trzymajcie za to kciuki Tomeczkowie) i ja tak stojam cały dzień czy nie trzeba robotnikom kawy zrobic, mopa podac, scierki poszukac, jakaś ważną decyzje inwestorska podjąć. Na dodatek do tego trzeba cieeeęzko walczyc żeby nie zasnąć bo klade się jak zwykle czyli późno a wstawac trzeba o 6. Więc na telefonie mi troche czas upływa. I mam tu takie nie zwiazane z sytuacją remontowa pytanie do społeczności. Chrześnicą mojego męża ma 18 i rodzice jakis obiad wyprawiaja dla najblizszych i chrzestnych i ile to sie teraz na taką okazję daje. Bo nie mam pojęcia. Ktoś sie orientuje? #pytanie #finanse #pieniadze
Zaloguj się aby komentować
Ech, coraz rzadzej tu zagladam a na pewno coraz rzadziej sie udzielam. Powodem tego jest troche brak czasu, do codziennych obowiazkow doszedl mi ogród - na co nie narzekam bo uwielbiam. Ale też zdalam sobie sprawę (no moze od dawna o tym wiedzialam), że internet sprawia ze więcej żyje zyciem innych ludzi albo wręcz pustymi informacjami zamiast po prostu żyć. Mieszkajac w bloku z malymi mozliwosciami wychodzenia z powodu opieki nad chorą mamą takie internetowe życie dawało mi dużo frajdy. To bylo moje okno na swiat, miejsce gdzie poznawałam fajnych ludzi (nawet tylko czytajac o nich). Odkąd się przeprowadzilismy i mogę spędzać duza czesc dnia na ogrodzie, nie ciagnie mnie juz tak do komputera i telefonu. Staram sie tez wygodpodarowywac czas na czytanie, ogladanie filmów i teraz nie udawaloby mi sie to nie rezygnując troche z internetow. Przeczytalam juz sporo ksiazek ktorych nie mam czasu wrzucić na tag #bookmeter. Co wiecej po raz pierwszy od wieeeelu lat nie czuje potrzeby dokumentowania tego co robie, czytam, robienia list posiadanych roslin, przeczytanych ksiazek, obejrzanych seriali, prowadzenia pamietnika. Dotąd czułam że wszystko wymknie mi sie z rąk jak nie będę miala tego zapisanego. Właśnie niedawno ogarnelam sobie Obsidian donprowadzenia notatek, porobilam fajne szablony i... poczulam, ze nie mam potrzeby notowania. To dla mnie na prawdę nowość. W związku z tym poczułam potrzebę żeby powiedziec Wam wszystkim, że jesteście fajna społecznością. Zawsze dobrze się tutaj czułam. Mimo, ze nie poznalam nikogo z Was osobiscie troche znam Was z waszych postow. Jestescie wszyscy fajnymi ludzmi. Nie zamierzam likwidować konta, bo lubię sobie polurkowac. Moze od czasu do czasu wrzuce jakis komentarz a moze kiedyś znowu zapragne byc czescia tej spolecznosci wiec troche się żegnam ale nie do końca. Na pozegnanko wrzuce pare zdjec mojego ogródka z ktorego jestem dumna. Trzymajcie sie wszyscy i bądźcie dalej dobrymi ludźmi. #przemyslenia





Zaloguj się aby komentować
Padł mi ekran w czytniku ebooków, jaki czytnik byście polecili nie za miliony monet. Kindle odpada.
#pytanie #ksiazki #technologia
Zaloguj się aby komentować
Tomeczki mam prośbę o poradę. Wiem że jeździcie wszyscy fajnymi nowymi samochodami ale może możecie doradzić jakiego używanego autka do max 15 tys. szukać. U nas w służbie jeszcze ciągle Audi 80 i stara corsa ale w opelku już zawieszenie ruda zjadła i chyba pójdzie na złom. Audica służy nam już ponad 10 lat i jeszcze zipie (oprócz plasitków w środku, które rozpadają się w rękach) ale ma tą wadę że nie ma klimy. Myśleliśmy o Dacii Duster ale to trzeba z 30 koła dać a my na razie mamy ważniejsze wydatki w domu a potrzebujemy czegoś do codziennej jazdy. My się i w audicy przemęczymy w te upały ale jazda z chorym zwierzakiem do weta w rozgrzanym piekarniku to nic fajnego. Widziałam że jakiś sąsiad z drugiej ulicy ma wystawionego przed płotem Forda C-max za 17 tys do negocjacji. Warto? Jak się takie autka sprawują? Mój małżonek się na tym nie zna i takie rzeczy najczęściej na mnie zwala. Doradzicie coś?
#motoryzacja #samochody
Zadnia kia, hyiundai i na pewno zaden diesel.
Corolla 1.6 benzyna, ale po dokladnym sprawdzeniu czy nie jest zezarta od spodu. Jak robisz wiecej niz 10kkm rocznie to gazuj te bestie i jezdzij az odpadna kola. Jak nie znajdziesz to
Citroen/peugeot do 2008 roku z silnikiem 1.8 lub 2.0 w manualu.
Fiat do 2010 roku.
Ewentualnie Opel.
@serotonin_enjoyer
Forda C-max za 17 tys
Rok? silnik? Wersja? - dużo pytani się nasuwa a do tego koniec końców potrzebujesz kogoś kto określi faktyczny stan.
Zgadzam się z kolesiem od białego psa - jest kilka innych opcji które są dobrymi prostymi tanimi w utrzymaniu konstrukcjami o ile nie kupisz trupa z niebieską kartą - który zacznie rdzewieć od miejsca spawu pod szpachlą.
Fiaty Punto/Grande, Suzuki Swift - występują w wersjach 4 drzwiowych - mega zwrotne na parkingach.
Warto zaznaczyć czego unikać najbardziej - popularnych aut które wystawione na sprzedaż w tym budżecie będą zajechane jak pięty beduina: wszelkie peugeoty, citroeny, renault, wszystkie volksvageny i pochodne
Zaloguj się aby komentować
Ktos chce linka do trzech miesiecy darmowego premium na spotify? #spotify #rozdajo
Zaloguj się aby komentować
934 + 1 = 935
Tytuł: Exodus
Autor: Łukasz Orbitowski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: ebook
ISBN: 9788365836274
Liczba stron: 448
Ocena: 8/10
Główny bohater Janek, opuszcza w pośpiechu Polskę. Jego działania wydają się dziwne i chaotyczne więc czytelnik od razu wie, że coś jest na rzeczy. Że to nie zwykły wyjazd tylko ucieczka. Przed czym? Tego dowiadujemy się powili w miarę rozwoju książki ze wspomnień Janka oraz z krótkich przebitek, między rozdziałami, które opisują wydarzenie będące traumą, która skłoniła bohatera do takiego działania. Janek działa bez żadnych planów. Przemieszcza się tam gdzie rzuci go los, wiąże swoje życie z napotkanymi po drodze ludźmi, żeby za chwilę być gdzie indziej, dostosowywać się do nowych warunków, innego życia. A warunki te nie są łatwe, Jan nie stara ułatwić sobie życia a wręcz przeciwnie, wydaje się, że stara się ukarać siebie za coś powodowany żalem, wyrzutami sumienia. Śledzimy to jego masochistyczne życie na ucieczce, jednocześnie poznając historię jego małżeństwa, która jest do bólu "zwyczajna". Jego obecne życie jest natomiast dalekie od zwyczajności i normalności. Od Berlina poprzez obóz uchodźczy w Serbii, życie z bezdomnymi w półświatku Lublany, po Salaminę. Los styka go z równie nie "zwykłymi" ludźmi.
Książka przypominała mi trochę ze względu na treść "Informację zwrotną" Żulczyka. Co prawda tu bohater pamięta co się wydarzyło ale odsuwa od siebie te wspomnienia, stara się je zagłuszyć rzucaniem się w te trudne, niebezpieczne sytuacje, poddając się cierpieniu. Niby można dosyć szybko odgadnąć jakie wydarzenie było zapalnikiem tej całej historii ale trochę enigmatyczne było co właściwie wydarzyło się zaraz potem. I muszę powiedzieć że trochę mnie zakończenie zaskoczyło i sprawiło że główny bohater raczej nie wydał mi się dobrym człowiekiem. Nie rozumiem jego motywów totalnie.
Natomiast sama książka podobała mi się bardzo. W ogóle lubię prozę Orbitowskiego i ta pozycja też mi bardzo podeszła. Powieść oparta na dobrze rozegranym wątku psychologicznym ale z fajnym tłem socjologicznym, gdzie autor fajnie i prawdziwie przedstawia różne środowiska do których trafia jego bohater i dokłada tu niezły przegląd rożnych ludzkich osobowości.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
933 + 1 = 934
Tytuł: Góra pod morzem
Autor: Ray Nayler
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: ebook
ISBN: 9788368069181
Liczba stron: 352
Ocena: 8/10
Na archipelagu Con Dao zaczyna grasować jakiś potwór w związku z czym ludność z wyspy zostaje wysiedlona a wyspę wykupuje tajemnicza korporacja DIANIMA, która ma zamiar prowadzić tam badania. Okazuje się, że istnieje tam cywilizacja inteligentnych ośmiornic, które jak najwyraźniej mają swoją kulturę i język za pomocą którego się porozumiewają. Do badań nad nimi i próbą kontaktu zostaje oddelegowana biolożka morska Ha Nguyen, pierwsza świadoma sztuczna inteligencja w ciele androgynicznego androida Evrim oraz ochroniarka, która jest w stanie sterować całą armią dronów Altentsenseg. Ten wątek jest trochę filozoficzny - Evrim i Ha Nguyen starają się zrozumieć ośmiornicę, ich kulturę, język oraz nawiązać pierwszy kontakt. Poznajemy też trochę osobowość sztucznej inteligencji, to jak ona sama siebie postrzega.
Inne dwa wątki książki rozszerzają nam wgląd w świat przedstawiony. Wątek genialnego hakera Rustema, który został wynajęty przez organizację konkurencyjną do DIANIMY, żeby zhakować umysł Evrim, przybliża nam trochę tło geopolityczne książki. Z kolei drugi wątek, młodego chłopaka Eiko, którego marzeniem było zostać pracownikiem DIANIMY a w zamian za to zostła porwany i umieszczony na statku łowiącym ryby jako niewolnik, pokazuje zagrożenia jakim mogą być zautomatyzowane SI, które sterują procesami dla nielegalnych organizacji a ich jedynym celem jest maksymalizacja zysku.
Lektura bardzo mi podeszła. Przypominała mi trochę "Trylogię Ryfterów" Petera Wattsa.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
932 + 1 = 933
Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
Autor: David Mitchell
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Mag
Format: ebook
ISBN: 9788374803991
Liczba stron: 617
Ocena: 8/10
Akcja rozgrywa się w Japonii w 1799 roku na wyspie Deijma, będącej placówką Holenderskiej Kompanii Handlowej, która jako jedyna prowadzi interesy z Japonią, całkowicie zamkniętą na zachodnie wpływy. Na Dejimę przybywa główny bohater, którego celem jest wzbogacenie się aby po powrocie móc poślubić swoją ukochaną Annę. Ale na miejscu jego losy splotą się z losami Orito Aibagawy - japońskiej położnej uczącej się medycyny od holenderskiego doktora Marinusa, oraz tłumacza Uzaemona Ogawy. Wszystko to na tle upadku VOC i samej Holandii. Próbie przejęcia monopolu na handel z Japonią przez Wielką Brytanię.
Książka trochę nie podobna do innych tego autora, te które dotychczas przeczytałam miały w sobie duży pierwiastek fantastyki. Więc nie tego się spodziewałam ale książka i tak mi się podobała. Poznałam z niej trochę historii Japoni i Holandii, której nie znałam. Warstwa fabularna rozwijała się co prawda powoli ale też była ciekawa.
Wątek porwanej do klasztoru Orito trochę gotycki
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
931 + 1 = 932
Tytuł: Samotne kobiety
Autor: Victor LaValle
Kategoria: horror
Wydawnictwo: MAG
Format: ebook
ISBN: 9788367793896
Liczba stron: 240
Ocena: 7/10
Główna bohaterka to Adelaide Henry. Tuż przed początkiem książki miało miejsce jakieś wydarzenie na wskutek którego jej rodzice stracili życie. Adelaide stara się zatrzeć ślady po tym co zaszło i pakuje się żeby opuścić rodzinny dom. Przed wyjazdem podpala farmę. Zabiera ze sobą kufer który jak najwyraźniej zawiera coś żywego co ma związek ze śmiercią jej rodziców. Adelaide udaje się z Kaliforni do Montany gdzie rząd rozdaje ziemię kobietom, które są w stanie tą ziemią gospodarować. Zostaje osadniczką.
Dosyć klimatyczna książka łącząca w sobie elementu powieści obyczajowej, westernu i horroru z tajemnicą którą autor odkrywa powoli przed czytelnikiem. Jak w klasycznym westernie jest walka dobrych ze złymi. W trakcie książki okazuje się że tajemnica którą dźwiga Adelaide nie jest jedyną ani najgorszą. Miasteczko w pobliżu którego znajduje się farma Adelaide skrywa dużo gorsze sekrety. Tajemnica głównej bohaterki ratuje życie jej i jej przyjaciołom/przyjaciółkom.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
930 + 1 = 931
Tytuł: Śpiące królewny
Autor: Stephen King, Owen King
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Format: ebook
ISBN: 9788383913643
Liczba stron: 736
Ocena: 6/10
Miasteczko Dooling w Appalachach. Jak to zwykle bywa u Kinga najpierw poznajemy głównych bohaterów, panią szeryf, jej męża będącego psychiatrą w znajdującym się w mieście więzieniu dla kobiet, więźniarki, trochę mieszkańców miasteczka. W okolicy pojawia się dziwna kobieta nazywająca siebie Evie, która podejrzana jest o brutalne, wymagające nadludzkiej siły morderstwo. W tym samym czasie na całym świecie zaczyna rozwijać się dziwna epidemia dotykająca tylko kobiety. Epidemia ta okrąża cały świat w ciągu doby trafiając w końcu do Stanów Zjednoczonych a tym samym do Dooling. Dotknięte nią kobiety po zapadnięciu w sen zaczynają obrastać dziwną substancją tworzącą kokon wokół i ciał i nie budzą się już ze snu. Gdy ktokolwiek próbuje rozerwać kokon którym otoczona jest kobieta, śpiąca wpada w szał mordując osobę, która to robi. Kobiety bronią się więc przed zaśnięciem wszystkimi możliwymi sposobami tak długo jak tylko dają radę.
Tajemnicza Evie wydaje się nie być zagrożona chorobą, zasypia i budzi się normalnie. W związku z czym grupa mężczyzn szybko obarcza ją winą za istniejący stan i szykuje szturm na więzienie żeby ją odbić. Szybko też znajdują się tacy, którzy postanawiają niszczyć kobiety w kokonach co można zrobić podpalając je. Natomiast śpiące kobiety jak najwyraźniej trafiają do innego świata w którym nie ma mężczyzn a czas płynie inaczej o powoli się tam zaczynają urządzać. Wkrótce okazuje się że śpiące kobiety będą jednak musiały podjąć decyzję, która wpłynie na przyszłość świata, który zostawiły zasypiając.
Wiadomo, King to nie jest literatura jakichś super wysokich lotów ale zawsze jest to rzemiosło na najwyższym poziomie. Ja bardzo lubię jego książki za tą drobiazgowość w opisywaniu życia nawet epizodycznych postaci. Ta pozycja też jest spoko ale nie jest to też jakaś najlepsza jego powieść. Można przeczytać i się dobrze bawić ale nie wciąga jak wiele innych jego książek. Tak wiem, że współautorem jest jego syn ale nie znam jego stylu wiec nie wiem jaki jest jego wpływ na treść i styl książki
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
929 + 1 = 930
Tytuł: Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: audiobook
ISBN: 9788364384240
Liczba stron: 702
Ocena: 9/10
Tym razem łączą się wątki Południa i Zachodu. Wątak Altsina, który został Naczyniem boga Bitewnej Pięści i który stara się pozbyć tego współlokatora. Drugi wątek to wątek Deany - siostry Yatecha, która postanawia udać się na pielgrzymkę, żeby odnaleźć swoją drogę w życiu i zostaje porwana przez bandytów a jej współwięźniami są mały chłopiec - książe Białego Konoweryn i jego niewidomu tłumacz. Te dwa wątki przeplatają się z knowaniami bogów meekhańskiego uniwersum, którzy igrają z losami nic nie znaczących dla nich ludzi. W tym wszystkim bierze udział Kannayones i służący jej Yatech. Są nawiązania do wydarzeń z poprzedniego tomu - tego co działo się podczas bitwy Verdanno z Se'kohlandczykami.
Dalsze zagłębianie się w uniwersum Meekhanu. Tym razem dodatkowo odkrywamy, że za wszystkimi ważnymi wydarzeniami dziejącymi się w świecie ludzi stoją bogowie i ich rozgrywki, knucia i polityka.
Autor dalej rozbudowuje świat przedstawiony i nie traci i udaje mu się przy tym niczego nie zepsuć a wręcz przeciwnie cykl zyskuje bo nie obracamy się wciąż wokół tego co już znamy ale wchodzimy w ten świat głębiej.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
928 + 1 = 929
Tytuł: Niebo ze stali - Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 3)
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 624
Ocena: 9/10
Książka absolutnie genialna. Wielowątkowa ze świetnymi bohaterami znanymi nam z poprzednich dwóch zbiorów opowiadań. Historie zaczynają się łączyć. Oddział Straży Górskiej pod wodzą porucznika Kennetha-lyw-Darawyta dostaje zadanie przeprowadzenia przez góry wozaków Verdanno, zmierzających do swojej dawnej ojczyzny z zamiarem odbicia ziem z których, kiedyś zostali wygnani. W czasie gdy całe plemię na wozach z całym dobytkiem zmaga się z drogą przez niedostępne góry dwie żołnierki z oddziału Genno Laskolnyka dostają zadanie szpiegowskie - w górach giną bez śladu ludzie a najwięcej takich przypadków jest w okolicy jednego z zamków. Kobiety udając księżniczkę wozacką i jej meekhańską nauczycielkę, mają wybadać o co chodzi. Cała książka kończy się ogromną bitwą Verdano z Se-kohlandczykami podczas której ogromną ofiarę ponosi córka wodza Verdanno And'ewersa - Key'la.
Cykl jest genialny w swoim gatunku. IMHO porównywalny z "Grą o tron" i lepszy od "Wiedźmina". Dosłownie nie ma się tu czego przyczepić.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
927 + 1 = 928
Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: audiobook
ISBN: 9788361187455
Liczba stron: 686
Ocena: 9/10
Kolejny tom nie rozczarowuje. Tym razem towarzyszymy czaardanowi legendarnego w Meekhanie dowódcy Laskolnyka na stepowym wschodzie.
Miejscem akcji drugiej części jest miasto porowe Ponkee-laa a jej bohaterem młody złodziej Altsin Awendeh. Nie będę się rozpisywać, dalej świat przedstawiony jest dopracowany w szczegółach i ciekawy, postacie pełnokrwiste, a obraz Imperium jest coraz pełniejszy. Opisy i streszczenia tego nie oddadzą to trzeba przeczytać.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
926 + 1 = 927
Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe
Autor: Robert M. Wegner
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: audiobook
ISBN: 9788361187448
Liczba stron: 571
Ocena: 9/10
Kurczę jakie to dobre. Jakbym wiedziała że to taki dobry kawał literatury sięgnęłabym po ten cykl wcześniej. Zgodnie z tytułem książka jest zbiorem opowiadań których akcja rozgrywa się na obrzeżach Imperium Meekhanu, które panuje nad wieloma ludami żyjącymi według różnych obyczajów, oddających cześć różnym bogom (aczkolwiek z jednego panteonu) Oczywiście jak to w takich imperiach bywa jest mnóstwo napięć, wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, jest tu też jak w rasowej książce fantasy magia, która też podlega różnym restrykcjom.
Pierwsza część pierwszego tomu w którym poznajemy północne rubieże imperium skupia się na przygodach żołnierzy Szóstej Kompanii Górskiej Straży pod wodzą porucznika Kennetha–lyw–Darawyta. Jak na prawdziwą północ przystało panuje tu zimowy górski klimat, a życie strażników jest surowe i niebezpieczne. Młody porucznik, który dopiero dostał dowództwo nad oddziałem stworzonym z żołnierzy służących wcześniej w innych kompaniach, zdobywa powoli zaufanie i szacunek swoich podkomendnych. W kolejnych opowiadaniach towarzyszymy Kompanii w kolejnych zadaniach poznając powoli realia społeczne i polityczne świata stworzonego przez autora. Pan Wegner wprowadza nas w ten świat powoli, nie przeciażając natłokiem informacji ale z każdym opowiadaniem dowiadujemy się Imperium Meekhańskim czegoś nowego.
Druga część książki totalnie inna w klimacie, ale nic dziwnego - tym razem przenosimy się na południe gdzie panuje pustynia a plemiona żyjące na niej żyją według bardzo restrykcyjnych zasad od których nie ma żadnych odstępstw. Młody wojownik z plemienia Issaram - Yateh d’Kllean, którego poznaliśmy już w pierwszej części książki, kierując się sztywnymi zasadami swojego ludu, które nie pozwalają odkrywać im twarzy przed ludźmi spoza swojego plemienia musi dokonać wyboru który go zniszczy. W konsekwencji wraca na południe do swego plemienia. I to daje czytelnikowi możliwość zapoznania się z historią plemion pustynnych i ich systemem wierzeń.
Ale rozbudowany spójny świat, bogate tło socjologiczne, opisy odmiennych krain czy obrazowe opisy walk to nie główne zalety książki. Autor bardzo sprawnie tworzy prawdziwych psychologicznie bohaterów i stawia ich w trudnych sytuacjach w których muszą dokonywać trudnych wyborów i wychodzi mu to doskonale. Bohaterowie są pełnokrwiści, naznaczeni kolejami swoich losów dzięki temu bogaci w mądrość życiową. Dzięki temu książka daje nam powód do przemyśleń i do przeżywania razem z bohaterami. Szczególnie mistrzowskie jest tu opowiadanie "Gdybym miała brata"
Bardzo gorąco polecam - sama sięgnęłam już po kolejne tomy.
Mogę jeszcze dodać że przyswoiłam tę powieść w formie audiobooka - interpretacja pana Filipa Kosiora też robi dobrą robotę
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Od wplywem zachety od @PlatynowyBazant i @wielbuont wrzucam zdjecia mojego trawnika. Na razie moje podworko to duża część nie obsadzona porosnieta trawa i różnymi "chwastami" Ale ze nie jesteśmy fanami rownych trawników i wymuskanych ogrodów od linijki a nasze tereny najczesciej objete sa suszą przez cale lato postanowilismy nie kosic trawy czy co tam jeszcse rośnie. Część trawnika ochoczo rozdeptuja psy i jest w zwiazku z tym troche lysych plackow ale nie dużo. Kupilismy podkaszarke żeby opanowywac tylko sytuacje jak juz bedzie za wysoko szczegolnie w poblizu naszych nasadzeń a poza tym rosnie sobie wszystko dziko. Dabrowka, mniszek, podagrycznik, bluszczyk kurdybanek, babka zwykla i lancetowata, szczaw, mikrokoniczyna i dużo czegos takiego co zapomnialam jak sie nazywa a rosnie na suchych łąkach #rosliny #ogrod #ogrodnictwo





@serotonin_enjoyer to koszenie to jest szajba.
teraz już w miastach jest lepiej, sam widziałem w krakowie, podobno w warszawie już jest super pod tym względem.
natomiast polskie wioski i miasteczka przynajmniej tu w małopolsce to jest dramat, dewastacja i jarkmarczny festiwal kompleksów rodem z komuny. ludziom co do niedawna robili w polu, a przy domu mieli krowy i świnie teraz się ujebało w głowach że trawnik na zero i płotek z marketowych tui to wyznacznik porządnego gospodarza i piłują na pokaz co sobotę rano. a wyznacznikiem czystości i porządku w centrum miasteczka jest brak liści na chodniku. co ten naród potrafi osiągnąć jedynie poprzez fizyczne usunięcie tych jebanych drzew co tak śmiecą, choćby Kościuszkę pamiętały i zasadzenie w ich miejsce porządnych tui, żeby było jak u niemca na parkingu 30 lat temu.
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj musialam pierwszy raz w życiu własnoręcznie pochować własnego zwierzaka. Mąż wyjechał rano na dwa tygodnie a jak ja wstałam to zobaczyłam że jedna z naszych kotek jest w strasznym stanie, ciężko oddycha, ma szklisty wzrok, nie wstaje. Od razu taksówką pojechałam do weta i okazało się że Lili ma już zalane płuca i sine tkanki więc jest mocno nie dotleniona i się po prostu dusi. Wetka powiedziała że mała szansa jest na wyprowadzenie jej z takiego stanu, można próbować ją ratować (co i tak musiałabym robić w domu, dziś sobota - gabinet do 12) ale najprawdopodobniej i tak skończyłoby się to jej uduszeniem. Więc musiałam podjąć błyskawiczną decyzję o eutanazji. Mój mąż nawet nie miał okazji się z nią pożegnać...
Lili a właściwie Lilith była bardzo charakterną kotką, chociaż miziatą. Miała 11 lat. Gdy miała 2 lata spadła nam z balkonu z 3 piętra na wskutek czego miała oderwaną miednicę od kręgosłupa, oprócz tego kość wyskoczyła jej ze stawu kolanowego ale wskoczyła na nowo więc dopiero po czasie dowiedzieliśmy się że ma tam na wskutek tego upadku zwyrodnienie. Po tym wypadku, weterynarze nie kazali jej unieruchamiać tylko nie dawać jej skakać, mówili że z powodu bólu nie będzie mogła chodzić do kuwety a ten dzielny kot ani razu się nie zsikał na podkład tylko za każdym razem mimo bólu szedł do kuwety. Choroba nie zatrzymała jej w miejscu i cały czas chodziła pomimo tego urazu, raz nawet moja mama się na niej przewróciła i być może przez to Lili trochę krzywo się zrosła. Po rekonwalescencji chyba kręgosłup i miednica nie dokuczały jej jak ten stan kolanowy, od czasu do czasu jak sprawiał jej więcej bólu to siadała na blatach z jedną tylną łapką opuszczoną w dół. Trafiła do nas jako kociak, którego ktoś wyrzucił na osiedlu a ona wbiegła na klatkę schodową i położyla się u sąsiadów na wycieraczce. Wiedziałam że jak jej nie wezmę to ktoś ją po prostu z tej klatki schodowej przegoni. Miała być tymczasem ale po miesiącu nie wyobrażaliśmy sobie życia bez niej. Moje dwa kocury Lucyfer i Behemot jej nigdy nie zaakceptowały o co ona bardzo na początku zabiegała ale po wypadku nie miała już ochoty na integrację a w ostatnich latach burczała na każdego kota który się do niej zbliżał, prawdopodobnie z powodu tej bolącej łapki. Ale ta łapka nie przeszkadzała jej rozrabiać. Jej najważniejszą cechą było to że była wybornym złodziejaszkiem. Podczas gdy inne koty próbowały wyrywać nam wędliny, mięso i drzeć się żeby je dostać ona siadała cichutko obok i się tyllko przyglądała. Wystarczyło na sekundę odwrócić wzrok a Lilutek już uciekał warcząc z szynką z kanapki, udkiem kurczaka albo nawet całą piersią. To ona wykręciła mi kiedyś taki numer że z tymi swoimi przekoszonymi biodrami i chorą łapą wlazła na górne szafki kuchenne i z kratki wentylacyjnej odłączyła rurę od okapu i próbowała wejść do wentylacji, zaklinowała się w tej kratce i grzmotnęła razem z nią na ziemię.
Lili wszędzie czuła się jak w domu i w ogóle nie przeżywała stresu. Podczas poprzedniej przeprowadzki 9 lat temu wpadliśmy na pomysł żeby brać ze sobą koty pojedynczo jak szliśmy do nowego mieszkania coś remontować żeby poznały nowe miejsce. Pomysł niezbyt dobry, bo zarówno Behemot i Lucyfer spanikowani chowali się po kątach tak Lili od razu wyłożyła się brzuchem do góry na starej wersalce i sobie spała.
Lili miała odkąd do nas trafiła płaski nosek, trochę chyba odziedziczyła jakichś genów po persach ale chyba był i złamany w związku z czym jak miała katar to dużą trudność sprawiało jej oddychanie. Ostatnio już drugi raz zmagała się z plazmocytarnym zapaleniem opuszków. To choroba autoimmunologiczna i leczy się ją sterydami, niestety u Lili nie bardzo działały, choroba nie postępowała ale też nie następował regres, po sterydach przyszedł czas na cyklosporynę - było trochę lepiej ale stanęło i się dalej nie leczyło więc weterynarz zadecydował o odstawieniu i choroba sama się cofnęła. To było jakiś czas temu a w okolicach świąt Bożego Narodzenia choroba znowu wróciła, znowu najpierw sterydy, potem włączyliśmy pregabalinę bo miałam nadzieję że przy zmniejszonym stresie autoimmunologia odpuści; w końcu znowu weszliśmy na cyklosporynę i efekt był taki jak poprzednio. Przed lekami pomimo spuchniętych i bolesnych opuszków Lili zachowywała się normalnie, jakby nie czuła bólu ale po wejściu na leki zaczęła mało się ruszać, dużo spać, myślałam że to efekt wyciszenia po pregabalinie bo pierwszy raz nie burczała na podchodzące do niej zwierzaki. Trochę schudła ale gdy wstawała dalej była miziata. Ostatnio odniosłam wrażenie że to jednak nie wyciszenie tylko coś się z nią dzieje. Byliśmy u weta, obejrzał ją i niczego nie stwierdził ale kazał odstawić cyklosporynę tym bardziej że miała lekki wypływ z oczu jak przy lekkim katarze. Dwa dni temu zaczęła dziwnie chrapać więc pomyślałam, że może znowu ma zatkany nos bo ona przy każdym katarze furczy nosem z racji tego że ma krótkie i skrzywione przegrody. Dalej była podcięta. Wczoraj mieliśmy zalatany dzień bo mąż zbierał się do wyjazdu wieczorem zauważyłam w pewnym momencie że zeskoczyła z łóżka i jakby ciężko wciągała powietrze ale myślałam że to zatkany nos i miałam jej nawet dziś zrobić inhalację. Niestety rano już jej stan był ciężki. Nie wiemy jaki był powód - może sterydy, może ukryta wada serca ale w przeciągu ostatniego roku kilka razy była badana przez weta, może autoimmunologia zaatakowała też inne narządy - nerki albo płuca.
Tak strasznie mi przykro że jej nie ma moja nastarsza zwierzęca córunia. Królowa złodziei, piracka księżniczka...
Trzeci zwierzak, którego tracimy od przeprowadzki do nowego domu...
Pierwszy którego musiałam sama pochować...
#zwierzaczki #koty #Lilutek #zalesie





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Apaturia to zależy. Mlode koty często powodują ze jakis kwiatek "mdleje" ale z czasem uczą się ze do kwiatkow nie wolno. Nie żeby nie zdarzały sie incydenty ale przynajmniej nie jest to nagminne. Bo jak trafial do nas nowy kot to bywa ze prawie codziennie coś fruwa. Trzeba cierpliwosci, calego morza cierpliwosci, oceanu raczej. Koty nas nauczyly nie przejmować sie pierdołami
Zaloguj się aby komentować